15 stycznia 2015

ZACZĄĆ OD NOWA...

Witajcie!
Tytuł posta jest jak najbardziej prawdziwy, bo wreszcie dojrzałam by zacząć od nowa walczyć o lepszą siebie i to nie dla podziwu innych, ale dlatego by samej czuć się lepiej. Póki co mamy zimę, chodzimy w kurtkach, płaszczach, ale lada moment przyjdzie wiosna i będzie trzeba zrzucić z siebie zbędne warstwy ubrań, a pod nimi co? No tradżedyja!!! Przynajmniej tak jest w moim przypadku... Aktywność fizyczna stała się czymś sporadycznym, a nie uzależnieniem jak wcześniej. A jedzenie? Koszmar... 


Myślałam, że jak WSZYSCY zacznę od nowego roku, ale wiedziałam, że to nie ma racji bytu... że jak 70% ludzi gdzieś po drodze porzucę swoje noworoczne postanowienia i dlatego też nawet nie próbowałam o nich pisać, bo to nie ma sensu! Musiałam odczekać na moment, aż sama będę potrzebować tego by znów móc się zmienić. Jestem na początku drogi podobnie jak niektóre z Was i muszę zadecydować, którą drogą chcę teraz podążać. Przestaję się oglądać na innych i porównywać, bo przestałam widzieć w tym najmniejszy sens.

Od 1 stycznia moje życie nabrało rozpędu... pracy jak nie było tak nie ma więc postanowiłam wrócić do starej działalności i znów zacząć pracować na swoje własne konto i nie ukrywam, bo jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Powróciły również suplementy, dzięki którym powoli odzyskuję równowagę fizyczną i psychiczną. Do tego jestem właśnie w trakcie gruntownego remontu całego mieszkania... więc jak widać u mnie ZMIANY i jeszcze raz ZMIANY! Przestałam również podporządkowywać swoje życie innym... odwróciłam się od fałszywych znajomych i na chwilę obecną zaczęłam dbać o swoje dobro, a nie innych. Trochę mniej czasu również poświęcam mojemu mężczyźnie, a teraz z czasem będzie jeszcze gorzej... Jeśli nasz 4 miesięczny związek przetrwa tą próbę to będę wiedzieć, że to właśnie jest ten jedyny, z którym chcę spędzić całe życie.

Co jeszcze się zmieniło? Głównie moja dieta, bo z każdym dniem jest coraz lepiej... Nie rzucam się już na słodycze - WALCZĘ Z TYM!!! Piję odpowiednio więcej niesłodzonej herbaty i wody, a także odrzuciłam fast foody!!! Znów gotuję, planuję dziennie posiłki i panuję nad tym co układam na talerzu. Do mojej diety wróciły również warzywa, kasze, ryż, na które jeszcze niedawno nie miałam zupełnie ochoty.

Będzie dobrze? Musi być... 
Jestem cholernie energiczną osobą, która znów czuje się fatalnie w swojej skórze... Nie mam ochoty wychodzić, widywać się z ludźmi. Mam wrażenie, że w każdym ciuchu wyglądam nie atrakcyjnie. Czuję się jak wieloryb!!!!!! Mój związek też zaczyna na tym cierpieć, bo przez to, że nie czuję się wystarczająco atrakcyjna ciągle wkręcam sobie, że mój facet znajdzie sobie lepszą. Zła dieta, brak ruchu, stres, alkohol, papierosy... to wszystko spowodowało, że zaczęłam borykać się z depresją i atakami paniki. To wszystko miało piekielny wpływ na moje życie o czym pisałam już Wam wcześniej. Ciągle kontuzje doprowadzały mnie do szału... bałam się ćwiczyć by się nie załatwić i potem nie spędzać kolejnych dni w łóżku. Strasznie dużo też chorowałam, a wcześniej nie było w moim słowniku nawet takiego słowa!!!

Na chwilę obecną ważę 78,4 kg co oznacza, że w 10 miesięcy przybyło mi około 9 kg. Mięśnie utrzymują się na podobnym poziomie jak były wcześniej, ale zawartość tłuszczu w organizmie znacząco się zwiększyła choć i tak jest jej mniej niż w momencie gdy po raz pierwszy wypowiedziałam wojnę swoim kilogramom.

Tak jest kochani moi... Przytyłam... Mnie jak widać to nie ominęło. 
Jest mi cholernie wstyd, ale co poradzę? Tak wyszło... 
JA TEŻ JESTEM TYLKO CZŁOWIEKIEM!!!

Ważne jest jednak to, że się opamiętałam zanim moja waga pokazała ponownie 8 z przodu, bo drugi raz w życiu już bym chyba tego nie zniosła...

Wiecie, że nie lubię planować, ale tym razem wierzę, że się uda... Przez najbliższe 3 miesiące będę się ponownie wdrażać do aktywności fizycznej lekkim bieganiem na dystansach około 5-7 km, siłownią minimum 3 razy w tygodniu (już jestem posiadaczką karnetu, a ja nie lubię tracić pieniędzy), a także basenem o ile nie będzie jakichś większych mrozów i o ile czas mi na to pozwoli. Póki co będąc na bezrobociu muszę zacząć zabijać czas czymś bardziej owocnym niż oglądanie telewizji i przeglądanie fb, a wiem, że ten rok będzie dla mnie mega trudny i będę musiała znosić masę wolnego czasu czego NIENAWIDZĘ!!! Odstawiam fast foody, słodzone napoje typu cola, słodycze i smażone mięso... Znów witam w swoim życiu zdrowe produkty... warzywa, owoce, kasze, a także duże ilości niegazowanej wody mineralnej i ziołowych herbatek.

NIECH SZCZĘŚCIE ZNÓW ZAGOŚCI W MOIM ŻYCIU NA DOBRE!!! 
A skoro samo nie chce przyjść to już ja mu w tym pomogę :) 


Kochani!!! Nie skaczcie od razu na głęboką wodę i nie próbujcie zmienić od nowego roku dosłownie każdego złego nawyku, bo szybko dacie sobie z tym spokój! Małe kroczki!!! Niech zdrowy tryb życia kiełkuje w Was z dnia na dzień, a zobaczycie, że za parę miesięcy będziecie się śmiać z tych złych nawyków, z którymi obecnie walczycie. 

Wiem, że minęły już 2 tygodnie tego Nowego Roku 2015, ale ja szczerzę chcę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia!!! Wierzę, że Wam się uda zrealizować postanowienia noworoczne! Nie bójcie się iść do przodu, nie poddawajcie się gdy nadejdzie chwila zwątpienia i PRZYJCIE DO PRZODU!!! Niech właśnie ten rok będzie dla Was tym lepszym początkiem... 



17 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki :)
    Przeglądałam chyba wszystkie Twoje posty i widziałam jak walczyłaś i wygrywałaś walkę o samą siebie! teraz też Ci się uda :)
    Ja walczę o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam za Ciebie kciuki. Zdrowy egoizm przede wszystkim ;-) Nie poddawaj się i jakby było potrzeba motywacji wal śmiało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również trzymam kciuki :) Życzę wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ha ha tak cie czytam i srednio 3 4 5 razy w roku piszesz ze ci nie wychodiz. najpierw kreujesz sie na specjalistke odzywaiania diet i ćwiczen a potem dopada cie jojo. Nie obraz sie ale nie jestes autorytetem bo tyjesz-chudniesz-tyjesz-tyjesz i za kazdym razem zapowiadasz zmiany i ciagle cos ci w tym przeszkadza.Zapuscilas sie wmawiajac to depresja to alkohol to to, chciec to moc. Dziewczyno wez sie w garsc zobacz jak wygladalas rok temu a jak teraz masz racje powinno ci byc wstyd bo juz chyba z 30 razy w 2014 pisalas ze bierzesz sie za siebie a przytylas 9 kg:) na wlasne zyczenie bo poza toba nikt tego nie jest winien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże! Jaka z Ciebie idiotka!!! Jakbyś uważnie czytała to byś wiedziała, że Magda borykała się ze sporą dawką problemów z ciążą, poronieniem, hormonami, a potem depresja, kontuzje i choroby! Skąd się biorą tacy idioci jak Ty w ogóle?

      Magda uszy do góry i nie przejmuj się durnymi komentarzami zazdrosnych idiotów! Jakoś nie dziwi mnie to, że takie komentarze dodają anonimy, bo któż inny :)

      Usuń
    2. Aaaa i to pisałam ja! Iwona :)

      Usuń
  5. Anonimowy - to taki internetowy trol ;), więc w ogóle się nim nie przejmuj. Człowiek czasami upada po to, by powstać silniejszym. Trzymam kciuki i pozdrawiam :) KaRa

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie. Ja również jak większość ludzi tutaj myślę, że Ci się uda. Nie ma się co przejmować tylko trzeba walczyć ;) pozdrawiam i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam moją imienniczkę :) Jestem w tej samej grupie :) Chcę schudnąć i walczę o to, nie dla innych, dla siebie. Trzymam kciuki bo wierzę, że się uda, zarówno Tobie jak mi i innym. Najważniejsze to chcieć tego :) Zapraszam na moją stronę, może znajdziesz coś ciekawego, pomocnego w moich dietach, ćwiczeniach. A jak nie to chociaż razem będziemy się dopingować http://chwytammarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma nic lepszego jak własna wiara w swoje możliwości tym bardziej przy tylu kciukach co za Ciebie są trzymane!

    Pozdrawiam

    fitfunmamarun.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Magda, wielkim sukcesem jest przyznać się do swoich błędów i olbrzymim wyzwaniem jest dążenie do swoich marzeń. To, że przybyło Ci kilka zbędnych kilogramów nie jest żadnym wstydem. Te 9 kg na przestrzeni kilkunastu miesięcy nie jest wcale dużą liczbą, dlatego do dzieła i nie przejmuj się!
    Mam tylko nadzieję, że nie odstawiasz słodyczy nagle? To kiedyś właśnie był mój największy błąd i waga wróciła. Teraz jem słodycze ale w znacznie mniejszych ilościach, zdrowo gotuję i czuję się naprawdę fantastycznie.

    Pozdrawiam serdecznie i trzyma się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Nie potrafiłabym ich nagle odstawić :) Póki co zajadam się daktylami i mandarynkami :)

      Usuń
  10. Ja Ci mocno kibicuję :* Wszystko ułoży się po Twojej myśli, zobaczysz! :)
    Najważniejsze to się nie zatrzymywać. A Ty jak widać idziesz do przodu, super! :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam za ciebie kciuki :) Ja też się zmotywowałam;) Tym razem nie dla lepszej sylwetki a dla zdrowia bo dotarło do mnie, że robię sobie krzywdę siedząc całymi dniami bez ruchu. Zapraszam http://zgrabna-i-powabna.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój blog to dla mnie inspiracja! Trzymam kciuki i życzę dalszej wytrwałości. Zainspirowałaś mnie do walki o siebie!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam za ciebie kciuki! Wszystko ułoży się po Twojej myśli, zobaczysz

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przesadzajmy przecież nie przytyłaś 30 kg:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3