15 grudnia 2013

Mój powrót do zdrowia... PIĘKNEGO ZDROWIA!!!

Witajcie kochani!
Jakiś czas mnie tu nie było (ponad miesiąc), ale obiecuje, że teraz powrócę na dobre do prowadzenia bloga, a oprócz tego do regularnych treningów i zdrowego odżywiania. Trochę się w moim życiu wszystko pogmatwało... zaczynając od życia w ciągłym biegu, poprzez kontuzje i choroby, na fatalnym samopoczuciu kończąc. Nic jednak nie potrafi wygrać z moją niewątpliwą pasją... 


Postanowiłam sobie, że grudzień będzie punktem zwrotnym w mojej dalszej metamorfozie i tak też się stało. Wczoraj całkowicie wymieniłam zawartość swojej lodówki i szafek. Pozbyłam się wszystkiego co do zdrowych nie należało i absolutnie tego nie żałuję. Ponieważ ze względu na kontuzję w dalszym ciągu muszę ograniczać aktywność fizyczną do spacerów i bardzo statecznych treningów postanowiłam, że zacznę jeść nieco lżej. Z tego właśnie powodu w mojej lodówce zagościły głównie warzywa i chude mięso.


Całkiem niedawno wróciłam z kolejnego wyjazdu do Włoch, gdzie przez 11 dni (między 23.11, a 4.12) przeszłam niemal 120 km podczas zwiedzania, a przy okazji spaliłam całą masę kalorii. Tego mi właśnie było trzeba! Niestety nie mogłam pozwolić sobie na bieganie mimo, że zabrałam ze sobą cały ekwipunek, ale obiecałam, że jeszcze to nadrobię.


Wiele z Was w swoich wiadomościach pytało mnie jak po osiągnięciu celu wrócić do normalnego trybu życia. Za każdym razem odpowiadałam, że takie zmiany muszą zachodzić stopniowo, i że każdy produkt należy wprowadzać bardzo powoli do swojej diety, a wszystko to, żeby nie utracić efektów, które uzyskałyśmy. Niestety u mnie zmiany nastąpiły nagle, do tego pojawiły się antybiotyki, sterydy i hormony i inne paskudztwa, po których do dziś nie doszłam jeszcze do siebie, podobnie jak niestety mój żołądek. Może gdybym w między czasie ćwiczyła to utrzymałabym efekty mojego odchudzania. Nic jednak nie jest dla mnie niemożliwe skoro doszłam do tego co już osiągnęłam. Ile przytyłam? Trudno powiedzieć, bo moja waga ze względu na poważne zaburzenia hormonalne waha się o kilka kilogramów dziennie. Przyjmijmy jednak, że jest to około 2-3 kg więcej niż w okresie gdy byłam najszczuplejsza. Wymiary zmieniły się nie znacznie, bo o około 1-2 cm. Najgorzej niestety wygląda w tej chwili mój brzuch, który ciągle jest spuchnięty i wygląda na wzdęty. Oczywiście hormony spowodowały również, że moje piersi powiększyły się o rozmiar lub nawet o dwa co oczywiście odczuwa mój kręgosłup. Co jest dziwne? Wiele osób mówi, że schudłam właśnie teraz czego kompletnie nie rozumiem. Do tego zmagam się jeszcze z cellulitem, którego nigdy nie miałam! Ostrzegano mnie, że hormony mogą tak na mnie działać, ale nic nie mogę niestety na to poradzić. 


Jaki jest mój plan? Moim planem jest całkowity brak planu! Chcę w tym momencie zrzucić około 6/7 kg, ale nie wyznaczam sobie żadnego terminu. Wróciłam już do racjonalnego żywienia, a od dziś zaczyna treningi. Nie będę narzucać sobie dużego tempa, bo obawiam się, że mogłabym nie podołać, ale wierzę, że skoro raz się udało to uda się i drugi raz!

Jaka jest moja rada dla tych, których waga stanęła w miejscu lub, którzy zetknęli się z efektem jojo? Nie poddawać się! Jak widać może to spotkać każdego i spotkało również mnie. Zwalczcie wszystkie przeciwności losu i problemy, a życie znów stanie się piękniejsze. Ja chyba jeszcze nigdy tak jak teraz nie potrzebowałam ruchu, treningów, potu.. tego uczucia błogości i szalejących endorfinek! Wiem, że teraz będę znów mogła góry przenosić skoro przetrwałam taki trudny okres w życiu, a efekty będą jeszcze lepsze niż te wcześniej! 


Cały czas mocno trzymam kciuki za Was i z niedowierzaniem oglądam zdjęcia z Waszych metamorfoz! 
JESTEŚCIE WIELKIE!!! Tym razem to ja potrzebowałam motywacji i to właśnie Wy mi ją zapewniłyście... 
Chcę nadal walczyć, motywować i pomagać innym, bo dzięki temu czuje się o wiele silniejsza i wiem, że mogę wszystko! 

DZIĘKUJĘ!!! <3

13 komentarzy:

  1. mi też mówią, że schudłam, jak nie ćwiczyłam przez jakiś czas a nie wtedy, jak ćwiczyłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w okresie najintensywniejszych treningów miałam strasznie napuchnięte mięśnie i może to jest właśnie to co wszyscy widzą teraz, bo opuchlizna zeszła gdy mięśnie przestały być katowane :)

      Usuń
  2. cieszę się z Twojego powrotu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi... ja cieszę się bardziej :)

      Usuń
  3. No w końcu jesteś:D Codziennie tu zaglądałam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem i nigdzie się nie wybieram :)

      Usuń
  4. Bardzo cieszę się, że jesteś tu spowrotem :) Sama też od niedawna próbuję wrócić do formy po szeroko pojętych zawirowaniach w moim organizmie, będę trzymać za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja trzymam za Ciebie :) Jak widać zawirowania zdarzają się każdemu... grunt to się w porę opamiętać i powrócić...

      Usuń
  5. Już myślałam, że opuściłaś mnie na dobre i nie będę miała się gdzie motywować ;) Też ostatnio "podupadłam" z metamorfozą, ale postanawiam znów zawalczyć! Cieszę się, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ostatnio wszyscy mieli problemy z utrzymaniem swojej diety i treningów... może to za sprawą pogody? W każdym razie ja oficjalnie wróciłam i choć nadal potrzebuje sporo motywacji to już wiem, że się nie zniechęcę :)

      Usuń
  6. Ja polecam wam Trójkąt zdrowia firmy kyani.
    Kyani z dumą przedstawia produkty „mocnego uderzenia”. Trójkąt zdrowia zapewnia niezbędne składniki odżywcze właściwe do dzisiejszego aktywnego stylu życia. Każdy produkt odgrywa ważną rolę w codziennej odnowie biologicznej dzięki najwyższej jaką do tej pory udało się osiągnąć bioaktywności (97,7 % ). Razem współdziałają, aby neutralizować wolne rodniki, zmniejszając ryzyko chorób oraz zapewniając optymalne zdrowie i dobre samopoczucie.
    http://sekretzdrowia.kuchniafaceta.pl/trojkat-zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie, że wróciłaś! A co do powrotu do formy- najważniejsze, że się zebrałaś i poczyniłaś pierwsze kroki ku lepszemu samopoczuciu (końcu najgorzej jest się zebrać), teraz musi być tylko lepiej:) 3mam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3