30 listopada 2012

GRUDNIOWY SHAPE i TRENING Z GWIAZDAMI

JUŻ JEST! Nowy GRUDNIOWY SHAPE z 4 płytą z udziałem EWY CHODAKOWSKIEJ "TRENING Z GWIAZDAMI".

Ewa Chodakowska SHAPE trening z gwiazdami, Aleksandra Szwed, Beata Sadowska, Karolina Malinowska, ćwiczenia, fitness, fit, grudniowy shape, shape grudzień, shape vol. 4, ewa chodakowska 4, płyta 4 shape, trening chodakowska, skalpel, turbo, killer, efekty ewa chodakowska, odchudzanie, schudłam, motywacja do odchudzania, efekty ćwiczeń z ewa chodakowska, chudne z ewa chodakowska, płyta dvd shape, shape, pink, okładka,

To prawdopodobnie ostatnia już płyta, na której znajdziemy autorski program, który proponuje nam Ewa Chodakowska gwarantując spektakularne efekty już po pierwszym miesiącu ćwiczeń, ale nie martwcie się, bo treningów Ewy Chodakowskiej będzie nam tylko brakowało w kolejnych numerach SHAPE. Ewa już w styczniu planuje wpuścić na rynek swoją własną płytę z ćwiczeniami.

Szczerze mówiąc płyty jeszcze nie włączyłam, bo chcę wprowadzić efekt zaskoczenia do moich dzisiejszych ćwiczeń. W każdym razie polecam każdemu jak najszybciej udać się do kiosku, bo pytając dziś około 13 w kiosku już nie było tej ilości SHAPE, która była rano. Pomijam, że sprzedawczyni w Empiku powiedziała mi, że ciągle ktoś dziś pytał o gazetę co jest dla mnie całkowicie oczywiste. Śpieszcie się zatem, bo przegapicie płytę z Ewką bez względu na to jaka ona jest, ćwiczyć przecież zawsze można. To okaże się już wieczorem podczas ćwiczeń, bo dziś nie mogę już sobie odpuścić mimo, że nadal odczuwam naciągnięty mięsień. Myślę, że z moim brakiem motywacji wygra dziś ciekawość...

Co jeszcze? Wróciłam od ortopedy i w sumie nie dowiedziałam się nic innego niż już wiedziałam wcześniej. Ból moich kolan jest wywoływany przez to, że mam zbyt miękkie stawy. Po prostu moje stawy są jakby za młode do mojego obecnego wieku... W sumie lepsze młode, niż stare. Oprócz tego mam lekko wciśniętą rzepkę, ale nic co mogłoby mi przechodzić w wykonywaniu ćwiczeń. Mówiłam mu także o tym, że planuje zacząć biegać i w sumie nie powiedział, że są przeciwwskazania, więc zapewne ich nie ma. Muszę brać iny suplement diety i smarować kolana maścią przeciwzapalną i przeciwbólową, która już kiedyś na blogu zachwalałam, a mianowicie Traumon. Wszystko powinno mi przejść za około 2-3 lata - pocieszające prawda? Rehabilitacji nie było potrzeby zalecać, bo to co mnie dotknęło jest spowodowane głównie przez hormony. Częściej chorują kobiety niż mężczyźni więc nie wykluczone, że to także uboczne działanie antykoncepcji hormonalnej. Jestem szczęśliwa, bo mogę ćwiczyć i to mnie cieszy!

Wieczorem podzielę się z wami moimi odczuciami dotyczącymi nowej płyty Ewy Chodakowskiej. Tylko jaką tu nazwę skróconą teraz wymyślimy, bo "trening z gwiazdami" brzmi dziwnie... prawie jak taniec z gwiazdami ;) Ewa Chodakowska ma tyle fanek, że na pewno, któraś coś wymyśli...

29 listopada 2012

29.11

Dziś jednak musiałam darować sobie trening nad czym bardzo ubolewam. Zrobiłam tylko 20 minut skalpela i   ćwiczenia na brzuch, a wszystko przez naciągnięty mięsień w prawej nodze. W sumie miałam dziś 4,3 km spacer więc nie jest to dzień całkowicie leniwy...

Jutro jednak na 100% w drodze do szpitala zahaczę o kiosk, a pamiętacie dlaczego?
Jutro 30.11.2012 roku pojawi się ostatnia płyta ze współpracy SHAPE i Ewy Chodakowskiej wraz z nowym numerem SHAPE GRUDZIEŃ!!! Już od kilku dni podczas ćwiczeń o niczym innym nie myślę! Nie będę się też mogła doczekać powrotu do domu i ćwiczeń! Mam nadzieję, że już mnie nie będzie nic bolało... 



Od grudnia postanowiłam trochę zmienić moje nawyki ćwiczeniowe... przestanę robić coś na siłę!!! Do tego mam w planach wprowadzić inne treningi jak np.pilates czy TURBO Ewy Chodakowskiej. Przychodzi pora na spalenie tego sadełka, a do tego mam także w planach kupić skakankę! Trening na skakance to świetne cardio, którego w moich ćwiczeniach zaczyna brakować, a to właśnie to spala tłuszcz, którego tak nie znoszę. Liczę na to, że wytrwam, bo chce doprowadzić się do minimum 5 treningów tygodniowo przez najbliższe 3 miesiące, albo i więcej... Po pół roku ćwiczeń na pewno nie przerwę! Do tego wygrałam ostatnio w sumie 6 wejściówek po 100 minut do Parku Wodnego więc to kolejna okazja na dodatkowe aktywności, bo już niedługo moja umowa z nimi się skończy, a nie wiem czy będzie sens podpisywania nowej.

Pora wcześniej iść spać... 
Trzymajcie jutro za mnie kciuki, bo przydadzą się!


W łóżku z Ewa Chodakowska...

Czasem lenistwo popłaca, przynajmniej takie, którego częścią jest Ewa Chodakowska. Dziś, a w zasadzie już wczoraj czyli w środę Ewa przedstawiła nam poranny trening, który możemy wykonać bez wychodzenia z łóżka!!! Trening ten ma na celu rozbudzić nas, ale także nasz metabolizm i sprawić, że już od samego rana zadziałają endorfiny czyli hormony szczęścia, które uwalniają się podczas treningów! 

Ja jestem wyjątkowym śpiochem, mogę spać godzinami, ale za to jestem nocną "sową" lub jak wolę by o mnie mówiono "nietoperzem". Potrafię funkcjonować całkiem dobrze nawet do 6 rano, a potem przychodzi pora na sen, który nigdy nie działa terapeutycznie i sprawia mi spore trudności, a co za tym idzie? Nie trwa długo... Muszę zacząć chodzić wcześniej spać i treningi przenieść na taką porę dnia kiedy potrzebuję trochę energii... Paradoks? Owszem! Zmęczenie się treningiem powoduje u mnie pobudzenie i zapewne z tego też powodu chodzę spać bardzo późno...

W każdym już jutro rano zanim wstaniemy z łóżka przechodzimy do ćwiczeń z Ewą Chodakowską - trenerką całej Polski! Wszystkie, bez wyjątku ^^. No to zaczynamy!


ĆWICZENIE 1. Powtarzamy je x10
- Prostujemy ręce i nogi
- Uginamy nogi
- Składamy się do nóg





ĆWICZENIA 2. Powtarzamy x10
- Kładziemy się na plecach
- Ręce układamy na boki
- Przenosimynogi na jedną stronę
- nogi kąt prosty, składamy się do nóg
- Przenosimy nogi na drugą stronę



ĆWICZENIE 3. Powtarzamy x10 na każdą nogę
- nogi naprzemiennie ciągniemy do klatki piersiowej, drugą prostujemy



ĆWICZENIE 4. Powtarzamy x10
- wkładamy poduszkę między nogi i unosząc lekko biodra napinamy mięśnie brzucha



ĆWICZENIE 5. Powtarzamy x10 na każdą nogę
- Unosimy biodra do góry
- Unosimy naprzemiennie raz jedną, raz drugą nogę do góry. 
- Opuszczamy biodra




ĆWICZENIE 6. Powtarzamy x10 na każdą nogę.
- opieramy się na łokciach
- podnosimy i opuszczamy nogę napinając pośladki oraz brzuch.



ĆWICZENIE 7. 
- rozciągamy każdą nogę przez ok. 10 sek


Ćwiczenia powtarzamy - najlepiej zrobić 3 pełne serie po 10 powtórzeń. 
A potem... WSTAJEMY Z UŚMIECHEM NA TWARZY!

Tutaj macie pełny materiał z programu Pytanie na Śniadanie z Ewą:

Nie zapomnijcie o nim jutro rano, a efekty treningów pojawią się szybciej niż myślicie!


28 listopada 2012

Nowy nabytek - czyli jak złożyć orbitrek?

Moje drogie! Dziś krótko, zwięźle i na temat... szczerze mam nadzieję, że nie rozpiszę się ponownie za bardzo.

W dniu dzisiejszym dostałam swoje zamówienie, a mianowicie orbitrek, który miał być udanym prezentem dla moich rodziców z okazji imienin (przynajmniej trochę się do niego dołożyłam). Miał być, ale nie wiem czy do końca jest, ja osobiście nie pogardziłabym posiadania takiego w mieszkaniu.

Orbitrek był mocno przeceniony, ale sprzęt na 100% nowy, bo to widać... Prawdopodobnie kwestia jakichś delikatnych wad i towar poszedł na outlet. Orbitrek jest niemieckiej firmy Stamm. Muszę przyznać jak na 499zł jest bardzo stabilny i wytrzymały (koło napędowe 9kg). Wiadomo, że taki sprzęt nie będzie się równał z tym, który znajdziemy na dowolnej, profesjonalnie urządzonej siłowni, ale czego się spodziewać po urządzeniu z przeznaczeniem domowym.

Mój tata wyjątkowo szybko zabrał się do składania, a co został w pudle? To co znajduje się na powyższym zdjęciu... CHAOS! Jest tak w gorącej wodzie kąpany, że najchętniej wyjął by z pudła już złożony sprzęt i od razu zaczął na nim jeździć, ale nie tędy droga. Najpierw musieliśmy troszkę wysilić szare komórki i podeliberować nad niemieckojęzyczną instrukcją obsługi ^^.

W każdym razie daliśmy radę! Orbitrek dumnie stoi w salonie i można już na nim jeździć. Oczywiście nie zawahałam się go użyć, ale to było tylko testowych 5 minut, za chwilę może będzie więcej? Muszę przyznać, że sama zaczynam rozważać zakup Orbitreka, tylko gdzie ja go zmieszczę na moich nędznych 2 pokojach? Pomyślę...

Jeśli chodzi o wczoraj to oczywiście trening wykonany... Około 25 minut Hula Hop + SKALPEL i ćwiczenia na brzuch, a dziś nie wykluczone, że ponownie będę walczyć z TURBO, ale tymczasem biegnę pobiegać trochę na Cross Trainerze moich rodziców ;)

Szał zakupów!

Dziś po raz pierwszy od dłuższego czasu poszłam na zakupy... Z mojej strony zakupy zapewne wyglądają troszeczkę inaczej niż z waszej, bo nigdy nie korzystam z "normalnych" sklepów. Nie mogę tego nawet nazwać zakupami, bo to bardziej "wyruszanie na łowy" :) W sumie dziś polowanie zakończyło się sukcesem, ale muszę wam powiedzieć, że bywało i lepiej... 

Przedstawiam wam zatem krótką listę rzeczy, które dzisiaj "upolowałam"...


Pierwszą rzeczą, którą dorwałam okazał się być piękny, fioletowy gorset, a ja jestem od nich zdecydowanie uzależniona! Wręcz je uwielbiam! Ten, który kupiłam to SECRET POSSESSIONS z falbankami i baskinką. Zestawienie idealne! UWAGA! Zakup ten kosztował mnie aż... 4 zł!



Kolejnym zakupem była jeansowa mini DENIM CO. Muszę przyznać, że bardzo długo zastanawiałam się nad tym czy ją brać czy też nie... Dosyć dawno nie nosiłam miniówek, bo się sobie w nich nie podobałam, ale w tej poczułam się wyjątkowo dobrze. Jest na mnie trochę luźna mimo, że to rozmiar 40, więc chyba powoli zbliżam się do upragnionego rozmiaru 38! Spódniczka kosztowała 4,50 zł, a w ramach "gratisu" w tylnej kieszeni znalazłam malutki klucz imbusowy ;)


No i co dalej? Beżowy ażurowy sweterek z nietoperzowymi rękawami w kwiatowy wzór. O wiele ładniej wygląda na żywo niż na zdjęciu! Niby żadna tam wielka firma, ale jest świetny i już mam nawet pomysł na stylizację z nim w roli głównej choć nie wykluczam, że sweter całkiem przypadkiem może znaleźć się w szafie mojej mamy ;) Kosztował 4 zł


No i teraz nadchodzi czas na moje wielkie rozczarowanie! Szczerze mówiąc trafia mnie szlag i najchętniej zrobiłabym wszystko żeby pomniejszyć sobie stopę o jeden rozmiar, ale nic niestety chyba nie da się na to zaradzić. Jak potrafię chudnąć do ciuchów, bo tak robię bardzo często, to do buta zmniejszyć nogi się nie da.... Piękne sandałki, platformy ASOS!!! Chyba ubrane tylko po to żeby wejść do taksówki i z niej wysiąść, bo nawet podeszwy są w stanie idealnym. Kupiłam, bo lenistwo wzięło górę i nie chciało mi się ich mierzyć. Byłam pewna, że to będzie rozmiar 40, a tu okazała się 39, i jak tu się nie wkurzać? Zabrakło dosłownie centymetra! Na siłę je ubiorę, ale co mi z tego kiedy nigdzie w nich nie zajdę, a ja jednak przywykłam do CHODZENIA w szpilkach, a nie STANIA! Może któraś z was jest zainteresowana kupnem, bo będę wystawiać je do sprzedania na allegro.


Na koniec spódniczka bombka H&M, bo potrzebowałam coś takiego uniwersalnego do stylizacji eleganckiej na okazję i na egzamin, ale też bardziej na luzie do legginsów itd. Żeby było śmiesznie to spódnica ma rozmiar 36, ale faktycznie jest na gumce więc pasuje nawet na mnie... UWAGA! Spódnica za 1 zł, więc nawet gdyby miała jakieś mankamenty to swojej ceny jest warta ;)


W zasadzie ja nie mam zwyczaju kupowania ciuchów w "normalnych" sklepach... Nie lubię też Galerii Handlowych, przeraża mnie hałas, ruch i wybór... Przeważnie też gdy coś znajdę to nie ma rozmiaru, albo ciuch wygląda na mnie koszmarnie. Nie mówiąc o tym, że kupując w Polskich "sieciówkach" ciuch po kilku praniach ląduje w siatce na szmaty. Nie wiem czemu w naszych sklepach jakość jest o wiele gorsza niż np. w Anglii, ale coś jest na rzeczy. Tak przyznaję się... ubieram się w lumpeksach czyli przez nas (mnie i moją mamę) tak zwanych DZIUMDZIARNIACH! Mamy upatrzonych kilka, w których na przecenie za 1-5 zł potrafimy upolować na prawdę rewelacyjne ciuchy! Zakupy dają mi zdecydowanie więcej radości, bo cieszę się, że coś mogę znaleźć za dosłowne grosze. Niestety dosyć cierpi na tym moje mieszkanie, które ma tylko 2 pokoje, a moja garderoba na chwilę obecną to 3 szafy. Muszę wreszcie policzyć ile mam poszczególnych ciuchów, w każdym razie wydaje mi się, że sukienki pobiją wszystko! Mam ich strasznie dużo! No i oczywiście buty, których miałabym już 90 par gdyby te ASOSy były na mnie dobre. Niestety, nie można mieć w życiu przecież wszystkiego. 

Uwielbiam kombinować i chyba najbardziej mnie cieszy komplement z serii: "ale masz fajną bluzkę, gdzie kupiłaś?", a moja odpowiedź brzmi: "w dziumdziarni za 1 zł" :) Wychodzę z założenia, że po co kupować bluzkę za 100zł skoro podobną, być może lepszą, takiej samej firmy lub nawet lepszej mogę mieć za 1 zł? Po co przepłacać? Wiele osób uważa zakupy w sklepach rodzaju SECOND HAND za coś upokarzającego. Owszem, też tak kiedyś myślałam, ale teraz myślenie mi się odmieniło o 180% i dzięki temu mogę cieszyć się niepowtarzalnymi stylizacjami, także na sesjach zdjęciowych. Przyznam jednak, że z czasem mnie to uzależniło i teraz każdy wypad na zakupy z moją mamą kończy się przytaszczeniem kilku torb z ciuchami. W sumie czemu nie?

Na co więc wydaje pieniądze oprócz butów? Kupuję biżuterię! Głównie antyki i srebro, bo akurat i w tym liczy się dla mnie oryginalność i niepowtarzalność wzorów...
Ostatnio kupiłam cudo! Aż muszę się pochwalić...

Moje cudo kosztowało 142,5 zł, ale zdecydowanie było warte swojej ceny! Walczyłam o nie jak lwica w aukcji na allegro, w życiu nie oddałabym go nikomu! Dodam jeszcze, że uwielbiam konwalie w każdej postaci, a właśnie taki wzór ma zegareczek więc nie mogłam go sobie podarować... Będzie moim prezentem na Mikołaja... <3 Faktycznie mam coś czasem ze sroki, bo lubię błyskotki ;)


Teraz jednak pora popracować nad sobą, by ciuchy jeszcze lepiej leżały, a zatem udaję się na trening... Dziś mam nadzieję na kolejny SKALPEL i kilka ćwiczeń na brzuch... ale ja jeszcze tu wrócę! ^^

27 listopada 2012

Wczorajszy trening...

Jutro idę do lekarza... brrrr jak ja nienawidzę lekarzy! Muszę wziąć skierowanie do specjalisty i wreszcie zrobię porządek z tymi moimi stawami i kręgosłupem, a do tego mam nadzieję, że dostanę skierowanie na badanie gęstości kości, które miałam zrobić już dawno, ale trochę się bałam. Teraz wreszcie mogę i muszę, bo przynajmniej będę wiedzieć czy mogę trenować i biegać...

Póki co nadal walczę z Hula Hop i uświadomiłam sobie, że moje siniaki, które nie nadają się na pokaz w najbliższym czasie ujrzą światło dzienne, bo przecież u lekarza będę musiała się rozebrać choćby od pasa w górę, a muszę przyznać, że nie wyglądają one zachęcająco. Powiem wam jednak, że efekt już jakiś jest widoczny, bo w miejscu mojej talii pojawia się wcięcie, którego nigdy nie miałam, nawet wtedy gdy nie miałam nadmiaru kilogramów :) Siniaki mnie w zasadzie nie bolą, ale wyglądają nieciekawie. Oczekuję, że trochę pocierpię i uzyskam talię osy, a jak nie no to trudno. Przynajmniej nauczę się kręcić rytmicznie biodrami, a to taki typowo kobiecy ruch ^^

Co jeszcze nowego? Wczoraj poćwiczyłam trochę z Ewą Chodakowską - SKALPEL. Dałam z siebie wszystko, ale nie zmęczyłam się jakoś wyjątkowo mocno. Pokręciłam również Hula Hop około 25 minut. i zrobiłam kilka dodatkowych ćwiczeń na brzuch. Dalej jednak czuję się opuchnięta i jakoś nie potrafię się cieszyć uzyskanymi po 10 tygodniach efektami, ale cały czas wmawiam sobie, że to tylko kwestia czasu... Przecież muszą gdzieś być, prawda?

Dziś czuję, że mam spory ubytek sprawności fizycznej i nie wiem czy będę mieć siły poćwiczyć choćby skalpel. Obiecałam sobie, że będę próbować zrobić całe TURBO, ale obawiam się, że dzisiaj nie znajdę motywacji ani siły. Być może jeszcze dostanę motywacyjnego kopa na późny wieczór. Bardzo chciałam poświęcić te 2 tygodnie metamorfozy na intensywne treningi. Zobaczymy co to będzie...

Tymczasem życzę wam miłego wieczoru!

Jestem PLUS SIZE, nie promuję OTYŁOŚCI!

Coraz częściej ostatnio napotykam na swojej drodze opinie dotyczące modelingu PLUS SIZE i porównywania go ze zwykłym modelingiem lub, co gorsza z Grycankami. Postanowiłam więc przekazać wam kilka istotnych spraw z punktu widzenia MODELKI PLUS SIZE, którą de facto jestem...

Początkowo przyznam, że nie było mi łatwo przyznać się do tego, że nie pasuję już do kategorii "normalnych" modelek i wtedy to właśnie zostałam zakwalifikowana do tej drugiej kategorii. Przez jakiś czas nie cieszyło mnie to w ogóle, bo musiałam oswoić się z tym, że nie jestem już tą "normalną". No nie byłam, mój rozmiar 36/38 zmienił się w 40, a potem błyskawicznie w 42... Mimo wszystko nadal czułam się ze sobą tak samo. Tak jak inne dziewczyny w moim wieku chciałam być szczupła, ale nic za wszelką cenę (choć prób było wiele). Pogodziłam się ze swoim wyglądem i nie było mi z nim źle, choć miałam ochotę parę rzeczy zmienić. Przychodziły jednak i takie chwile zwątpienia, że czułam się fatalnie. Niestety wizerunek szczupłych modelek w dalszym ciągu odbierał mi chęci do wszystkiego do tego stopnia, że kilka razy próbowałam zrzucić wagę różnymi dietami i głodówką, ale bez efektów. Stroniłam od aktywności fizycznych, bo po prostu nie miałam wówczas na nie ochoty, ani nawet siły. W końcu ciężko jest się zmotywować jak cierpi się na depresję. Źle się czułam na siłowni, bo miałam wrażenie, że wszyscy za plecami wytykają mnie palcami i nazywają pod nosem "wieloryb". Niewiele później wszystko się zmieniło i uwierzyłam w siebie. Uwierzyłam, że nie tylko rozmiar 36 jest sexy, ale 42 również!



plus size, size plus model, modelka size plus, modelki size+, modeling size+, modeling plus size, nobody's perfect, agencja modelek, kobiety, kobiece kształty, krągłości, curvy models
Modelki Agencji NOBODY's PERFECT między innymi i JA!
Nagle pojawiła się możliwość rozwijania modelingu plus size w Polsce więc postanowiłam to zrobić! Doświadczenie miałam, a przecież to się niczym nie różniło. Niestety dokładnie chwilę później pojawiły się Grycanki. Osobiście nie czytam portali plotkarskich, bo wiem co w głównej mierze się na nich zamieszcza, nie staram się również oceniać innych i pakować się w życie osób sławnych. Mam swoje życie i życia moich bliskich, które interesują mnie o wiele bardziej i ta wiedza jest mi potrzebna do zachowywania zdrowych relacji z tymi osobami! Kilka razy jednak skusiłam się na przeczytaniu jakichś wypowiedzi na temat Grycanek i muszę wam powiedzieć, że zamarłam! Dziewczyna, która wówczas miała 14 lat, a wyglądała starzej niż własna matka, która tak na marginesie jest bardzo piękną kobietą z niezwykłą klasą czego niektórzy nie dostrzegają przez to, że ma nadwagę. Nie oszukujmy się, ale trudno zachować idealną sylwetkę w pewnym wieku i to bez użycia skalpela. Co do córek no to faktycznie coś jest na rzeczy... ale tak w zasadzie to co to kogo interesuje? Idealne nie są, a wejście w świat reporterskich fleszy miały trochę jak "wejście smoka do potoka". Dorota Welman, która jest wspaniałą osobą, wesołą, z dystansem do siebie też ma tu i ówdzie za wiele ciałka i nikt ją z tego powodu nie ocenia! Jest także wiele innych kobiet, które są piękne i wartościowe mimo tego nadmiaru kilogramów! Szczupłe kobiety też są piękne i wartościowe, ale bywają też i puste zołzy! W każdym środowisku znajdziemy jakąś "czarną owcę". Waga nie świadczy o wartości człowieka, a od jakiegoś czasu mam wrażenie, że w naszym kraju to jedyny wyznacznik wartości człowieka. Czy ktoś obraża Magdę Gessler za nadmiar ciała? Przecież też pokazuje się w mediach i to chyba nawet częściej niż Grycanki. Odpowiedź? NIE! Bo plotkarskie pismaki opanowały ludzkie mózgi i wpajają im tylko te informacje, które mają wzięcie, a potem moda na tematy się zmieni i będziemy czytać o innych zjawiskach... Może o UFO?

plus size, size plus model, modelka size plus, modelki size+, modeling size+, modeling plus size, nobody's perfect, agencja modelek, kobiety, kobiece kształty, krągłości, curvy models
Modelki Agencji NOBODY's PERFECT między innymi JA
Bardzo cieszyłam się, że modeling PLUS SIZE pojawił się w Polsce, że mogę być jego częścią, że mogę udowodnić, że babki w rozmiarze 40 czy większym też potrafią być mega sexy! Chciałam udowodnić, że mam klasę, poczucie stylu, że dbam o siebie, a nie siedzę przed telewizorem i nie objadam się chipsami jak to wszyscy myślą (no może czasem... no dobra czasem często, ale nie zawsze ^^ ). W każdym razie nie mogę zrozumieć skąd wzięła się ta nagonka na Grycanki... Faktycznie mają może za duże mniemanie o sobie (i nie tylko to mają za duże), ale akceptują to jak wyglądają. Czy to źle? Mogłyby iść na dietę, schudnąć... Weronika Grycan przecież tańczy, może to nie jest jej wina, że tak wygląda? Może mają problemy z tarczycą, chorobliwą otyłość. Tego nie wiemy! Wiemy tyle co sprzedadzą nam "szmatławce"!

Usłyszałam niedawno też opinię, że w Polsce ludzie zaczęli się odchudzać, żeby NIE wyglądać jak Grycanki, być może jest w tym ziarnko prawdy, ale czy na pewno? Myślę, że to zbieg okoliczności. Po prostu dużo się teraz mówi o zdrowym trybie życia, o sporcie i w sumie istnieje coraz więcej możliwości do aktywności fizycznych. Pojawiają się drogi dla rowerów czy miejsca do joggingu, to wszystko zmienia się na korzyść ludzi aktywnych. Myślę, że to to ma właśnie największy wpływ, a do tego nasz stan zdrowia! Teraz ludzie młodzi chorują tak jak niegdyś chorowali ich rodzice, ale kilkadziesiąt lat później! Fakt, Grycanki nie są ikoną, ani autorytetem dla innych. Mało kto z własnej woli wybrałby właśnie taką figurę, ale czasem już przecież brakuje sił... Nie każdy ma tyle motywacji i determinacji co choćby ja i wy, że chcemy coś zmienić w swoim wyglądzie i zniwelować kompleksy!

grycanki
"Grycanki"
Źródło: se.pl
Do czego zmierzam? Ja nie czuję się wielorybem mimo, że jestem modelka PLUS SIZE! Mówią o nas, że promujemy otyłość jak Grycanki, ja się pytam gdzie? W którym miejscu promujemy otyłość? One? No może owszem, ale nikt się z tym nie liczy! Każdy traktuje to z przymrużeniem oka. Nie wkładajmy wszystkiego do jednego wora! Przecież jedna anorektyczna modelka też nie sprawia, że cały świat modelingu promuje anoreksję! Jak to się mówi? "Jedna jaskółka wiosny nie czyni"? Ja nie czuję się w cale gorzej, choć bywają i takie dni kiedy faktycznie czuje się jak płetwal błękitny i możecie wówczas zwracać się do mnie per Moby Dic! Zapytacie po co to robię? Po co chcę zrzucić te kilogramy skoro jest mi ze sobą dobrze? Wybrałam taki tryb życia głównie ze względu na zdrowie, bo ono jest dla mnie najważniejsze. Miałam za dużo problemów zdrowotnych często niezwiązanych z moją wagą, które kiedyś jednak mogły zacząć mieć z nią związek. Tu jednak nie o wagę chodzi, a o zdrowie! Jeśli ktoś lubi jeść, a jest zdrowy jak ryba ( nie jak wieloryb;) ) to czemu miałby tego nie robić? Przecież jak ktoś lubi ćwiczyć i biegać to też nikt mu tego nie zabrania do momentu gdy nie zagraża to jego zdrowiu...
plus size, size plus model, modelka size plus, modelki size+, modeling size+, modeling plus size, nobody's perfect, agencja modelek, kobiety, kobiece kształty, krągłości, curvy models
Modelki Agencji NOBODY's PERFECT między innymi JA!

Na marginesie powiem wam tyle, że ważę w tym momencie tyle co średnio ważyłam od kilku lat i nikt nie stwierdził u mnie nadwagi, a co dopiero otyłości, a jestem modelką SIZE+ no więc? Podobno modeling PLUS SIZE to promowanie otyłości, no ale w jaki sposób skoro moja waga jest w normie i zdrowie również zaczęło mi znów dopisywać? Chyba coś tu jest nie tak. Proszę! Błagam! Przestańmy łączyć pojawienie się Grycanek z modelingiem PLUS SIZE! Przestańmy popadać ze skrajności w skrajność twierdząc, że teraz promuje się "wieloryby", bo nimi nie jesteśmy! Modeling Size+ na świecie opiera się na rozmiarach od 38-44! Są też i większe, ale stosunkowo rzadziej. Ja osobiście nienawidzę popadania w skrajności... od rozmiaru 32 do rozmiarów 52, uważam, że ideały są gdzieś po środku, ideały to ta przeciętność, której się tak boimy dążąc do rozmiaru XXS.
Taki kanon urody chyba wprowadził ktoś kto nienawidzi jeść!!! :)

whitney thompson, modelka plus size, size plus model, plus size, size plus model, modelka size plus, modelki size+, modeling size+, modeling plus size, nobody's perfect, agencja modelek, kobiety, kobiece kształty, krągłości, curvy models, americans next top model
Whitney Thompson - Modelka PLUS SIZE
Zwyciężczyni American's Next Top Model
Kochane Moje! Nie dajmy się zwariować! Wszystkie kobiety mogą być piękne o ile tak się czują wewnątrz! Jeżeli komuś jest dobrze w rozmiarze XL to nie naciskajmy by go zmienił na mniejszy. To nie to, że było mi źle, to nie o to chodzi... Ćwiczenia są dla każdego, zdrowy tryb życia hartuje ducha walki w człowieku bardziej niż wszystko inne! Na prawdę długo zmagałam się z opinią, że jestem GRUBA, ale wiecie co? Uodporniłam się na komentarze, na opinie o moim wyglądzie. Ja nie żyję tutaj dla innych, dla tych wszystkich anonimowych, internetowych hejterów, ŻYJĘ DLA SIEBIE! Uświadomiłam sobie tylko to, że NIE WAŻNE JAKI ROZMIAR NOSIMY, NIE WAŻNE ILE NAŁOŻYMY NA SIEBIE MAKIJAŻU, JAKIE CIUCHY ZAŁOŻYMY itd; PEWNYCH RZECZY NIE DA SIĘ UKRYĆ, A MIANOWICIE PRÓŻNOŚCI! Ja nie oceniam... Ja staram się zrozumieć...


Zielona herbata - jaką wybrać?

Podczas każdych zakupów ze sklepowych półek "krzyczą" do nas setki produktów i jak z tego lasu wybrać to co najlepsze i najbardziej wartościowe? To czego tak naprawdę potrzebujemy? Ze swojego doświadczenia wiem, że są różne herbaty zielone, i każda z nich smakuje całkiem inaczej. Jedna lepiej, druga gorzej, ale działanie teoretycznie jest takie samo. Jak wybrać najsmaczniejszą herbatę i taką, która będzie działała najlepiej na nasz organizm? Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogę wam w wyborze tej najlepszej pod każdym względem. 




U mnie poszukiwanie najlepszej zielonej herbaty trwały latami. Próbowałam wiele herbat ekspresowych w torebkach, także tych do parzenia i od początku widziałam tylko jedną różnicę, która była wyczuwalna od razu. Mianowicie chodzi o przewagę herbat w listkach nad tymi torebkowymi. Powiecie mi, że w torebce też znajdują się listki? No owszem, są, ale są to przeważnie ścinki tych, które otrzymujemy kupując herbatę do parzenia. Różnica była również widoczna w smaku, a także w kolorze. 

Po 1. W herbatach ekspresowych, torebkowych smak często zależy od składu właśnie samej torebki, sznureczka itd. Zalewając torebkę wodą niestety woda przesiąka zapachem takiego papieru, nie wiem jak inaczej określić ten smak. Ostatnio z czystego lenistwa kupiłam Green Tea firmy Tetley. Herbata była nawet nie najgorsza w smaku, ale była dosyć gorzka i pozostawiała w ustach specyficzny posmak. Od razu po jej zużyciu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie dokonam żadnego zakupu "na szybko". 

Po 2. Tak jak już pisałam wcześniej, gdy zajrzymy do torebki herbaty ekspresowej to zobaczymy około łyżeczkę bardzo drobnej herbacianej "sieczki". Takie drobiazgi są mniej aromatyczne niż całe listki herbaty, które znajdują się w herbatach do parzenia (oczywiście nie we wszystkich). Jednocześnie znajduje się w nich mniej dobroczynnych składników co wpływa także na działanie naszej herbaty, a chcemy przecież by jej picie było dobre dla naszego zdrowia. 

Po 3. W sklepie przez kartonowe pudełko i torebkę ciężko jest zobaczyć z czym mamy do czynienia i co znajduje się w środku... Oczywiście to duży minus dla producenta, bo jeżeli ten nie miał by nic przed nami do ukrycia to wówczas pokazałby swój produkt, a nie tylko kolorowe opakowanie. 

Po 4. To właśnie kolorowe opakowanie przeważnie zachęca nas do zakupu danej herbaty, ewentualnie cena, ale szczerze wam radzę nie oszczędzać na tym, bo i efekty będą mniejsze adekwatne do ceny. Oczywiście nie zawsze warto też kierować się ceną przy wyborze pewnych produktów. Nie sugerujmy się jednak absolutnie opakowaniem i zapewnieniami producenta, bo zielona herbata bez względu na to czyjej produkcji powinna działać w taki sam sposób!

Dlaczego kiedyś nie wybierałam herbat do parzenia? Nie chciało mi się ich parzyć, bo w sumie nie miałam nawet dzbanka, zaparzacza itd. Teraz na rynku dostępne są różne zaparzacze do herbaty i to w bardzo przystępnych cenach. 
np: 


Jak widać powyżej zaparzacz w cale nie musi być taki drogi, a będzie nam służyć długo więc inwestycja nam się prędzej czy później zwróci, a dlaczego? bo listki herbaty kupione w całości wychodzą zdecydowanie taniej od herbaty torebkowanej. Oczywiście pomijam różnorodność i walory smakowa, a do tego dobroczynne działanie na organizm, a do tego podwójne lub nawet potrójne parzenie!

Zielona herbata to tak w zasadzie grupa, która obejmuje wiele rodzajów herbat. Różnią się od siebie smakiem, aromatem, działaniem, a także ceną... Jedną z najlepszych herbat zielonych jest gatunek Silver Moon, która zawiera duże ilości Witaminy C, ja osobiście wybieram herbatę zieloną z dodatkiem pigwy lub jaśminu. Lubię także różne mieszanki, które są do kupienia w dużych sieciach herbaciarni, ale niestety jakościowo herbaty nie są zbyt dobre. Myślę, że dobrą herbatę można poznać po tym, że podczas parzenia w dobrej zielonej herbacie listki rozwijają się, jeżeli tak się nie dzieje to są to przeważnie ścinki listków lub herbata była źle parzona.

Pamiętajcie, że zielona herbata zawiera bardzo duże ilości kofeiny więc nie polecam pić jej wieczorem, no chyba, że drugie parzenie, bo to jest już zawsze słabsze :)
Herbatę parzymy w wodzie (najlepiej filtrowanej lub butelkowej - woda ma znaczenie!) o temperaturze 60-85 stopni, jeżeli nie mamy możliwości sprawdzenia temperatury termometrem to ja polecam po zagotowaniu wody odczekać około 2 minuty, lub metodą mojej mamy wrzucić do czajnika kostkę lodu. Herbatę zieloną parzymy 2-3 minuty jeżeli potrzebujemy pobudzenia, lub 3-8 minut jeśli chcemy się wyciszyć i zrelaksować. Należy jednak uważać by herbata nie była zbyt gorzka, chociaż ja czasem właśnie taką lubię.

Źródło: wikipedia.pl 
Myślę, że różnorodność gatunków zielonej herbaty i ilość ich mieszanek nigdy nie sprawi, że picie tego naparu nam się znudzi. Warto także pomyśleć o jej oddziaływaniu na nasz organizm...


Dlaczego warto pić zieloną herbatę?
Zielona herbata powoduje zwiększenie spalania tkanki tłuszczowej o około 17% podczas spoczynku oraz znacznie przyśpiesza metabolizm. Poprawia również wrażliwość na insulinę i tolerancję glukozy u zdrowych młodych ludzi. Istnieją również spekulację, że zielona herbata pomaga także na inne przypadłości, ale niestety teorii tych nie udowodniły nadal żadne badania. Chodzi tutaj między innymi o to, że zielona herbata powstrzymuje niektóre neurodegeneracyjne choroby takie jak choroba Alzheimera oraz Parkinsona, zapobieganie rakowi piersi, leczenie stwardnienia rozsianego, redukcję poziomu złego cholesterolu.

Ciekawostka? Japończycy twierdzą, że dzięki piciu 5 filiżanek zielonej herbaty dziennie spala się 7-80 dodatkowych kalorii dziennie... 

Niestety u mnie kalorie same się nie spalą, bo piłam dziś tylko 2 filiżanki zielonej herbaty więc zmykam ćwiczyć. Być może niektóre dobroczynne działania zielonej herbaty są nie potwierdzone badaniami naukowymi, ale nie zaszkodzi pić herbaty by tym problemom zapobiegać... W końcu herbata nam nie zaszkodzi.

Następnym razem postaram się wam opisać dokładniej poszczególne rodzaje zielonej herbaty.
Tymczasem smacznego! :)








26 listopada 2012

MOJA METAMORFOZA - Podsumowanie tygodnia 10

No i koniec! Kolejny tydzień metamorfozy z Ewą Chodakowską właśnie się zakończył. Za 2 tygodnie kolejne mierzenia i warzenia, a do tego zdjęcie, ale jestem coraz pewniejsza, że efekt będzie widoczny! Przynajmniej mam nadzieję, że się nie zawiodę :)

Nie warto jednak jeszcze myśleć co przede mną! W tej chwili najważniejsze jest to co już za mną, a mianowicie 10 tydzień metamorfozy wygląda następująco:

19.11 "Totalna metamorfoza" Ewa Chodakowska czyli SKALPEL + ćwiczenia na brzuch  = 1 godz.
21.11 Jazda na łyżwach - 1,5 godz
22.11 "Totalna metamorfoza" Ewa Chodakowska czyli SKALPEL + ćwiczenia na brzuch  = 1 godz.+ BODYBALL 45 min + 5 min Hula Hoop
23.11 "Totalna metamorfoza" Ewa Chodakowska czyli SKALPEL + ćwiczenia na brzuch  = 1 godz.+ BODYBALL 45 min.
24.11 5 minut Hula Hoop
25.11 "Totalna metamorfoza" Ewa Chodakowska czyli SKALPEL + ćwiczenia na brzuch  = 1 godz.+ brzuszki na piłce 15 min + 5 minut Hula Hoop

W starciu Ewa vs lenistwo mamy wynik 4/7 co nie jest źle biorąc pod uwagę inne aktywności fizyczne!
Mega doładowana i spełniona kładę się spać... Najbliższy tydzień spędzę u rodziców więc nie wykluczone, że pojawią się także posty motywujące osoby starsze do ćwiczeń, ponieważ oboje moi rodzice są w tej chwili na diecie oraz wdrażają się w trening cardio. Mojemu tacie już udało się zrzucić kilka kilogramów więc jego efekty obejrzę już jutro...

Dobranoc!
Aktywnego nowego tygodnia kochani!

Perfekcyjny zestaw dla mnie!
I <3 PINK

25 listopada 2012

Siłownia w domu!

Nie masz pieniędzy na drogie karnety w modnych klubach fitness czy siłowniach? Cały czas brakuje Ci czasu na siłownię i treningi? Nie przepadasz za tłumami, a może wstydzisz się swojej obecnej kondycji fizycznej i nie chcesz pokazywać się publicznie w stroju sportowym? Jak temu zaradzić? Urządź sobie własną siłownie w domu i wyposaż ją w to co lubisz najbardziej!

Tym razem chciałabym się z wami podzielić moimi propozycjami na domową siłownię dla każdego!


Kiedy postanowimy urządzić sobie małą siłownie w domu na myśl przychodzą nam setki pomysłów, ale po chwili uświadamiamy sobie, że nie mamy na to miejsca, bo nasze mieszkanie np. ma tylko 2 pokoje itd. Powiedzieć wam coś śmiesznego? Moje mieszkanie to właśnie 2 pokoje z czego jeden połączony z kuchnią, mały przedpokój i bardzo mała łazienka, a mimo wszystko mam już to co wydaje mi się najbardziej potrzebne żeby powstała mała siłownia w domu. Dodam jeszcze, że w moim mieszkaniu znajduje się także mój "salon kosmetyczny" i studio fotograficzne, a także stoi rower i kilkadziesiąt par butów! Jak to wszystko pomieściłam? Po prostu podzieliłam mieszkanie na konkretne strefy.

Niektórzy zapewne myślą, że wydadzą również majątek na urządzenie domowego miejsca ćwiczeń więc niestety muszę was rozczarować, nic bardziej mylnego! Domową siłownie możemy mieć już od kilkudziesięciu złotych, a to co będziecie kupować zależy już tylko od was!

Ja swoje sprzęty kupowałam w pewnych odstępach czasowych, a w tej chwili mogę je już w dowolny sposób łączyć i wykorzystywać podczas treningów, które obejmują wszystkie partie ciała! W zasadzie ostatnio ćwiczę tylko w domu mimo, że mam karnet OPEN na siłownie, basen i fitness. Nie ma nic przyjemniejszego niż oglądanie ulubionego serialu i wyciskanie z siebie siódmych potów.

1. W zasadzie od początku do mojej świątyni ćwiczeń należały ciężarki, których nigdy nie używałam, ale teraz bardzo często się przydają do wszelkiej maści ćwiczeń na ramiona, klatkę piersiową czy też plecy. Moje mają regulację ciężaru więc zarówno ja jak i mój chłopak możemy z nich korzystać. Hantle są niezbędne w każdej domowej siłowni, ale może je zastąpić np. kettlebells, który również ma bardzo szerokie zastosowanie podczas ćwiczeń, a nawet większe niż zwykłe ciężarki.





2. Na miejscu drugim zdecydowanie znajdują się wszelkie maszyny i urządzenia cardio jak np. rowerek eliptyczny czyli tak zwany orbitrek lub tradycyjny rowerek treningowy czy też bieżnia. Oczywiście ceny takich sprzętów nie są niskie, ale warto mieć w domu choćby rowerek treningowy, który wbrew pozorom nie zajmuje w cale aż tak dużo. U mnie stoi między telewizorem, a biurkiem. W zasadzie mogę jeżdżąc pracować, jak i oglądać telewizor. Mój kosztował 119 zł, a spełniał swoją rolę przez długie, długie lata.

3. Kolejnym przedmiotem, który jest niezastąpiony w domowej siłowni jest taśma rehabilitacyjna Thera Band lub jej zamienniki. Thera Band to lateksowa taśma wykorzystywana podczas rehabilitacji oraz treningów osób w każdym wieku. Producent wprowadził na rynek także taśmy bezlateksowe dla osób uczulonych na lateks więc teraz ćwiczyć może każdy! Taśmy różnią się od siebie kolorami, każdy z nich odpowiada innemu ciężarowi.


Nie będę się na razie rozpisywać na temat taśm Thera Band, pozwolę sobie poświęcić im cały post już w najbliższym czasie, bo na to zasługują! W domowej siłowni sprawdzą się idealnie, a zajmą tylko troszkę miejsca w szufladzie.

4. Kolejnym sprzętem, który zasługuje na uwagę jest piłka fitness do ćwiczeń pilates oraz bodyball. Piłki różnią się rodzajem, materiałem i wielkością, Więcej informacji na temat piłki do ćwiczeń znajdziecie <<TUTAJ>> Jedynym minusem piłki jest to, że zajmuje ona dosyć dużo miejsca i trudno ją przechowywać, jednak można ją trzymać nawet pod biurkiem i używać jako siedziska podczas zwyczajnych zajęć biurowych, surfowania po internecie, nauki itd.



5. Na obecną chwilę nie wyobrażam sobie również treningu bez obciążników na nadgarstki i kostki. Dzięki nim mogę wykonywać codziennie ćwiczenia jeszcze bardziej efektywnie i sprawiać żeby mięśnie pracowały na pełnych obrotach. Oczywiście jeśli chodzi o obciążniki na kostki to są one nie zalecane w przypadku problemów ze stawami, ale myślę, że 2x0,5kg nie zrobi nikomu dużej różnicy. Moje obciążniki są firmy Domyos kupione w sieci Decathlon za ok. 25zł za parę. Do wyboru mamy wiele różnych firm od tańszych po droższe np. Reebok.

6. Oczywiście prawie na koniec zostawiłam sprzęt niezbędny, bez którego ćwiczenia nie mają najmniejszego sensu. Chodzi o matę fitness do ćwiczeń. Są setki rodzai, wielkości i bardzo szeroki zakres cenowy. Matę do ćwiczeń możemy kupić za 10 zł, a także za 200zł, wybór należy już tylko do nas. Moja mata fitness pochodzi również z sieci Decathlon i jest firmy Domyos. Bardzo wygodna, miękka, a do tego z rysunkami proponowanych ćwiczeń. Łatwo ją umyć i przechowywać, dla mnie idealna. Niestety poprzednia mata którą kupiłam za grosze się rozpadła. Koszt mojej maty 29 zł.

7. Polecam także zakup Hula Hoop lub jak kto woli Hula Hop. Może to być kółko z wypustkami masującymi tak w moim, lub też zwykłe, ciężkie sportowe Hula Hop, które przynajmniej nie przyczyni się do powstawania siniaków. 

Oczywiście do wyposażenia siłowni w domu przyda się także odzież sportowa oraz wygodne buty treningowe. Na temat moich rzeczy bez, których ja osobiście nie potrafię się obejść napiszę już wkrótce!

Na koniec dodam, że strój sportowy tak samo jak i buty mogą być jednym z najważniejszych rzeczy w naszej domowej siłowni! To właśnie one zapewniają nam komfort ćwiczeń oraz sprawiają, że czujemy się wygodnie, ale o tym napiszę szerzej już wkrótce!

EWA CHODAKOWSKA - ćwiczenia na kanapie... bo NIEDZIELA nie musi być leniwa!

Moje drogie! 
Nie ma nic gorszego niż leniwa niedziela! Siedzisz lub leżysz na kanapie i oglądasz TV? Wykorzystaj to, że możesz podczas leniwego wylegiwania się na sofie trochę poćwiczyć i zadbać o swoją sylwetkę!

W ostatnią środę Ewa Chodakowska - trenerka całej Polski w programie Pytanie na Śniadanie przedstawiła nam mały zestaw ćwiczeń, który możemy wykonywać nawet podczas kanapowego lenistwa! A oto przykładowe ćwiczenia:


1. Ćwiczenie z I płyty Ewy z Shape - "Totalna Metamorfoza" tak zwany SKALPEL:
Nogi unosimy, kolana uginamy pod kątem 90stopni:
- na przemian ręce w tył, raz jedna, raz druga 10x na każdą rękę
- dodajemy do rąk nogi, naprzemiennie prostujemy jedną i uginamy drugą nogę 10x na każdą stronę
- ćwiczymy samymi nogami 10x na każdą nogę.
ewa chodakowska trening pytanie na śniadanie ćwiczenia pnś skalpel killer turbo efekty fitness fit


2. Ćwiczenie z I płyty Ewy z Shape - "Totalna Metamorfoza" tak zwany SKALPEL:
- Podnosimy nogę do góry x10
- Przód & tył x10 
- Kręcimy kółka x10 
Wszystko najlepiej powtórzyć dwukrotnie na każdą nogę!
ewa chodakowska trening pytanie na śniadanie ćwiczenia pnś skalpel killer turbo efekty fitness fit


3. Ćwiczenia przyśpieszające puls - CARDIO "parząca kanapa"
- siadamy na kanapie i szybko wyskakujemy do góry
- powtarzamy góra-dół-góra-dół około 20 razy
ewa chodakowska trening pytanie na śniadanie ćwiczenia pnś skalpel killer turbo efekty fitness fit


4Ćwiczenie z I płyty Ewy z Shape - "Totalna Metamorfoza" tak zwany SKALPEL:
- kładziemy się na brzuchu i napinając pośladki podnosimy nogi do góry x10
ewa chodakowska trening pytanie na śniadanie ćwiczenia pnś skalpel killer turbo efekty fitness fit


5. Ćwiczenie na triceps:
- opieramy się rękami o kanapę i wykonujemy ruch góra-dół-góra x10
ewa chodakowska trening pytanie na śniadanie ćwiczenia pnś skalpel killer turbo efekty fitness fit


6. Ćwiczenie - POMPKI:
- opierami się rękami o podłogę, biodra oparte o brzeg kanapy i podnosimy się do góry x10
ewa chodakowska trening pytanie na śniadanie ćwiczenia pnś skalpel killer turbo efekty fitness fit

Wszystkie ćwiczenia możecie dokładnie obejrzeć w filmiku: <<TUTAJ>>


Dosyć lenistwa i ćwiczymy :) 
Ja właśnie powoli zbieram siły na dzisiejszy trening... 

WIEMY KTO WYGRA POLSKĄ EDYCJĘ PROGRAMU MASTERCHEF

Jako, że blog jest o tematyce szeroko pojętego zdrowia i piękna to postanowiłam napisać o moim świeżym odkryciu z dziedziny kulinarnej, która wiąże się ze znanym programem stacji TVN.

masterchef wiemy kto wygra pierwszą edycję programu masterchef basia ritz wygrała program masterchef masterchefa


Już wiemy kto wygrał pierwszą edycję programu Masterchef emitowanego w TVN!

Straszną wpadkę zaliczyła polska stacja telewizyjna TVN, bo już kilka godzin przed oficjalnym finałowym odcinkiem wiemy kto zwyciężył w programie kulinarnym dla amatorów Masterchef!
Pod powyżej zamieszczonym linkiem znajduje się oficjalny film dotyczący zwycięzcy Masterchefa, oczywiście pomijam, że finałowy odcinek programu ma być wyemitowany w dniu dzisiejszym o godzinie 20:00 w TVN, a teraz mamy 15...

Moim zdaniem osoba, która wygrała nie była najlepsza i wydaje mi się, że wszystkie programy są jednak takie same i los uczestników zawsze jest w rękach producentów, a nie jury niezależnie od tego czy są to widzowie czy też inne osoby jak w tym przypadku.

Z całym szacunkiem dla szanownego Jury programu Masterchef, ale jeżeli wybór faktycznie należał do nich to wybrali błędnie! Osoby, które znają się na tym co robią tak jak członkowie tego jury powinni zwracać uwagę także na zachowanie uczestników. Cóż, w tym przypadku zwyciężczyni zdążyła się pochwalić już jakiś czas temu o tym, że wygrała program i otwiera restaurację w Sopocie. Mam nadzieję, że nie obejdzie się to bez konsekwencji dla niej, ponieważ wolałabym się o werdykcie dowiedzieć dopiero wieczorem po obejrzeniu ostatniego odcinka. Przynajmniej teraz wiem, że nie mam po co go oglądać, a w taki oto sposób stacja TVN straci sporą oglądalność dzisiejszego wieczoru...

No więc tytuł PIERWSZEGO POLSKIEGO MASTERCHEFa NELEŻY DO... Basi Ritz!!!
A co wy o tym sądzicie? Może to tylko prowokacja w odpowiedzi na spekulacje dotyczące zwycięzcy?

Wyniki w każdym razie wyglądają następująco:
III miejsce – Miłosz Wyrwicz 
II miejsce – Kinga Paruzel 
I miejsce – Basia Ritz !!!



Jak znaleźć motywację?

Z motywacją jest jak z pogodą, czasem jest, a innym razem całkowicie jej brakuje. I co tu zrobić w takiej sytuacji? Patrzysz na siebie w lustrze i nie widzisz tego co byś chciała, chcesz to zmienić, ale nie potrafisz! Często wtedy wybierasz głodówkę i schudniesz 2-3 kg, a potem od razu tyjesz 6kg i co wtedy czujesz? Całkowity spadek chęci do wszystkiego, o motywacji nie mówiąc. Znam to! Też tam kiedyś byłam, ale udało mi się to pokonać i teraz jestem na prostej drodze do spełnienia swoich marzeń o idealnej sylwetce.


W zakładce "Moja metamorfoza" możecie poczytać sobie moją historię, choć nie całą to i tak przedstawiającą większość moich zmagań głównie z samą sobą, bo to nie nadmiar kilogramów był moim problemem, A JA SAMA! Pokonałam przeciwności, a do tego samą siebie zwalczając swoje lenistwo i ruszając cztery "litery z kanapy". To, że w ogóle wciągnęłam się w METAMORFOZĘ Z EWĄ CHODAKOWSKĄ to już jest mój osobisty sukces! Wytrwałam do tej pory 2,5 miesiąca i zaraziłam swoją determinacją kilkanaście osób, których nie mogę zawieźć rezygnując! Te osoby obserwują moje efekty i wiem, że gdyby te nie pojawiły się na kolejnych zdjęciach, to wszyscy by zrezygnowali! Najzwyczajniej by się poddali, a ja nie mogę na to pozwolić!
Jak więc najłatwiej znaleźć motywację? Odszukać kogoś kto będzie liczył na Twoje wsparcie przy ćwiczeniach, będzie z niecierpliwością oczekiwał na Twoje efekty i dzięki temu sam zacznie osiągać sukces! Tak to właśnie działa, jak domino, tylko w tym przypadku kostki nie upadają, a wznoszą się na wyżyny! Bardzo dobrą metodą na zmotywowanie siebie jest zrobienie sobie kompletu badań, które mogą nie wykazać nic dobrego. Tak było w moim przypadku, bo miałam bardzo nieciekawe wyniki, a teraz jestem prawie pewna, że będą lepsze! Najzwyczajniej w świecie to czuję. Motywujący może też być nasz partner... zagońmy go do ćwiczeń! Niech przestanie wpatrywać się w telewizor z pilotem w jednej ręce i piwem w drugiej! Efekty mogą być piorunujące gdy będziecie się wspierać nawzajem.

Kiedy żadna z powyższych form Ci nie posłuży to polecam poczytać blogi i historie dziewczyn, które osiągły sukces. My nie jesteśmy reklamą metody, nikt nam za to nie płaci, nie mamy z tego żadnej korzyści oprócz własnej satysfakcji! Jesteśmy szczere i jesteśmy dokładnie takie same jak TY! Też musiałyśmy zacząć, też musiałyśmy zmagać się z brakiem chęci i nie widziałyśmy początkowo efektów, ale one są! Spójrz na moje zdjęcia, mnie się uda, bo walczę! TOBIE TEŻ! Wierzę w to!

Zawsze możesz do mnie napisać na facebooku!
www.facebook.com/PiekneZdrowie
Może nie jestem jeszcze dyplomowanym psychologiem, ale tak samo jestem kobietą! Wygospodarowałam sobie trochę czasu na ćwiczenia i nie żałuję tego co widzę codziennie w swoim lustrze, które jeszcze 3 miesiące temu chciałam wyrzucić przez okno!

Nie trać czasu kochana! Zacznij już dziś walczyć o swoje piękne zdrowie! Wybierz choćby jeden z treningów Ewy Chodakowskiej i nie czekaj do jutra, bo ono nigdy nie nadejdzie! Nie szukaj sobie wymówek! Dzięki ćwiczeniom pozbędziesz się depresji, chandry i wszystko co boli Cię teraz w najbliższym czasie przestanie!
Wiem, że sobie poradzisz! Wytrwałości!!!




24.11

Witajcie!
Dzisiaj niestety nie miałam możliwości pisać nic na bieżąco ze względu na uczelnie, ale postaram się to nadrobić...

Po pierwsze! 
Zirytowałam się dzisiaj niesamowicie będąc w jednej z sieciowych drogerii do tego stopnia, że jako kobieta aż muszę się z wami tym podzielić... Parę miesięcy temu wręcz zakochałam się w kremie Hydra Expert firmy EVELINE, a jakiś czas później udało mi się upolować inny krem, również EVELINE na jednodniowej promocji. Był to EVELINE Biohyaluron 4D PRO-YOUNG z efektem dotleniającym

eveline hydra expert krem na dzień krem na noc ekstremalne nawilżenie 24h + zapobieganie zmarszczkom krem z filtrem kwas hialuronowy, hydra expert, 25+, kosmetyki, drogeria, rossman, piekne , uroda, zdrowie
kwas hialuronowy matujący krem cera mieszana krem na dzień krem na noc krem z filtrem, eveline cosmetics, eveline, kosmetyki


Drugi krem okazał się nawet lepszy od poprzedniego, a ja jako, że uwielbiam kosmetyki EVELINE bardzo chętnie wypróbowałabym kolejne produkty z linii 25+, bo właśnie ta konkretna linia mnie dotyczy. Wcześniej stosowałam kremy AA z linii 18+, ale niestety nie spełniały moich oczekiwań. Były ciężkie, a do tego zadziałały by pewnie najlepiej pielęgnując skórę młodych kobiet. Teraz rynek kosmetyczny zasypuje nas kosmetykami dla każdej grupy wiekowej także 25+, a jakiś czas temu wkładano potrzeby skóry kobiet w wieku 18-29 do jednego "wora". Próbowałam także innych kremów, ale nic jak na razie nie pokonało tej dwójki! Akurat niedawno skończyły mi się obydwa więc postanowiłam uzupełnić swoje zapasy no i tutaj pojawił się problem... 



W sieci drogerii ROSSMAN, bo to właśnie w niej najczęściej kupuje kosmetyki, od jakiegoś czasu próbowałam kupić ulubione kremy, ale bezskutecznie! Nie sprawdzałam w innych drogeriach, bo najzwyczajniej jest mi "nie po drodze", a w marketach zawsze o tym zapominam, ale oczekiwałam, że jeżeli w swoim asortymencie posiadają inne produkty marki EVELINE to i moje kremy też się prędzej czy później w niej znajdą, szczególnie, że to właśnie w niej kupowałam je po raz pierwszy! No niestety, ale kremy się nie pojawiły! 

Stoję przed półką i patrzę... skóra młoda, trądzikowa - brak jakichkolwiek kosmetyków EVELINE... 18+ - brak jakichkolwiek kosmetyków EVELINE, 25+ - dokładnie to samo!, 30+ - bez zmian... 40+, 50+, 60+, 70+ - kosmetyki EVELINE z linii dla cery dojrzałej znajdują się na półce! O co chodzi? Mają kosmetyki dla mojej mamy, a dla mnie nie? Jestem niesamowicie zawiedziona, bo wydawało mi się, że "sieciówka" z takim ogromnym asortymentem będzie miała choćby jeden rodzaj kremów do cery młodej z linii EVELINE, ale niestety. 


Ze względu na brak ulubionej linii kosmetyków musiałam sięgnąć po coś innego. Tym razem wybrałam krem matujący w postaci musu z linii 20+ DESIGN YOUR STYLE marki LIRENE z którym miałam już wcześniej do czynienia. Mam niestety wrażliwą skórę więc staram się wybierać znane mi już kosmetyki by wykluczyć możliwość powstania alergii. Akurat udało mi się utrafić na promocję gdzie krem kosztował około 17 zł. Na marginesie dodam, że bardzo dobry z tej linii jest także krem rozświetlający, który idealnie nadaje się jako baza pod makijaż! 
Choć bardziej wolę EVELINE to LIRENE jest u mnie na drugim miejscu... W końcu gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :)

Na szczęście będąc dzisiaj w ROSSMANIE zobaczyłam coś co poprawiło mi nieco humor... 


Od zeszłego czwartku do przyszłej środy możecie kupować kosmetyki firmy: Rimmel, L'oreal, Astor, Bourjois, Manhattan, MaxFactor, Maybelline, Miss Sporty, Wibo i Lovely (czyli w zasadzie całą "kolorówkę" dostępną w drogerii). Ja choć przeważnie kupuje profesjonalne kosmetyki marki Kryolan, a także sięgam po inne firmy takie jak Smashbox, Sephora, Inglot czy Make Up 4 Ever, tym razem chyba skuszę się na kilka produktów w ROSSMANIE. Zrekompensuję sobie tym brak moich ulubionych kremów :) Planuje kupić jakiś fajny eyeliner no i kto wie co jeszcze. Zawsze idę do drogerii po jedną rzecz, a wracam z tysiącem innych, a potem zastanawiam się czemu na moim koncie wiecznie świecą pustki. 

Po drugie!
Uważam dzień dzisiejszy za DZIEŃ 2 z magnetycznym HULA HOOP z wypustkami masującymi. Wczoraj miałam niestety siniaki i trochę obolałe kości biodrowe więc nie byłam w stanie "kręcić", ale nadrobię to jeszcze... Postanowiłam kupić sobie zwykle, sportowe, duże HULA HOOP i na nim będę trenować, a gdy tylko nauczę się utrzymywać kółko w miejscu wówczas sięgnę po to z masażerem. Nie chcę odpuszczać, a wolę nie zrobić sobie krzywdy, bo na dzień dzisiejszy mam posiniaczone nie tylko plecy i biodra, ale także pupę i nogi ze względu na wiecznie spadające HULA  HOOP. Jestem chyba jednak masochistką, bo wiem, że ból kiedyś minie i efekty będą widoczne! Miałam wrzucić wam zdjęcie siniaków więc to zrobię... Dodam, że zdjęcie robione było wczoraj i jest troszkę niewyraźne. Dzisiaj w każdym razie wyglądam jakby po moich "boczkach" jeździł ktoś na motorze :)

magnetyczne hula hoop z wypustkami siniaki ból hula hoop z masażerem, hula hoop, masaż, ćwiczenia, fitness, fit, dieta, odchudzanie, piekne zdrowie



Będzie lepiej! Wierzę w to, że to HULA HOOP jednak działa i będę z nim walczyć, aż wreszcie mi się uda!
W końcu "nie nauczysz się póki się nie wywrócisz".
Dobranoc!

23 listopada 2012

Muskularne kobiety


Czy podobają nam się mocno umięśnione kobiety?

Od jakiegoś czasu tak sobie buszuje po internecie w poszukiwaniu inspirujących zdjęć by wreszcie znaleźć jakiś ideał do którego mogłabym w ostateczności dążyć. Natknęłam się wówczas na kilka zdjęć bardzo umięśnionych kobiet, wręcz muskularnych i różne komentarze.

Fitspo muscular woman
Źródło: fitnow.pl
Oczywiście widziałam również zdjęcia bardziej umięśnionych kobiecych sylwetek, ale jakoś postanowiłam wrzucić to zdjęcie. Piękne kobiece rysy twarzy, długie włosy i... no cóż, nie da się ukryć - męska sylwetka! Szerokie barki, praktycznie płaska klatka piersiowa, brak wcięcia w talii... Praktycznie wszystkie atrybuty kobiecości zaniknęły. Powszechnie wiadomo, że nadmiar ćwiczeń siłowych może powodować wzrost testosteronu także u kobiet, a w efekcie nasze ciało może zamienić się w Arnolda Schwarzenegera!

Co jest bardzo interesujące? Istnieją kobiety, które dążą właśnie do takiego ideału i wzorca, choć wydaje mi się, że ani to nie jest zdrowe, ani piękne. Dlaczego więc kobiety chcą dorównywać sylwetkom mężczyzn? Chcą pokonywać ich także swoją siłą fizyczną, a nie tylko większą wytrzymałością na ból oraz siłą psychiczną. Czytałam również duże ilości komentarzy mężczyzn o tym jak ta kobieta ze zdjęcia jest dla nich idealna.
fitspiracja - kobieta z ciężarkami
Źródło: polki.pl



Co w moim odczuciu jest w tym bardzo ciekawe? Generalnie mężczyźni instynktownie wybierają kobiety, które mają wcięcie w talii oraz szerokie biodra, nie mówię tutaj o gigantycznej pupie jak Kim Kardashian, ale o krągłościach i idealnych proporcjach talii do bioder. Kobiece kobiety o krągłej sylwetce są również postrzegane przez mężczyzn jako bardziej atrakcyjne oraz idealne na przyszłe żony! Dlaczego? Odpowiedź znajdziemy już w czasach prehistorycznych gdzie dobór naturalny polegał na poszukiwaniu partnera, który może zapewnić przetrwanie gatunku czyli jak najliczniejsze potomstwo. U kobiet to właśnie szerokie biodra i wcięcie w talii było wyznacznikiem płodności, bardzo często również obfite piersi. Podobnie kobiety wybierały silniejszego partnera, tak jak jest choćby w królestwie zwierząt. To silniejszy partner zapewniał rodzinie przetrwanie i bezpieczeństwo. U mężczyzn zatem zwracamy uwagę na proporcję szerokości linii barków do pasa, które powinny utworzyć trójkąt. Nigdy nie twierdziłam, że tylko w ten sposób dobieramy sobie partnerów, bo to tylko teoria oparta na doborze naturalnym partnera. W naszym świecie oczywiście liczą się także inne aspekty, ale jeśli wrócimy do wyglądu... To w zasadzie kobieta powinna dostrzegać na tym zdjęciu atrybuty męskości i fascynować się sylwetką, przynajmniej wg. tej teorii.

Umięśniona kobieta - czarno białe
Źródło: fitnow.pl


Ja osobiście nie znoszę popadania ze skrajności w skrajność... otyła kobieta vs anorektyczka lub muskularna kobieta vs wątła, chuda kobieta... Moim zdaniem ideał znajduje się zawsze po środku tych porównań. Nie za dużo tłuszczu, nie za dużo mięśni tak w normie... Nie popadajmy w skrajności! Nie popychajmy się do granic możliwości fizycznych człowieka. Wiem, że ludzkie ciało może wiele, ale bez przesady. Nie wyobrażam sobie porzucić pewnych moich krągłości i na pewno będę wiedzieć w jakim momencie będzie trzeba przerwać intensywne treningi... Troszkę tłuszczyku na zimę w końcu musi pozostać, żeby było cieplej ;) Chciałabym być tylko lekka, kobieca i taka aż efemeryczna, ale przy moim charakterze nie wiem czy jest to możliwe...
A swoją drogą... mężczyzna nie pies na kości nie poleci, ale też nie sikorka, żeby wpieprzać słoninę ;)

Wszystko tak na prawdę jest kwestią gustu, a o tych się chyba nie powinno dyskutować, ale nie daje mi spokoju pytanie DLACZEGO kobiety chciałyby aż tak mocno upodabniać się do mężczyzn? Może ktoś z was zna odpowiedź na to nurtujące mnie pytanie? 

FILTRY - Jakość wody, a zdrowie...

Witajcie! 

Dokonałam dzisiaj, a w zasadzie wczoraj bardzo ciekawego zakupu, a był to dzbanek z filtrem Dafi. Do tej pory nie wierzyłam w cudowanie działanie tych filtrów i byłam pewna, że przy tak twardej wodzie jak moja (typowy miejski wodociąg) to nic nie pomoże, a jednak się pomyliłam. Od jakiegoś czasu planowałam już taki zakup, aż się wreszcie odważyłam i absolutnie nie żałuję! Nie będę wam zachwalać tego konkretnego dzbanka, ale szczerze powiem, że warto zainwestować w coś takiego. Dzbanki i filtry Dafi są niedrogie w porównaniu do filtrów Brita nad którymi kiedyś się zastanawiałam i z tego powodu się skusiłam.

Dzbanek z filtrem firmy Dafi

Do zestawu dołączony był papierek do sprawdzania twardości wody. Sprawdziłam i załamałam się jak zobaczyłam poziom twardości wody w moim kranie! 4 czerwone kwadraciki równają się bardzo twardej wodzie!  A ja się zastanawiałam dlaczego woda śmierdzi chlorem, herbata nie ma smaku, a do tego w kubkach po herbacie robią się paskudne zacieki, które ledwo domywam. Zawsze wiedziałam, że mam twardą wodę, ale najbardziej uświadomił mi to zepsuty parowar (od kamienia), nowa warstwa kamienia na czajniku i ilość osadu w moim nawilżaczu powietrza.

twarda woda, twardość wody, dafi, filtry dafi, brita, papierek lakmusowy, woda, wodociąg
Twardość wody z mojego kranu.
Teoretycznie zielona herbata powinna być przejrzysta i powinna mieć smak, do tej pory moja herbata nie miała smaku, albo śmierdziała chlorem lub błotem. Wlałam wodę do dzbanka i sprawdziłam drugim papierkiem poziom tej wody. To co zobaczyłam macie na górnym papierku... 3 niebieskie kwadraciki, które wyglądają jak zielone, ale to szczegół :) Zrobiłam z tej wody herbatę i wreszcie czuje jej smak! Zastanawiałam się dlaczego będąc u rodziców herbata zawsze mi smakuje, a w domu nie koniecznie. To, że nie pijam tutaj herbaty to nie kwestia lenistwa, a tego, że ta nigdy mi tu nie smakowała! Po co pić coś co nie smakuje?

Teraz wydaje mi się, że wrócę do mojego dawnego nawyku picia białej i zielonej herbatki - MNIAM! W końcu zielona herbata przyśpiesza metabolizm, a to bardzo ważne podczas aktywnego trybu życia. Mogę z czystym sumieniem polecić wam korzystanie z takiego dzbanka, bo warto!

Dostępne są również wkłady filtrujące o mniejszej mocy zmiękczającej wodę, ale które uzdatniają wodę w magnez, a to pierwiastek, którego często mamy niedobór właśnie przed dobór złej wody, także tej butelkowanej.



Nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób filtry działają, ale skoro papierek zmienił kolor to coś w tym faktycznie jest, a herbata w końcu zaczęła smakować normalnie. Mogę wreszcie zapomnieć o koszmarnym zapachu i metalicznym posmaku herbaty, kawy czy czegokolwiek innego, a może i na moim czajniku przestanie zbierać się kamień? Warto pomyśleć o takim zakupie... w końcu spożywanie wody jest dla naszego organizmu bardzo ważne!

Miłego piątkowego wieczoru kochani! Wreszcie mamy weekend...