8 lutego 2014

PIĘKNE ZDROWIE na SIŁOWNI

Witajcie!
Muszę Wam się do czegoś przyznać, i nie... nie będzie to lenistwo :-) Chcę się przyznać, oficjalnie, publicznie, że jestem MEGA TCHÓRZEM!!! A dlaczego?
No dlatego...

Na Krakowskim Biegu Sylwestrowym otrzymałam w pakiecie startowym voucher na 7 wejść do sieci klubów fitness Platinium (czyli jednych z najlepszych) z realizacją do 7.02 i zgadnijcie co zrobiłam? Poszłam na siłownie dopiero ostatniego dnia, bo ciągle "coś" stawało mi na przeszkodzie. Z wiekiem robię się strasznym domatorem i zdecydowanie wybieram miejsca, które znam. Od jakiegoś czasu przestałam zapędzać się w samotności gdzieś gdzie idę po raz pierwszy, bo jakoś nie potrafię się w takich miejscach już odnajdywać. Co jakiś czas obiecywałam sobie, że wreszcie pójdę i zrealizuje ten bon, ale czas leciał i leciał, aż się skończył. Myślałam, że jeśli pójdę dziś to otrzymam jakiś karnet na tydzień i po kłopocie, ale jak się okazuje byłam w błędzie.

No trudno, straciłam 6 darmowych wejść na siłownie, zajęcia fitness, albo nawet na basen, ale za to mam jeszcze do wykorzystania miesięczny karnet OPEN na te wszystkie atrakcje, które oferuje Klub Fitness Platinium.

Wczoraj (w piątek) byłam po raz pierwszy w klubie na ul. Mogilskiej w Krakowie i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobało! Czułam się trochę jak w labiryncie, ale myślę, że za jakiś czas będę się tam czuć jak w domu. Moi znajomi ostrzegali mnie, że zapewne będę czekać na swoją kolej do każdej maszyny, ale nie było tak źle. W piątek wieczorem klub świecił pustkami, ale to może za sprawą weekendu, imprez no i remontu na ul. Mogilskiej, który wszystkim spędza sen z powiek.


Moja pierwsza wizyta była raczej oswojeniem się z nowym miejscem i przełamaniem lęku ;-) No, ale nie powiem... czułam się jak "dziecko we mgle"!!! Pani z recepcji zaproponowała, że mnie oprowadzi i pokazała mi wszystkie zakamarki klubu, z których najbardziej zainteresował mnie kącik o wdzięcznej nazwie STREFA KOBIET. Po wczorajszym treningu stwierdzam, że mogłabym tam zamieszkać szczególnie ze względu na platformę wibracyjną oraz urządzenie z masującymi rolkami, które cudownie rozluźniło moje mięśnie po ponad godzinie spędzonej na bieżni. Na początek zaprzyjaźniłam się z bieżnią i z niej obserwowałam co się dzieje w klubie. Wieczorem po powrocie do domu przejrzałam cały atlas ćwiczeń z kfd.pl i chyba wiem na jakie ćwiczenia postawię. Wreszcie dojrzałam do tego by wprowadzić trening siłowy, bo może faktycznie robię za dużo ćwiczeń cardio.

Póki co jestem bardzo zadowolona i od środy na siłownie zacznę chodzić regularnie ( 3 może 4 razy w tygodniu ) i spędzać na niej co najmniej 2 godziny, bo atrakcji jest naprawdę bardzo wiele szczególnie w STREFIE KOBIET. Planuję także odwiedzić inne kluby z tej sieci np. taki, w którym jest możliwość skorzystania z basenu i wielu zajęć fitness w wodzie. W ciągu najbliższego tygodnia planuję także skorzystać z analizatora TANITA i zobaczymy, które z pomiarów uda mi się zmienić podczas chodzenia na siłownie i biegania oczywiście.


Z moich poczynań będę się "spowiadać" na bieżąco. Póki co jestem z siebie dumna, że w ogóle się wybrałam. Pierwszy, najtrudniejszy krok mam już za sobą! Jeśli to jedyna droga do wzmocnienia moich mięśni i poprawienia sylwetki to tego właśnie chcę! Mam nadzieję, że się nie zniechęcę. 

Tymczasem jednak idę na rower, bo wiosenna pogoda do tego zachęca <3 
Buziaki! 

12 komentarzy:

  1. uwielbiam rollen <3 chodzę na niego 3 razy w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wierze ze Ty i sztanga się zaprzyjazniecie ,to już wyzsza szkoła jazdy a to nie nasza mata na podłodze.Ale cóz jak masz czas to może Ci się spodoba.Ja jeszcze nigdy na siłowni nie byłam wstydze się kwiczyc przy ludziach a poza tym szkoda czasu na dojechanie na siłke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam kiedy używałam maty ;) Ze sztangą może nie zaprzyjaźnię się od razu, ale może nie będzie tak źle :)

      Usuń
    2. A ja wierzę, że Magda zaprzyjaźni się ze sztangą;-) Niby wyższa szkoła jazdy, no ale żeby coś osiągnąć, trzeba od czegoś zacząć :-)

      Usuń
    3. Dziękuję, że ktoś we mnie i w moją przyjaźń z ciężarami wierzy :D

      Usuń
  3. Ja nie mam jak na obecną chwile możliwość ćwiczyć na siłowni a ni w fitness clubie :/.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję. z pewnością z czasem będzie coraz łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja do platyny chodze od lat i nie zamienilabym jej na zadna inna silownie :D
    mam nadzieje, ze w takim razie - do zobaczenia! :D

    wbijaj na TRXa! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam zamiar zacząć na TRX chodzić :D Moja przyjaciółka poszła raz i nawet jej się podobało więc nie może być tak źle :]

      Usuń
  6. Zapraszamy na masaże www.isla-spa.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Samemu trudniej się motywować. Proponuję znaleźć sobie towarzysza(szkę) do treningów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba jednak wolę sama... Nie jestem w żaden sposób ograniczona. Kiedyś chodziłam w towarzystwie i wystarczyło, że moja koleżanka nie miała ochoty to i ja nie szłam, bo tak się przyzwyczaiłam. Teraz wszystko będzie w moich rękach.

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3