18 lutego 2015

Pielęgnacja włosów - LAMINOWANIE

Witajcie!
Już jakiś czas temu na Facebooku zamieściłam zdjęcie swoich włosów "po" zabiegu laminowania. Długo zastanawiałam się nad tym czy w ogóle próbować, ale uznałam, że nie mam nic do stracenia, a mogę tylko zyskać i... zrobiłam to! Desperacko potrzebuję zmian, potrzebuję poczuć się lepiej w swojej skórze, bo ostatnio znów nie jest kolorowo, ale dzień 'dbania o siebie' i już człowiek czuje się dużo lepiej! 




Na pielęgnacji włosów skupiłam się już dawno temu odstawiając na bok wszystkie drogeryjne kosmetyki, które zawierały parabeny, sls-y i silikony. Już od pierwszego zastosowania kosmetyków organicznych różnica była niesamowita, ale mnie to nie wystarczało. Przez ostatnie 2 lata wypróbowałam bardzo wiele różnych kosmetyków, ale tylko do trzech linii wracam regularnie.

Uwielbiam Love2Mix z Avocado - linię, która zapewnia efekt laminowania włosów podczas każdego użycia. Dla mnie numer 1!!! Włosy były potem gładkie i lśniące, a do tego sypkie i puszyste. Tego zestawu używałam na zmianę z Planetą Organicą i linią 'Aleppo', w której uwielbiam wszystko, od zapachu po efekt. Mam wrażenie, że dzięki tym kosmetykom moje włosy zaczęły rosnąć znacznie szybciej. Do tego także stosowałam Planetę Organicę 'Hammam', a także kilka innych, przypadkowo wybranych kosmetyków.




Oprócz standardowej pielęgnacji co jakiś czas olejowałam włosy przy użyciu oleju Khadi, ale po kilku miesiącach przestałam. Dlaczego? Nie miałam na to czasu! Olej zostawiałam na noc, a wychodząc do pracy o godzinie 6:30 ostatnią rzeczą, o której myślałam było poranne mycie głowy. Czasem nakładałam olej w weekendy gdy spędzałam noc sama, bo przecież nie będę pokazywać się facetowi z tłuszczem na włosach. Z resztą Khadi ma tak intensywny zapach, że wolałam nie ryzykować, bo w końcu nie każdy lubi takie orientalne nuty zapachowe. Ja uwielbiam!

Przez krótki okres stosowałam również płukanki z rumianku dzięki czemu moje kłaczki miały piękny, jasny, naturalny kolor, bo od listopada 2013 roku nie stosowałam już żadnej koloryzacji. 
Ogólnie nie miałam nigdy jakiejś tragedii na głowie mimo, że zawsze baaaaardzo dużo kombinowałam z włosami. Miałam już chyba prawie każdy kolor włosów, a do tego warkoczyki, trwałą i choć co jeszcze. Mimo tego wszystkiego moje włosy nie były bardzo zniszczone. Moim głównym problemem jest to, że mam włosy mieszane, które u nasady lubią się przetłuszczać, a na końcach są przesuszone. Do tego czasem pojawiał się łupież ze względu na bardzo twardą wodę.

Najgorsze jest jednak to, że moje złośliwe włosy są okropnie niezdyscyplinowane. Końce się puszą, włosy się odgniatają od gumek i spinek itd. Nie wspomnę już o tym jaki mam problem żeby w ogóle je ułożyć. Na te problemy pomogło mi właśnie laminowanie włosów, a efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.  


LAMINOWANIE WŁOSÓW PO MOJEMU.

Na temat laminowania czytałam bardzo dużo i w zasadzie każda bloggerka pisała co innego. Niektóre dziewczyny skarżyły się, że ich włosy były po zabiegu tłuste, inne, że włosy zrobiły się matowe, albo wręcz przesuszone... Ja postanowiłam zrobić to po mojemu ( jak wszystko ;] ).




3 duże łyżki żelatyny rozmieszałam z niewielką ilością wody (około 5 łyżek) - przyznam, że robiłam to na oko. Gdy żelatyna mocno zastygła lekko ją podgrzałam w małym garnuszku i rozmieszałam z dwoma, trzema dużymi łyżkami ulubionej odżywki. Do tego dolałam łyżkę oleju Khadi i wymieszałam. Potem odstawiłam na chwilę i nałożyłam całą papkę na zwilżone włosy. Zawinęłam włosy w folię, i nałożyłam na wierzch ręcznik, a potem zajęłam się sprzątaniem. Po około 20 minutach włosy podgrzałam gorącym nadmuchem z suszarki. Następnie po około 30/40 minutach włosy umyłam samym szamponem i wysuszyłam jak zwykle. Efekt widoczny był od zaraz!


Poniższe zdjęcie przedstawia moje włosy przed laminowaniem i po: 


Być może na zdjęciu nie widać dużej różnicy, ale powiem Wam, że ja odczułam ją od razu!
Moje włosy zwiększyły swoją objętość, stały się o wiele bardziej puszyste i było to nawet widać na pojedynczym włosie. Włos był dużo grubszy niż wcześniej! Do tego włosy zrobiły się dużo prostsze, niemal jak po użyciu prostownicy, a nie były nawet naciągnięte na szczotce podczas suszenia. Jak widać na zdjęciu końce zrobiły się bardziej zdyscyplinowane i układały się w jedną stronę tak jak powinny. Śmieszne jest także to, że moje włosy bardzo szybko przestały pochłaniać zapachy z zewnątrz jak np. dym z papierosów, smog czy zapach jedzenia. Nie wiedziałam, że będę aż tak zadowolona po zabiegu, którego cena nie przekroczyła 2 zł. 


Na wiosnę planuję keratynowe prostowanie włosów, którym sama chcę się zająć tuż obok paznokci, które robię. Prawdopodobnie moje włosy będą pierwszymi, na których przeprowadzę ten zabieg z niewielką pomocą mojej mamy. Póki co praktycznie większość czasu i tak chodzę w czapce i mimo tego, że moje włosy się puszą to nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. I tak dla moich kudełków nie ma nic gorszego niż kominiarka i kask na motocykl, a o prędkości nawet nie mówię. Ostatnim razem już zaplotłam włosy w warkocz by nie narażać ich na wiatr, ale niestety... po powrocie do domu ledwo je rozczesałam. No cóż... coś za coś, a ja za bardzo kocham motocykl by z tego zrezygnować. 

Powiem Wam, że warto spróbować z tym laminowaniem... a że zabieg powinno się powtarzać co jakiś czas to ja również mam takowy plan. Myślę, że 2 razy w miesiącu będę przeprowadzać go u siebie. Zobaczymy... może po kolejnym zastosowaniu efekt będzie jeszcze lepszy?

Ja bardzo lubię dbać o swoje włosy i choć naprawdę czasem mnie irytują to nie mam zamiaru ich obciąć! Skoro obiecałam sobie, że będę zapuszczać to się tego trzymam... a przynajmniej wreszcie powoli zaczynam rozumieć dlaczego mój mężczyzna uwielbia moje włosy! <3



A Wy stosujecie jakieś specjalne zabiegi by odżywić włosy? Może laminowałyście już kiedyś włosy? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii... 
Buziaki! <3

10 lutego 2015

PAKEREM BYĆ czyli ja i moje suplementy

Witajcie!
Oczywiście tytuł posta traktujcie z duuuużym przymrużeniem oka, bo nie planuje zostać pakerem, a zyskać trochę więcej mięśni. Wreszcie udało mi się zebrać w sobie na 100% i zacząć ponownie walkę o lepszą siebie. Zapisałam się na siłownie, w którą powoli się wkręcam co baaardzo mi się podoba. Tym razem moim celem nie jest tak po prostu szczupła sylwetka, ale ładnie umięśnione kobiece ciało do lata. Staram się jeść regularnie i zdrowo i trenować, ale wiem, że to nie wszystko żeby uzyskać wymarzoną sylwetkę. Gdy zaplanowałam kupno suplementów białkowych i aminokwasów nagle z pomocą przyszła firma myprotein.pl



Myprotein Polska to firma znana mi od dłuższego czasu. Jakiś czas temu suplementy tej firmy poleciła mi jedna z Was, ale do tej pory regularnie stosowałam izolat białka serwatkowego Extensor. Teraz postanowiłam wypróbować coś innego. Tym razem skusiłam się głównie na białka smakowe, ale i na kilka innych produktów białkowych jak np. baza do naleśników, wafle i batony, a także przepyszne masło migdałowe, które już uwielbiam <3


Sam sklep internetowy jest bardzo przejrzysty i zamówienie wszystkich potrzebnych mi rzeczy nie zajęło dłużej niż 5 minut przy czym bardzo długo zastanawiałam się co dokładnie wybrać, bo asortyment sklepu jest bardzo duży i początkowo może przytłoczyć każdego. Najlepiej szukać po kategoriach czyli jak w moim przypadku "Dieta". Oczywiście nie wszystko co wybrałam zawiera się w tej kategorii, ale znaczna większość. Wielkim plusem sklepu jest to, że można wybrać sobie jeden z wielu smaków, albo zwyczajnie kupić białko bezsmakowe i np. mieszać je z dowolnymi owocami, jogurtami itd. Można również dopasować wielkość opakowania w jakim dostaniemy nasz suplement co bardzo się opłaca ze względu na to, że przy większej ilości cena jest znacznie niższa.

Jedynym minusem sklepu jest to, że przesyłka nie przyjdzie do nas z dnia na dzień ponieważ wysyłana jest zza granicy. Dodatkowo nie jest ona najtańsza, ale mimo wszystko warto wydać €3.95 gdy robimy troszkę większe zamówienie "na zaś". Ja zamówienie złożyłam w piątek w nocy, a przesyłka cała i zdrowia dotarła do mnie już we wtorek. Oczywiście przesyłkę niczym detektywi możemy śledzić na stronie. Istnieje także możliwość zmiany terminu dostarczenia przesyłki przez kuriera DPD.



Oto co zamówiłam sobie ja i co przez najbliższy czas będzie przedmiotem moich testów:
  • Myprotein MP MAX Elle Virtue Bar - Fruit Burst
  • Myprotein Impact Diet Whey - Double Chocolate 
  • Myprotein Impact Whey Protein - Toffee
  • Myprotein Impact Whey Isolate - Orange and Passionfruit 1KG Pomarańcza i marakuja 
  • Myprotein L Carnitine - 180 Tabs
  • Myprotein Impact Native Whey 95, Vanilla, Pouch, 
  • MyBar Deluxe - Toffee and Vanilla Crunch 12 Bars 
  • Iso:Pro97, Chocolate, 1KG Czekolada
  • Almond Butter Crunchy 1kg
  • Peptide BCAA, Tropical, 500g Tropical Storm 
  • Protein Pancake Mix, Maple Syrup, 500g
  • Protein Wafers, Strawberry, 10x40 Truskawka

Na chwilę obecną nie przetestowałam jeszcze większości produktów, ale z czasem będę mogła napisać Wam swoją dokładną recenzję. Mogę jednak polecić z czystym sumieniem dietetyczne batoniki proteinowe, a także wafle, które są świetną przekąską np. po intensywnym treningu.

Niestety nie miałam możliwości spróbowania wcześniej batoników MyBar Deluxe ponieważ nie dotarły do mnie od razu z niewiadomego powodu, ale na szczęście sytuację szybko udało się opanować i właśnie dziś odwiedził mnie kurier z kolejną przesyłką. Od razu rzuciłam się na batoniki i powiem Wam, że warto było na nie czekać... MNIAAAM!

Okaże się czy regularne stosowanie białka wspomoże mnie w budowaniu suchej masy mięśniowej i spalaniu tłuszczu. 

A Wy stosujecie jakieś suplementy dla sportowców? 
Buźki! i do "przeczytania" już wkrótce :)