2 grudnia 2012

Spadek formy, niechęć i brak motywacji - poradzę sobie!

Od jakiegoś czasu mam całkowity spadek formy... Ten naciągnięty mięsień i do tego sporo problemów na głowie powodują, że coraz bardziej nie mogę zabrać się za siebie! Z każdym dniem mam wrażenie, że jest coraz gorzej i chociaż bardzo chcę poćwiczyć to najzwyczajniej nie mogę! Pomyślałam sobie, że to może być stagnacja... Czyżbym popadła w rutynę i znudziła się ćwiczeniami, które wykonywałam do tej pory? 

Fakt, faktem od prawie 3 miesięcy jedyne co robię to SKALPEL, a teraz nie wykluczone, że dojdzie do niego także trening z 4 płyty Ewy Chodakowskiej i SHAPE. Wydaje mi się urozmaicony więc może nie znudzi mnie? Na TURBO i KILLERA nie mogę sobie jeszcze pozwolić ze względu na kondycję, ale kto wie? Może i kiedyś to wypróbuję...

Słyszałam natomiast o innych treningach od których aż roi się w internecie i myślę, że zacznę coś wypróbowywać. Do odważnych świat należy! Póki co jednak nie czuję się na to gotowa. Wprowadziłam urozmaicenie w postaci Hula Hop i ćwiczeń Body Ball, bo przecież nie wyrobiłabym chcąc robić cały czas to samo, ale zbyt wiele też nie mogę sobie narzucać, bo zniechęcę się i całą tą aktywność fizyczną szlag trafi! Nie po to walczę ze sobą i ze swoim brakiem motywacji by teraz przerwać i wrócić do dawnego trybu życia! Nie ma mowy! Pomyślałam jednak, że powoli może zacznę wprowadzać nowe ćwiczenia i aktywności? Będę waszym testerem bez kondycji^^ i gdy nie napiszę kolejnego posta to będzie jednoznacznie informować was, że wyzionęłam ducha podczas którychś morderczych ćwiczeń^^.

Powoli zaczynam też sobie już uświadamiać do jakiego ideału chcę dążyć, ale jednocześnie boję się i ten strach zaczyna mnie paraliżować. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy aby na pewno tego właśnie chcę... Dziwne i nietypowe, prawda? Po prostu chodzi o to, że obawiam się zmiany, bo zazwyczaj było mi ze sobą dobrze, z tą oryginalną, nietypową - mną, a teraz to wszystko może się zmienić. Mam wrażenie, że gdy osiągnę swój cel i będę szczupła to ludzie zaczną mnie postrzegać w inny sposób, i że wtopię się w tłum innych zgrabnych dziewczyn. Po wnikliwej analizie myślę jednak, że to myślenie to tylko kwestia jednego ze "słabszych dni", a gdy odzyskam swojego powera to wszystko wróci do normy, moje myślenie także. No cóż, czasem zdarza mi się za dużo myśleć, a szczególnie podczas nieprzesypianych nocy... Mam wrażenie, że to minie szybciej niż bym się tego spodziewała.

Tymczasem życzę wam miłej niedzieli... wypoczywajcie aktywnie kochani!

1 komentarz:

  1. Warto walczyć o naszą motywację, jeżeli sami nie potrafimy się zmotywować to zgłośmy się do specjalisty, dobrego psychologa. W psychologii tak jak w medycynie nic nie jest łatwe, nic nie jest oczywiste, dlatego dobry psycholog tak jak i lekarz jest w dzisiejszych czasach na wagę złota.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3