26 lutego 2014

TCHIBO - Oferta sportowa

Witajcie!
Tym razem przygotowałam dla Was kolejnego posta z serii OFERT SPORTOWYCH. Był już Lidl, była Biedronka, a teraz przyszła kolej na markę Tchibo. Ostatnio kilka z Was polecało mi ciuchy sportowe z tego sklepu więc postanowiłam, że lepiej się im przyjrzę i muszę przyznać, że jestem bardzo zaciekawiona... 

Tchibo przygotowało dla nas zarówno odzież damską jak i męską, przeznaczoną do wykonywania różnych sportów między innymi mojego ukochanego biegania. Generalnie ceny są troszkę wyższe niż te, które oferuje choćby Lidl, ale z tego co słyszałam to i jakość jest nieporównywalnie lepsza. 



Mnie szczególnie do gustu przypadły te rzeczy:

BLUZA BIEGOWA Z KAPTUREM

Miękki, lekki materiał i wyjątkowo płaskie szwy
Wstawki z dzianiny dziurkowanej zapewniają optymalne środowisko dla ciała
Fason: normalny
dwa kolory do wyboru



SPORTOWE PODKOLANÓWKI

Wyjątkowo miękka warstwa w miejscach narażonych na największe obciążenie i ucisk.



SPODNIE SPORTOWE 3/4 

Oddychające i odprowadzające wilgoć z powierzchni ciała dzięki powłoce DryActive Plus.
Szerokie, elastyczne wykończenie w pasie z wewnętrznymi troczkami.
Dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych.



SKARPETY SPORTOWE

Z zawartością włókna TACTEL®: przyjazne dla skóry, wytrzymałe i oddychające.
Dostępne w kilku kolorach.



OPASKI ODBLASKOWE

2 elastyczne opaski o regulowanej długości, każda z 4 diodami LED – na ręce lub nogi



CIEPŁOCHŁONNA KURTKA DO BIEGANIA

Odporna na wodę i zabrudzenie dzięki przyjaznej dla środowiska impregnacji ecorepel®
Miękko drapana strona wewnętrzna zapewnia optymalną izolację cieplną
Fason: normalny.
Dwie wersje kolorystyczne.



CIEPŁOCHŁONNE SPODNIE DO BIEGANIA

Miękko drapana strona wewnętrzna zapewnia optymalną izolację cieplną.
Dół nogawek z zamkiem błyskawicznym i elementami odblaskowymi.
Fason: blisko ciała.



WIATRÓWKA DO BIEGANIA

Odporna na zabrudzenie dzięki przyjaznej dla środowiska impregnacji ecorepel®
Ergonomiczny krój zapewnia idealne dopasowanie
Dwie wersje kolorystyczne
Fason: wąski



BUTY DO BIEGANIA


Wyjątkowo lekkie – z poduszką żelową w partii pięty i podeszwą środkową z phylonu.
Wytrzymały, oddychający materiał wierzchni z dzianiny dziurkowanej zapewnia przyjemne środowisko dla stopy.
Wyjmowana podeszwa wewnętrzna.



CHUSTKA WIELOFUNKCYJNA

7 wariantów noszenia: bandanka, czapka, szal, chustka na głowę, kominiarka, chustka na szyję i przepaska na włosy.
Powłoka Polygiene® zapewnia dłuższe uczucie świeżości.
dostępna w 3 kolorach.



Pełną kolekcję możecie zobaczyć << TUTAJ >>

Osobiście bardzo żałuję, że ta oferta pojawiła się dopiero teraz, bo przed zimą bardzo chciałam kupić sobie ciepłochłonne spodnie do biegania, a także kurtkę. Teraz już zaczęłam rozglądać się za odzieżą wiosenną i letnią, a kurtkę kupiłam w sklepie DECATHLON.

Minusem jest też to, że oferta jest dostępna tylko ONLINE w sklepie internetowym TCHIBO, a ja lubię sobie wszystko dotknąć i "pomacać" więc nie sądzę, że zdecyduję się na zakup jednej z tych rzeczy, ale z tego co widzę dziś DOSTAWA GRATIS!

Jeśli interesują Was tanie ciuchy sportowe lub choćby buty to warto rozejrzeć się także w sklepach typu DECATHLON gdzie na chwilę obecną jest sporo przecen. Nawet kilka dni temu widziałam w Krakowie billboardy z reklamą butów do biegania Kalenji za 59,99 zł. 



Piszę o tym ze względu na to, że chyba najczęściej pytacie mnie o to jak zacząć bieganie, jakie buty kupić na początek żeby nie wydać majątku itd. Doskonale rozumiem to, że nie każdego stać na "super wypasione" ciuchy Nike czy Adidas, a także drogie buty jak np. Asics (na które w tej chwili się czaję) dlatego myślę, że zawsze jest jakieś tańsze rozwiązanie.


Kupowałyście już jakieś produkty sportowe TCHIBO? 
A może teraz macie w planach dokonać jakichś zakupów? 
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii! 

Buziaki!


23 lutego 2014

RECENZJA - Słuchawki sportowe SilverCrest z Lidla

Witajcie!
Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie biegania bez muzyki choć przyznam, że ostatnio przebiegłam ponad 14 km w zupełnej ciszy ze względu na to, że mój odtwarzacz mp3 się zbuntował i wyłączył. Dziś właśnie z tej okazji postanowiłam napisać Wam jak sprawują się moje nowe słuchawki, które dopadłam w ostatniej ofercie sportowej Lidla i od razu porwałam do koszyka. Teraz zaczynam żałować, że nie kupiłam sobie drugiej pary ( tak na wszelki wypadek ).

Do tej pory biegałam zawsze z normalnymi słuchawkami dousznymi i w sumie wszystko było dobrze do momentu gdy nie zaczęłam pokonywać większych dystansów. Myślicie sobie "ale co ma piernik do wiatraka"? Oj ma! I to więcej niż myślicie :)

Gdy podczas biegu zaczynam przekraczać "magiczną" barierę 5/6 km to nie wiem jakim cudem, ale moje uszy zaczynają się chyba również pocić wprost proporcjonalnie do pozostałych części ciała ;) W taki oto sposób gdy zaczynałam biegi na dłuższe dystanse słuchawki nagle dostawały poślizgu i z ucha oczywiście wypadały, a ja zamiast skupiać się na treningu ciągle je poprawiałam i wpychałam coraz głębiej co i tak w tym wypadku okazywało się syzyfową pracą. Słuchawek używam w zasadzie tylko podczas biegania (czasem też spacerów) więc nie miałam ochoty inwestować w nie jakieś większe pieniądze, bo raczej wolę być oszczędna i nie wyrzucać kasy w błoto lub przeznaczać ją na coś bardziej użytecznego.

Z tych oto powodów w mojej głowie narodziła się myśl by wypróbować słuchawki SilverCrest, które były dostępne w sieciach Lidl za 14,99 zł, bo przecież od nich nie zbankrutuję. 


Jakoś nigdy wcześniej nie myślałam, że tego typu słuchawki mogą być tak wygodne i zapewniać taki komfort podczas biegania, a jednak okazuje się, że to możliwe. Teraz zamiast skupiać się na poprawianiu słuchawek wreszcie mogę cieszyć się w pełni moją ulubioną muzyką i biegiem!

Przyznam szczerze, że byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego sprzętu, ale skusiła mnie cena... Do niedawna wydawało mi się, że słuchawki tego typu będą ograniczać ruchy głowy, i że całkowicie zagłuszą dźwięki dobiegające z otoczenia. Te słuchawki nawet gdy odtwarzacz włączony jest na full volume pozwalają mi odbierać także wszystko to co się dzieje wokół mnie, a to bardzo ważne przy aktywnościach outdoorowych. Dla przykładu powiem Wam, że dziś podczas VI Biegu ku Rogatemu Ranczu w Zabierzowie k. Krakowa słuchałam muzyki prawie na max, a i tak słyszałam gdy ktoś biegnący za mną prosił np. o zrobienie miejsca ze względu na to, że ścieżka była miejscami bardzo wąska. Do tego dźwięk dobiegający z nich jest bardzo czysty w porównaniu z moimi zwykłymi, dousznymi słuchawkami co było sporym zaskoczeniem.

Słuchawki były dostępne w trzech wersjach kolorystycznych ( białe, czarne i szare ), ale w moje ręce od razu wpadły białe ( pasują idealnie do białego telefonu i różowego odtwarzacza mp3 ). W zestawie były także dodatkowe dwie pary końcówek dzięki czemu jeszcze lepiej można dopasować słuchawki do kształtu swojego ucha, a ja właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że moje "zapasowe" końcówki chyba zostały wyrzucone razem z opakowaniem. 

 Teoretycznie słuchawki powinnam zakładać na kark, ale jakoś wtedy mnie denerwują, bo są zbyt długie i odstają. Wymyśliłam więc, że będę zakładać je trochę wyżej tak, że zawsze mogą oprzeć się na końskim ogonie, w który zawsze się czeszę na bieganie. Tak jest wygodniej! Słuchawki wtedy nie ograniczają ruchów głowy i nic nie odstaje, jest wręcz idealnie!

Pieniądze, które przeznaczyłam na słuchawki to zdecydowanie jedno z najlepiej wydanych 14,99 zł w moim życiu. Niestety mam wrażenie, że słuchawki te długo nie "pożyją", bo ostatnio gdy biegałam w deszczu nagle coś zaczęło trzeszczeć, a dźwięk zaczął "zrywać". Nie mniej jednak liczę, że zostaną ze mną jak najdłużej, bo bardzo się polubiliśmy. No i zawsze jeszcze jest 2 letnia gwarancja! ;)



Jeśli w przyszłości sportowe słuchawki SilverCrest pojawią się ponownie w Lidlu to z czystym sumieniem polecam Wam ich zakup, bo są naprawdę warte swojej ceny, a nawet zaryzykowałabym mówiąc, że zasługują na wyższą cenę ( nie żebym sugerowała podniesienie ich ceny ^-^ ). No i  co najważniejsze, wreszcie nie mam żadnej wymówki na zbyt wolne tempo lub częste postoje!!! 


Buziaki!

21 lutego 2014

Moje przygotowania do PÓŁMARATONU MARZANNY!

Witajcie!
Do Półmaratonu Marzanny pozostały już tylko 4 tygodnie, a ja w dalszym ciągu nie wiem czy czuję się na siłach przebiec tak wielki dystans, tym bardziej, że ostatnio zmagam się z konsekwencjami odwodnienia i ubytkiem elektrolitów. W końcu jeszcze zupełnie niedawno cieszyłam się, że przebiegłam swoje pierwsze 10 km. Postanowiłam się jednak nie poddawać i spróbować, bo nie mam nic do stracenia! 


Wraz z pomocą znajomego maratończyka rozpisałam sobie plan treningowy na najbliższe 4 tygodnie, bo wiem, że regularne treningi tylko przybliżają mnie do osiągnięcia celu czyli pokonania "magicznej" bariery 21,097 km.

TYDZIEŃ 1 - 29 km
WTOREK 24.02
Bieg 8 km

CZWARTEK 26.02 
Bieg 15 km

SOBOTA 28.02 
Bieg 6 km + przebieżki


TYDZIEŃ 2 - 41 km
PONIEDZIAŁEK 03.03
Bieg 10 km

ŚRODA 05.03
Bieg 17 km

PIĄTEK 07.03
Bieg 6 km + przebieżki

NIEDZIELA 09.03
Bieg 8 km + przebieżki


TYDZIEŃ 3 - 38 km
WTOREK 11.03
Bieg 12 km

CZWARTEK 13.03
Bieg 18 km

SOBOTA 15.03
Bieg 8 km + przebieżki


TYDZIEŃ 4 - 56 km
PONIEDZIAŁEK 17.03
Bieg 10 km + przebieżki

ŚRODA 19.03
Bieg 19 km

PIĄTEK 21.03
Bieg 6 km + przebieżki

NIEDZIELA 23.03 - PÓŁMARATON MARZANNY 21,097 km 



Wierzę, że pod koniec tego morderczego ( dla mnie ) miesiąca będę przygotowana przynajmniej na tyle by zmieścić się w czasie 3 h i 15 min. Oczywiście ważną rolę w tym czy mi się uda odgrywa też moja dieta oraz suplementacja, bo bez tego nie dałabym rady przebiec nawet kilometra!

W ten weekend, a dokładnie w niedzielę 23.02 biorę udział w VI Biegu ku Rogatemu Ranczu na 8,15 km (bieg przełajowy). Po startach w dwóch "piątkach" będzie to dla mnie ciekawa odmiana i dobry trening przed półmaratonem. Na pokonanie tego dystansu mam 1 h i 30 min.

Ze względu na leśną trasę tego biegu bardzo się cieszę, że pogoda jest taka jaka jest. Nie wyobrażam sobie leśnej ścieżki pokrytej grubą warstwą śniegu. Mam tylko nadzieję, że nie zacznie padać, bo już raz naraziłam swoje New Balance na takie warunki ;)



Trzymajcie kciuki zarówno za niedzielny bieg jak i za moje przygotowania do Półmaratonu Marzanny! Przydadzą się ;)  


20 lutego 2014

FITSPIRACJE - Cała prawda o zdjęciach "PRZED" i "PO"!

Witajcie!
Nie byłabym sobą gdybym nie poruszyła tego tematu ponieważ powoli moja cierpliwość już się kończy. Ten post "wisi" na mojej liście "DO NAPISANIA" już od wakacji, ale tak mi jakoś zeszło, bo zabrakło weny. Tym razem jednak postanowiłam i ja przemówić, bo FITSPIRACJE mimo, że mogą być motywujące to także stają się powodem ogromnej frustracji. Tym razem dostałam "kopa" do napisania tego za sprawą jednej z Was - moich czytelniczek, od której otrzymałam ostatnio szczerego i bardzo przejmującego maila, który dał mi bardzo dużo do myślenia!

Otóż napisała do mnie młodziutka dziewczyna - siedemnastolatka, która od dłuższego czasu walczy z nadmiarem kilogramów, bo jest za swój wygląd nękana w szkole. Pomijam motywację, która po wgłębieniu się w temat dosłownie przyprawiła mnie o gęsią skórkę ( smutne jak ludzie potrafią być okrutni ), ale największym problemem dla niej jest to, że wszyscy dookoła chudną, wyglądają pięknie, a ona nie może mimo, że ćwiczy, odżywia się zdrowo i bardzo, ale to bardzo o siebie dba. Wysłała mi nawet linki do kilku metamorfoz, które ją zmotywowały do działania, a na chwilę obecną są jej największą frustracją i zaczynają wpędzać ją w depresję.

Jak to jest, że w internecie możemy znaleźć tyle spektakularnych metamorfoz już po kilku tygodniach treningów i diety? Jak to możliwe, że tyle osób mimo prowadzenia mega zdrowego trybu życia nie uzyskuje żadnych efektów? 

Ja sama często słyszę, że jak na tak długi okres czasu to moja metamorfoza nie jest żadną rewelacją, bo są dziewczyny, które osiągnęły lepsze efekty w krótszym czasie...
Ależ oczywiście!!! Ja w to nie wątpię... 
Niektórzy są w stanie schudnąć kilka kilogramów nawet w kilkanaście minut! ;)


Jakiś czas temu pewna trenerka personalna z Australii - MelVFitness postanowiła zrobić mały eksperyment i udowodnić ludziom, że większość metamorfoz znalezionych w internecie to nic innego jak prosta manipulacja! Praktycznie każda firma z branży fitness korzysta z takich "małych oszustw" by przyciągnąć klienta i przekonać go, że dzięki nim przejdą niesamowitą metamorfozę co często okazuje się oczywiście jedną, wielką ściemą...


Z resztą same zobaczcie...

Całkiem imponująca metamorfoza prawda? 
Szczególnie, że zajęła autorce zdjęć mniej niż 15 minut i to bez użycia programów graficznych!

Zdjęcie "przed":

  • Mel założyła ciasny dół od kostiumu kąpielowego przez co powstał efekt "muffin top",
  • Stanęła bliżej lustra,
  • Zgarbiła się i wydęła brzuch,
  • Związała niechlujnie włosy i zrobiła smutną minę by wyglądać na nieszczęśliwą kobietę z nadwagą

Zdjęcie "po":

  • wystarczyło ubrać lepiej dopasowany, czarny dół od kostiumu, który nie wbija się w skórę i nie uwydatnia "boczków",
  • nasmarować się lekko brązującym balsamem do ciała by wysmuklić sylwetkę,
  • stanąć dalej od lustra
  • zastosowała filtr w Instagramie
  • wyprostować się, wciągnąć brzuch, wypiąć pierś i... zrobić lepszą pozę! 
  • rozpuścić włosy, założyć treskę, zrobić pewną siebie minę...


Voila! 
5 kg mniej w kilkanaście minut!
Niektórzy stosują także programy graficzne ( często nieumiejętnie - aż twórczynie zaginają czasoprzestrzeń ^-^ prawie jak Kim na poniższym zdjęciu ), a także grę światła, ale to już trochę wyższa szkoła jazdy i nie dla każdego. 



Dziewczyny... błagam Was!!! Nie wierzcie wszystkiemu co widzicie w internecie! Nigdy nie zrozumiem dlaczego niektóre dziewczyny robią zdjęcia porównawcze w taki sposób, ale to już ich sprawa. My nie musimy się tym przejmować, bo MY JESTEŚMY ZWYCIĘŻCZYNIAMI!!! Cieszmy się z każdego utraconego kilograma i z tego, że nawet po miesiącu jesteśmy w stanie dokonać czegoś o czym jeszcze miesiąc wcześniej mogłyśmy pomarzyć. 

Ja sama przyznaję się bez bicia, że gdy robiłam zdjęcia porównawcze z mojej metamorfozy to wybierałam to najlepsze, ale co w tym dziwnego? Mimo wszystko nie chciałam być oskarżana, że moja metamorfoza jest zmanipulowana ( choć i tak często pojawiały się takie spekulacje ) dlatego ubierałam to samo i zdjęcia robiłam z tej samej wysokości statywu, w tej samej pozie i przy porównywalnym świetle. Fakt faktem... na zdjęciach porównawczych wyglądam lepiej niż w rzeczywistości, bo potrafię się ustawić ( pozuję przecież do zdjęć od 15 roku życia!!! ). Początkowo miałam świadomość tego, że wcale nie wyglądam dużo lepiej niż wcześniej, ale teraz widzę efekty po ubraniach, po reakcjach znajomych, a także po moich wynikach badań krwi, które niedawno przeprowadziłam, ale o tym napiszę Wam już wkrótce... 

Trochę więcej wiary w siebie i swoje efekty <3
Buziaki! 


P.S Dopiero po opublikowaniu tego posta zauważyłam, że tą samą tematykę niedawno poruszały już także inne blogerki... Jednego z tych postów możecie przeczytać << TUTAJ >>  Wybaczcie za powielanie tematów, ale ostatnio z trudem znajduję czas by coś napisać, a o śledzeniu innych fit-blogów mogę sobie tylko pomarzyć. Temat jest dla mnie jednak bardzo ważny i cieszę się, że tak dużo osób go porusza!!! NIECH WSZYSCY SIĘ DOWIEDZĄ!!! 

18 lutego 2014

NEW IN - Efekt mojego "polowania" w LIDLU...

Witajcie!
Obiecałam, że się pochwalę tym co udało mi się upolować więc to robię. Powiem Wam, że byłam bardzo zdeterminowana na te zakupy i wybrałam się do Lidla już z samego rana, bo o godzinie 8:30 byłam na miejscu (30 minut po otwarciu). Nie chciałam doprowadzić do sytuacji, że ktoś "sprzątnie" mi coś z przed samego nosa. 



Jestem bardzo zadowolona, bo udało mi się kupić wszystko to czego chciałam! 

Pierwsze w moje "lepkie łapki" wpadły topy i koszulki, bo to ich potrzebowałam najbardziej. Kupiłam wedle planu obydwa topy: różowy i szary, a także różową koszulkę z krótkim rękawkiem. Wzięłam także fioletową koszulkę w rozmiarze L dla mojej mamy, do nordic walking będzie jak znalazł!


Później wygrzebałam z kosza czarne spodnie 3/4 z różowym motywem, a po kolejne - szare wróciłam się przy okazji wymieniania rozmiaru pozostałych rzeczy około godziny 11 i muszę przyznać, że już sporo rzeczy "poszło w świat".

Nie byłabym sobą gdybym też nie kupiła mojej mamie spodni. Tym razem wybrałyśmy szare, długie spodnie również w rozmiarze L.


Najważniejszym dla mnie zakupem jest jednak koszulka funkcyjna, bo jak już pisałam w poprzednim poście, mam taką sama ( również z Lidla ), ale z długim rękawem. Mój najnowszy nabytek miałam okazję już wczoraj przetestować podczas biegania i jestem absolutnie zachwycona! Idealnie odprowadza pot z newralgicznych miejsc dzięki czemu skóra pozostaje sucha.

Kupiłam także słuchawki, które też zostały już przetestowane podczas wczorajszego biegu i również polecam je z czystym sumieniem! Ja wybrałam białe. Mam tylko nadzieję, że się szybko nie zepsują, bo byłoby mi ich bardzo szkoda.


W mojej szufladzie na odzież sportową znalazło się także miejsce dla skarpetek mimo, że niektóre z Was bardzo mi je odradzały. Muszę jednak stwierdzić, że nie słusznie, bo biegało mi się w nich bardzo dobrze. Może nie są to drogie skarpetki do biegania, ale spełniły swoją funkcję.

Do kolekcji dołączył również nowy pas neoprenowy, bo poprzedni już się rozpadł na drobne kawałki, a także 5 kg kettlebells, z którym już robiłam wczoraj przysiady.


Jestem z natury osobą oszczędną, bo nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto. Obserwuję ceny odzieży sportowej w markowych sklepach jak Nike, Adidas i Reebok i jestem w szoku, że ludzie naprawdę znajdują na nie pieniądze. Ja stawiam na ciuchy biegowe dobrej jakości - to fakt, ale też bez przesady.

Na dzień dzisiejszy wiem, że w wielu Lidlach jest jeszcze sporo towaru np. w Krakowie. W zasadzie został głównie sprzęt sportowy, ale jestem pewna, że uda Wam się jeszcze coś z odzieży jeszcze znaleźć. Jakościowo i stylistycznie ta kolekcja Lidla bardzo mi spasowała i trafiła w moje gusta więc cieszę się, że ja nie zwlekałam za długo z pójściem na zakupy. Przynajmniej na chwilę obecną jestem dobrze zaopatrzona na najbliższe kilka miesięcy. 

Byłam także w Biedronce, ale nic nie zwróciło mojej uwagi. Myślę, że jedyną rzeczą, na którą można zwrócić uwagę to skakanki z licznikami. Mam bardzo podobną SPOKEY, która ciągle czeka na swój moment.


Pochwalcie się co udało się Wam kupić i czy w Waszych Lidlach można coś jeszcze znaleźć. 
Buziaki! <3

P.S Wiele z Was pytało mnie czy buty z tej oferty sportowej Lidla nadają się do biegania więc musiałam zwrócić na nie uwagę, ale niestety moim zdaniem amortyzacja jest za słaba. Lepiej poczekać na kolekcję biegową lub odłożyć trochę więcej pieniędzy i kupić dobre buty.

10 lutego 2014

NOWA OFERTA SPORTOWA W LIDLU!

Witajcie!
Wiosna za oknem, a ptaszki ćwierkają, że już wkrótce - konkretnie w poniedziałek 17.02 do LIDLA dotrze kolejna kolekcja sportowa, która moim zdaniem jest warta uwagi. Poprzednim razem nie zrobiłam dużych zakupów dlatego wstrzymałam się z napisaniem posta o tym co udało mi się upolować. Tym razem jednak zależy mi o wiele bardziej by dostać się do sklepu przed innymi, bo oferta jest bardzo interesująca... 

Przede wszystkim muszę zwrócić uwagę na odzież sportową, bo moje ciuchy na chwilę obecną nie nadają się nawet na ścierkę do podłogi. Akurat patrząc na nową kolekcję LIDLA myślę, że tym razem znajdę coś wartego uwagi.


Ja na 100% będę polować na:


Koszulka sportowa:

optymalna regulacja wilgoci dzięki włóknu funkcyjnemu TOPCOOL®
materiał: 90% poliester (z TOPCOOL®), 10% elastan (LYCRA®)
3 wzory, rozmiary: S-L

Oczywiście najbardziej podoba mi się różowa i właśnie jej będę szukać w przyszły poniedziałek. Być może kupię też czarną. 


Spodnie sportowe:

optymalne dopasowanie dzięki LYCRA® SPORT
materiał: 82% poliester, 18% elastan (LYCRA®) lub 92% poliester, 8% elastan (LYCRA®)
7 wzorów: 3/4 lub długie
rozmiary: S-L

Strasznie podobają mi się te spodnie 3/4 i liczę, że ich jakość będzie zadowalająca. 


Top sportowy:

optymalna regulacja wilgoci dzięki włóknu funkcyjnemu TOPCOOL®
dopasowanie dzięki włóknu LYCRA® SPORT
materiał: 90% poliester (44% TOPCOOL®), 10% elastan (LYCRA®)
2 wzory
rozmiary: S-L



Zwrócę też uwagę na biustonosz sportowy, który mógłby mi także posłużyć jako top podczas ćwiczeń, oraz na koszulki funkcyjne. Na chwilę obecną jestem w posiadaniu koszulki funkcyjnej z długim rękawem i legginsów funkcyjnych z Lidla, z których jestem bardzo zadowolona! Świetnie sprawdzały się w chłodniejsze dni jako warstwa 1 podczas biegania. 


Skarpetki sportowe:

Na 100% także kupię sobie skarpetki sportowe, bo moje (zwyczajne) zaczęły mnie ostatnio podczas biegania odparzać i odgniatać. 



Warto też zwrócić uwagę na:

Buty sportowe:
nacięcia flex dla lepszego zginania podeszwy
cyrkulacja powietrza dzięki systemowi Air-Dynamic-Flow (ADF)
amortyzacja dzięki chroniącemu stawy systemowi Multi-Dens (MDS) z podeszwą 2-Density-Phylon
optymalne dopasowanie dzięki niemieckim kopytom szewskim firmy Fagus
przepuszczający powietrze mesh łączony z wytrzymałym syntetykiem
podkładki EVA w obszarze palców i pięty dla dodatkowej amortyzacji
wykonanie metodą EVA-Strobel - materiał wierzchni jest bezpośrednio połączony z wewnętrzną podeszwą
wyjmowana, amortyzująca wkładka EVA
damskie: 2 wzory, rozmiary 37-40
męskie: 2 wzory, rozmiary 42-45

Gdyby nie to, że mam kilka par butów sportowych to pewnie zwróciłabym uwagę na te, bo nie ukrywam, że te szaro-różowe bardzo mi się podobają. Niestety znając życie nie znalazłabym dla siebie rozmiaru, bo raczej muszę mieć 41, a nawet 41,5.


Bluzy sportowe:



Sprzęt do ćwiczeń:

Żałuję, że kupiłam poprzednim razem zwykły drążek, bo te, które pojawią się w Lidlu od przyszłego poniedziałku są o wiele bardziej warte uwagi. Zastanawiam się również nad hantlami, bo 5 kg na jeden przestało mi wystarczyć. Warte uwagi są też słuchawki, bo może te przynajmniej będą trzymać się w uszach. Mam z tym ostatnio problem podczas biegania co mnie niesamowicie denerwuje. 


Planuję również kupić kettlebellsy o wadze 5 kg


Dostępne będą także mniejsze o wadze 2,5 kg. ( szkoda, że nie różowe ;) )

Ciekawa jest także oferta zegarków sportowych w różnych kolorach i wzorach. 



Całą ofertę sportową LIDLA możecie zobaczyć << TUTAJ >> 



A Wy planujecie w najbliższym czasie jakieś zakupy? 
Ja muszę tylko uważać by nie wydać za dużo pieniędzy, bo ostatnio trochę z nimi u mnie kiepskawo. Dodatkowo to nie jedyna oferta sportowa, która wchodzi do sklepów w najbliższym czasie, ale o tym gdzie jeszcze będziecie mogły upolować tanią odzież sportową i sprzęt napiszę Wam już wkrótce. 

Buziaki! 


8 lutego 2014

PIĘKNE ZDROWIE na SIŁOWNI

Witajcie!
Muszę Wam się do czegoś przyznać, i nie... nie będzie to lenistwo :-) Chcę się przyznać, oficjalnie, publicznie, że jestem MEGA TCHÓRZEM!!! A dlaczego?
No dlatego...

Na Krakowskim Biegu Sylwestrowym otrzymałam w pakiecie startowym voucher na 7 wejść do sieci klubów fitness Platinium (czyli jednych z najlepszych) z realizacją do 7.02 i zgadnijcie co zrobiłam? Poszłam na siłownie dopiero ostatniego dnia, bo ciągle "coś" stawało mi na przeszkodzie. Z wiekiem robię się strasznym domatorem i zdecydowanie wybieram miejsca, które znam. Od jakiegoś czasu przestałam zapędzać się w samotności gdzieś gdzie idę po raz pierwszy, bo jakoś nie potrafię się w takich miejscach już odnajdywać. Co jakiś czas obiecywałam sobie, że wreszcie pójdę i zrealizuje ten bon, ale czas leciał i leciał, aż się skończył. Myślałam, że jeśli pójdę dziś to otrzymam jakiś karnet na tydzień i po kłopocie, ale jak się okazuje byłam w błędzie.

No trudno, straciłam 6 darmowych wejść na siłownie, zajęcia fitness, albo nawet na basen, ale za to mam jeszcze do wykorzystania miesięczny karnet OPEN na te wszystkie atrakcje, które oferuje Klub Fitness Platinium.

Wczoraj (w piątek) byłam po raz pierwszy w klubie na ul. Mogilskiej w Krakowie i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobało! Czułam się trochę jak w labiryncie, ale myślę, że za jakiś czas będę się tam czuć jak w domu. Moi znajomi ostrzegali mnie, że zapewne będę czekać na swoją kolej do każdej maszyny, ale nie było tak źle. W piątek wieczorem klub świecił pustkami, ale to może za sprawą weekendu, imprez no i remontu na ul. Mogilskiej, który wszystkim spędza sen z powiek.


Moja pierwsza wizyta była raczej oswojeniem się z nowym miejscem i przełamaniem lęku ;-) No, ale nie powiem... czułam się jak "dziecko we mgle"!!! Pani z recepcji zaproponowała, że mnie oprowadzi i pokazała mi wszystkie zakamarki klubu, z których najbardziej zainteresował mnie kącik o wdzięcznej nazwie STREFA KOBIET. Po wczorajszym treningu stwierdzam, że mogłabym tam zamieszkać szczególnie ze względu na platformę wibracyjną oraz urządzenie z masującymi rolkami, które cudownie rozluźniło moje mięśnie po ponad godzinie spędzonej na bieżni. Na początek zaprzyjaźniłam się z bieżnią i z niej obserwowałam co się dzieje w klubie. Wieczorem po powrocie do domu przejrzałam cały atlas ćwiczeń z kfd.pl i chyba wiem na jakie ćwiczenia postawię. Wreszcie dojrzałam do tego by wprowadzić trening siłowy, bo może faktycznie robię za dużo ćwiczeń cardio.

Póki co jestem bardzo zadowolona i od środy na siłownie zacznę chodzić regularnie ( 3 może 4 razy w tygodniu ) i spędzać na niej co najmniej 2 godziny, bo atrakcji jest naprawdę bardzo wiele szczególnie w STREFIE KOBIET. Planuję także odwiedzić inne kluby z tej sieci np. taki, w którym jest możliwość skorzystania z basenu i wielu zajęć fitness w wodzie. W ciągu najbliższego tygodnia planuję także skorzystać z analizatora TANITA i zobaczymy, które z pomiarów uda mi się zmienić podczas chodzenia na siłownie i biegania oczywiście.


Z moich poczynań będę się "spowiadać" na bieżąco. Póki co jestem z siebie dumna, że w ogóle się wybrałam. Pierwszy, najtrudniejszy krok mam już za sobą! Jeśli to jedyna droga do wzmocnienia moich mięśni i poprawienia sylwetki to tego właśnie chcę! Mam nadzieję, że się nie zniechęcę. 

Tymczasem jednak idę na rower, bo wiosenna pogoda do tego zachęca <3 
Buziaki! 

6 lutego 2014

O mojej diecie słów kilka...

Witajcie!
Ponieważ w dalszym ciągu bardzo często dostaje od Was maile z pytaniami o moją dietę postanowiłam trochę przybliżyć Wam jak jem i co jem na chwilę obecną. W ciągu ostatnich miesięcy było mi ciężko utrzymać zdrową dietę i trzymać się podstawowych zasad zdrowego odżywiania, ale to właśnie uległo zmianie! 

Moja cierpliwość już powoli się kończy i choć nie chcę osiągnąć nie wiadomo jakich efektów i zostać Miss Olimpia to i tak chciałabym się pozbyć tych przynajmniej 5 kg nadbagażu, ale waga jak na złość stoi w miejscu! Już nie chodzi nawet o wygląd, ale o to, że jest mi ciężko podczas biegania.
Wyciągnęłam więc ciężką artylerię, a konkretnie moją wagę kuchenną, którą kupiłam za grosze w Biedronce jakiś czas temu.


Do tej pory próbowałam jeść "na oko" i mniej więcej udawało mi się pokrywać moje zapotrzebowania. Rok temu ( w tym poście ) założyłam sobie by trzymać się rozkładu BWT = 30% / 40-50% / 20-30% ale było mi bardzo ciężko. Z czasem przestałam zwracać na to uwagę, bo mój zapał osłabł i znów postawiłam na treningi i zdrowe odżywianie bez liczenia kalorii. Nie wiem ile jadłam, ale podejrzewam, że za dużo... 

Tym razem znów stawiam przed sobą wyzwanie by liczyć to co jem tym bardziej, że nie mogę przesadzić w żadną stronę. Przygotowania do Półmaratonu Marzanny i sesja na uczelni nie pozwalają mi na radykalną dietę. Muszę jeść zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem energetycznym, które na dzień dzisiejszy wynosi około 2000 kcal. Dziennie oprócz trzymania się rozkładów BWT próbuję także pokrywać zapotrzebowanie na kalorie między 1800-2000 kcal. 

Jak już pisałam ostatnio, największy problem miałam ze spożywaniem białka, bo gdy jadłam go więcej to automatycznie rósł poziom spożywanych przeze mnie tłuszczy. Nie potrafiłam tego wypośrodkować więc sięgnęłam po koncentrat białka serwatkowego czyli czyste, naturalne białko 97%. Białko EXTENSOR ( dziękuję za polecenie! ) biorę od tygodnia, a teraz gdy zaczęłam dokładnie liczyć co i w jakiej ilości zjadam łatwiej będzie mi utrzymać dietę. 




Zobaczymy co z tego wyjdzie! 
Generalnie nikogo nie chcę na siłę przekonać do korzystania z wagi i ważenia niemal wszystkiego co się zjada w ciągu dnia, ale myślę, że warto spróbować. Ja byłam do tego bardzo sceptycznie nastawiona i nie potrafiłam się przemóc. 

Chociaż to wszystko wygląda na dosyć skomplikowanie to po jakimś czasie wchodzi to w krew i z łatwością samemu można oszacować ile jeszcze można zjeść, i którego zapotrzebowania jeszcze nie pokryliśmy. Ja spróbuję... Zobaczymy jak długo wytrzymam pod tym dietetycznym reżimem, którego zawsze byłam przeciwniczką, bo w niczym nie lubiłam przesady. No, ale czego się nie robi dla zdrowia, efektów i przede wszystkim dla dobrego samopoczucia podczas intensywnych treningów?

Pozdrawiam ciepło! 

3 lutego 2014

HELLO FEBRUARY - moje plany treningowe na LUTY

Tym razem witam Was trochę bardziej zimowo! 
Właśnie przed chwilą uświadomiłam sobie, że tym razem zupełnie zapomniałam napisać Wam posta z moimi postanowieniami na rok 2014. Jeszcze zdążę to nadrobić, bo przecież rok dopiero co się zaczął, ale mimo wszystko... już mamy luty!!!



Czas ucieka nieubłaganie, ale do lata w dalszym ciągu pozostało jeszcze 5 miesięcy, a w tym czasie można zgubić bez uszczerbku na zdrowiu nawet 20 kg, a zatem do dzieła! 

Wiem, że obiecywałam nic już więcej nie planować, bo potem tylko się frustruje gdy coś nie wyjdzie, ale tym razem u mnie plany są bardzo ambitne, ale i tak jedyne do czego będę się zmuszać ( dyscyplina musi być! ) w nowym miesiącu to treningi biegowe, bo Krakowski Półmaraton Marzanny jest coraz bliżej. Do tego czasu bardzo, ale to bardzo chciałabym na wadze zobaczyć 65 kg choć zaczynam się zastanawiać czy to w ogóle możliwe. Waga stanęła w miejscu i mimo zintensyfikowanych treningów nic się nie rusza. Oprócz tego w lutym planuje 4 treningi biegowe w tygodniu z czego jeden dłuższy. Do połowy lutego nie będę raczej przekraczać dystansu 12 km, ale już od 17.02 chciałabym dodać kolejne kilometry tak by udało mi się przebiec 15 km podczas jednego treningu. Może to szalone, ale ja naprawdę wierzę, że to mi się uda!

Grunt to pozytywne nastawienie!!!




Samymi treningami biegowymi jednak człowiek nie żyje więc także wreszcie wybieram się na siłownie żeby wzmocnić trochę nogi i górne partie mięśni ( głównie ramiona i klatkę piersiową). Wracam także do pływania i jeśli tylko się uda to na basen będę chodzić co najmniej raz w tygodniu by poprawić kondycję, koordynację ruchową, ale także by się zrelaksować i odpocząć.

W związku z tym, że będę trochę więcej trenować to muszę także zmienić dietę i właśnie z tego powodu kupiłam ostatnio izolat białka serwatkowego instant czyli białko w naturalnej postaci. Bardzo długo zastanawiałam się nad zakupem, ale wreszcie posłuchałam rekomendacji znajomych. Zobaczymy czy białko wspomoże moje przygotowania do biegu, a także moją dalszą walkę o piękną sylwetkę.


W tym czasie gdy ja będę przygotowywać się do półmaratonu Wy możecie trzymać kciuki żeby wszystko się udało, ale również nie odpuszczajcie treningów, bo jak nie teraz to kiedy? 


A jakie Wy macie plany na nadchodzący miesiąc???

Ja cały czas trzymam za Was kciuki w walce o "lepszą siebie" i wiem, że wszystkim się uda! Przecież nic co przychodzi z łatwością nie cieszy tak jak trud, pot i łzy, które wkładamy w naszą walkę. 

POWODZENIA! <3