11 października 2017

Afera #DUPAGATE czyli CO Z TĄ CHODAKOWSKĄ?

Dzień dobry... czy mogę? Po takim czasie? No nie wiem, ale chyba jednak MUSZĘ!!! 

Kochane... myślałam, że wrócę do Was z zupełnie innym postem, że będę mogła się chwalić i chwalić, ale cóż... Życie weryfikuje każdy nasz krok. Niestety, ale wczoraj zostałam zapytana co sądzę o pewnej sprawie i nie mogłam się powstrzymać. Wiecie... podobno ludzie im są starsi, tym bardziej mówią co myślą, a zatem i ja wypowiem się na temat, który rozjuszył mnie jak wściekłego byka na corridzie. 

Ostrzegam... Nie czytajcie jeśli macie słabe nerwy, bo nie mam zamiaru oszczędzać słów... 

No to jedziemy z koksem!!!!
Chyba już domyślacie się co stanie się za chwilę? Jaki temat poruszę? A właśnie... Starcie tytanów pomiędzy Dorotą Wellman, a Ewą Chodakowską. Mój stosunek do dawnej Ewy już poznałyście. Pokochałam jej osobę za to, że ruszyła z kanapy tyłki wielu kobiet i dała im nadzieję, że czasem małe zmiany mają zbawienny wpływ na naszą sylwetkę i samopoczucie. Bardzo dobrze pokazywała jak metodą małych kroczków, małych zmian można wiele w życiu zmienić. Niestety... muszę powiedzieć to z żalem, ale tamtej Ewy już nie ma. Śmiem też stwierdzić, że właśnie taką metodę na wylansowanie siebie stworzyła. Była bliska ludziom, stworzyła grupę kobiet (pooookaźną grupę), która wskoczyła by za nią w ogień. Wiele z nas ćwicząc z nią czuły więź, czuły, że jej na nas zależy, że nie robi tego dla kasy. Cholera... tak dać się zrobić w... bambuko? Na to wygląda... Teraz gdy Pani Chodakowska ma sławę, ma czasopismo, swoje diety, klientki etc, etc; ma nas "grubaski" głęboko w DUPIE! Ba! Potrafi nawet wyskoczyć niczym filip z konopi z bardzo odważnym stwierdzeniem, że jesteśmy grube, bo jesteśmy leniwe! Bo nie chce nam się ruszyć tłustych zadków z kanapy... Szczerze? Wolę swój tłusty zad trzymać na kanapie niż publikować go w instragramach, snapchatach i innych... Nie dziewczynki, nie wymierzam tego posta przeciwko Wam... Wymierzam go w Chodakowską i to w jaki sposób potrafiła nie zrozumieć prostego przesłania Doroty Wellman, którą swoją drogą zawsze bardzo lubiłam. Mi też nie podoba się, że internet jest przesycony przysłowiowymi tyłkami... długimi nogami... płaskimi brzuchami. No kur.... ja nigdy nie będę takiego mieć, bo jestem prawdziwa! Nie jestem wytworem photoshopa, ani żadnej innej super apki, która zrobi z Ciebie w 2 sekundy modelkę Victoria's Secret. Rzygam tymi gwiazdami internetów, celebrytkami, które zasłynęły tylko pokazywaniem zadków w każdej możliwej pozie. Do tego te makijaże... mocne, wieczorowe, wręcz karykaturalne!!! Takie zdjęcia oglądają dzisiejsze nastolatki.... Wiecie co? To gorsze niż dawniej, bo dawniej było "może to jej urok, może photoshop", a dziś? Teoretycznie real foto, selfiaczek prosto z rąsi... A praktycznie? Nie chciałabym spotkać tych niektórych gwiazdeczek na ciemnej ulicy bez mejkapu, bo podejrzewam, że spierdzielałabym tak szybko, ze spaliłabym żarcie z ostatniego miesiąca. Czy tylko mi się wydaje, że właśnie to to miała na myśli Dorota Wellman pisząc swój felieton w "Wysokich Obcasach"? Nazwijcie mnie starą babą, ale tak to widzę. Pierwszej świeżości już też w końcu nie jestem. No i super... wreszcie normalna, inteligentna kobieta, z zajebistym dystansem do siebie i poczuciem humoru napisała co o tym myśli (by the way - kochałam duet Wellman & Prokop :D ). Nagle ni z dupy, ni z pietruchy wyskakuje Chodakowska... ale gdyby wyskoczyła chociaż słusznie, a tej to chyba już od tych treningów nawet ten olej w mózgu (o którym pisała) się spalił. W końcu to też tłuszcz, prawda? No i wyskakuje takie z gębą, nie zrozumiawszy "żAluzji", obrażając przy tym normalne kobiety, które nie są jej klonem, bo mają prawdziwe życie, że są leniwe. Cholera jasna, aż mnie zagotowało! Ja? Leniwa? Serio? Przeanalizuje to po swojemu... Jak wiele kobiet, które no nigdy nie miały figury modelki próbuje, walczy, stara się... Odmawiamy sobie czekoladki na rzecz sałatki i gówno to daje! Zamiast zawieźć dupę autem, po bułki do sklepu idziemy piechotą... No zawsze spalimy te kilka kalorii. Z każdego miejsca krzyczą do nas wizje tego, że nigdy nie będziemy jak one, te ideały. Otwieram gazetę - szczupła dziewczyna, włączam TV - szczupła aktorka... "Ale jak to? Przecież nie jestem jedyną babką, która ma trochę więcej ciałka" - myślisz sobie. Próbujesz dalej jednak osiągnąć ten cel, aż wreszcie załamujesz się, że jesteś beznadziejna, gruba, brzydka i nikt nigdy nie zwróci na Ciebie uwagi, nie pokocha. Myślisz, że nie masz nic więcej do zaoferowania prócz sylwetki... No ok, niech będzie. W efekcie objadasz się, bo na chwile zaczynasz mieć gdzieś, że nie chudniesz, a potem? Znów wyrzuty sumienia. W ekstremalnej sytuacji sięgasz po diety cud i różne specyfiki, a jedyne co Ci to daje to dajesz zarobić jakimś oszustom, którzy obiecują Ci, że wreszcie osiągniesz swój cel. Błędne koło... Znasz to? No dobrze... Teraz druga strona medalu! Wszystkie pączusie są leniwe, a zatem wszyscy szczupli ludzie są pracowici? Gówno prawda! Ile mamy znajomych, którzy są szczupli mimo, że żreją więcej niż my? Ile mamy znajomych, których drzewo genealogiczne pokazuje, że odziedziczyli to w genach? Ile mamy znajomych, którzy są szczupli pomimo, że ani razu nie ruszyli tyłka na siłownie, a bieganie i inne rzeczy ich nudzą?



Powiedzcie mi... JAK MOŻNA WRZUCAĆ KAŻDEGO DO JEDNEGO WORA? 
Jesteś gruby = Jesteś leniwy?
Jesteś chudy = Jesteś pracowity?

Ja pierdziele, czy ta kobieta uderzyła się w głowę czy o co chodzi? Dałam się oszukać? Nie zależało jej na moim zdrowiu, a tylko na tym żeby hajs się zgadzał? No sorry, ale mój przestał się zgadzać gdy popadłam w bycie fit, gdy chciałam stać się jej klonem! Czy byłam od tego zdrowsza? Chyba nie, bo gdy tylko nagle moja waga stanęła w miejscu zaczęło cierpieć moje zdrowie psychiczne!!! Ja, stara kobita po przejściach pomyślałam, że mimo, iż nigdy w życiu nie byłam szczupła to wreszcie to osiągnę, bo za moim sukcesem stoi Chodakowska!

CZUJĘ SIĘ OSZUKANA!!! Czuję się dotknięta faktem, że teraz czytam, że wtedy po prostu byłam leniwa i dlatego urosła mi dupa, a mój brzuch zmienił się w oponę! To ma być ta super motywacja? Dziękuję bardzo! 


Ile z Was pisało do mnie jak to próbują, jak walczą, jakie poty z siebie wylewają, a nie widzą efektów... Przepraszam Was, bo to moja metamorfoza była reklamą tej kobiety! Po tym co teraz czytam w jej wypowiedziech przypomniałam sobie dlaczego w ogóle zaczęłam z nią ćwiczyć... Zaczęłam by udowodnić, że to pic na wodę! Że to ściema! Przez to wszystko mam wrażenie, że to ja Was oszukałam... w końcu ja miałam na to czas by ćwiczyć, by biegać, by gotować... Wtedy przecież nie pracowałam. Może mogłam stać się jej klonem, ale wiecie co? Teraz z perspektywy czasu chyba wolę być jednak tą "grubą i leniwą" niż dać sobą dalej manipulować i zupełnie nieświadomie robić komuś darmową reklamę! Każda dziewczyna swoją ciężką pracą sprawiła, że Chodakowska stała się sławna, a teraz co? Zapomniała o nas? Już nie jesteśmy takie super. Czytając między wierszami... "Leniwe świnie zacznijcie ćwiczyć, bo potrzebuje promocję. To ja Was stworzyłam."



Suma sumarum... NIE KAŻDA KOBIETA Z NADWAGĄ JEST LENIWA!!!!! Są osoby chore... są osoby, które najzwyczajniej w świecie nie mają czasu zapierdzielać dzień w dzień na siłownie... są takie, które nie mają warunków by fikać koziołki przed telewizorem, bo nie każda z nas ma stu metrowy apartament. Pomijam fakt, że kobiety po ciąży mają inne priorytety. No tak, lepiej by było żeby zaniedbały wychowanie swoich dzieci kosztem tego by być super fit. Po co pracować? W końcu w życiu liczy się tylko to by być fit! Jak będziecie fit, to pieniądze zaczną spadać z nieba. Dooobry żart. Moja dupa urosła gdy poszłam do pracy... Zajadałam stres!!! No tak, ale przecież nadal biegałam... Cholera, ależ byłam leniwa. Niestety wstawałam o 6 rano, bo na 7:30 musiałam być na drugim końcu miasta! Sorry, ale nie mam helikoptera, a pewnie powinnam! Przecież wtedy mogłabym być z rana na siłowni! A może miałam wstawać o 5 rano? Wiecie jak wyglądam przed 10? Jak zombie pt. "kaaaawaaaa, kaaaawaaaaa....". Z roboty wychodziłam o 16... Super! Teraz trzeba ominąć jakoś korki... no nadal nie mam helikoptera. Po pracy spotykałam się z moim chłopakiem, który wstawał o 13 i potem szedł na siłownię, a przed pracą miał tylko chwilę dla mnie. Efekt? Do domu wracałam koło 21... Kolacja, ogarnięcie mieszkania, kąpiel, ogarnięcie siebie i nagle mamy godzinę 23. Padałam na ryj jak długa! Tak było dzień w dzień! Każdą chwilę gdy nie widziałam się z moim ówczesnym lubym przeznaczałam na bieganie. A weekendy? Studia lub życie towarzyskie. Dziękuję, do widzenia! Tyle było z mojej metamorfozy... Było mi z tym źle więc popadłam w depresję, bo przecież nie dam rady nagle poświecić czegoś ze swojego życia. No cóż... kiedyś te 10h, które spędzałam na dojazdach do roboty i siedzeniu w pracy przy biurku spędzałam w inny sposób.

Co teraz? Jest jeszcze gorzej! Ruszyłam ze swoim biznesem i pracuję 30/24h na dobę!!! 
Zainwestowałam w biznes wszystko co miałam i stać mnie teraz jedynie na bułkę z wędliną, a nie na cielęcinę sous vide z jarmużem, awokado i innymi duperelami, no i najlepiej z własnoręcznie wypiekanym chlebem. Obecnie nie mam czasu prowadzić bloga, odstawiłam na bok pasję - motocykle... Nawet nie mam czasu dla przyjaciół i randki! Ale i tak jestem gruba, bo jestem leniwa.

Nie każdy ma życie usłane różami, nie każdy zarabia posługując się innymi... Niektórzy mają inne priorytety i wtedy jakoś ta dupa, która super wyglądała by w legginsach za 700zł przestaje mieć znaczenie. Co z tego, że chcemy żyć inaczej skoro nie mamy innej możliwości? Za coś żyć trzeba! Dzieciom trzeba poświęcać czas by nie stały się osiedlowymi lumpami czy galeriankami.  Dom trzeba ogarnąć, bo służby się nie dorobiłyśmy! A to co wymieniam to tylko kropla w morzu... Szczerze? Aż boję się wspomnieć o ludziach, którzy są po prostu chorzy, którzy naprawdę zawartość tłuszczyku mają w genach... Moja mama też jest gruba, bo jest leniwa? Kobieta, która pokonała raka i nie jest już nastolatką, która sobie może fikać koziołki przed TV bez ograniczeń. Moja mama dba o siebie, je zdrowo (aż zbyt zdrowo czasem, bo mój ojciec ma na tym punkcie świra), nawet jeździła na rowerku treningowym godzinę dziennie, a czasem dwie... Schudła? No nie... Do miasta nie zawozi sobie tyłka samochodem, a idzie spacerkiem więc się rusza. Jest leniwa? Serio? Z resztą Pani Dorota Wellman również o siebie dba... nie obżera się bez przerwy "maczkiem" czy "kebsami"... Nawet na siłownie chodzi! I co? No też leniwa jest! Przecież jest niskim pulpetem, a to znaczy, że leży cały dzień na kanapie. Boże drogi, jak to łatwo się czasem pomylić i kogoś źle ocenić, nieprawdaż?



Nikt nie jest idealny i niech to wreszcie dotrze do tego chorego społeczeństwa! Różnorodność jest zajebista! To jest właśnie piękne, że każdy z nas jest inny, ma inną figurę, wzrost, rozmiar... Ja Wam mówie tak.. olejcie Chodakowskie, Lewandowskie i te inne "skie", których nazwisk nie znam, bo ostatnio jestem mało obeznana w tym co piszczy w internetach. Po prostu bądźcie sobą! Nic za wszelką cenę, bo po co się umartwiać? Przeżyjmy życie w taki sposób jak chcemy, tak by na łożu śmierci powiedzieć "cholera, było zajebiście!" Zdrowie z dupą w rozmiarze XS nie ma nic wspólnego! Pamiętajcie o tym gdy taka cudowna trenerka zacznie Wam mówić co powinnyście robić, bo wiecie co na prawdę powinnyście? Oddychać, bo bez tego ani rusz... 

Buziole!!! <3
Wasza M. 

4 komentarze:

  1. W pełni się z Tobą zgadzam!!! Też zaczęłam od Chodakowskiej, ale teraz jestem bardziej świadoma niż na początku i wiem, że np treningi 5-6 razy w tygodniu do niczego nie prowadzą, a wręcz mogą zaszkodzić. Odkryłam blog i kanał na youtube Codziennie fit - dla mnie najlepsza trenerka ever! Po prostu normalna dziewczyna, która nic nikomu nie zabrania, a jej treningi są świetnie skomponowane. A ja po fali szału na fit ciało, fit jedzenie i fit życie stwierdziłam, że życie mam tylko jedno i szkoda mi go na ciągłe wyrzeczenia . Owszem ćwiczę, uwielbiam biegać, ale nie robię tragedii, gdy po prostu nie chce mi się ćwiczyć to nie ćwiczę. Jem zdrowo, ale też nie rezygnuję z ulubionych potraw. Wszystko jest dla ludzi. Nie popadajmy w paranoję bo ideały nie istnieją. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tymi słowami dwoma rękami,codziennie fit jest super, ale i Mel B, Tiffany, tylko nie ta kobieta, która myśli, że wiecznie będzie robić hajs na naiwniakach (też od niej zaczynałam).

      Usuń
  2. Od początku wiedziałem, że treningi Chodakowskiej to tania podpucha dla Polek, dla których fitness 6-7 lat temu to była czarna magia, wprost z serii bajek o Harrym Potterze ... Dobrze ze kobietki poszły po rozum do głowy!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3