6 lutego 2014

O mojej diecie słów kilka...

Witajcie!
Ponieważ w dalszym ciągu bardzo często dostaje od Was maile z pytaniami o moją dietę postanowiłam trochę przybliżyć Wam jak jem i co jem na chwilę obecną. W ciągu ostatnich miesięcy było mi ciężko utrzymać zdrową dietę i trzymać się podstawowych zasad zdrowego odżywiania, ale to właśnie uległo zmianie! 

Moja cierpliwość już powoli się kończy i choć nie chcę osiągnąć nie wiadomo jakich efektów i zostać Miss Olimpia to i tak chciałabym się pozbyć tych przynajmniej 5 kg nadbagażu, ale waga jak na złość stoi w miejscu! Już nie chodzi nawet o wygląd, ale o to, że jest mi ciężko podczas biegania.
Wyciągnęłam więc ciężką artylerię, a konkretnie moją wagę kuchenną, którą kupiłam za grosze w Biedronce jakiś czas temu.


Do tej pory próbowałam jeść "na oko" i mniej więcej udawało mi się pokrywać moje zapotrzebowania. Rok temu ( w tym poście ) założyłam sobie by trzymać się rozkładu BWT = 30% / 40-50% / 20-30% ale było mi bardzo ciężko. Z czasem przestałam zwracać na to uwagę, bo mój zapał osłabł i znów postawiłam na treningi i zdrowe odżywianie bez liczenia kalorii. Nie wiem ile jadłam, ale podejrzewam, że za dużo... 

Tym razem znów stawiam przed sobą wyzwanie by liczyć to co jem tym bardziej, że nie mogę przesadzić w żadną stronę. Przygotowania do Półmaratonu Marzanny i sesja na uczelni nie pozwalają mi na radykalną dietę. Muszę jeść zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem energetycznym, które na dzień dzisiejszy wynosi około 2000 kcal. Dziennie oprócz trzymania się rozkładów BWT próbuję także pokrywać zapotrzebowanie na kalorie między 1800-2000 kcal. 

Jak już pisałam ostatnio, największy problem miałam ze spożywaniem białka, bo gdy jadłam go więcej to automatycznie rósł poziom spożywanych przeze mnie tłuszczy. Nie potrafiłam tego wypośrodkować więc sięgnęłam po koncentrat białka serwatkowego czyli czyste, naturalne białko 97%. Białko EXTENSOR ( dziękuję za polecenie! ) biorę od tygodnia, a teraz gdy zaczęłam dokładnie liczyć co i w jakiej ilości zjadam łatwiej będzie mi utrzymać dietę. 




Zobaczymy co z tego wyjdzie! 
Generalnie nikogo nie chcę na siłę przekonać do korzystania z wagi i ważenia niemal wszystkiego co się zjada w ciągu dnia, ale myślę, że warto spróbować. Ja byłam do tego bardzo sceptycznie nastawiona i nie potrafiłam się przemóc. 

Chociaż to wszystko wygląda na dosyć skomplikowanie to po jakimś czasie wchodzi to w krew i z łatwością samemu można oszacować ile jeszcze można zjeść, i którego zapotrzebowania jeszcze nie pokryliśmy. Ja spróbuję... Zobaczymy jak długo wytrzymam pod tym dietetycznym reżimem, którego zawsze byłam przeciwniczką, bo w niczym nie lubiłam przesady. No, ale czego się nie robi dla zdrowia, efektów i przede wszystkim dla dobrego samopoczucia podczas intensywnych treningów?

Pozdrawiam ciepło! 

23 komentarze:

  1. Bez wagi w kuchni ani rusz :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już od dawna ważę wszystko, da się przyzwyczaić..

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosujesz interwaly podczas treningu biegowego? To najlepszy spalacz tłuszczyku. Ja nie stosuje wagi, korzystam raczej ze strony Ile waży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wcześniej korzystałam z "ile waży", ale okazuje się, że bardzo dużo rzeczy się różni od stanu faktycznego. Lubię też np. wiedzieć ile ryżu, makaronu czy kaszy użyć, a na oko to trudno ;) Co do interwałów to stosuję je podczas biegania. Staram się robić szybkie przebieżki.

      Usuń
  4. Ja teraz powróciłam liczenia BWT i do odżywki po kilku miesiącach przerwy. Dziwnie znowu wszystko ważyć i zapisywać, ale wiem, że będzie warto. Rok temu przy takim reżimie w miesiąc zbudowałam 0,5 kg mięśnia i miałam maksymalnie płaski brzuch:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę zbudować 2kg mięśni więc zobaczymy jak to będzie :)

      Usuń
  5. Ja staram się trochę ograniczyć jednak to liczenie bo czasem z tym wręcz przeginam,ale jakoś tak mi to weszło w krew że trudno z odstawieniem takiego sposobu. Jak liczę to wiem że mam prawie wszystko pod kontrolą,ale czy to dobry sposób na dłuższą metę to raczej wątpię. Mam nadzieję że chociaż trochę wyjdzie mi dostawianie tego nałogowego zliczania.

    Co to wartości BTW ustawiłam sobie podobnie 30/30/40. Czy ten system się sprawdzi? Zobaczymy:)

    Za Ciebie oczywiście trzymam kciuki,informuj na bieżąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to strasznie denerwuje np. moich znajomych, którzy uważają, że to już fanatyzm żywieniowy... No, ale cóż :) To samo myśleli gdy spędzałam godziny w sklepie czytając etykiety, a teraz przynajmniej wiem w czym znajdę chemię, a w czym nie :D Już nie muszę czytać.

      Usuń
  6. Kiedyś ważyłam wszystko. W końcu znałam już wzrokowo każdą wagę na pamięć i teraz potrafię spokojnie się bez tego obyć (wystarczą ewentualne łyżki, łyżeczki i szklanki). :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ile Ty już lat studiujesz ??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm.... prawie 8? 3 lata jeden kierunek i 5 lat drugi?

      Usuń
  8. ja przez jakiś czas też bawiłam się w ważenie, ale to zajmowało serio dużo czasu zwłaszcza pierwsze dwa tygodnie to był obłęd. Aktualnie staram się zdrowo jeść i tyle - chociaż mam w planie eksperyment z wyeliminowaniem glutenu i nabiału ot tak żeby zobaczyć jak zareaguje mój organizm :) Chyba zacznę jednak od nabiału, bo będzie mi łatwiej niż z glutenem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A nie lepiej jednak po prostu pić serwatkę? Kiedyś kupowałam prosto z mleczarni z grosze serwatkę i wychodziło to najtaniej a wiedziałam przynajmniej co tam jest. Co do schudnięcia to 5kg to nie taki duży target ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serwatka zawiera 5% laktozy i tylko 1% białka więc nie nadaje się do suplementacji białkowej. Koncentrat białka zawiera z kolei ważne substancja potrzebne do regeneracji organizmu i mięśni po wysiłku.

      Co do 5kg to jednak jest to spore wyzwanie, bo waga od dawna stoi w miejscu i ani drgnie...

      Usuń
  10. Pamiętasz może ile dokładnie zapłaciłaś za tę wagę? Od dłuższego czasu poluję na jakąś, której cena będzie proporcjonalna do jakości, ale póki co mam wybór praktycznie identycznych od 40 zł wzwyż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydałam dokładnie 24,99 :) Waga ma opcję tarowania i w zasadzie mnie nic więcej nie jest potrzebne...

      Usuń
  11. Koniecznie daj znać potem o efektach zażywania białka! :) szukam dla siebie pomocy, również mam problem z jego suplementacją, a w mojej diecie musi być go około 40% ze względu na niedoczynność tarczycy.. nie zawsze jestem w stanie wmusić w siebie kolejną rybę, kostkę twarogu czy puszkę tuńczyka.. P.S. Jestes moją inspiracją! Pozdrawiam Cię cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przede mną też jeszcze upragnione 5-6 kg. Mi na gubienie wagi bardzo pomaga bieganie. Nie używam pulsometru, staram się utrzymać odpowiedni oddech i tempo na poziomie 5,4-6,10 min/km. I szybszy bieg w ostatnim kilometrze. Teraz też chcę wystartować w półmaratonie i tez by się przydało zgubić te 5-6 kg. Niestety mam tak, że jak biegam regularnie to waga idzie w dół, jak nie trenuje wraca... ale to chyba właśnie kwestia żywienia. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twój organizm prawdopodobnie wszedł w okres stagnacji, czyli po prostu przywykł do tego co robisz, do tego co mu fundujesz. Dlatego nie widzisz efektów. Nawet jeśli wysiłek, który teraz robisz sprawia Ci trudność, to Twój organizm prawdopodobnie nie wiele sobie z niego robi. Tutaj trzeba przeorganizować plan treningowy, na pierwszy plan powinna wejść tabata,interwały + interwały biegowe + biegi na wzniesieniach. Bieganie zrównoważone, spokojne daje efekt do pewnego momentu. Brak efektów to też może być zbyt wysoki kortyzol, stety niestety długie bieganie, czyli takie powyżej 40/45 min znacznie przyczynia się do podwyższania kortyzolu. Zmieniłabym też nie co sposób odżywiania,jeśli chcesz zbić nie co wagę. Mniej węgli, więcej tłuszczu (tak dobrze, czytasz więcej tłuszczu). Ograniczyłabym spożywanie węgli do 2 posiłków dziennie, czyli okołotreningowo. Przed treningiem 20 g węgli, po 30-40, nawet 50 (pod warunkiem, że były to interwały,czy tabata). Jeśli cały czas spożywasz węgle(czyli do każdego posiłku) Twoja insulina jest 24 h na wysokim poziomie, co blokuje spalania tłuszczy. Dobrym rozwiązaniem jest śniadanie, które składa się tylko i wyłącznie z białka i tłuszczu. Zdaje sobie sprawę, że jak to przeczytasz to uznasz że gadam głupoty, bo wiele ludzi tak myśli. Ale chcę Ci powiedzieć, że przetestowałam to na sobie, prowadzę siebie tak już od dłuższego czasu i widzę efekty. A wiele metod mam już za sobą. Uwierz mi, że obcięcie węgli na rzecz tłuszczu wychodzi znacznie na plus. Mogłabyś napisać tak mniej/więcej ile spożywasz w ciągu dnia w gramach B/W/T ? Pozdrawiam Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie aż tak zdesperowana nie jestem żeby zmniejszać jeszcze ilość spożywanych węglowodanów. Od momentu gdy znów zaczęłam liczyć co jem okazało się, że węglowodany u mnie to około 20/30%, a to właśnie tłuszczu jest więcej. Wczoraj wyglądało to tak: B:151g, W: 233g, T:84g. Wreszcie udało mi się zbliżyć do tego co sobie założyłam. Dzień wcześniej było tak: B: 135g, W: 108, T:114g

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3