11 grudnia 2018

"Jestem taka piękna!" czyli UWIERZ W SIEBIE!!!

Helloł moje kochane <3

Jestem z powrotem ze świeżutkimi rozkminkami na temat odchudzania. 
Ostatnio miałam sporo czasu by pomyśleć na temat swojego życia i uświadomiłam sobie, że ono wcale nie było lepsze wtedy kiedy byłam szczupła, młoda i piękna... dziś zostało tylko piękna ;) 


Współczesny świat jest niesprawiedliwy!!! Od kobiet wciąż wymaga się by były zawsze IDEALNE. Cholera, tylko co to znaczy? Obserwuje czasem Instagram chociaż to coś czego kompletnie nie potrafię zrozumieć. Nawet Instagrama mojej firmy założyłam dopiero po mendzeniu mojej stażystki, która jest 10 lat ode mnie młodsza. I co tam widzę? Plastik fantastik... Dobra, ja też częściowo swoim zajęciem przyczyniam się do tworzenia tej wszechobecnej "sztuczności", ale nie potrafiłabym chyba z normalnej, ładnej kobiety stworzyć klona sióstr Godlewskich :P  Dokąd ten świat zmierza? Wszędzie wyrozbierane, powypinane dziunie, z napompowanymi ustami, full makeupie... Osobiście nie razi mnie to. Niech każdy robi ze sobą co chce, ale dlaczego aż tak? Internety, instagramy i inne tam takie sprawiły, że ludzie dziś skupiają się głównie na tym co widać, a nie na tym co niewidoczne. Szlag mnie trafia, ale nie dlatego, że jestem zazdrosna czy coś w ten deseń. Po prostu irytuje mnie, że coraz więcej ludzi właśnie takiej idealności wymaga od zwykłych kobitek takich jak ja czy Wy...



Rozmyślając nad tym zastanawiałam się do czego byłabym zdolna by dorównać niektórym pięknością z internetu... i uświadomiłam sobie, że gdyby było mnie stać to na pewno zrobiłabym ze sobą bardzo wiele. Smutne prawda? Laska, która kiedyś była modelką, za którą uganiały się tabuny facetów ma tak spieprzone poczucie wartości, że byłaby skłonna iść nawet pod nóż by dopasować się do panujących kanonów urody. Każda z nas, nawet szczupła, piękna też ma jakiś mankament, który chciałaby ukryć, zniwelować, albo po prostu usunąć... No nie wierzę, że istnieje kobieta, która nie ma żadnych kompleksów.

Oprócz wyglądu od kobiet wymaga się by były wykształcone, inteligentne, opiekuńcze... by były jak roboty! Oczekują od nas byśmy od razu po ciąży wyglądały jak modelki Victoria's Secret... Byśmy były perfekcyjnymi paniami domu, cudownymi matkami i jeszcze żebyśmy były niezależne i zarabiały gruby hajs. Kiedyś istniały zupełnie inne ideały... KOBIETA MIAŁA BYĆ KOBIETĄ! Dobrą żoną, dobrą matką... Jak mamy więc sprostać tym wszystkim wymaganiom?

Wracając jednak do wyglądu... Jakiś czas temu na facebooku pożaliłam się Wam, że jestem w rozsypce, bo mój facet nie akceptuje mojego wyglądu. Tak było na początku związku... Wpędził mnie w straszne kompleksy, a ja tak bardzo chciałam być idealna, że zgubiłam gdzieś samą siebie. Nadal jesteśmy razem i wiecie co? Wiele się zmieniło, bo spojrzał głębiej i zobaczył jakim jestem człowiekiem. Nie mniej jednak, ja nadal chciałabym być dla niego idealna. Najśmieszniejsze jest to, że wtedy byłam zakopana we własnym kompleksach... w pewnym momencie poczułam się pewniej, lepiej... poczułam się po prostu lepiej we własnej skórze i wiecie co? To był przełom... Zaakceptowałam siebie, nie zrobię przecież nic na siłę. Znam swoje dobre i złe strony... Dzięki temu wiem co mogę zmienić, a co w sobie pielęgnować. Idealna przecież nie będę nigdy.

Nie wiem czy kojarzycie, ale stosunkowo niedawno w kinach pojawił się film z Amy Schumer "Jestem taka piękna!". Jeśli jeszcze go nie widziałyście to polecam obejrzeć, bo może fabuła nie należy do zbyt ambitnych, ale sam film pokazuje coś bardzo istotnego... Pokazuje, że to co czujesz wewnątrz odbija się na zewnątrz. Film opowiada o kobiecie z nadwagą, która po małym wypadku i chwilowej utracie świadomości zaczyna myśleć, że jest o wiele szczuplejsza, a to odbija się w jej pewności siebie. I ta sama kobieta, ale z zupełnie innym podejściem nagle zmienia swoje życie.

Prawda jest taka... Jeśli myślisz, że nic nie możesz zmienić to zmień myślenie!!!
Sama jestem tego przykładem... Zmieniłam kolor włosów, zaczęłam się ładnie ubierać, malować... Zrobiłam gruntowny remont swojego mieszkania i zbudowałam sobie nawet małą garderobę (o tym jak tego dokonałam za nieduże pieniądze też Wam napiszę w najbliższym czasie gdy się tylko w pełni uporządkuje). Zmieniłam wszystko co tylko mogłam... i od razu poczułam się jak główna bohaterka w/w filmu. Wszystko zaczęło się lepiej układać z moim związkiem na czele.

A ja głupia kretynka już się zastanawiałam jak zdobyć pieniądze na liposukcje i wybierałam się po skierowanie na operację zmniejszania piersi... Chciałam uwydatnić kości policzkowe kwasem hialuronowym i ukształtować nos i brodę... Chciałam stać się kimś innym, bo to teraz żadna filozofia jeśli tylko Cię na to stać... Żyje zdrowo... Dobrze się odżywiam (z małymi wyjątkami ;) ), ograniczyłam alkohol, a teraz przymierzam się by rzucić fajki w cholerę...

WYSTARCZYŁO TYLKO UWIERZYĆ W SIEBIE! 

No cóż... ja kiedyś schudnę, a Ci którzy tylko to we mnie widzieli nigdy nie zmądrzeją i taka jest prawda. Mam o wiele więcej do zaoferowania niż zgrabne ciało czy ładną buzie i to mnie cieszy. Oczywiście nie zmienia to faktu, że nadal chcę zawalczyć o siebie i zrzucić te nadprogramowe kilogramy, ale nie jest to już moim głównym celem. Zrobię to po swojemu, pod okiem lekarza endokrynologa, który prowadzi mnie w Hashimoto... Zadbam o swoje zdrowie!!!

Pieprzyć to, że nie jestem idealna... przecież nigdy bym nie była. Grunt, że w głowie mam zdrowo poukładane :) 

Zastanówcie się więc czasem dlaczego chcecie coś w sobie zmieniać... Czy to nie przypadkiem nacisk społeczeństwa? Zróbcie to dla siebie, dla swojego zdrowia, bo innym nigdy nie dogodzicie. W czasach gdzie kładzie się taki nacisk na wygląd zewnętrzny, my kobiety musimy się jakoś bronić, bo inaczej wszystkie wylądujemy w psychiatryku. Nie dajcie sobie wmówić, że coś jest z Wami nie tak... Zadbajcie o siebie! O swoje otoczenie, o wygląd, o duchowość... Życie jest zbyt krótkie by dać się zwariować... Każda z Nas ma wystarczająco swoich problemów by skupiać się tylko na kilku nadprogramowych kilogramach. 

Skoro ja potrafiłam włączyć pozytywne myślenie to wierzę, że i Wam się uda :*
Buziaki i do następnego <3