Witajcie!
Od kilku dni wyjątkowo znów oglądam więcej telewizji niż zawsze, choć "oglądam" to za dużo powiedziane... Może bardziej pasowałoby tutaj słucham telewizji, ale nie istotne. Istotne natomiast jest to czego w telewizji jest ostatnio najwięcej.
Odpowiedź jest prosta, bo chodzi o reklamy, a jakie?
SUPLEMENTY DIETY, ODCHUDZANIE, BLA BLA BLA!!!
Nie sądziłam, że można jeszcze coś wymyślić...
Jak nie jakaś Linea, to Figura, jak nie Figura to jakieś Alevo...
wszędzie tylko CHUDNIJ, CHUDNIJ, CHUDNIJ!
Wyobraźcie sobie, że jeszcze jakiś czas temu wierzyłam w działanie tych wszystkich kapsułek, tabletek... co najgorsze gdy je brałam faktycznie miałam wrażenie, że działają! Zaczęłam mając chyba 16 lat przy okazji, którychś pierwszych ogólnopolskich wyborów Miss. Pamiętam jak dziś, że codziennie po szkole jeździłam kilka godzin na rowerku treningowym oglądając seriale (wtedy jeszcze leciały brazylijskie), a do tego regularnie stosowałam taki preparat w saszetkach, który nazywał się chyba Slimea czy Slinea?. Faktycznie moje ciało się zmieniło, ale czy tylko za sprawą tego, że stosowałam ten suplement? No nie wiem, może? Kilka lat później próbowałam zwalczyć swój problem z objadaniem się słodyczami i zaczęłam brać Bio-Slim. Coś w tym było, bo przestałam mieć apetyt na słodycze i w sumie do dziś jakoś nie rzucam się na nie tak jak wtedy. Może to tylko siła sugestii, ale najważniejsze, że to zadziałało... Potem sięgałam po różne cuda takie jak Aqua Slim, który bardzo lubiłam brać ze względu na to, że czułam po nim przyrost energii podobnie jak po L-Karnitynie. Brałam również Therm-Line, którego stosowanie okazało się opłakane w skutkach. Zaczęłam miewać przyśpieszone lub nierówne bicie serca, byłam nadpobudliwa, a do tego zaczęłam miewać bóle w mostku. Brałam to świństwo stosunkowo długo, ale nie mam pojęcia dlaczego, a do tego niewiele jadłam! Myślałam chyba , że to działa?
W tym momencie zaczął się pełen sezon na odchudzanie! Tak samo jak jesienią mamy do czynienia z reklamami leków na przeziębienie, a pełną wiosną leki przeciw alergii... Teraz jest moment gdy wszystkie powoli uświadamiamy sobie, że nie będziemy wyglądać najlepiej po tej zimie gdy założymy kuse spodenki, spódniczki, nie mówiąc o kostiumach kąpielowych! O Matko! Coraz mniej czasu więc łapiemy się wszelkich metod by JAKOŚ wyglądać w lecie, by móc wyjść na ulicę z podniesioną głową myśląc pod nosem "Patrzcie jaka ze mnie laska!". W popłochu biegamy i poszukujemy najszybszej i najmniej inwazyjnej metody czyli suplementów diety jednocześnie dając komuś nieźle zarobić...
Załóżmy, że mogłyby one faktycznie działać i wspomagać odchudzanie, ale czy jest nam to potrzebne?
Taki suplement może okazać się niczym placebo, ale nasza wątroba odbierze go zupełnie inaczej! Skutki uboczne? A kto by na nie zwracał uwagę, prawda? "Niech wyrośnie mi trzecia noga, ale będę przynajmniej szczupła!" - za wszelką cenę! Faktycznie niektóre suplementy mogą nas wspomóc w walce o upragnioną sylwetkę, ale czy warto wydawać pieniądze? To już kwestia indywidualna. Mnie ostatnio szkoda na to pieniędzy no i zdrowia, ale jak zapewne pamiętacie testowałam na sobie preparat Slimette, który właśnie się kończy. Po 2 miesiącach efekty zerowe! Nic, zero, null! Nawet nie dodawał mi energii, ale oczywiście nie wszystko na każdego działa tak samo, bo wiele innych blogerek zachwalało u siebie ten produkt...
Wiecie co przeraża mnie najbardziej w tym promowaniu odchudzania za wszelką cenę, stosowania cudownych tabletek? To co można kupić w internecie, a mianowicie czarodziejskich ziółek czy kapsułek z tasiemcem. No świetnie! Genialny pomysł... "w ciągu miesiąca schudnę 10 kg i będę supermodelką!" - myślą dziewczyny, które to dziadostwo stosowały. Tylko co potem? Chcą wyglądać szczupło w trumnie? Wybaczcie, ale do tego to właśnie prowadzi... Bierzesz ten syf ze swoją koleżanką? REWELACJA! Jak się przekręci na drugi świat to i tak będziesz wyglądać pięknie na jej pogrzebie (czerń wyszczupla). Rozumiem desperacje, rozumiem frustracje, rozumiem wszystko, ale taka głupota to szczyt wszystkich głupot świata! To nawet głupsza głupota niż głodzenie się, albo jeszcze lepiej... wymiotowanie po każdym posiłku! Oj wierzcie mi na słowo... wiem o czym mówię, bo też kiedyś byłam nastolatką, która została zwabiona karierą modelki i byłam już o krok od spełnienia swojego marzenia, ale też o krok od utraty tego co najważniejsze - SWOJEGO ZDROWIA, ale OPAMIĘTAŁAM SIĘ!

Moje Drogie Panie!
Nie ma, że coś szybko działa! Nie ma cudownych diet, a jedzenie 1000 kcal to już nie dieta a samobójstwo podobnie jak przepyszny tasiemiec, który rozgości się w naszym organizmie jak w porządnym hotelu. Nie zagości jednak na długo, bo hotel szybko splajtuje. Uwierzcie, że nigdy, przenigdy nie zobaczycie efektów z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień... Często dostaje od Was wiadomości o treści: "Chcę schudnąć 20 kg w 2 miesiące", a gdy odpowiadam, że to niemożliwe to w odpowiedzi zawsze dostaję ciszę lub... ciszę! Każdy ma swoje tempo i nic na to nie poradzicie!
Czy zastanawiałyście się dlaczego tak w ogóle chcecie chudnąć?
Robicie to dla siebie, dla innych? Patrzycie w lustro i widzicie tłustą babę podczas gdy przed nim stoi mega sexy babka z fajnymi krągłościami? Może chcecie się facetom podobać?
A wiecie, że "facet nie pies i na kości nie poleci? Ale też nie sikorka by słoninkę wpier... zjadać!" :)
No są wyjątki, bo i takich znam...
Ale pamiętajcie! Mówię o mężczyznach, a nie chłoptasiach! A takich chyba Nam potrzeba, prawda?
Zadbana kobitka z krągłościami może być ucieleśnieniem męskich marzeń!
ZRÓB TO DLA ZDROWIA!
Oczywiście jeśli faktycznie masz z czego chudnąć... jeśli nie masz to ćwicz, ale się nie odchudzaj, bo po co się katować na siłę :)
Ostatnio znajoma spytała mnie: "Madzior, dlaczego ten Twój blog ma taką dziwną nazwę? Co ma piernik do wiatraka?". Odpowiedziałam jej, że to moje pierwsze skojarzenie o swoim ideale... Nie chcę być jakaś tam "Szczupła za wszelką cenę", "Chuda być"... CHCĘ BYĆ ZDROWA!!!
A co z PIĘKNEM?
Przyjdzie samo :)
Treningi dodały mi bardzo dużo energii, pewności siebie i podniosły moją samoocenę! Nabrałam też siły... siły fizycznej i psychicznej! Powoli zaczynam się czuć PIĘKNA, bo czuję się ZDROWA!
Oprócz tego, że zrzuciłam nadmiar kilogramów to jeszcze mam siłę by nosić zakupy, realizować swoje wyczerpujące pasje, a także by w razie potrzeby dać komuś bardzo mocnego kopa w tyłek!
I TAKIEGO KOPA W TYŁEK DAJE WAM!
Koniec z wspomagaczami!
Koniec z wyrzeczeniami!
Koniec z wyrzutami sumienia!
Koniec z oczekiwaniami!
I koniec z ludźmi, którzy nie akceptują Nas takimi jacy jesteśmy!
Jesteśmy wszystkie SUPER! I prędzej czy później dojdziemy do celu :)
Mimo wszystko nie widzisz efektów? A Twoja waga stoi jak traktor w polu?
Doceń każdy krok, doceń to, że próbujesz, że walczysz... Są setki osób, które narzekają, a nie robią nic!
PAMIĘTAJ!
"Nawet najmniejsze efekty są lepsze niż brak efektów!"
DOCEŃ TO, a będziesz naprawdę szczęśliwa!