31 grudnia 2013

10. Krakowski Bieg Sylwestrowy...

... a mój pierwszy! :)

Witajcie!
Dziś jak zapowiadałam na facebooku, wystartowałam w 10. Krakowskim Biegu Sylwestrowym na 5 km czyli w tak zwanej "Smoczej Piątce". Jeszcze nigdy do tej pory nie brałam udziału w takiej imprezie sportowej i zaczynam żałować, że tak było! Muszę przyznać, że jestem w szoku organizacji i trudu jaki włożyli w nią organizatorzy.


Oczywiście ja biegam tylko rekreacyjnie (i z kontuzją) więc nie miałam co liczyć na wysokie miejsca, nawet nie chciałabym. Bieg zakończyłam na 615 miejscu (nie ostatnim!!!) z czasem 00:39:49 Poszłam się tam dobrze bawić i jestem zachwycona! To zdecydowanie nie ostatnia taka impreza w której brałam udział, bo atmosfera była niesamowita! Nadal mam banana na gębie :D

W tym biegu ja postawiłam na przebranie, bo jak niektórzy z Was zapewne wiedzą podczas biegów Sylwestrowych nagradzane są także pomysłowe stroje. Skąd wpadłam na pomysł mojego stroju nie mam pojęcia, ale (UWAGA) zajęłam 5 miejsce!!! Dostałam świetne nagrody, z których bardzo się cieszę, a mianowicie - gigantyczny zestaw herbatek Tekane (na zimę jak znalazł), kosmetyki firmy Farmona, miesięczny karnet do fitness Platinium, do którego miałam się właśnie zapisywać (che coincidenza!) Do tego oczywiście pamiątkowy medal, który dostawał każdy, kubeczek termiczny i miniaturkę szampana. Wszystkie kobiety więc i ja były także witane na mecie różyczką - bardzo miłe, bo nie pamiętam kiedy ostatnio dostałam kwiatka ;)





A za co się przebrałam?
Za BARBIE W PUDEŁKU ;)

Dostarczyłam "gapiom" (szczególnie dzieciom) naprawdę sporo rozrywki i właśnie oto chodziło!




W każdym razie kochani... bierzcie udział w takich imprezach, bo naprawdę warto!!! Nawet dla samego pamiątkowego medalu i oczywiście atmosfery jaka na nich panuje. Ja na pewno będę za rok więc może się spotkamy?

Tymczasem zmykam przygotowywać się do Sylwestrowej Nocy, którą spędzę z moimi kumpelami. Bawcie się dobrze i pamiętajcie, że Nowy Rok to idealny moment by zacząć walczyć o lepszą siebie. 
Buziiaki!!! 

P.S Więcej zdjęć i życzenia z okazji Nowego Roku będą jutro (O ile przeżyję dzisiejszą noc).

20 grudnia 2013

Mój list do "Świętego Mikołaja"

Witajcie!
Ciekawe czy udzielił Wam się już świąteczny nastrój? Ja muszę przyznać, że do środy w ogóle nie czułam tego, że zbliżają się Święta. Być może to z powodu całkowitego braku śniegu (przynajmniej tu - w Krakowie). Mimo wszystko po raz pierwszy w życiu na kilka dni przed Świętami kupiłam wszystkie prezenty. Ba! Nawet już je zapakowałam :) Zazwyczaj zostawiałam wszystko na ostatnią chwilę... 



W tym roku kupiłam dla taty elektryczną maszynkę do golenia Remington F5800, dla mojego brata koszulkę z Kermitem z Muppetów, a do tego pendrive także z Kermitem. Udało mi się także upolować kolejną koszulkę ze słynną żabą w sklepie Cropp i to tylko za 19,99 zł. Na szczęście była jeszcze jedna sztuka w rozmiarze XXL. Notabene mój brat ma 32 lata, ale Kermita zawsze bardzo lubił więc w tym roku to właśnie Muppety będą "sponsorować" jego prezenty :) Tego co kupiłam dla mamy nie zdradzę, bo doskonale wiem, że ona podczytuje mojego bloga i nie chcę zepsuć jej niespodzianki, a muszę przyznać, że też udało mi się upolować same cudeńka! Kupiłam także symboliczny prezent dla mojej przyjaciółki, który to jest książką "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy". Wiem, że bardzo spodobała się jej pierwsza część więc uznałam, że to będzie trafiony podarunek szczególnie, że jakiś czas temu prosiła mnie o pożyczenie jej tej książki. Zawsze dla mnie pod choinką lądował jeszcze prezent od mojego chłopaka, ale tym razem wyjątkowo musiałam coś sobie kupić sama, bo faceta brak. Postawiłam więc na książki, a konkretnie trzy kolejne części "Pretty Little Liars" (X, XI, XII), które liczę, że kiedyś wreszcie będę mieć okazję przeczytać.

A Wy? Co kupiliście swoim bliskim? A może jeszcze szukacie? 



Ja podobnie jak w zeszłym roku postanowiłam sporządzić listę wszystkich rzeczy, które chciałabym dostać pod choinkę, a raczej rzeczy, które w niedalekiej przyszłości będę prezentować sobie sama (o ile będzie mnie na to kiedykolwiek stać). No cóż... Pomarzyć zawsze można :) Prawda?



Oto mój list do Św. Mikołaja:

1. Rowerek treningowy, bo mój poprzedni już całkowicie zaniemógł (a szkoda!). To właśnie rowerek bardzo przyczynił się do moich początkowych efektów z odchudzaniem, bo potrafiłam, oglądając film czy seriale pedałować na nim nawet 2-3 godziny dziennie!

A gdyby jeszcze przypadkiem był w takim kolorze to już w ogóle byłabym zachwycona <3


2. Kolejną rzeczą, o której marzę od dawna jest konsola do gier Xbox lub Playstation koniecznie z kilkoma grami ruchowymi no i z moją ukochaną Fifą!!! Oprócz tego, że to fajna zabawa to także ruch dla całej rodziny. No, może nie całej... z wyjątkiem naszego rodzinnego "połamańca" czyli mojego taty, który na ruch musi trochę poczekać.


3. Worek treningowy i koniecznie różowe rękawice!!! Wszyscy pytają mnie po co mi to... Otóż po to żeby wyładować nadmiar negatywnej energii, która we mnie drzemie i póki co nie ma ujścia.



4. Podobnie też jak i w zeszłym roku, kolejnym punktem na mojej liście jest nowa deska snowboardowa z jakąś fajną grafiką. W tym przypadku nie pogardziłabym bym deską z włókna węglowego, która jest niezwykle lekka, a do tego giętka i idealnie nadaje się do jazdy w puchu.



5. Klasyczną sukienkę np. w pepitkę. Widziałam bardzo podobną w Mango i kiedyś w Mohito, ale zniknęły i w taki oto sposób zostałam bez kreacji na Wigilię :)


6. Kurtkę do biegania np. Asics, która strasznie wpadła mi w oko. Chcę koniecznie wrócić do biegania, a na bluzę robi się już trochę za zimno więc kurtka zdecydowanie by się przydała.




7. Komplet bielizny termoaktywnej - przyda się zarówno do biegania jak i na snowboard.




8. Podobnie jak w zeszłym roku - porządny obiektyw Canon lub Tamron, bo wróciły mi siły do realizowania mojej największej pasji jaką jest fotografia.



9. Coś zupełnie dla mnie nie osiągalnego czyli... szpilki od Christiana Louboutina <3 A z resztą kto wie? Może kiedyś będę mogła pozwolić sobie na takie cudeńka? 


W tej kategorii znajdzie się także klasyczna torebka Fendi "Peek A Boo"



10. Odtwarzacz mp3... Do tej pory podczas uprawiania sportu słuchałam muzyki z telefonu, ale ze względu na to, że mój Samsung już pierwszej świeżości nie jest to zawsze po godzinnym biegu jego bateria była prawie wyładowana. W związku z tym postanowiłam sobie, że muszę bezwzględnie kupić odtwarzacz by wilk był syty i owca cała :)


A o co Wy poprosiłybyście Świętego Mikołaja gdybyście mogły dostać wszystko czego pragniecie??? 
Ja trochę zmodyfikowałam swoją listę w porównaniu z zeszłym roku, ale mimo wszystko wierzę, że kiedyś będę mogła pozwolić sobie na wszystko. Z drugiej jednak strony gdybym mogła mieć wszystko od razu to byłoby trochę zbyt nudno, nie sądzicie? 


Mimo wszystko ja najbardziej w tym roku proszę o... 

Życzę Wam udanych zakupów świątecznych :) 
Buziaki! 

16 grudnia 2013

Zdrowa i natauralna słodycz - STEWIA

Witajcie!
Zastanawiam się czy Wy również tak macie, że gdy tylko nadchodzi jesień i zima to sięgacie po słodkości by dostarczyć sobie chociaż odrobiny przyjemności w te szare i ponure dni? Ja potrafię powstrzymać się przed słodyczami przez praktycznie całą wiosnę i lato, ale gdy tylko robi się zimno to nie mogę się opanować! Słodycze potrafią zawładnąć całkowicie moim umysłem :) 

Ale właśnie odkryłam jak sobie z tym poradzić!

Już kiedyś pisałam Wam, że słodkości warto zastąpić jogurtami, suszonymi lub świeżymi owocami, albo własnoręcznie upieczonymi ciastami czy ciasteczkami bez cukru. A dlaczego bez cukru? Bo to on najbardziej może nam zaszkodzić...


A co gdybyśmy mogli kupić słodkości bez cukru ani żadnych sztucznych chemicznych słodzików, a z czymś naturalnym? 

Ha! No właśnie to możliwe! 
Na pewno każdy z Was słyszał kiedyś o STEWII - naturalnej substancjo słodzącej pochodzącej z liści rośliny Stevia Rebaudiana. Badania wskazały korzystne działanie stewii przy chorobach związanych z nadciśnieniem oraz cukrzycą, więc jeśli nie możesz lub nie chcesz jeść cukru choćby ze względu na dbanie o sylwetkę czy nawet zęby to warto zapoznać się bliżej z produktami słodzonymi tym naturalnym słodzikiem.

Głównymi zaletami tej substancji są:

  • całkowita naturalność, pochodzenie roślinne
  • ma ZERO kalorii!!!
  • Jest dużo słodszy od cukru
  • jest rozpuszczalna w wodzie i alkoholach
  • odporna na wysoką temperaturę (do 200 stopni) więc może być używana do gotowania i wypieków
  • ma długą datę ważności
  • nie powoduje próchnicy zębów!!!
  • jest bezpieczna dla diabetyków - nie podnosi poziomu cukru we krwi
  • jest bezpieczna dla osób chorych na fenyloketonurię
  • nie jest toksyczna - nie wywołuje niepożądanych efektów


Co Wy na to? 
Chcesz schudnąć, a nie wyobrażasz sobie picia herbaty lub kawy bez cukru? 
Do tej pory stosowałaś chemiczne słodziki? 
To jest coś odpowiedniego dla Ciebie!!!

Ja stewię wykorzystuje w kuchni już od dłuższego czasu, a ponieważ czasem jak każda kobieta potrzebuję słodkości to substancja ta sprawdza się idealnie. Zazwyczaj piję niesłodzoną herbatę i kawę, ale często przy wypiekach wykorzystuję właśnie stewię

Do tej pory nie sądziłam, że istnieją już gotowe produkty gdzie wykorzystuje się stewię zamiast cukru, a jednak! Dziś dotarł do mnie prezent od stewiarnia.pl na którego widok aż pociekła mi ślinka... 
Dostałam same pyszności!!! 


  • pięć belgijskich czekolad o różnych smakach, 

  • praliny z belgijskiej czekolady w kształcie muszelek, 

  • cztery różne batoniki, 

  • czekoladę do smarowania chleba, 

  • a także stewię w kryształkach i pastylkach. 


Muszę Wam powiedzieć, że bardzo POZYTYWNIE ZASKOCZYŁ mnie smak stewii w kryształkach natusweet, która w smaku jest prawie identyczna jak cukier! Ta, którą używałam do tej pory była lekko gorzkawa i jedna jej łyżeczka odpowiadała 3 łyżeczką cukru. Tutaj jest zupełnie inaczej ponieważ 1 łyżeczka stewii natusweet odpowiada jednej łyżeczce cukru. Teraz moje wypieki będą jeszcze pyszniejsze! <3


Na słodkości firmy CAVALIER przeznaczę cały post (bo uwierzcie mi, jest o czym pisać) i to już w najbliższej przyszłości po tym gdy pochłonę wszystkie te pyszności, a trochę to na pewno potrwa, bo mimo braku cukru słodkości wcale nie mają o wiele mniej kalorii niż te normalne. 

Jeśli zależy Wam na zdrowych produktach o niskim indeksie glikemicznym to warto zwrócić uwagę właśnie na tą substancję. Ja, jako, że jestem wyjątkowym łasuchem muszę spróbować dosłownie wszystkiego! 


Próbowałyście już kiedyś stewii oraz np. czekolad z jej zawartością??? 
Co o nich sądzicie? 


15 grudnia 2013

Mój powrót do zdrowia... PIĘKNEGO ZDROWIA!!!

Witajcie kochani!
Jakiś czas mnie tu nie było (ponad miesiąc), ale obiecuje, że teraz powrócę na dobre do prowadzenia bloga, a oprócz tego do regularnych treningów i zdrowego odżywiania. Trochę się w moim życiu wszystko pogmatwało... zaczynając od życia w ciągłym biegu, poprzez kontuzje i choroby, na fatalnym samopoczuciu kończąc. Nic jednak nie potrafi wygrać z moją niewątpliwą pasją... 


Postanowiłam sobie, że grudzień będzie punktem zwrotnym w mojej dalszej metamorfozie i tak też się stało. Wczoraj całkowicie wymieniłam zawartość swojej lodówki i szafek. Pozbyłam się wszystkiego co do zdrowych nie należało i absolutnie tego nie żałuję. Ponieważ ze względu na kontuzję w dalszym ciągu muszę ograniczać aktywność fizyczną do spacerów i bardzo statecznych treningów postanowiłam, że zacznę jeść nieco lżej. Z tego właśnie powodu w mojej lodówce zagościły głównie warzywa i chude mięso.


Całkiem niedawno wróciłam z kolejnego wyjazdu do Włoch, gdzie przez 11 dni (między 23.11, a 4.12) przeszłam niemal 120 km podczas zwiedzania, a przy okazji spaliłam całą masę kalorii. Tego mi właśnie było trzeba! Niestety nie mogłam pozwolić sobie na bieganie mimo, że zabrałam ze sobą cały ekwipunek, ale obiecałam, że jeszcze to nadrobię.


Wiele z Was w swoich wiadomościach pytało mnie jak po osiągnięciu celu wrócić do normalnego trybu życia. Za każdym razem odpowiadałam, że takie zmiany muszą zachodzić stopniowo, i że każdy produkt należy wprowadzać bardzo powoli do swojej diety, a wszystko to, żeby nie utracić efektów, które uzyskałyśmy. Niestety u mnie zmiany nastąpiły nagle, do tego pojawiły się antybiotyki, sterydy i hormony i inne paskudztwa, po których do dziś nie doszłam jeszcze do siebie, podobnie jak niestety mój żołądek. Może gdybym w między czasie ćwiczyła to utrzymałabym efekty mojego odchudzania. Nic jednak nie jest dla mnie niemożliwe skoro doszłam do tego co już osiągnęłam. Ile przytyłam? Trudno powiedzieć, bo moja waga ze względu na poważne zaburzenia hormonalne waha się o kilka kilogramów dziennie. Przyjmijmy jednak, że jest to około 2-3 kg więcej niż w okresie gdy byłam najszczuplejsza. Wymiary zmieniły się nie znacznie, bo o około 1-2 cm. Najgorzej niestety wygląda w tej chwili mój brzuch, który ciągle jest spuchnięty i wygląda na wzdęty. Oczywiście hormony spowodowały również, że moje piersi powiększyły się o rozmiar lub nawet o dwa co oczywiście odczuwa mój kręgosłup. Co jest dziwne? Wiele osób mówi, że schudłam właśnie teraz czego kompletnie nie rozumiem. Do tego zmagam się jeszcze z cellulitem, którego nigdy nie miałam! Ostrzegano mnie, że hormony mogą tak na mnie działać, ale nic nie mogę niestety na to poradzić. 


Jaki jest mój plan? Moim planem jest całkowity brak planu! Chcę w tym momencie zrzucić około 6/7 kg, ale nie wyznaczam sobie żadnego terminu. Wróciłam już do racjonalnego żywienia, a od dziś zaczyna treningi. Nie będę narzucać sobie dużego tempa, bo obawiam się, że mogłabym nie podołać, ale wierzę, że skoro raz się udało to uda się i drugi raz!

Jaka jest moja rada dla tych, których waga stanęła w miejscu lub, którzy zetknęli się z efektem jojo? Nie poddawać się! Jak widać może to spotkać każdego i spotkało również mnie. Zwalczcie wszystkie przeciwności losu i problemy, a życie znów stanie się piękniejsze. Ja chyba jeszcze nigdy tak jak teraz nie potrzebowałam ruchu, treningów, potu.. tego uczucia błogości i szalejących endorfinek! Wiem, że teraz będę znów mogła góry przenosić skoro przetrwałam taki trudny okres w życiu, a efekty będą jeszcze lepsze niż te wcześniej! 


Cały czas mocno trzymam kciuki za Was i z niedowierzaniem oglądam zdjęcia z Waszych metamorfoz! 
JESTEŚCIE WIELKIE!!! Tym razem to ja potrzebowałam motywacji i to właśnie Wy mi ją zapewniłyście... 
Chcę nadal walczyć, motywować i pomagać innym, bo dzięki temu czuje się o wiele silniejsza i wiem, że mogę wszystko! 

DZIĘKUJĘ!!! <3