19 marca 2013

MOJE PRZYKŁADOWE JADŁOSPISY

Witajcie!
Ostatnio trochę mniej czasu poświęciłam na zapisywanie tego co jem, a więcej czasu na pewne zmiany żywieniowe. W moim jadłospisie na dobre zagościło kilka produktów, których już chyba sobie nie odmówię. Niestety zauważyłam wzrost wagi, który spowodowany jest chyba głównie tym, że spożywam inne obiady niż do tej pory. Będąc w moim rodzinnym domu na plus wychodzi mi to, że przeważnie jem o tych samych porach, bo obiady czy kolację podajemy o tej samej godzinie każdego dnia. Gorzej jednak z tym "co jem", bo tutaj pojawia się podstawowy problem, a mianowicie "kuchnia mojego Taty". Jakiś czas temu ogarnęła go "mania zdrowego jedzenia" i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że niektóre obiady, które nam serwuje są odrobinę za ciężkie jak na kobiece żołądki. Pomijam, że mój Tata najchętniej jadłby tylko kapustę i to dosłownie ze wszystkim! :) Ostatnio nawet śmiałyśmy się gdy moja Mama miała smaka na budyń, że mogłaby go oczywiście zjeść, ale rzecz jasna z kapustą ^^. Było to akurat w takim dniu gdzie mój Tata upierał się, że wszystko jest w lodówce i nie musi nic kupować, a szczerze mówiąc w lodówce nie było nic co mogłabym z czystym sumieniem zjeść. Czasem zwracamy na coś uwagę tak "pół żartem, pół serio", ale zazwyczaj to nie dociera, a gdy z kolei odmawiamy zjedzenia jednej ze specjalności mojego Taty nasz "szef kuchni" zazwyczaj się obraża. Lepiej więc w ogóle nie zwracać na nic uwagi...
No i jak w takich warunkach trzymać się diety?

Od zawsze w żywieniu mnie były problemy, bo nie jadłam większości tego co jedzą normalni ludzie. No tak, wygląda na to, że normalna nie byłam, a teraz to już tym bardziej nie jestem. Kiedyś krzywiłam się na kaszę, na warzywa, a teraz? Nie mogę się od nich uwolnić! MNIAM! Jako nastolatka nie chciałam jeść mięsa, ani nic tłustego. Bywały momenty, że żyłam na jogurtach 0%. Oj, były ze mną problemy! Teraz z kolei jest w drugą stronę, bo zamiast tłustego "Big Maca" czy pizzy i paczki chipsów wolałabym zjeść chudego kurczaka czy indyka, który nie będzie ociekał tłuszczem i pływał w sosie... najczęściej pieczarkowym.

Dziś oznajmiłam oficjalnie, że kończę z reżimem kuchni mojego Taty! Muszę wrócić do moich własnych nawyków, bo wyjadę stąd 2 razy szersza...


Tymczasem postanowiłam ponownie przedstawić Wam mój jadłospis z kilku ostatnich dni. Staram się komponować posiłki jak mogę, ale różnie to jeszcze bywa. Moim zdaniem jest jednak coraz lepiej, bo zaczynam myśleć co jem. Mimo wszystko nie chcę traktować jedynie mojego odżywiania tylko jako paliwa dla organizmu, bo za bardzo kocham jeść by nie pozwolić sobie na pewne przyjemności o odstępstwa.



Ponownie przypominam, że godziny posiłków podawane są orientacyjnie! Nie każę nikomu jeść o takich godzinach :) Przypominam również, że chodzę spać bardzo późno w nocy i bardzo późno wstaję (mam nadzieję, że mój tryb życia się zmieni gdy znajdę stałą pracę). 
Na liście żywności w większości wybierałam produkty najbliższe temu co faktycznie jadłam, nie wpisywałam swoich produktów, bo trwałoby to zdecydowanie za długo, a ja jestem na to zbyt leniwa. Wolę ten czas poświęcić na kontakt z Wami lub treningi, które ostatnio znaczą dla mnie bardzo wiele.
WIEM, że powinnam jeść więcej białka i WIEM, że powinnam ograniczyć tłuszcze... 
Staram się po prostu jeść zdrowo, a reszta wierzę, że przyjdzie z czasem!



Oto moje przykładowe jadłospisy:



PONIEDZIAŁEK:




ŚRODA:





CZWARTEK:



PONIEDZIAŁEK:












Mam nadzieję, że uda mi się doprowadzić moją dietę do takiego punktu jak bym chciała i to bez większych wyrzeczeń. Pewne jest jednak to, że żeby dopracować swój jadłospis muszę mieszkać sama, bo tutaj kusi mnie zbyt wiele pyszności :) W końcu chcę żeby ta waga wreszcie ruszyła z miejsca, bo ileż można czekać?



28 komentarzy:

  1. mam to szczęście, że u mnie w domu wszyscy teraz odżywiają się w miarę zdrowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też odżywiają się zdrowo, ale akurat w tym przypadku zdrowo nie równa się z dietetycznie :)

      Usuń
  2. kochana jak tak patrzę na twój jadłospis to wydaje mi się, że ty przez cały dzień nic nie zjadłaś:P w sensie ze jakoś mało..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie za dużo, to za mało...
      Jem sporo... duże porcje, po których ledwo się ruszam, w porównaniu z tym co miałam wcześniej to jest to niesamowity postęp, bo jeszcze stosunkowo niedawno zjadałam do 500 kcal dziennie...

      Usuń
  3. Jeju, masz bardzo nieregularne rozkłady, jeśli masz problem z trzymaniem podaży na właściwych proporcjach to można zaplanować sobie jadłospis taki jak lubisz na tydzień w przód i wybierać na jaki masz ochotę. 2godziny roboty, a bardzo ułatwia życie.

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiedz mi... przeczytałaś cały wpis czy tylko rzuciłaś okiem na jadłospis? Dokładnie napisałam czym spowodowane jest to jak w tej chwili jem...

      Nie wyobrażam sobie ustalać jadłospisu dzień przed, a co dopiero tydzień... Nie uda mi się zacząć traktować jedzenia jak jakiejś "paszy" czy "paliwa". Normalnie gotuję to na co mam w danym dniu ochotę...

      Usuń
    2. Przeczytałam cały post - napisałam tylko tak na przyszłość :)
      Ja również nie traktuje jedzenia jako "paliwa" czy "paszy" - wyliczenie daje kontrolę :)

      Usuń
    3. Ja staram się robić zakupy tak by planować co będę jeść, ale akurat jak jestem u rodziców to nie mam takiej możliwości :(

      Usuń
  4. Jeśli chcesz urozmaicić posiłki, to chętnie mogę podrzucić kilka pomysłów. Co prawda ja jadam w ciągu dnia 1200-1300 kcal, więc moje posiłki są małe i lekkie, ale może coś Ci się spodoba:

    Mój przykładowy jadłospis z dzisiejszego dnia:

    1 Śniadanie 8:30 - 30 g płatków owsianych górskich + szklanka mleka (ok. 200 kcal)

    2 Śniadanie 11:00 - banan + 10g musli owocowego polane dwiema dużymi łyżkami jogurtu pitnego 0% o smaku suszonej śliwki + tradycyjne kawa (ok 200 kcal)

    Obiad 13:30 - pierś z indyka (100g) + ryż biały (110g) + warzywa (mieszanka hortexu) - wszystko gotowane na parze (ok. 300-400 kcal)

    Podwieczorek 16:30 - pół jabłka (60g) + pomarańcza (180g) + batonik musli w czekoladzie (106 kcal) w sumie ok. 200 kcal

    Kolacja dopiero będzie :) 19:00 - planuje sałatkę z tunczykiem i makaronem oraz mnóstwem warzyw, a do tego bułka grahamka.

    Między posiłkami woda. Nie piję nic innego w ciągu dnia, oprócz wody, kawy i herbaty. Oprócz tego kupiłam sobie wagę i ważę, to co zjadam. Polecam też sprawdzanie wartości na stronie http://www.ilewazy.pl. Kolację jem stosunkowo wcześnie dlatego, że później ćwiczę z Chodakowską :) Koło 23 kładę się spać. Tak wygląda mój jadłospis, mam również wiele innych pomysłów na niskokaloryczne jedzenie, więc służę pomocą;) Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia!

    EJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1200-1300 kcal????
      To chyba zdecydowanie poniżej metabolizmu spoczynkowego...
      Chyba nawet ludzie przykuci do łóżka mają większe zapotrzebowanie energetyczne...
      Zlituj się nad swoim organizmem i PRZESTAŃ SIĘ GŁODZIĆ, bo aż przykro się to czyta :(

      Usuń
    2. Domyślam się, że przeraża Cie mała ilość kcal. Wiem, że wiele osób nie poleca tego typu diet. Jednak myślę, że każdy organizm jest inny. Ja doszłam do etapu, gdy przy wzroście 168 ważę 58 kg i teraz, by wymodelować swoje ciało i schudnąć zmniejszam ilość kcal. Wykonuję trening, ale nie codziennie, dlatego, że nie jest to moim głównym priorytetem :) Czuję się dobrze :) Kiedyś jedząc 1800 kcal i ćwicząc robiłam się większa i niestety nie działa to w moim przypadku ;)

      Usuń
    3. W każdym razie dziękuje Ci bardzo za chęci pomocy, ale raczej z niej nie skorzystam... Tobie jednak zaleciłabym poczytanie o zapotrzebowaniu energetycznym, metabolizmie spoczynkowym i o tym jakich błędów nie powinno się absolutnie popełniać!

      Usuń
    4. Kochana... faktycznie nie każdy organizm jest taki sam, ale żaden na dłuższą metę nie wytrzyma diety 1200 kcal! To zwykła głodówka...
      Zalecam wizytę u dietetyka, który pomoże Ci ustalić taką dietę żeby trzymać wagę! Ważna jest jakość jedzenia, a nie jego ilość...

      Zdrowie jest najważniejsze, a nie to żeby głodząc się trzymać szczupłą sylwetkę na siłę!

      Usuń
    5. Magda - niestety znakomita większość dietetyków wyciaga teraz z szuflady dietki oparte na jogurcikach owocowych light, wafeleczkach ryżowych z kalorycznością oscylującą w granicach 1200-1300kcal wliczając warzywa ;/ bo tego chcą ludzie i za to ludzie są gotowi płacić. naród chce szybkich efektów, a zdrowie ma... gdzieś.

      Ew - takimi cięciami obniżasz metabolizm. wyjścia dwa - głodówa do końca życia i cięcia poniżej 1k kcal przy kolejnym braku efektów albo zaczniesz jeść i solidniej ćwiczyć. metabolizm skoczy.

      Usuń
    6. Ew, polecam przeczytać artykuł przedmówczyni :)
      http://www.fitnesslandia.pl/2013/03/do-czego-prowadzi-dieta-1200kcal.html
      Pozdrawiam.

      Usuń
    7. O dokładnie! Fitnesslandia wie co pisze...

      Usuń
    8. Dziękuję wam za te rady. Zaczęłam więcej jeść i waga poleciała w dół, chociaż ćwiczenia nie były specjalnie bardziej intensywne - zdziwilo mnie to, bo spodziewałam się wzrostu. Podniosłam z 1200 do 1500-1800 i dalej się "skalpeluje i killeruje", także wszystko w porządku. Myślę, że w przeciągu dwóch tygodni znowu podniosę zapotrzebowanie i dorzuce bieganie. w koncu mamy piekną "WIOSNĘ" :D Dziękuję Magdaleno za rady i pozdrawiam serdecznie;)

      Usuń
    9. Bardzo mnie to cieszy :) Tak trzymaj!

      Usuń
  5. Dziękuję, na pewno poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie któe śniadania będę mogła wprowadzić do swojego jadłospisu;p;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Magdaleno ty chcesz byc wzorem podczas gdy zaliczasz wpadki to ci kg przybyło to zjadłac to i tak w kółko.Spoczelas na laurach i taka jest prawda a jak ktos ciz wroci uwage to plujesz jadem .Tak jak ty kazdy czytajac ten blog ma prawo miec swoje zdanie a ze komus sie nie podoba ze jesz zbyt pozno albo ze znowu wpadke zaliczylas albo przybylo ci kg-to ty wowczas probojesz ripostowac ale nie masz racji.Kreujesz sie na Chodakowska ale nie wychodzi ci to bo ona wpadek nie zalicza i jest konsekwenta.Takim sposobem i ciaglymi wpadkami androbisz wszystko co straciolas PRZYKŁADNA ODHUDZACZKO hahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nikogo się nie kreuję, a już na pewno nie na trenerkę fitness.
      Nie wiem niby, w którym miejscu "osiadłam na laurach", bo jeszcze tak intensywnie nie pracowałam nigdy :)

      Usuń
    2. Ewa Chodakowska wpadek nie zalicza, bo kasuje komentarze, które nie mają na celu głaskania po główce (nie tylko te negatywne, trudne pytania również).

      Magdalena tego nie robi :)

      Usuń
  8. zachowuejsz sie jak dzieciak ktoremuz wrocno uwage ze robi zle,wszystkim dyrygujesz a jak ktos tobie zwroci uwage to obrazona,dorośnij!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nikogo się nie obrażam :)
      Po raz kolejny jednak napiszę, że nie widzę sensu pisania w tym celu 2 komentarzy, które nic nie wnoszą :)

      Usuń
  9. trzymam kciuki, jak sie motywujesz ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Magda, jak tak czytam Twój jadłospis, to pierwsze co mi sie rzuca w oczy, to to że chyba źle obliczasz wagę produktów suchych (ryż, makaron). Do liczenia podajemy wagę produkt przed obróbką, nie po :). Po obróbce on co prawda jest cieższy, ale od wody zazwyczaj (biore pod uwage gotowanie). 100 g pęczaku, to pół szklanki na sucho. Po ugotowaniu wychodzi tego 3 razy tyle. Nie wydaje mi się, żebyś mogła zmieścić tyle samej kaszy podczas obiadu :). Podobnie z makaronem spaghetti :) Piszesz ze zjadasz go 150 g, ale to jest 3 porcje :) biorąc pod uwage ze standardowa porcja to 50 g :). Troszke przez to zawyżasz swoje spożycie. Nie czepiam się, tylko sie zastanawiam, czy dobrze liczysz, czy tyle jesz :).

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3