27 września 2013

MOTYWACJA - Plażowe ZDROWIE na urlopie!

Plaża to miejsce corocznego kultu ludzkich ciał, które wypracowaliśmy sobie wylewając siódme poty na siłowni przez cały rok, no może pół… no dobra, kilka miesięcy, a może tygodni? Nie ważne! Tam latem wszyscy tłoczą się niczym zwierzęta u wodopoju prężąc swoje niemal nagie, muskularne ciała, nasmarowane olejkami do opalania. Z roku na rok kostiumy kąpielowe i kąpielówki zaczynają się kurczyć… wręcz przeciw proporcjonalnie do faktycznego rozmiaru właściciela… i to jest niestety brutalna prawda na temat tego jak teraz wyglądamy.

Źródło: www.freeoboi.ru 

Długie, samotne spacery po plaży przyczyniły się u mnie do rozważań na temat wszystkich powodów otyłości i tego dlaczego tak łatwo ulegamy złym nawykom żywieniowym. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale naprawdę zaczęłam intensywniej o tym myśleć gdy moim oczom ukazywały się wręcz książkowe przykłady osób, które totalnie o siebie nie dbają, a swoje ciało traktują jak kubeł na odpadki. Wiem, że to nie zbyt miłe z mojej strony, ale czasem nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Kobiety, mężczyźni, a także dzieci! Wszyscy jakby z roku na rok stawali się więksi! We Włoszech kobiety mają problemy głównie z dolnymi partiami ciała czyli z biodrami i udami, a panowie wyglądają jak mieszanka rzymskich gladiatorów z Arnoldem Schwarzenegerem w filmie Junior… O dzieciach nawet boję się wspominać, a i tak śnić mi się to będzie po nocach. Tu nie chodzi o to żeby wszyscy chodzili w rozmiarze XS czy S, bo byłoby nudno! Sama takiego nie mam i wiele brakuje mi do idealnej sylwetki więc nie mogę wymagać tego od innych. Mimo wszystko przykro patrzyć co się na tych plażach porobiło. Owszem, biegając mijałam wiele osób, które uprawiały jakiś sport, ale byli to głównie turyści! Z resztą na własne oczy widziałam jak Włosi potrafią wsiąść do samochodu i pojechać 500 metrów dalej po bułki, a ich aktywność fizyczna ogranicza się bardzo często tylko do wciskania pedałów sprzęgła i gazu w samochodzie. Miałam przecież ten sam problem, bo to samochód (i lenistwo) spowodował u mnie największy przyrost wagi ciała. 

We Włoszech zdecydowaną większością byli Niemcy, Słowacy i Czesi i niestety z bólem przyznaje, że rdzenni mieszkańcy Italii wypadają „blado” na tle innych narodowości. Z czym to idzie? Dlaczego ludzie w kraju gdzie choćby pogoda sprzyja outdoorowym aktywnością fizycznym są tak niesamowicie zaniedbani? Największy szok przeżyłam gdy próbowałam w kioskach dostać magazyny dotyczące fitnessu jak choćby nas Woman’s Health czy Shape, a okazało się, że nie znalazłam nic! Same plotkarskie tabloidy i kilka magazynów kobiecych. Totalnie nic na temat zdrowia czy ćwiczeń. Może wynika to z tego, że włosi są leniwi? Naprawdę nie wiem! Chciałam zrobić przegląd włoskiej prasy na temat fitnessu jak inne blogerki, ale wygląda na to, że muszę obejść się smakiem, bo nie mam o czym pisać.


W Polsce zauważyłam już znaczną poprawę! Ludzie zaczęli dbać o swoje zdrowie i uprawiają sport choćby z tego powodu. We Włoszech to głównie mężczyźni próbują o siebie dbać, a kobiety? Trudno się dziwić, że mieszkanki innych krajów cieszą się w Italii takim powodzeniem u mężczyzn. ;) 

A jak Wy uważacie? Czy dbanie o swoje zdrowie i ciało ma jakiś związek z naszą narodowością? Czy Polacy zaczęli dbać o siebie tylko dlatego, że coraz częściej media nagłaśniają problem otyłości?

Do dzieła moje kochane Polki!!! W przyszłym roku zawstydzimy inne narodowości!!! <3




23 września 2013

MOJA METAMORFOZA - PODSUMOWANIE ROKU

Witajcie kochani!
Nadszedł czas na podsumowanie całego roku mojej metamorfozy, a zdecydowanie jest co podsumowywać. Przez cały rok krok po kroku zmieniałam swoje życie tracąc kilogramy i centymetry, a zyskując to co w życiu najważniejsze - ZDROWIE!

Cały proces mojego odchudzania trwał dosyć długo i nie obyło się bez kilku naprawdę poważnych kryzysów podczas których wracałam do starego trybu życia. Mimo wszystko nie zaprzepaściłam tego o co walczyłam i udało się! Po roku stałam się zupełnie inną osobą i to nie tylko z zewnątrz, ale głównie wewnątrz. Największe zmiany są niewidoczne gołym okiem!!! Największe zmiany zaszły we mnie!



 Wymiary: 


Moje efekty po roku:



Jest cudownie! 
Znajomi nie poznają mnie na ulicy, chwalą i zazdroszczą, a ja czuję się świetnie! 

To jednak jeszcze nie wszystko! Zostały mi jeszcze 4 kilogramy do pokonania i kilka procent tłuszczu do zlikwidowania. Chciałabym także zyskać trochę więcej tkanki mięśniowej i ładnie wymodelować brzuch, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Powoli już planuję kolejne miesiące i postanawiam dać sobie trochę więcej wycisku podczas treningów, ale jednocześnie nie zrezygnuje ze zdrowej diety! No, może czasem pozwolę sobie na jakieś niewielkie grzeszki. Niestety w ciągu najbliższych kilku tygodni muszę przystopować i nie schudnąć, ale potem oczywiście powrócę do walki. To uzależnia!

W Waszą przemianę także wierzę i wiem, że jeśli mnie się udało dojść do tego miejsca, w którym jestem teraz to i Wam się uda!!! Naprawdę niewiele trzeba by spełnić swoje marzenia i poczuć się naprawdę cudownie! 

Dziewczyny pochwalcie się koniecznie swoimi efektami! Przesyłajcie mi zdjęcia na maila lub na FB. Chcę wiedzieć, że moje posty i moja metamorfoza przyczyniła się choćby w minimalnym stopniu do zmiany Waszego myślenia! To niesamowicie dodaje mi skrzydeł! 

Buziaki <3


KOSMETYCZNIE: Moje organiczne kosmetyki

Witajcie!
Ostatnio mój poziom świadomości tego co jest dla nas zdrowe, a co nie koniecznie jeszcze bardziej wzrósł za sprawą kilku ciekawych artykułów, które dopadłam w internecie. W związku z tym, nie do końca wiedząc czy warto w ich treść wierzyć czy też nie postanowiłam jednak sprawdzić działanie naturalnych kosmetyków organicznych na własnej skórze. Dbam o siebie prowadząc zdrowy tryb życia więc dlaczego nie zacząć stosować również kosmetyków, które wreszcie przestaną mi szkodzić? 

Mam raczej skórę suchą, skłonną do podrażnień oraz alergii więc wielu kosmetyków dostępnych w drogerii, stosowania byłam zmuszona zaprzestać. Nawet niektóre dermokosmetyki powodowały u mnie wysypkę i swędzenie więc odstawiłam również i je!

W związku z moją chęcią zapuszczania i dbania o włosy kupiłam dwa szampony, balsam oraz olejek, ale to nie wszystkie nowości kosmetyczne, które ostatnimi czasy zasiliły moją kosmetyczkę! Być może już wkrótce będę mogła pochwalić się nadzwyczajnie długimi włosami.


Wszystkie kosmetyki przetestowałam podczas mojego pobytu we Włoszech przy bardzo, ale to bardzo miękkiej wodzie. Włosy myłam prawie codziennie, a efekty zaskoczyły nawet mnie!


Moje nowe kosmetyczne nabytki:
1. Żel pod prysznic ECO HYSTERIA "Cukiereczek" z ekstraktem z arktycznej maliny, meksykańską wanilią i mleczkiem migdałowym.

Moja skóra wysuszona morską wodą, solą i nadmiarem słońca bardzo polubiła ten żel i to do tego stopnia, że nie potrzebowała dodatkowo zbyt dużych ilości balsamów. Skóra po użyciu pięknie pachnie i jest bardzo miękka i delikatna, a co najważniejsze żel jest delikatny i nie podrażnia wrażliwej skóry. Dla mnie rewelacja!




2. Szampon LOVE2MIX z efektem laminowania (awokado & mango)

Używałam go bardzo rzadko, bo skupiłam się jednak na stosowaniu drugiego szamponu stymulującego wzrost włosów, nie mniej jednak gdy moje włosy odczuwały potrzebę regeneracji sięgałam właśnie po ten kosmetyk. Muszę przyznać, że jest świetny, bo moje włosy już po kilku użyciach przestawały się plątać i puszyć.

3. Szampon LOVE2MIX stymulujący wzrost włosów (chili & pomarańcza)

To mój absolutny numer 1 jeżeli chodzi o szampony do włosów! Przez przeszło miesiąc stosowałam go prawie codziennie i efekty są niesamowite! Moje włosy błyszczą jak szalone, są lekkie, miękkie i niczym nie obciążone. Co najważniejsze, moje włosy w ciągu miesiąca urosły o około 3-4 cm, a do tej pory nie osiągały takich wyników. Szampon jest też bardzo wydajny, bo w dalszym ciągu nie zużyłam nawet połowy buteleczki.



4. Balsam do włosów Aleppo PLANETA ORGANICA (oliwa z czarnych oliwek, liść laurowy, róża sudańska)

Mój absolutny numer 1!!! Zakochałam się w jego niesamowitym zapachu, a moje włosy po jego użyciu są błyszczące, pachnące i idealnie gładkie. Balsam jest też bardzo wydajny i starcza na wiele użyć. Dzięki niemu nawet moje końce odżyły i przestały się łamać.

5. Olejek stymulujący wzrost włosów - KHADI

To chyba najlepszy olejek z jakim miałam do czynienia do tej pory i choć użyłam go tylko kilka razy to wiem, że w mojej kosmetyczce zagości na dobre! Sporo się naczytałam na temat jego działania, ale wszystko jak zwykle musiałam sprawdzić na sobie. Konsystencja olejku jest idealna i bardzo ułatwia nakładanie go na skórę głowy. Niektórych może odstraszać jego intensywny zapach, który dla mnie jest idealny. Uwielbiam takie zapachy!!! Olej bardzo dobrze się spłukuje, a włosy po jego użyciu są sypkie i lekkie. Trochę więcej o jego działaniu postaram się Wam opisać za około miesiąc gdy będę używać go trochę dłużej.



Warto przerzucić się ze zwykłych "drogeryjnych" kosmetyków na te organiczne, które nie zawierają parabenów, SLS-ów czy silikonów. Ja po ponad miesiącu widzę różnicę i jestem niesamowicie zadowolona.

A Wy stosowałyście kiedyś jakieś organiczne, naturalne kosmetyki? Przypadły Wam do gustu? 

Buziaki! 

19 września 2013

I'm back - MOJE WSPOMNIENIA Z WAKACJI!

Witajcie kochani!
Po długiej nieobecności wreszcie wróciłam do Polski i do Was! Niestety podczas wyjazdu nie udało mi się uzyskać dostępu do internetu i jak się zapewne zorientowaliście mogłam korzystać tylko z Facebooka. Jestem w szoku ile przez ten miesiąc narobiło mi się zaległości w pisaniu i w odpisywaniu na Wasze wiadomości, ale bez obaw! Wszystko już wkrótce ogarnę! Cierpliwości!



Dla tych, którzy już zapomnieli przypominam, że spędziłam miesiąc w słonecznej Italii, ale tym razem mój urlop okazał się trochę inny niż zazwyczaj. Tym razem spędzałam czas wyjątkowo aktywnie na bieganiu, chodzeniu i jeżdżeniu na rowerze, ale co najważniejsze, po raz pierwszy w życiu miałam okazję zobaczyć "od kuchni" jak wygląda codzienne życie (i jedzenie) we Włoszech bowiem spędziłam trochę czasu z moim "znajomym" (a może już coś więcej? :) ) i jego rodziną. Do tej pory wydawało mi się, że włoskie zwyczaje kulinarne należą raczej do tych zdrowych, ale jednak okazuje się, że nie do końca tak jest. Mimo wszystko mogłabym przyzwyczaić się do takiego trybu życia, ale z kilkoma zmianami na lepsze.

Przyznam się Wam, że sporo również nagrzeszyłam, ale nie mogłam powstrzymać się przed niektórymi pysznościami co z resztą było do przewidzenia. Na szczęście nie zaszkodziło to mojej figurze, a nawet gdyby to i tak byłoby tego warte! Cały czas jednak słyszałam, że nie muszę, a wręcz nie powinnam już więcej chudnąć i to od osoby, której zdanie bardzo się dla mnie liczy. Na każdym kroku wysłuchiwałam również komplementów i teraz, po powrocie czuję się niesamowicie dowartościowana. Już dawno nie doświadczyłam czegoś podobnego! Jednym słowem komplementów wystarczy mi na co najmniej najbliższy rok! :)

Jednak to nie za to najbardziej kocham ten kraj, a za kuchnię i wyjątkowe produkty, które dostępne są tylko tam. Oczywiście ja, jak co roku nie wróciłam z pustą lodówką, ale o tym co kupiłam i dlaczego napiszę Wam już niedługo w jednym z kolejnych postów dotyczących zdrowego odżywiania. Przekażę Wam również kilka wniosków na temat odchudzania, które nasunęły mi się podczas długich obserwacji, a także podsumuje urlopowe aktywności - głównie bieganie.

Oprócz tego już wkrótce wyczekiwane podsumowanie całego roku mojej metamorfozy, a wierzcie mi jest co podsumowywać! Do tego moje plany treningowe i żywieniowe na kolejny rok mimo, że nie planuje już chudnąć więcej niż 2, 3 kg, ale o tym więcej już niedługo. 









TO BYŁY NAJLEPSZE WAKACJE W MOIM ŻYCIU!!! 
Wreszcie miałam czas dla siebie i TYLKO DLA SIEBIE! 

Mam nadzieję, że Wy również wypoczęłyście i znalazłyście w sobie siłę na bardzo trudny okres do odchudzania, a mianowicie zimę... Ja naładowałam baterię i nadal walczę! Oczywiście postaram się Wam pomóc wytrwać w postanowieniach i zmienić wszystkie destrukcyjne nawyki. 

Buziaki!!!