17 stycznia 2015

11. Krakowski Bieg Sylwestrowy

Witajcie :)

Wybaczcie, że posta na ten temat dodaję po 2 tygodniach od momentu odbycia się tej imprezy, ale ciągle liczyłam na to, że w internecie znajdę jakieś fajne zdjęcia z biegu i lepiej będę mogła zdać Wam swoją relację... 




Jak pamiętacie debiutowałam w 10. Krakowskim Biegu Sylwestrowym i od tamtego momentu postanowiłam brać udział w biegowych imprezach masowych. Niestety przez cały rok nie było imprezy, która przebiłaby Bieg Sylwestrowy... z oczywistych względów, a mianowicie... PRZEBIERAŃCY! Poprzednim razem moim strojem Barbie w pudełku zajęłam 5 miejsce, a jak było w tym roku? 





Powiem Wam szczerze, że już od 1 stycznia 2014 myślałam nad przebraniem, a pomysł pojawił się nagle po wakacjach... Nie miałam jednak kompletnie pomysłu jak zrealizować mój plan, ale UDAŁO SIĘ!

Rok 2014 żegnałam w przebraniu SYRENKI!!!!!! 



 Wymyślając przebranie nie sądziłam, że jego stworzenie będzie kosztować mnie (i nie tylko) tyle pracy. Z tego miejsca pragnę więc podziękować moim kochanym rodzicom: mamie, która szyła ogon i tacie, który pomagał przy konstrukcji mojego niemal 2 metrowego ogona. Dziękuję również mojemu chłopakowi, który... który... który siedział, marudził i pił whisky :D a tak serio, który również miał swój wkład w konstrukcję ogona, którą i tak musiałam poprawiać ;) Ach te chłopy...


Najpierw zamówiłam legginsy z rybią łuską przez allegro, które wyobraźcie sobie do dnia dzisiejszego nie dotarły, a wyraźnie pisałam, że potrzebuję ich na sylwestra! Potem kupiłam materiał i zamówiłam błękitną perukę... Ogon okazał się niemal niewykonalny, ale udało się go zamocować tak by nie wlekł się po ziemi i jednocześnie nie przeszkadzał w biegu. Mimo wszystko najbardziej czasochłonny okazał się biustonosz z muszelkami! Wzięłam swój stary, za duży strój kąpielowy i każdą pojedynczą muszelkę musiałam do niego dokleić klejem uniwersalnym. Sprawiało to spory problem, bo jak wiecie jestem posiadaczką sporego biustu i nie wystarczyło dokleić kilku muszelek, ale sporo więcej. Oczywiście wszystkie muszelki były przez nas zbierane na wakacjach nad morzem :) Do tego jeszcze trochę pracy nad płetwą i koroną.


Wszystko było zaplanowane i dopięte n ostatni guzik, a tuż po świętach prognoza pogody podawała około 5 stopni na plusie i słoneczko na dzień biegu. Niestety... Nie przewidzieli dużego ochłodzenia! Przeddzień biegu temperatura wskazywała -12 stopni co mnie kompletnie załamało, bo przebranie nie było przystosowane do takich temperatur. Musiałam więc wymyślić coś innego, ale skończyło się na kilku warstwach bluzek. Podobnie musiałam podziałać w przypadku nóg, bo przecież do ostatniej sekundy liczyłam, że legginsy do mnie dotrą.


Ciężka praca nad projektem przebrania się jednak  opłaciła, ale o tym za chwilę...

Podczas biegu spotkałam różne ciekawe przypadki takie jak UFO (pozdrawiam Cię Paweł!), człowiek z wnętrznościami na wierzchu, Kapitan Makrela czy choćby kobieta pod prysznicem! Były również zwierzątka, team Formuły 1 i samuraj z gejszą i nawet... Adam Małysz :) Było zimno, ale skutecznie rozgrzewaliśmy się przed startem przy genialnym przebraniu jakim był PIEC!!! Pomijam, że podczas biegu próbował mnie złowić pewien rybak, ale w rezultacie wystarczyła mu tylko rybka.

Warunki były trudne mimo, że świeciło słoneczko. Było zimno, baaaaardzo ślisko i co najgorsze MEGA CIASNO! W tym roku ponownie biegłam w Smoczej Piątce czyli biegu na 5 km gdzie trasa łączyła się z biegiem na 10 km. Trasa niestety była węższa niż w zeszłym roku przez co już po kilometrze mój ogon musiałam nieść w ręce, bo już na starcie urwała się jedna z taśm mocujących konstrukcję ogona na moich plecach.





BYŁO JEDNAK GENIALNIE!!! 
Ubawiłam się jak nigdy :) 

Konkurencja była ogromna, ale ku mojemu zdziwieniu zostałam wyczytana jako druga, a mój kolega kosmita w statku kosmicznym, który rok temu zajął pierwsze miejsce jako trzeci... 



TAK! Właśnie tak! Zajęłam 2 miejsce na najlepsze przebranie biegu!!!!
Spodziewałam się miejsca za podium, ale nie tego, ze stanę na podium i to na drugim miejscu! Podobnie zaskoczona była moja przyjaciółka, która przyszła mi potowarzyszyć. 




Wiecie co było najdziwniejsze? Musiałam wsiąść do samochodu z makijażem i przejechać tak 12 km! Miny kierowców gdy zdejmowałam okulary przeciwsłoneczne były przednie. Najśmieszniejszą sytuacją było jednak pójście do jednego ze sklepów w okolicy rynku w celu rozmienienia pieniędzy na parkomat. Kobieta ze sklepu prawie padła ze śmiechu, bo nie wiedziała dlaczego mam coś dziwnego na twarzy. Gdy przebrałam się w biurze zawodów samo przejście na Rynek Główny nie było już problemem, bo cóż... do wariatów świat należy :) Ludzie od razu zaczęli sobie ze mną robić zdjęcia!

Niektórzy nie rozumieją takiej formy zabawy, ale cóż... ja już teraz wymyślam nowe przebranie na kolejny rok :) 

P.S Wyobraźcie sobie, że wolałam pobiec w 11. Biegu Sylwestrowym niż pojechać na Sylwestra do Paryża z moim lubym!!! Tak, zdecydowanie nie jestem normalna. 


Rybie buziaki kochani :* CMOOOK!

15 stycznia 2015

ZACZĄĆ OD NOWA...

Witajcie!
Tytuł posta jest jak najbardziej prawdziwy, bo wreszcie dojrzałam by zacząć od nowa walczyć o lepszą siebie i to nie dla podziwu innych, ale dlatego by samej czuć się lepiej. Póki co mamy zimę, chodzimy w kurtkach, płaszczach, ale lada moment przyjdzie wiosna i będzie trzeba zrzucić z siebie zbędne warstwy ubrań, a pod nimi co? No tradżedyja!!! Przynajmniej tak jest w moim przypadku... Aktywność fizyczna stała się czymś sporadycznym, a nie uzależnieniem jak wcześniej. A jedzenie? Koszmar... 


Myślałam, że jak WSZYSCY zacznę od nowego roku, ale wiedziałam, że to nie ma racji bytu... że jak 70% ludzi gdzieś po drodze porzucę swoje noworoczne postanowienia i dlatego też nawet nie próbowałam o nich pisać, bo to nie ma sensu! Musiałam odczekać na moment, aż sama będę potrzebować tego by znów móc się zmienić. Jestem na początku drogi podobnie jak niektóre z Was i muszę zadecydować, którą drogą chcę teraz podążać. Przestaję się oglądać na innych i porównywać, bo przestałam widzieć w tym najmniejszy sens.

Od 1 stycznia moje życie nabrało rozpędu... pracy jak nie było tak nie ma więc postanowiłam wrócić do starej działalności i znów zacząć pracować na swoje własne konto i nie ukrywam, bo jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Powróciły również suplementy, dzięki którym powoli odzyskuję równowagę fizyczną i psychiczną. Do tego jestem właśnie w trakcie gruntownego remontu całego mieszkania... więc jak widać u mnie ZMIANY i jeszcze raz ZMIANY! Przestałam również podporządkowywać swoje życie innym... odwróciłam się od fałszywych znajomych i na chwilę obecną zaczęłam dbać o swoje dobro, a nie innych. Trochę mniej czasu również poświęcam mojemu mężczyźnie, a teraz z czasem będzie jeszcze gorzej... Jeśli nasz 4 miesięczny związek przetrwa tą próbę to będę wiedzieć, że to właśnie jest ten jedyny, z którym chcę spędzić całe życie.

Co jeszcze się zmieniło? Głównie moja dieta, bo z każdym dniem jest coraz lepiej... Nie rzucam się już na słodycze - WALCZĘ Z TYM!!! Piję odpowiednio więcej niesłodzonej herbaty i wody, a także odrzuciłam fast foody!!! Znów gotuję, planuję dziennie posiłki i panuję nad tym co układam na talerzu. Do mojej diety wróciły również warzywa, kasze, ryż, na które jeszcze niedawno nie miałam zupełnie ochoty.

Będzie dobrze? Musi być... 
Jestem cholernie energiczną osobą, która znów czuje się fatalnie w swojej skórze... Nie mam ochoty wychodzić, widywać się z ludźmi. Mam wrażenie, że w każdym ciuchu wyglądam nie atrakcyjnie. Czuję się jak wieloryb!!!!!! Mój związek też zaczyna na tym cierpieć, bo przez to, że nie czuję się wystarczająco atrakcyjna ciągle wkręcam sobie, że mój facet znajdzie sobie lepszą. Zła dieta, brak ruchu, stres, alkohol, papierosy... to wszystko spowodowało, że zaczęłam borykać się z depresją i atakami paniki. To wszystko miało piekielny wpływ na moje życie o czym pisałam już Wam wcześniej. Ciągle kontuzje doprowadzały mnie do szału... bałam się ćwiczyć by się nie załatwić i potem nie spędzać kolejnych dni w łóżku. Strasznie dużo też chorowałam, a wcześniej nie było w moim słowniku nawet takiego słowa!!!

Na chwilę obecną ważę 78,4 kg co oznacza, że w 10 miesięcy przybyło mi około 9 kg. Mięśnie utrzymują się na podobnym poziomie jak były wcześniej, ale zawartość tłuszczu w organizmie znacząco się zwiększyła choć i tak jest jej mniej niż w momencie gdy po raz pierwszy wypowiedziałam wojnę swoim kilogramom.

Tak jest kochani moi... Przytyłam... Mnie jak widać to nie ominęło. 
Jest mi cholernie wstyd, ale co poradzę? Tak wyszło... 
JA TEŻ JESTEM TYLKO CZŁOWIEKIEM!!!

Ważne jest jednak to, że się opamiętałam zanim moja waga pokazała ponownie 8 z przodu, bo drugi raz w życiu już bym chyba tego nie zniosła...

Wiecie, że nie lubię planować, ale tym razem wierzę, że się uda... Przez najbliższe 3 miesiące będę się ponownie wdrażać do aktywności fizycznej lekkim bieganiem na dystansach około 5-7 km, siłownią minimum 3 razy w tygodniu (już jestem posiadaczką karnetu, a ja nie lubię tracić pieniędzy), a także basenem o ile nie będzie jakichś większych mrozów i o ile czas mi na to pozwoli. Póki co będąc na bezrobociu muszę zacząć zabijać czas czymś bardziej owocnym niż oglądanie telewizji i przeglądanie fb, a wiem, że ten rok będzie dla mnie mega trudny i będę musiała znosić masę wolnego czasu czego NIENAWIDZĘ!!! Odstawiam fast foody, słodzone napoje typu cola, słodycze i smażone mięso... Znów witam w swoim życiu zdrowe produkty... warzywa, owoce, kasze, a także duże ilości niegazowanej wody mineralnej i ziołowych herbatek.

NIECH SZCZĘŚCIE ZNÓW ZAGOŚCI W MOIM ŻYCIU NA DOBRE!!! 
A skoro samo nie chce przyjść to już ja mu w tym pomogę :) 


Kochani!!! Nie skaczcie od razu na głęboką wodę i nie próbujcie zmienić od nowego roku dosłownie każdego złego nawyku, bo szybko dacie sobie z tym spokój! Małe kroczki!!! Niech zdrowy tryb życia kiełkuje w Was z dnia na dzień, a zobaczycie, że za parę miesięcy będziecie się śmiać z tych złych nawyków, z którymi obecnie walczycie. 

Wiem, że minęły już 2 tygodnie tego Nowego Roku 2015, ale ja szczerzę chcę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia!!! Wierzę, że Wam się uda zrealizować postanowienia noworoczne! Nie bójcie się iść do przodu, nie poddawajcie się gdy nadejdzie chwila zwątpienia i PRZYJCIE DO PRZODU!!! Niech właśnie ten rok będzie dla Was tym lepszym początkiem...