1 marca 2013

#2 ZDROWO NA ZAKUPACH SPOŻYWCZYCH

Witajcie! 
Tym razem postanowiłam rozwinąć trochę temat moich ostatnich ZDROWYCH ZAKUPÓW. Muszę Wam powiedzieć, że ciężko mi uwierzyć, że przestałam sięgać po rzeczy, które kiedyś były całkowitą normą w moim jadłospisie, ale bardzo mnie to cieszy! 

Ostatnio moja przyjaciółka spytała mnie czy potrafiłabym wrócić do starych nawyków żywieniowych, ale odpowiedziałam bez zawahania... NIE! Nie umiałabym teraz traktować swojego ciała jak śmietnika i wrzucać w niego wszystkiego co popadnie. Już od 2 miesięcy nie sięgnęłam nawet po pizze, nie mówiąc o innych fast foodach, które jeszcze kilka miesięcy temu gościły w moim "menu" niemal codziennie.


Nic nie obyło się bez echa dla mojego organizmu :)
Jeśli w dalszym ciągu nie możecie przekonać się do zdrowego jedzenia to zróbcie sobie "próbę" np. przez choćby miesiąc, a wtedy zobaczycie jak wiele potrafi się zmienić. Jak już wiecie u mnie na początku też nie było łatwo, bo na samą myśl o zdrowym jedzeniu robiło mi się słabo. Od razu przypominałam sobie te wszystkie, nieustające próby zrzucenia kilogramów i życia o kilku listkach sałaty i jogurcie light. Przerażająca perspektywa, prawda? Myślałam, że to jedyna droga do bycia szczupłą, zdrową i szczęśliwą, a okazuje się, że to było najgorsze co mogłam zafundować swojemu organizmowi.


Początki nigdy nie są proste, ale warto próbować! Dotyczy to zarówno diety jak i ćwiczeń... Teraz już to wiem, bo w końcu znienawidzone kilogramy zaczęły znikać i to bez większych wyrzeczeń. Wcześniej myślałam, że to niemożliwe!

Co się zmieniło?
Kiedyś miałam okropne problemy z żołądkiem i cierpiałam na permanentne bóle brzucha i wzdęcia. Chodziłam z tym po lekarzach, ale oczywiście nikt nie znajdował przyczyny, ale ja domyślałam się, że to kwestia złej diety. Mój brzuch wyglądał jak wielki balon, co z resztą widać na zdjęciu porównawczym, które było moim STARTEM. Po kilku miesiącach bóle brzucha zniknęły, a brzuch zrobił się płaski mimo, że nie pozbyłam się jeszcze całej oponki. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio bolał mnie brzuch, no chyba, że od zakwasów :) Czuje się lekko, a patrzenie na coraz bardziej płaski brzuch napędza mnie jeszcze bardziej do tego by jeść zdrowo i bez wyrzeczeń. W zasadzie muszę przyznać, że w moim życiu zmieniło się o wiele więcej, ale tym zmianom postanowiłam przeznaczyć całego posta więc nie będę się rozpisywać :)


Dziś jednak chciałabym podzielić się z Wami moimi ostatnimi zakupami, a oto one:


W mojej lodówce nie może ostatnio zabraknąć produktów mlecznych chociaż jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że mam nietolerancje laktozy, a teraz? Zawartość lodówki mówi sama za siebie :)

Wczoraj kupiłam:

  • Mleko Łowickie 1,5% (zazwyczaj kupuję mleko 2%, ale tym razem postanowiłam wypróbować takie)
  • 2 x Maślanka naturalna 
  • Wielkie opakowanie - 1 kg gęstego Jogurtu Naturalnego
  • 3 x gęste Jogurty Naturalne 
  • 2 x Mozzarella w zalewie
  • Migdały
  • Paluszki Surimi
  • Jajka z wolnego wybiegu (niestety nie było moich ulubionych Zielononóżek)
  • Czekolada gorzka z pomarańczą
  • Czekolada gorzka z chili i wiśnią
  • 2 x Avocado
  • 3 x Jabłko
  • 4 x Pomarańcze 
  • Brokuł
  • Rukola
  • Mix Sałatowy z Rukolą
  • Ketchup
  • Pełnoziarnisty Chleb
  • 2 zgrzewki niskosodowej wody niegazowanej


A do tego w sklepie ze zdrową żywnością kupiłam:

  • Tofu
  • Syrop z Agawy

W szafkach mam oczywiście spory zapas kasz, ryżu, płatków owsianych, musli, makaronu, suszonych owoców i wiele, wiele innych, pysznych rzeczy :) Powoli nawet odchodzę od błyskawicznych płatków owsianych, które kiedyś były dla mnie idealnymi śniadaniami. W zamrażarce z kolei leżą sobie bardzo duże ilości mięsa (głównie indyk i cielęcina, ale także od czasu do czasu pojawia się kurczak), a także mrożone warzywa na patelnię i ryby.

Jak widać wiele może się zmienić i to w bardzo krótkim odstępie czasu...
Pierwszy miesiąc, no może dwa nie charakteryzowały się zbyt dobrą dietą. Owszem, dużo ćwiczyłam, ale jadłam tak jak wcześniej. Dopiero przy 3 miesiącu wiele zaczęło się zmieniać i jakoś instynktownie zaczęłam sięgać po to co zdrowe.

Przez ostatnie dni każdą wolną chwilę spędzam na treningach, albo na grzebaniu w internecie w poszukiwaniu przepisów na pyszne obiady. Lubię różnorodność więc nie pozwolę by w mojej kuchni zagościła nuda. Lubię także bardzo intensywne smaki więc na moim talerzu nie ma miejsca na nic mdłego i bez smaku :)


Mam bardzo ambitny plan, który chcę wdrożyć już od poniedziałku... BĘDĘ DZIELIĆ SIĘ Z WAMI SWOIM PEŁNYM JADŁOSPISEM! Prosiłyście mnie już o to kilkanaście razy, ale zawsze brakowało mi czasu, a czasem nie zastanawiałam się nad tym co jem. Różnie to było, ale teraz mam wrażenie, że dojrzałam kulinarnie i mogę się tym śmiało z Wami podzielić :) Będzie też trochę więcej przepisów na pyszne, dietetyczne potrawy, a także wiele kulinarnych pomysłów! Krótko mówiąc... WRACAM NA DOBRE! 

W poniedziałek postaram się przedstawić Wam bardzo dokładne podsumowanie ostatniego miesiąca, bo trochę się zmieniło zarówno w mojej diecie jak i treningach, ale nie tylko... Więcej na ten temat już przy podsumowaniu, którego tym razem wyjątkowo się nie obawiam :) 
POZDRAWIAM WAS CIEPŁO!
i wracam już niedługo <3

14 komentarzy:

  1. Co to jest za ketchup ? Ogólnie jest niezalecany ale lubię dodać trochę do ryżu dla smaku. Zastanawiam się jaki jest najlepszy. Ja teraz mam hellmans bez konserwanów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze są gęste, przecierowe Ketchupy, bo te mają większą zawartość likopenu. Przeważnie kupowałam Pudliszki, ale ostatnio zasmakował mi mocno przyprawiony Kamis :)

      Usuń
  2. Ja z kolei z grubaska przemienilam sie w wychudzoną anorektyczke, ale człowiek uczy się na swoich błędach... Kazde poczatki sa trudne, moja najwieksza zmorą była czekolada (i co za tym idzie-wszystko, co czekoladowe!), jednak po jakimś czasie zdrowego odzywiania i regularnych ćwiczeń, mój organizm przestal domagac sie cukru. I sama ostatnio się zastanawialam, czy gdybym miala tak, jak moje kolezanki, ktore jedza co chca i mają szczuple sylwetki-zmienilabym swoje nawyki zywieniowe? odpowiedz jest jedna: NIE:) trzymaj się cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie... Zdrowa dieta to żadne wyrzeczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też przechodziłam etap "Sałaty z jogurtem" a potem rzucałam się na słodycze! Na szczęście w porę zmądrzałam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko super :) jedyne na co uważaj, to paluszki surimi... różnie to z nimi bywa. w sensie z ich składem pochodzeniem. no i warzywa na patelnię - są ok, jeśli je dusisz na parze, smażenie raczej na dobre im nie wychodzi :)
    ale reszta - taaaak zdrowo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Surimi to coś czego nie potrafię sobie odmówić, ale zawsze dokładnie sprawdzam skład... A warzyw raczej nigdy nie smażę, bo nie chcę by straciły wartości odżywcze :)

      Usuń
    2. ups a ja dziś mialam warzywa na atelnie smazone z kurczakiem

      Usuń
    3. no ja też surimi bardzo lubię, ale jakiś czas temu czytałam, że z krabem to one za wiele wspólnego nie mają zazwyczaj i trochę spanikowałam ;)
      ja kiedyś warzywa na patelnię smażyłam i potem mnie dietetyczka zbeształa, więc jestem po prostu wyczulona, ale skoro nie smazysz, to gut ;)
      @Wiola - końca świata nie ma... ;)

      Usuń
    4. Bo surimi nie ma z krabem wiele wspólnego :)
      To po prostu paluszki z ryby z ekstraktem z kraba :)

      Usuń
  6. Bardzo fajny wpis :) Też zamierzam niedługo dodać wpis o moich zakupach, może nawet jutro, bo planuję duuże zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajny wpis, pomocny w uzupelnianiu zapasow;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na mnie niestety mleczne produkty nie wpływają najlepiej(na sylwetkę i na cerę), dlatego je ograniczyłam. Jednak całkowicie powstrzymać się nie mogę...zresztą czuję, że jednak ich trochę potrzebuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojego czasu byłam przekonana, że mam nietolerancję laktozy, ale jednak okazuje się, że było spowodowane to czymś innym... Miałam moment, że znacznie ograniczyłam ich ilość w swojej diecie i wtedy najbardziej odczułam, że ich potrzebuję :)

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3