8 listopada 2012

O wadze i innych pomiarach słów kilka...

Czy też tak macie, że na samo słowo "waga" reagujecie podniesionym tętnem???


Chyba każda z nas stojąc na wadze, widząc te "rozbiegane" cyferki, które dopiero po dłuższym czasie ustawiają się w określoną kolejność modli się by owa kolejność była jak najbardziej korzystna dla nas. Niestety urządzenie to rzadko kiedy jest dla nas łaskawe... Choćby nawet wskazywało mniej niż przy poprzednim pomiarze to i tak na dłuższą metę nie będziemy w 100% zadowolone, może tylko przez chwilę, a potem? Potem będziemy się zastanawiać czemu nie większy ubytek wagi. Ja (o dziwo!) nie boję się stanąć na wagę, bo mam świadomość tego, że nigdy pomiar nie będzie mnie zadowalał. Podchodzę do tego z dystansem i jest to dla mnie tylko pewnego rodzaju formalność. Czasem nawet lubię swoją wagę, która oprócz wagi wskazuje także procentowy udział mięśni, tłuszczu i wody w organizmie. Kiedy ćwiczysz, dobrze się odżywiasz i trzymasz się podstawowych zasad treningowych efekty zawsze są widoczne pomimo tego, że Twoja waga rośnie! Spytasz mnie "Jak to?", a ja chętnie Ci odpowiem!

Od dawna wiadomo, że mięśnie są cięższe niż tłuszcz, a ćwicząc w odpowiedni sposób spalamy tłuszcz i budujemy masę mięśniową... to oczywiste, że nasza waga może wzrastać! Sama miewałam depresję i całkowity brak motywacji widząc, że moja waga ciągle, ale to ciągle rośnie! A teraz? Teraz już wiem, że moje "sadełko" zamienia się w mięśnie, a to wszystko dzięki mojej wadze z dokładnymi pomiarami. Już nie przejmuję się tym, że ważę więcej.


Waga tłuszczu i mięśni - dlaczego ważymy tak dużo?

Tak na marginesie być może pamiętacie największy horror ze szkół podstawowych czy gimnazjalnych? Grupowe wizyty u higienistki szkolnej... sprawdzanie wzroku, czystości włosów, paznokci i.... WAGI!!! Pamiętam to jak dzisiaj! To był dla mnie naprawdę koszmar! Zawsze byłam wysoka, prawie (lub) najwyższa w klasie, ale na to nikt wówczas nie zwracał uwagi. W szkole trenowałam także piłkę nożna i przygotowywałam się do bycia zawodowym sportowcem, a konkretnie snowboardzistką. Co w związku z tym? Musiałam mieć bardzo wysoki poziom umięśnienia... ale oczywiście to też nie tłumaczyło mojej wagi.
Mając te 14 lat ważyłam około 55 kg, a moje koleżanki dużo mniej. Mimo wszystko nie wyglądałam w cale od nich grubiej, ale czułam się gruba jak świnia. Wmawiałam to sobie tak mocno, że nie umiałam sobie z tym poradzić, czułam się brzydka i automatycznie pojawiły się trudności w socjalizacji z rówieśnikami. Byłam wycofana, trzymałam się na uboczu i nikomu nie umiałam zaufać. Oprócz mięśni, wzrostu miałam już także spory (jak na nastolatkę) biust w rozmiarze 75D, na tamtą chwilę NIESTETY!

Do czego zmierzam? 

Teraz już wiem, że wysoka waga to zasługa mięśni, a nie koniecznie tłuszczu. Niektóre z nas mają także ciężkie, grube kości co również wpływa na pomiar... Jaki z tego morał? Wyrzućmy nasze wagi!!! Ewentualnie zamieńmy je na takie, które mierzą zawartość mięśni, wody i tłuszczu, bo tylko wtedy będziemy widzieć efekty!

Jak to wygląda w tym roku u mnie? 

W pewnym momencie pojawiła się znienawidzona liczba 8 z przodu mojej wagi... Wtedy dostałam "kopa" do dalszego działania! Musiałam coś z tym zrobić!

16 tydzień roku (punkt kulminacyjny)

Waga: 80,2 kg
Tłuszcz: 35,6%
Woda: 44,4%
Mięśnie: 31,2%

34 tydzień roku (pełna mobilizacja)

Waga: 76,2 kg
Tłuszcz: 32,5%
Woda: 46,6%
Mięśnie: 32%

46 tydzień roku (obecne efekty)

Waga: 74,8 kg
Tłuszcz: 31,6%
Woda: 46,6%
Mięśnie: 33,4%

A co będzie dalej? Czas pokaże... W końcu to dopiero początki mojej metamorfozy zarówno tej zewnętrznej jak i wewnętrznej. Już wkrótce, bo 12.11 miną moje 2 miesiące z treningami Ewy Chodakowskiej, a wtedy kolejne porównawcze zdjęcie moich efektów. <3

Nie sugerujcie się wagą! Dokładnie się mierzcie i róbcie zdjęcia! Największe efekty są nie widoczne gołym okiem, zmiany zachodzą wewnątrz! <3

Porównanie 1 kg mięśni i 1 kg tłuszczu

2 komentarze:

  1. Niby wszystko co napisałaś powyżej jest mi znane i wiadome ale i tak co jakiś czas staje na wagę :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też staję na wagę, a potem są tego efekty takie jak dziś miałam, że straciłam całkowicie wiarę w siebie i w swoje efekty, aż do tego stopnia, że odechciało mi się walki. I po co to komuś? Lepiej chyba nie wchodzić na wagę zbyt często...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3