21 marca 2013

WIOSNA i moje wiosenne postanowienie!

Witajcie!
Dziś pierwszy dzień kalendarzowej wiosny tylko szkoda, że jakoś jej nie widać... Mam nadzieję, że nie popsuło Wam to jednak humorów, i że cierpliwie (jak ja) czekacie na ten moment gdy wszystko rozkwitnie! Wraz z nadejściem takiej prawdziwej wiosny mam nadzieję, że i Wy rozkwitniecie... przyjdzie w końcu moment by zrzucić zimowe kurtki i płaszcze i pokazać co udało nam się zrzucić lub też wyhodować przez zimę :) Mam nadzieję, że w związku z tym większość z Was będzie miała więcej powodów do radości niż do smutku! W końcu niezależnie od tego jak będziemy wyglądać to wiosna nadejdzie, a wraz z nią słońce i o wiele więcej możliwości do prowadzenia aktywnego trybu życia. Ja w tym roku stawiam na rower i rolki! W zimie kupiłam ochraniacze żeby nie zrobić sobie krzywdy na łyżwach więc przynajmniej będę mieć ochronę też na asfalt. Bieganie chyba jednak nie jest sportem, który mogłabym pokochać, ale kto wie? Niedawno też kupiłam coś, co również sprawi, że chętniej wyjdę z domu na spacer, ale temu tematowi poświęcę całego posta już wkrótce, bo myślę, że warto!


Rano obudził mnie dziś straszliwy ból pleców i brzucha... Nie muszę chyba mówić czym spowodowany. Krótko mówiąc dzisiejszy dzień jest jednym z tych, które najchętniej wyjęłabym z życiorysu, bo o treningu mogę sobie chyba tylko pomarzyć. Akurat czwartek jest dniem gdzie w ChaLEAN EXTREME trening mnie wykańcza, bo to dzień spalania i... mięśni brzucha! Będę próbować, może się uda choć w połowie wykonać ćwiczenia? Nie chcę odpuszczać...

Póki co jednak "leżę i kwiczę", a do tego myślę... W sobotę wracam na tydzień do siebie do Krakowa (wreszcie Juppiii!) i w sumie nie mam zbyt wielu zajęć biorąc pod uwagę, że jest to tydzień przedświąteczny. Postanowiłam, że zabiorę się za porządki... Nikogo to nie dziwi prawda? No tak, ale ja postanowiłam, że wreszcie wezmę się za SWOJĄ SZAFĘ! Na samą myśl o tym włosy jeżą mi się na głowie! Nienawidzę tego robić, bo do większości ciuchów mam okropny sentyment... Z prawie każdą rzeczą (z tych, które nosiłam) wiąże się jakaś historia, a ja nie lubię pozbywać się pamiątek. Niestety chyba jestem zmuszona, bo ostatnio nie kupiłam nic większego niż rozmiar M, no czasem jakieś L (ze względu na biust).

Ostatnio gdy próbowałam zabrać się za porządki w mojej szafie skończyło się na wyrzuceniu około 180 sztuk ciuchów, które później wystawiłam na Allegro. Myślę, że tym razem będzie tego znacznie więcej, bo moja szafa liczy tak mniej więcej ok. 100 sukienek, 50 par spodni, 150 bluzek... Nie pytajcie jak wygląda moja "garderoba" :) Prawie całe mieszkanie mogłabym nazwać garderobą... Kupowanie odzieży stało się u mnie czynnością kompulsywną. Nie myślałam, a kupowałam, a dlaczego? Bywały dni kiedy ubrałam jedną rzecz i czułam się w niej świetnie. Bywały jednak i takie dni kiedy ubierałam się w tego samego ciucha i czułam się niczym Moby Dic! Musiałam na wypadek takiej sytuacji mieć zapasowe kreacje. Teraz większość z tych rzeczy będzie ZA DUŻA! W końcu w samych biodrach spadło mi 9 cm, a w workach raczej chodzić nie będę. Mam nadzieję, że znajdę w sobie tyle motywacji by posegregować ubrania i sprzedać to w czym chodzić już nie będę...


Moje konto na Allegro (które znajdziecie pod nickiem: EVELLYN) na chwilę obecną świeci pustkami. Sprzedaje tylko to co nie pasuje na moją mamę i resztę rodzinki, no i to co kupuję teraz bez mierzenia... Cieszę się jednak, że ciuchów nie muszę wyrzucać, a będę mogła je sprzedać! Może przydadzą się komuś innemu?

Wiem jednak, że cały ten proces będzie trwał zapewne cały tydzień, bo każdą rzecz będę musiała wyjąć z szafy, zmierzyć, a następnie zdecydować się na to, że zmieni ona właściciela...
Pora zwalczyć też ten nawyk, a raczej kolejne UZALEŻNIENIE!
Widzieliście film WYZNANIA ZAKUPOHOLICZKI? Mam naprawdę bardzo podobnie, ale jeszcze (na szczęście) nie wpadam w długi z tego powodu, no i moje zakupy są raczej tanie...

Ciekawa jestem czy Wy też tak przywiązujecie się do ubrań? :) 
Gdy nie pasują zostawiacie je w szafie czy wyrzucacie? A może sprzedajecie? 

Powiem Wam szczerze, że liczę na jedną rzecz... Może pozbywając się ubrań w rozmiarze XL wreszcie poczuję, że naprawdę schudłam? Może wreszcie poczuję, że pora zacząć nowe życie z daleka od dawnych problemów... Ach, gdyby to było takie proste... 
TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI :) 
Może nie zostanę na amen przysypana ciuchami...


P.S Marzy mi się piękna, wielka garderoba... Taka przestronna i jasna, z osobnym miejscem na buty...i z toaletką z prawdziwego zdarzenia! Może kiedyś dostanę taką w prezencie? :) Póki co mieszkając w małym mieszkaniu mogę sobie o takiej pomarzyć...


12 komentarzy:

  1. Nooo garderoba marzenie chyba każdej z nas :))) U mnie wisona na zimowo, także fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehehehe ja też dziś u siebie piszę o porządkach w szafie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ten szaro-bury dzień zmusza do takich postanowień :)

      Usuń
  3. uwielbiam porządkować szafę . nie długo na werandzie bedę mieć wielka szafę na kurtki , buty i szalki(moich ok 20 szt) wreszcie zawisnął wszystkie kurtki i paszcze i buty będą mieć przyzwoite miejsce:))))))))))) mam ich stosunkowo za mało.
    ostatnio nie kupuje sobie ubrań, chociaż obok domu mam fajny sh z mega wypasionymi ciuchami.wyleczyłam się :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz porządkować szafę to zapraszam do mnie :) Gwarantuje Ci, że to znienawidzisz po pierwszej godzinie ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś wspaniała i inspirujesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszy mnie to niezmiernie :)

      Usuń
  6. Zaglądam tu już jakiś czas i podziwiam Twoją metamorfozę. Ja swoją przeszłam i jestem z siebie dumna, dlatego wiem ile wyrzeczeń potrzeba żeby dojść do perfekcji;) W temacie ubrań to ja swoje za duże ubrania tez musiała bym posprzedawać- ciężko się zebrać w sobie i zrobić porządek. Boję się tylko, że wszystko sprzedam to będę miała pustki w szafach:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Śledzę Cię już od kilku tygodni, ale to mój pierwszy komentarz.
    Wiesz, gdy czytam Twoje posty mam przed oczami siebie- podobne postanowienia, marzenia, cele, jednak ja nic z tego nie osiągam.
    Jesteś dla mnie nie bywałą inspiracją i motywacją. Rzeczywiście pokazujesz jakie piękne potrafi być zdrowie :)
    Schudłam na razie ledwo 13kg, gdzie waga stoi już kilka ładnych miesięcy, ale brakuje mi dwóch do wagi sprzed ciąży (chociaż jestem tego świadoma, że centymetry mi zostały w bioderkach) i jakoś nie mogę się odważyć przymierzyć moich ostatnich jeansów :)
    Poczekam jeszcze troszkę i spróbuję, a Tobie dziękuje. Dzięki Tobie wyrwałam wszystkie kartki z zeszytu diety i zaczęłam na nowo, z drobnymi wpadkami, ale lepszym podejściem.

    Dziękuję :*

    Motywuj dalej! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi też ciężko cokolwiek wrzucić,a szafa napakowane do granic możliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie, że nie jestem w tym sama :)

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3