29 czerwca 2013

No to jadę się WESELIĆ!

Witajcie!
Wreszcie mam wolny weekend od pracy, która ostatnio dosłownie mnie pochłonęła po całości! Niestety nie mogę go spędzić tak jakbym tego chciała ponieważ wyjeżdżam na wesele mojego kuzyna do Uniejowa. Widać mój niesamowity entuzjazm, prawda? Na szczęście już jutro będzie po krzyku!

Najbliższe dwa dni jednak spędzę w Lawendowych Termach w Uniejowie jedząc, pijąc, a następnie mocząc się w basenach, ale oczywiście również w drodze. Czeka nas dosyć długa podróż, bo to aż 5 godzin w jedną stronę, a w weekendy, po polskich drogach jeździ się strasznie! Będę przynajmniej mieć trochę czasu by umieścić 8 kg "miedziaków" w gigantycznej śwince skarbonce, którą kupiłam jako prezent. Oprócz tego Państwo Młodzi zażyczyli sobie książkę zamiast kwiatów więc postawiłam na coś uniwersalnego, a mianowicie książkę o drinkach i koktajlach, która zawiera 250 przepisów i wiele ciekawostek. Wiem, że mój kuzyn lubi dobry alkohol więc książka znajdzie na pewno zastosowanie (u mnie by się nie zmarnowała).


Oczywiście największym kłopotem okazała się znów kreacja, ale tym razem znalazłam ją bez większych problemów i to za 15 zł! Zwariowałam gdy ją zobaczyłam więc musiałam dokonać zakupu. Dodam, że sukienka (Bik Bok) jest w rozmiarze S przez co cieszę się jeszcze bardziej. Tym razem w całości postawiłam na pastele, które uwielbiam! Czuję się w nich o wiele lżej i kobieco. Do sukienki założę buty na wysokim obcasie w kwiatuszki z koronką (Graceland). Tym razem jadę bez osoby towarzyszącej więc nie będę słyszeć gderania przez całe wesele o treści: "Zdejmij te buty, bo nie będę z Tobą tańczył!". To właśnie wysłuchiwałam przy poprzedniej okazji od mojego kolegi. Nie mogłam obejść się również bez miętowych akcentów takich jak: szal, torebka (Mohito), paznokcie.


Nienawidzę się pakować, ale tym razem poszło mi to wyjątkowo sprawnie! Wzięłam ze sobą tylko najważniejsze rzeczy jak kosmetyki, codzienne ubranie no i oczywiście również kreacja na poprawiny, która będzie już mniej oficjalna.

Spódnica (Mohito), torebka (Mohito), szyfonowa bluzeczka (Vero Moda) i te same buty (Graceland). Próbowałam dopasować wszystko tak by nie brać ze sobą zbyt wielu rzeczy i udało się!!!


Oczywiście jedzie ze mną także moja paletka do makijażu Sephora, a także mój ostatni kosmetyczny nr. 1 czyli Dwufazowy płyn do demakijażu NIVEA, bo przecież będę musiała jakoś zmyć wieczorowy makijaż. Zamiast podkładu jak zawsze BB Cream Garniera do skóry mieszanej, który do tej pory był moim numerem jeden.



Najwięcej nerwów (jak zawsze) kosztował mnie wybór stroju kąpielowego, ale nie dlatego, że pozostały mi jakieś kompleksy. NIE! Powodem tych nerwów było to, że nie mam już dobrze dobranego stroju! Wszystkie są za duże... Czekam na przeceny, bo poluję na jeden z kostiumów Panache, w których się zakochałam, a w końcu trochę czasu w tym roku spędzę nad morzem. Będzie to albo zeszłoroczny model Tallulah, albo Cleo Lucille. W tym roku Cleo Lucille dostępne jest w innym kolorze (czerwone paseczki), a zamiast guziczków jest serduszko.

VS



Tymczasem kochani moi życzę Wam cudownego, aktywnego weekendu! Mam nadzieję, że podczas gdy ja będę objadać się na weselu, Wy będziecie spędzać czas aktywnie. Niestety pewnie nie potańcuje, bo jak wspominałam jadę sama, ale też nadrobię, bo od lipca mam nowe plany treningowe! Trochę mniej będę pracować, trochę więcej czasu spędzę na nauce, ale wiem, że znajdę czas na wszystko. Niech tylko wreszcie pogoda (i czas) pozwolą mi pojeździć na rowerze, bo niesamowicie mi tego brakuje. 
Buziaki! 
Trzymajcie się ciepło <3

28 czerwca 2013

Ewa Chodakowska - Total Fitness II - SPEED EFFECT

Witajcie!
Dziś zupełnie przypadkiem w moje łapki wpadła najnowsza płyta ze współpracy Ewy Chodakowskiej i SHAPE. Oczywiście złapałam wszystkie ostatnie egzemplarze, bo wiem jak trudno w późniejszym terminie znaleźć magazyn w kioskach. 



Bardzo się cieszę, że dopadłam ostatnie egzemplarze tej płyty i choć jeszcze z nią nie ćwiczyłam to już wiem, że ten trening stanie się chyba jednym z moich ulubionych, a to za sprawą Tomka Choińskiego, który prowadzi trening! Tomek jest pierwszym ambasadorem Total Fitness - metody treningowej, której pomysłodawczynią była oczywiście Ewka Chodakowska, a także jest NIESAMOWITYM "CIACHEM", na którego trudno nie patrzeć!!! To ciacho na pewno odchudza!


 Speed Effect angażuje brzuch, uda i pośladki, czyli te partie ciała, które dokuczają nam najczęściej.


"Pragniemy dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z coraz większą ilością osób. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć do każdej z Was osobiście, dlatego też częścią idei TOTAL FITNESS jest przekazywanie mojego doświadczenia innym trenerom" - mówi Ewa.

Trening składa się z 5 rund, a każda z nich (jak w poprzedniej części TOTAL FITNESS) z 3 ćwiczeń wykonywanych trzykrotnie. Trening oczywiście zaczyna się rozgrzewką i kończy rozciąganiem. W opisie SHAPE widnieje również informacja, że jest to trening intensywny trening interwałowy.





Niestety z tego co widzę to SHAPE z płytą kosztuje już 13,99 zł, a z tego co pamiętam to poprzednie były odrobinę tańsze.

Ja jednak na pewno go wypróbuję, bo nie byłabym wówczas sobą, chociaż ostatnio zaczęłam irytować się tymi wszystkimi zapewnianiami o skuteczności danej metody. Mam na myśli słowa: "szczupła sylwetka w 4 tygodnie.". Kto jak kto, ale Ewa próbuje zmienić nasze dotychczasowe życie wprowadzając aktywność fizyczną i zdrowe odżywianie na stałe, a nie na miesiąc, czy też trzy. Oczywiste jest to, że na każdego wszystko działa inaczej, a takie zapewnienia i ramy czasowe wprawiają we frustrację tylko tych, którym nie udaje się zrzucić zbędnego balastu w takim krótkim czasie.

No, ale cóż... Nie można mieć wszystkiego, ale tutaj przynajmniej mamy krótkiem "sam na sam" z boskim Tomkiem! Mnie się to podoba, a Wam? 
Macie zamiar wypróbować trening? 
Jeśli tak to dajcie znać jak Wam poszło. Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii...

Ja zabiorę się za ćwiczenia już w przyszłym tygodniu jak tylko wrócę z wesela, na które jutro rano wyjeżdżam, a zaraz po tym oczywiście powiem Wam jak mi poszło! 
Buziaki <3


27 czerwca 2013

PRZEPIS na DOMOWY SOS TATARSKI

Witajcie!
Nie wiem jak Wy, ale ja co jakiś czas łapie bakcyla na jedzenie jednej, konkretnej rzeczy, która przeważnie jest dosyć nietypowa. Całkiem niedawno non-stop zajadałam sie jajecznicą ze szczypiorkiem, potem miałam całkowitą fazę na ketchup, a teraz? Od kilku dni "chodzi" za mną SOS TATARSKI! Może nie jest on bardzo dietetycznym dodatkiem, ale sprawia, że jedzenie staje się jeszcze przyjemniejsze. 


taotao.pl

Na jedzenie sosu tatarskiego "choruję" tylko kilka razy w roku i wtedy zajadam się nim bez wyrzutów sumienia, bo lubię spełniać swoje zachcianki, zwłaszcza te kulinarne, a dodatek takiego sosu sprawia, że wszystko od razu lepiej smakuje.

Kiedyś kupowałam pierwszy lepszy SOS TATARSKI w sklepie bez czytania etykiety, ale teraz jak już wiecie bardzo zwracam na to uwagę. W większości "kupnych" sosów znajduje się więcej chemii niż wartościowych składników więc postanowiłam, że będę robić go sama!


A oto przedstawiam Wam przepis, z którego korzystałam. 
Wychodzi z niego całkiem pokaźna ilość sosu więc jeśli nie szykuje się Wam jakaś większa impreza lub robicie go tylko dla siebie to spokojnie możecie zrobić go z 1/4 podanych ilości.


SKŁADNIKI:

5 jaj ugotowanych na twardo
7 ogórków konserwowych
duży słoik grzybków marynowanych ( najlepiej pieczarek)
2 łyżeczki musztardy (ja używam Delikatesowej lub Dijon)
2 łyżki śmietany 18 % (lub gęstego jogurtu)
6 łyżek majonezu (ja używam majonezu Kieleckiego, ale można użyć także takiego domowego, przygotowanego własnoręcznie od podstaw - PRZEPIS TUTAJ - POLECAM)
sól (ja daje niecałe pół łyżeczki soli)
szczypta cukru
szczypta pieprzu


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
  • ogórki, grzybki i jajka drobno pokroić
  • dodać resztę składników, wymieszać i doprawić do smaku według uznania
winiary.pl

Szybko zdrowo i... SMACZNIE!
PALCE LIZAĆ! 
Smacznego <3

26 czerwca 2013

Docenić szczęście...

Szczęście...
Do tego stanu wszyscy dążymy nie raz myśląc, że żeby je odczuć to musimy spełnić się na wielu płaszczyznach, bo jeden komponent nie przyniesie nam powodu do radości. W życiu dzieje się tak wiele pięknych sytuacji, których najzwyczajniej nie doceniamy czekając na coś co powinno się według nas wydarzyć, czekamy na osiągnięcie niemożliwego. Pogłębiamy w ten sposób tylko naszą frustrację i wpadamy w błędne koło. Frustracja powoduje stany depresyjne, a te nie pomagają nam cieszyć się najprostszymi rzeczami, najmniejszymi...

wallpapersfor.me

Ile razy w życiu spotkało Cię coś przyjemnego? Nawet ta najmniejsza radość... Ktoś idąc ulicą się do Ciebie uśmiechnął... Ktoś znajomy powiedział Ci coś miłego, skomplementował... Ile razy w takiej sytuacji nie reagujemy?

Dlaczego myślimy, że musimy w życiu mieć wszystko czego sami chcemy? Być może przegapimy właśnie to co pojawia się na naszej drodze by dawać nam szczęście?

Na bycie szczęśliwą mam jedną receptę... Zaakceptować siebie z pełnym pakietem zalet i wad nawet w momencie gdy trudno nam się z nimi pogodzić. Łatwiej jest wtedy odnaleźć choćby przyjemność w zmianach i kształtowaniu naszego charakteru. Jestem już na świecie prawie 27 lat i rzadko doceniałam te małe rzeczy, które u innych ludzi spowodowały by uśmiech. Całe życie chciałam mieć wszystko na raz i początkowo mi się to udawało. Kiedyś miałam wszystko czego pragnęłam, a w pewnym momencie moje pragnienia wzrosły do tego stopnia, że w życiu bym ich nie zaspokoiła. Chyba jeszcze nikt taki się nie urodził by dać nam wszystko czego chcemy. Gdy miałam wszystko nie doceniałam tych najmniejszych elementów, które powinnam zaliczać do mojego szczęścia co czyniło mnie szczęśliwą tylko pozornie. Brakowało mi najważniejszych rzeczy! Jeszcze niedawno użalałam się nad sobą i nie miałam ochoty wstać z łóżka, a moje życie wyglądało jak jakiś nierealny film. Jak można nic nie robić? Wyobraźcie sobie, że można. To nie lenistwo, ale całkowite załamanie... Teraz zaczęłam doceniać inne rzeczy w życiu.

Zauważyłam, że nie żyłam dla siebie, a dla innych, a do tego zaczęłam bać się wszelkich zmian! W ten sposób popadłam w absolutną stagnację, aż do momentu gdy zaczęłam robić coś tylko dla siebie - ĆWICZYĆ! Pozwoliło mi to na wyzwolenie złych emocji i na zmienienie tego w jaki sposób widziałam siebie... A co najważniejsze? Ta walka O COŚ sprawiła, że jeszcze bardziej cieszę się z każdego osiągnięcia. Być może to dziwne, ale ta lekkość po zmianie wizerunku sprawiła, że lżej podchodzę do życia. Nie oczekuje już cudów, bo wiem, że nic się samo nie wydarzy i żeby być szczęśliwym trzeba walczyć. Walka może z początku przypominać bitwę Dawida z Goliatem, ale z czasem role zaczynają się zmieniać i szanse się wyrównują.

www.deliveringhappiness.com

Myślisz, że niezależnie od tego co zrobisz zawsze przegrasz w bitwie o szczęście?
Faktycznie... przegrywasz zanim osiągniesz cel, bo się poddajesz!
Cała metamorfoza nie zmieniła tylko mojego ciała, sylwetki, ale zmieniła o wiele więcej. Dostałam potężnego kopa od życia i teraz wiem, że odrobina samozaparcia potrafi czynić cuda. Efektem jest większa pewność siebie i radość z nawet najmniejszych rzeczy. Gdy ostatnio kilku moich znajomych, którzy nie widzieli mnie jakiś czas powiedziało mi komplement poczułam się wyjątkowo. Taka mała rzecz, a cieszy!
Wcześniej? Wcześniej bym nawet nie zareagowała tylko bym się zawstydziła...

Czuję się szczęśliwa choć do pełni szczęścia brakuje mi niemal wszystkiego! Teraz jednak jestem zdolna do odczuwania tych nawet najmniejszych radości!

Tak niewiele trzeba by wreszcie odmienić swoje życie. Mam niesamowite chęci do życia! Włączyło mi sie ADHD i nie mogę usiedzieć na miejscu. Wychodzę z domu o 10-12, a wracam po całej nocy spędzonej w pracy około 4. Nigdy jednak nie czułam się taka szczęśliwa! Nie mam wszystkiego i nie oczekuję tego. Wystarczy mi to co już mam i to właśnie sprawia, że się uśmiecham.
Doceniam wszystko... Doceń i TY!
Wszystko zależy od Ciebie... 

theladyontop.com

19 czerwca 2013

Jak pomóc nie tylko sobie aktywnie spędzając czas? - POMOC MIERZONA KILOMETRAMI

Witajcie!
Jako, że jestem entuzjastką korzystania z aplikacji Endomondo i kilka dni temu wynalazłam (zupełnie przypadkiem) pewną rywalizację, którą na dzień dzisiejszy jest już nawet reklamowana w telewizji, radiu, internecie i bierze w niej udział przeszło 500 tys użytkowników postanowiłam i tutaj, na blogu, który zachęca do aktywności zaprosić również Was do udziału w niej! 

Chodzi oczywiście o akcji POMOC MIERZONA KILOMETRAMI, której partnerami są T-Mobile wraz z Endomondo, TVN, Radio Zet, Onet oraz Samsungiem Galaxy S4. 


O co w tym wszystkim chodzi?
Od jakiegoś czasu Endomondo nie jest już tylko zwykłą aplikacją, która ma na celu rejestrować nasze treningi, ale także nowym portalem społecznościowym, w którym również możemy dzielić się naszymi zdjęciami z treningów, a także odczuciami ze znajomymi, którzy również przeszli na aktywną stronę życia! Teraz Endomondo również może pomóc dzieciakom z Fundacji TVN "Nie jesteś sam".

Powiem szczerze, że normalnie nie angażuję się w żadne akcje charytatywne, bo po prostu nie mam pewności gdzie trafią pieniądze np. z jakiegoś smsa itd. Tutaj jednak sytuacja jest troszkę inna, bo MY - użytkownicy Endomondo nie tracimy nic, a możemy zafundować Fundacji cały MILION ZŁOTYCH! Wystarczy, że dodamy się do RYWALIZACJI: www.endomondo.com/challenges/10702513 i będziemy bardzo aktywnie spędzać czas między 15-16-2013, a 29-06-2013. 

Jeśli chodzisz, biegasz, jeździsz na rowerze, na rolkach... każdy Twój kilometr się liczy! Teraz gdy jesteś aktywny nie pomagasz tylko sobie, a także innym! Czego chcieć więcej?


JAK PRZYŁĄCZYĆ SIĘ DO AKCJI?
  • zainstaluj na smartfonie bezpłatną aplikację Endomondo 
  • zarejestruj się i stwórz własny profil użytkownika
  • menu „Rywalizacje” wybierz „Pomoc Mierzona Kilometrami” i dołącz do akcji
  • uruchamiaj Endomondo za każdym razem, kiedy się ruszasz – pokonany dystans
  • zostanie automatycznie dodany do wspólnej puli kilometrów 
  • WAŻNA INFORMACJA: włącz odbiornik GPS w Twoim telefonie – tylko wtedy aplikacja właściwie zliczy przebyty przez Ciebie dystans!
  • W akcji zliczamy kilometry pokonane w ramach jednej z poniższych aktywności: bieganie, kolarstwo, jazda na rowerze, fitness walking, wędrowanie, kolarstwo górskie, chodzenie, jazda na wózku inwalidzkim
Więcej na temat akcji możecie znaleźć na stronie organizatora: kilometrami.pl

Akcja jest przeprowadzana etapowo! Pierwszy - ROZGRZEWKA mamy już za sobą! 
Mieliśmy uzbierać w sumie 1 000 000 km, a uzbieraliśmy...
1 766 144 km!!!



Ja przyłączyłam się z przyjemnością, bo jak najbardziej popieram takie przedsięwzięcia! Będę się starać zrobić jak najwięcej kilometrów w ciągu najbliższego czasu. Niestety z tego co zauważyłam nie są zaliczane treningi dodawane z poziomu przeglądarki co mnie bardzo irytuje! Ostatnio przebyłam rowerem 30 km, ale niestety potrzebowałam w pełni naładowanego telefonu więc nie włączyłam Endomondo, a teraz tego żałuję! Następnym razem nadrobię!

Dodam jeszcze, że niesamowicie ciekawi mnie ile osób doda się jeszcze do tej rywalizacji, a do tego ile kilometrów razem zrobimy! Szacuję, że będzie to na pewno kilkukrotnie więcej niż organizator tego oczekuje, bo co to dla nas? 

A zatem smartfony w dłoń, Endomondo włączyć i do aktywności gotowi... START! 
Nie bójmy się brać udziału w takich akcjach, bo one tylko zbliżają Nas do celu... 
Ściskam!!! 


15 czerwca 2013

Gdzie zniknęłam i co u mnie nowego?

Witajcie!
Wybaczcie, że ostatnio na blogu nowe posty pojawiają się bardzo rzadko, ale ze względu na pracę i kilka innych rzeczy zaczyna brakować mi na wszystko czasu. Mimo wszystko jednak jestem tutaj i nad wszystkim czuwam. Powoli zaczynam odrabiać zaległości, ale... bardzo powoli :)

Wczoraj spędziłam trochę czasu na rowerze, bo wreszcie przywiozłam je do Krakowa. Nie mogłam sobie odpuścić i na rower poszłam dwa razy! W sumie zrobiłam prawie 40 km na moim nowym "Beach Cruiserze". Zakochałam się w nim! Okazuje się, że nie jest tak niewygodny jak się tego spodziewałam! Teraz muszę go troszkę podrasować i już mam na to plan, a to wszystko za sprawą jednej z moich czytelniczek, która wysłała mi link do sklepu internetowego z bajerami do rowerów. Będzie uroczy wiklinowy koszyczek, a także osłonka na koło żebym wreszcie bezpiecznie mogła jeździć w sukience!
To śmieszne, ale czuję się na nim wyjątkowo kobieca! 



Dziś skusiłam się i postanowiłam stanąć na wagę i to była bardzo dobra decyzja! Moja waga pokazała 69,1 kg, 27,3% tłuszczu i 35,6% mięśni! Jestem bardzo zadowolona z tego efektu, bo ostatnio trochę sobie odpuściłam. Od mojego powrotu z urlopu nie ćwiczyłam jeszcze w domu, ale za to próbuję biegać, jeździć na rowerze i dużo spacerować. Powoli też próbuję wrócić do normalnego sposobu odżywiania, ale utrudnia mi to skutecznie praca, a także uczelnia. Mój tryb dnia nadal nie jest unormowany co jest sporym utrudnieniem.


Uprzedzając Wasze pytania... 
Mam 174 cm wzrostu, a moje BMI na chwilę obecną wskazuje 22,8 czyli wagę normalną.


Wczoraj w pracy odwiedziła mnie moja przyjaciółka, która przyszła ze znajomymi, a wśród nich był jej kolega, który zawsze mówił o mnie: "Magda, A! Ta gruba!". Nie powstrzymał się i wczoraj, musiał wyskoczyć z jakimś tekstem, ale tym razem było to: "Nie poznałem Cię, bo tak schudłaś!". Fakt, ostatnio widział mnie jakoś jeszcze jesienią gdy moje nowe ciało było w budowie. Teraz jest już prawie idealnie, ale muszę coś jeszcze zrobić z tymi paskudnymi ramionami!

Koniec ciśnienia! Teraz same przyjemności! 
Czuję się już naprawdę bardzo dobrze sama ze sobą. Większość ciuchów jest na mnie za duża, a ostatnio kupiłam nawet kilka ubrań w rozmiarze S lub uniwersalnym, w które jeszcze niedawno bym nie weszła. Mój brzuch jest już prawie płaski więc czego chcieć więcej? Zmieniła się również moja twarz jak zapewne niektóre z Was już widziały na Facebooku. W pracy nikt nie dał mi więcej niż 23 lata ;)
A Wy? Ile byście mi dały? 


Szczęście aż się ze mnie wylewa, bo póki co wszystko idzie po mojej myśli i mam nadzieję, że tak pozostanie! Moje marzenie spełnia się w całości! Wracam do Was już jutro z kolejnym postem, a tymczasem zabieram się za sprzątanie mojego mieszkania, bo chcę wreszcie uporządkować całe swoje życie. Dziś wieczorem znów pracuję więc daruję sobie trening by wytrwać do rana, ale jutro już sobie nie odmówię jakiejś małej wycieczki rowerowej. 

Aktywnego weekendu kochani! <3

11 czerwca 2013

Moje postanowienie: BIEGAM!

Witajcie!
Jak już wiecie od jakiegoś czasu próbuję biegać przynajmniej po te 20/30 minut dziennie by w ogóle wdrożyć się w taką aktywność fizyczną. Bieganie w Polsce jest nieporównywalne do tego jak wspaniale uprawia się jogging we Włoszech! Niestety u nas jedyne czego można się spodziewać to krzywe chodniki, a do tego pełno wzniesień, z którymi kiepsko jeszcze sobie radzę. Gdy próbowałam swoich sił w Italii byłam w stanie dać z siebie 100% i prawie w ogóle się nie męczyłam. No, ale niestety... Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. 


Kilka dni temu odkryłam dwie bardzo fajne dwie w pobliżu mojego osiedla. Jedna ma około 4 km, a druga 3. Do tych tras zawsze dokładam sobie jeszcze jedno okrążenie wokoło bloków co w efekcie daje mi dodatkowy kilometr dystansu.

Tą trasą biegałam wczoraj i o dziwo nie potrzebowałam odpoczynku choć nie biegało mi się zbyt dobrze. Moje nogi odkąd zaczęłam pracować są tak obolałe i opuchnięte, że z trudem je podnosiłam, ale DAŁAM RADĘ! To najważniejsze! A tak wyglądały moje wczorajsze wyniki:


Najwięcej energii miałam jednak w piątek! Przebiegłam łącznie 9 km w 1 godz i 10 min.
Dlaczego łącznie? Poszłam biegać dwa razy, bo za pierwszym podejściem złapała mnie burza.


Przy pierwszym podejściu zrobiłam około 3,5 km, a przy drugim około 6. Niestety moje Endomondo często zawodzi, bo moje okolice są mocno zalesione i bardzo szybko aplikacja gubi sygnał GPS i wówczas muszę orientacyjnie wyznaczać swoją trasę z poziomu przeglądarki internetowej.



Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam, że w ogóle będę wstanie bez zatrzymywania przebiec choćby kilometr i dlatego moja kondycja zaczyna mnie coraz bardziej zaskakiwać. Muszę przyznać, że nawet to polubiłam! Wyniki z ostatniego miesiąca są do siebie jednak bardzo porównywalne, ale mam nadzieję, że już wkrótce zacznę robić większe postępy.


Jogging to świetna forma aktywności fizycznej, do której nie trzeba żadnego specjalistycznego sprzętu oprócz butów, które są bardzo ważnym elementem. Do tego telefon wyposażony w aplikację do pomiarów jak np. Runtastic, Endomondo czy inne, a także oddychające, odprowadzające wilgoć ubranie sportowe i ulubiona muzyka na uszach! To dla mnie wyposażenie obowiązkowe! Nie trzeba posiadać również jakichś wyjątkowych umiejętności, ale warto poczytać jak osiągnąć najlepsze efekty. Często pytacie czy lepiej biegać wolniej czy też szybciej... Ja staram się biegać swoim tempem tak by oddychać swobodnie i bez wysiłku. Słyszałam kiedyś, że dobrym wyznacznikiem tego czy biegamy odpowiednim tempem jest to czy możemy bez trudności rozmawiać z inną osobą i dlatego też warto biegać parami! Ja sprawdzam to samo nucąc moje ulubione piosenki i jeśli jestem w stanie to robić to oznacza, że tempo jest odpowiednie. Nie chcę się przemęczać czy katować więc na początek myślę, że to w zupełności wystarczy.

Do września mam nadzieję, że będę mogła przebiec dystans półmaratonu choć muszę przyznać, że czarno to widzę. Walczyć jednak będę! Może macie ochotę się przyłączyć? 

Wszystkich tych, którzy są zainteresowani moimi bieżącymi treningami i osiągnięciami, i którzy posiadają konto w Endomondo zapraszam na mój profil. Mam nadzieję, że znajdę w sobie tyle samozaparcia i energii by biegać regularnie to znaczy minimum 3/4 razy w tygodniu. 

A Wy? Lubicie biegać? 



10 czerwca 2013

KONKURS - Wygraj PLUSSSZ ACTIVE FORTE!

Witajcie!
Tak jak obiecywałam Wam tydzień temu w mojej recenzji suplementu diety Plusssz Active Forte wraz z firmą Plusssz przygotowałam dla Was coś specjalnego! Wiele z Was w komentarzach pisało, że z chęcią również przetestowalibyście ten produkt i właśnie teraz macie na to szansę!




Moją recenzję tego produktu możecie przeczytać TUTAJ


Specjalnie dla Was przygotowałam KONKURS, w którym możecie wygrać jeden z 2 pakietów Plusssz Active Forte i przekonać się na własnej skórze czy suplement faktycznie jest w stanie zastąpić kawę. Jak zapewne pamiętacie ja jestem z niego bardzo zadowolona, a Plusssz ostatnio również bardzo przydał mi się w pracy, o godzinie 3 gdy odczułam zmęczeniowy kryzys.



ZADANIE KONKURSOWE:

Chciałabym abyście napisali:
"Jak radzicie sobie/jak poradzilibyście sobie ze stresem podczas sesji?"

Nagrodzone zostaną 2 najciekawsze, najbardziej kreatywne odpowiedzi!

Wpisz w komentarzu pod tym postem:
- swoją odpowiedź, 
- adres e-mail


Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo!
(najpóźniej w ciągu 7 dniu od momentu zakończenia konkursu)

KONKURS TRWA od dnia dzisiejszego tj. 10.06.2013 do 16.06.2013 do godz. 23:59!


Zapraszam również na stronę firmy PLUSSSZ
oraz 



Życzę Wam wszystkim powodzenia w KONKURSIE, a także mocno trzymam kciuki żebyśmy wszyscy zdali sesję w pierwszym terminie, bo po co skracać sobie wakacje? 


7 czerwca 2013

Podsumowanie treningów 06.2012 - 05.2013

Witajcie!
W związku z Waszymi częstymi pytaniami dotyczącymi intensywności moich treningów postanowiłam zrobić dokładne podsumowanie całego roku, bo od czerwca 2012 roku aż do dnia dzisiejszego. 

Jak widać na poniższym wykresie sporządzonym przez aplikację Endomondo największa intensywność treningów towarzyszyła mi w roku 2012 w miesiącach: czerwiec, lipiec, wrzesień, październik, listopad. Spalałam w granicach 19000-13000 kalorii miesięcznie na różnych aktywnościach fizycznych głównie takich jak: jazda na rowerze, rower stacjonarny, pływanie itd. Dopiero w późniejszym terminie, bo we wrześniu wprowadziłam treningi w domu zaczynając oczywiście od "skalpela" Ewy Chodakowskiej.



W grudniu 2012 nadszedł całkowity kryzys podczas, którego dokuczały mi stawy, a do tego miałam całkowity brak dalszej motywacji. Spaliłam wówczas tylko 2200 kcal w ciągu całego miesiąca i do tej pory był to najmniej intensywny miesiąc ze wszystkich. Od tamtego momentu trochę zwolniłam z treningami głównie dlatego, że w zimie nie jeździłam na rowerze, a w moim przypadku aktywność okazała się najbardziej efektywna.



Z kolei na podstawie powyższego wykresu widać, że najwięcej czasu na treningi poświęciłam w roku 2012 w czerwcu, lipcu, wrześniu, październiku i listopadzie, a teraz w maju powoli zaczęłam się zbliżać do tamtego pułapu ponownie wprowadzając właśnie jazdę na rowerze. Wnioski nasuwają się jednak same! Wystarczy spojrzeć na tabelę z moimi osiągnięciami... Największe efekty osiągałam wówczas gdy ćwiczyłam najintensywniej.

Niestety póki co nie mam możliwości "pedałowania", bo obydwa rowery po powrocie z urlopu zostały u moich rodziców. Po prostu nie miałam jak ich przewieźć samochodem do Krakowa, bo moja maszyna została u mechanika, a ja przemieszczam się z punktu A, do punktu B Cadillackiem pożyczonym od mojego Taty. Pech chciał, że na chwilę obecną tylko do mojego samochodu mogę zamontować platformę, na której przewożę rowery. Na szczęście już po weekendzie jadę do rodziców by odebrać swoje trzy "maleństwa" (samochód i dwa rowery) i wtedy się zacznie na dobre! Od soboty rozpoczynam pracę, ale wierzę, że i tak znajdę trochę czasu na aktywność fizyczną szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że będę pracować w godzinach wieczorno-nocnych.

Tymczasem niestety muszę być jeszcze ostrożna ze względu na stłuczone kolano, które w dalszym ciągu się nie zagoiło, ale jest już dużo lepiej! Mam nadzieję, że dziś pogoda pozwoli mi wreszcie na bieganie, bo chyba inne treningi póki co jeszcze odpadają ze względu na towarzyszący mi ból przy każdym zginaniu kolana.


Chciałabym by pogoda wreszcie zaczęła przypominać letnią, bo rower, rolki i bieganie czekają! Niestety brakuje mi determinacji by uprawiać outdoorowe sporty podczas deszczu. Nie wiem jak Wy, ale ja gdy pada zakopuję się pod kołderką z herbatką (wyszczuplającą^^) i liczę na cud :) Nie mogę doczekać się już gdy znów pojadę do Włoch, bo na przełomie lipca i sierpnia mogę się tam spodziewać tylko upałów. Wreszcie poleżę sobie na plaży i całkowicie się zrelaksuje, ale póki co muszę skupić się na zbliżającej się sesji no i oczywiście na nowej pracy.

Życzę Wam bardzo aktywnego weekendu!!!
Mój tak się właśnie zapowiada... <3

maj 2013 - Cavallino (Italia)

4 czerwca 2013

MOJA METAMORFOZA & TRENINGI - Podsumowanie miesiąca 9

Witajcie!
Strasznie się zagapiłam ze zrobieniem kolejnego podsumowania i powiem Wam szczerze, że wcale nie myślałam, że do niego dojdzie. Postanowiłam jednak, że nadal będę podsumowywać każdy miesiąc treningów, bo większych zmian już chyba nie zobaczę, a na pewno nie z miesiąca na miesiąc. 

Jest już bardzo dobrze! Czuję się świetnie w swoim ciele i wreszcie zaczęłam się cieszyć tym co udało mi się osiągnąć. Nawet ten przeklęty tłuszczyk z brzucha zaczął znikać i z dnia na dzień coraz mniej wylewa się z moich spodni. Oczywiście nie mam zamiaru przestawać trenować i zaprzestać zdrowego odżywiania, bo weszło mi to już w nawyk. Gdy trochę odpuściłam poczułam się naprawdę szczęśliwa, bo przestałam wyznaczać sobie odległe cele i patrzyć na siebie krytycznym okiem gdy tylko nie udaje mi się do nich zbliżyć. W ciągu ostatnich kilku tygodni wiele osób powiedziało mi, że wyglądam lepiej niż choćby 3 lata temu więc czemu miałabym nadal dołować się każdym, malutkim niepowodzeniem?
Jestem pełna pozytywnej energii!!!


Moje efekty po 9 miesiącach:





Aktualne pomiary:


Treningi:


TYDZIEŃ 33
02.05 - TOTAL FITNESS Ewa Chodakowska (45 min) + MEL B pośladki + MEL B brzuch + MEL B ramiona +"tiffoczki" Tiffany Rothe (837 kcal)
04.05 - TOTAL FITNESS Ewa Chodakowska (45 min) + MEL B pośladki (542 kcal)
05.05 - 30 Day Shred lvl 1 - Jillian Micheals (30 min) + TURBO JAM - AB JAM (20 min) (493 kcal)

TYDZIEŃ 34
06.05 - INSANITY - Fit Test - (25 min) (246 kcal)
07.05 - BIEGANIE 3 km (25 min)  + INSANITY Plyometric Cardio (45 min) (691 kcal)
08.05 - INSANITY Cardio Power & Resistance (45 min) (442 kcal)
09.05 - ORBITREK (25 min) (145 kcal)

TYDZIEŃ 35
14.05 - CHODZENIE 7,5 km  (1 godz 30 min) (454 kcal)
15.05 - ROWER 9 km (39 min)  + CHODZENIE 4,5 km (1 godz 10 min) (559 kcal)
19.05 - BIEGANIE 3 km (25 min) (250 kcal)

TYDZIEŃ 36
20.05 - CHODZENIE 4,5 km  (1 godz) + BIEGANIE 3 km (20 min) + NORDIC WALKING 5 km (1 godz 20 min) ( 845 kcal)
21.05 - NORDIC WALKING 5 km (1 godz 20 min) (289 kcal)
22.05 - ROWER 22 km (1 godz 10 min) (689 kcal)
23.05 - CHODZENIE 4,5 km  (1 godz) (283 kcal)
24.05 - CHODZENIE 2 km  (40 godz) (190 kcal)
25.05 - CHODZENIE 5,5 km (1 godz 20 min) (345 kcal)
26.05 - BIEGANIE 4 km (30 min) + NORDIC WALKING 5,5 km (1 godz 10 min) (665 kcal)

TYDZIEŃ 37
27.05 - ROWER 35 km (2 godz 20 min) + NORDIC WALKING 5 km (1 godz) (1393 kcal)




Łącznie SPALIŁAM około 9238 kalorii, a treningi zajęły mi ponad 22 godziny. 

Nawet gdy efektów brak to WARTO ćwiczyć! 
Nie robię już tego by zgubić kolejne kilogramy, ale by czuć się dobrze sama ze sobą! 

Bardzo chętnie pojeździłabym więcej na rowerze, a także pobiegała podczas mojego wyjazdu do Włoch, ale niestety pogoda mi na to nie pozwoliła... No dobrze, nie tylko pogoda ;) Mimo wszystko polubiłam bieganie więc będę do niego powracać jak tylko wygoi się moje kolano, bo póki co jestem niestety uziemiona choć i tak brakowałoby mi czasu. 

Ja mogę śmiało już o sobie powiedzieć, że MNIE SIĘ UDAŁO! 
Wam też się uda gdy tylko będziecie w to wierzyć. 
TRZYMAM KCIUKI! 


3 czerwca 2013

"SESJA jest AKTYWNA" - Moja recenzja suplementu Plusssz Active Forte

Witajcie kochani!
Zabieram się do nadrabiania wszelkich zaległości (nie tylko blogowych), których podczas mojej nieobecności trochę się nazbierało.  Pomimo tego, że chodzę z głową w chmurach i jestem całkowicie pogrążona w marzeniach to muszę wreszcie zabrać się za to co najważniejsze, a mianowicie za naukę! No niestety, ale sesja zaczyna się zbliżać nieubłagalnie i choć jeszcze nie wiem kiedy mam się spodziewać pierwszych egzaminów, to pojawiają się kolokwia i wszelkie prace zaliczeniowe. Jeszcze nie zdążyłam na dobre wrócić do normalności, a już muszę przesiadywać z głową w książkach. Niestety taki już żywot studenta!

Pocieszam się tym, że już zaczynam się szykować na kolejny wyjazd do Włoch...




W związku z moimi przygotowaniami do sesji dostałam od Plusssza do testowania dwa opakowania suplementu Plusssz Active Forte - Pobudzenie i Koncentracja, który okazał się dla mnie trafem w dziesiątkę! Czasem nawet ja potrzebuję takiego "kopa" :)
Dlaczego? A już wyjaśniam...
Jak już kiedyś pisałam nie przepadam za kawą, ale często bywało i tak, że musiałam po nią sięgać szczególnie gdy trzeba było zarwać noc na rzecz nauki. Niestety ja nawet po bardzo mocnej kawie potrafiłam zasnąć niemal natychmiast! Pomijam rewolucję żołądkową, która zawsze towarzyszy spożywaniu kawy, przynajmniej w moim przypadku.

Plusssz Active Forte może być dobrą alternatywą dla tych, którzy nie przepadają za kawą z takich czy też innych powodów. To suplement w postaci musujących tabletek, które rozpuszczając się w wodzie tworzą pobudzającą bombę witaminową o słodkim smaku przypominającym smak napojów energetycznych. Oprócz substancji, które pobudzają naszą koncentrację jak kofeina, tauryna czy też inozytol Plusssz zawiera również sporo witamin i to odróżnia go od popularnej kawy czy chemicznych "energy drinków". Jak już pewnie wiecie kawa bardzo szybko wypłukuje magnez z organizmu, a jego niedobór może dać się mocno we znaki. Skurcze, drgające powieki i zmęczenie to tylko kilka objawów, które mogą oznaczać niedobór tego bardzo ważnego pierwiastka, którego niestety wbrew pozorom wcale nie jest łatwo go uzupełnić. Bardzo istotne jest też to, że po Plussszu Active Forte nie skacze mi nagle ciśnienie, a puls pozostaje taki sam przez co nie czuję żadnego dyskomfortu. Na przykład dziś ciśnienie zmieniło się z 113/78 (puls 68) na 118/83 (puls 55).


Nigdy wcześniej nie miałam jakoś okazji stosować takiego suplementu, który w okresie wzmożonego wysiłku psychicznego będzie w stanie odepchnąć ode mnie zmęczenie, stress, senność, a to tego pobudzi moje szare komórki do pracy. Owszem, gdy musiałam się uczyć piłam kawę, albo sięgałam po Red Bulle czy Tigery. Raz nawet przytrafiło mi się, że przedawkowałam taki napój do takiego stopnia, że serce prawie wyskoczyło mi z piersi. Na szczęście wtedy pomogła mi melissa i trochę się uspokoiłam. Tym razem już nie popełnię takiego błędu, a ta sesja do najprostszych należeć nie będzie. Chcę zdać wszystko w pierwszym terminie by móc spędzić cały sierpień i połowę września w Italii...

Czy Plusssz Active Forte mi w tym pomoże? Okaże się już przy pierwszych egzaminach... 
Już po pierwszych kilku dniach stosowania suplementu odczułam różnicę, bo dostałam niezwykłego "kopa" do działania. Czy to zasługa Plusssza czy może doładowania się energią na urlopie? Trudno powiedzieć, ale nie jestem już taka senna jak normalnie i mam wrażenie, że o wiele szybciej przyswajam wiedzę. Od kilku dni intensywnie uczę się również języka włoskiego i kto wie, może za parę miesięcy będę porozumiewać się z łatwością?

Ale wracając do mojej recenzji Plusssza Active Forte... 
Skład suplementu to: regulatory kwasowości: kwas cytrynowy, wodorowęglan sodu; substancja wypełniejąca: glukoza, sorbitol, tauryna; witaminy (witamina C, niacyna, witamina E, kwas pantotenowy, witamina B6, witamina B2 (ryboflawina), witamina B1 (tiamina), kwas foliowy, biotyna, witamina B12); kofeina; aromat; substancja słodząca: aspartam (niestety); barwniki: karmel amoniakalno-siarczynowy, ryboflawina; inozytol; substancja wiążąca: poliwinylopirolidon.
Zawartość kofeiny: 50mg/100ml.

Dla porównania:
kawa espresso (porcja 44-60 ml): 100 mg
czekolada gorzka (43g): 31 mg
czekolada mleczna (43g): 10 mg
Red Bull (250 ml): 80 mg
Coca Cola (355 ml): 34 mg
Herbata czarna (177 ml): 50 mg
Herbata zielona (177 ml): 30 mg

Podsumowując, Plusssz Active Forte jest suplementem diety polecanym studentom i uczniom w okresach wzmożonego wysiłku psychicznego. Za sprawą 3 substancji aktywnych pobudza pamięć i koncentrację.

Sam producent o produkcie pisze tak:

"Bogaty skład Plusssz Active Forte łączy w sobie podwójne działanie - ułatwia koncentrację i pobudza organizm w okresie intensywnego wysiłku psychicznego i fizycznego. Zawiera aż 3 substacje aktywne: kofeinę, taurynę i inozytol. Kofeina zwiększa wydolność psychofizyczną, przyspiesza i usprawnia procesy myślowe oraz likwiduje uczucie senności.

Dodatkowy kompleks 10 najważniejszych witamin w dawce 100% dziennego zapotrzebowania, uzupełnia niedobory witamin w organizmie. Witaminy B6 i B12 zmniejszają uczucie zmęczenia, witamina C wzmacnia odporność, a tiamina przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego.

Forma płynna witamin Plusssz powoduje, że zawarta w niej dawka 200 mg kofeiny w połączeniu z kompleksem witamin przyswaja się szybko i skutecznie.

Plusssz Active forte zawiera wyłącznie naturalne barwniki.
"


Ja osobiście bardzo się cieszę, że mam możliwość wyboru swojego "naukowego wspomagacza". Gdy odstawiłam kawę sięgałam po gorzką czekoladę, ale zazwyczaj zjadałam jej więcej niż powinnam. Czasem pomagała też herbata, ale musiałam wypijać jej bardzo duże ilości. Nie da się ukryć, że w trakcie intensywnej nauki warto sięgać po coś co przede wszystkim ukoi nasze nerwy, rozluźni i sprawi nam przyjemność, chociaż nie wiem czy w tym roku uda mi się pokonać stress, który będzie towarzyszył moim egzaminom. 

Mogę tylko powiedzieć, że wyjątkowo zazdroszczę tym, którzy nie muszą się niczym wspomagać (nawet kawą). Niestety ja należę do tej drugiej grupy i gdy tylko zaczynam czytać notatki to od razu czuje senność bez względu na to jak długo spałam, i która jest właśnie godzina, a to za sprawą wyjątkowo interesujących notatek ;)

Na koniec dodam jeszcze, że wraz z Plussszem przygotowałam dla Was niespodziankę, ale więcej o niej zdradzę Wam już za tydzień!


A czy SESJA czyha również na Was, czy jesteście już po??? 
... a może Was już nie dotyczy?

Za wszystkich, którzy jeszcze studiują i właśnie przygotowują się do egzaminów trzymam mocno kciuki! Powiedzcie... stosowaliście kiedyś takie "wspomagacze" jak choćby Plusssz Active?



Więcej o Plusssz Active możecie przeczytać na FACEBOOKU: www.facebook.com/Plusssz
Zapraszam :)