22 listopada 2012

22.11

Dziś mam kolejny dzień całkowitego braku motywacji do czegokolwiek... Nie wiem czy to zasługa tej paskudnej pogody czy czegoś innego, ale muszę dziś i jutro coś zrobić, bo cały weekend będę zmuszona spędzić na uczelni. Jak ja nienawidzę tracić czasu... Póki co to należy mi się mega kopniak w tyłek, żebym ruszyła się i zabrała za jakąś konkretną robotę. Chociaż wpadłam właśnie na pomysł, że dzisiejszy wieczór poświęcę na sprzątanie i   lekkie przemeblowanie w moim mieszkanku, bo potrzebuję trochę więcej miejsca na te wszystkie bajery do fitness, nie mówiąc o tym, że nie mam nawet powoli gdzie ćwiczyć. Spalę trochę kalorii na czymś pożytecznym, a jutro już obiecuję, że odwiedzę basenik na co najmniej kilka godzin, a dziś skalpel i kilka ćwiczeń na piłce, bo dotarła... dotarła wraz z hula hopem dostarczona przez mojego osobistego, kochanego kuriera - mojego chłopaka.
Fitspiracja, motywacja do odchudzania

Moje Hula Hop jest wielgachne! Aż się przeraziłam gdy je zobaczyłam. Pierwsze próby kręcenia już za mną... no cóż, mój facet robi to lepiej niż ja, ale kiedyś się w końcu nauczę prawda? Na szczęście mamy jesień, chodzimy ubrani od stóp do głów więc w razie czego nikt nie zadzwoni po policję widząc moje siniaki. Czytałam, że kręcenie hula hopem jest bardzo dobre na problemy z kręgosłupem i eliminuje bóle więc zobaczymy czy na moje plecy również coś pomoże. W sumie od ponad miesiąca moje plecy już tak nie bolą, za wyjątkiem odcinka piersiowego, przez który ostatnio miałam wizytę na SORze w szpitalu. Nie wierzyłam, że zrzucenie kilku kilogramów i nabranie kilku % mięśni więcej sprawi, że takie bóle po prostu miną, a tak powoli się dzieje. Z każdym dniem czuje się sprawniejsza fizycznie i wytrzymalsza. W każdym razie jeszcze wiele przede mną, bo to dopiero początki... Nawyki już są, teraz muszę je tylko pielęgnować by nie znikły.

Hula Hop z wypustkami do masażu

Wszystkie na pewno ćwiczymy by dorównać ideałowi, ale wiecie co? Ja nie mam już żadnej wizji ideału. Chciałabym pozbyć się sadełka z brzucha i wymodelować go, ale jednocześnie żeby wyglądał bardzo kobieco i to jest pewne, ale nie chcę być "za" szczupła. Myślę, że będę wiedzieć kiedy osiągnęłam swój cel i kiedy nie będę już chciała nic zmieniać, ale podejrzewam, że zmieniać będę chciała cały czas. Póki co jestem na etapie szukania ćwiczeń, które podniosą mi biust i ujędrnią go chociaż w minimalnym stopniu. Z czasem uświadamiam sobie, że ideałów najzwyczajniej nie ma i nigdy nie będę nawet bliska temu jak chciałabym wyglądać... ale jestem cierpliwa.

Zaraz idę ugotować pysznego pstrąga, którego zjem ze smakiem, brukselką, którą uwielbiam i z ryżem, a potem zaczynam latać na miotle i odkurzaczu i przesuwać meble. Wiecie, że sprzątanie spala około 180-250 kcal w godzinę? Kiedyś nasza Perfekcyjna Pani Domu - Małgosia Rozenek powiedziała, że to pracami domowymi zawdzięcza swoją figurę, a niewiele później wydało się, że figurę zawdzięcza Ewie Chodakowskiej, co i tak nie zmienia faktu, że sprzątać czasem trzeba, a u mnie to trochę potrwa. Jednego jestem pewna, że gdyby nie zakup zmywarki to nie miałabym nadal tej godziny, którą gospodaruje sobie dziennie na ćwiczenia. Polecam, bo odciąża! Obiecałam sobie kupując ją, że przy każdym włączeniu będę ćwiczyć (jeździć na rowerku treningowym) no i staram się tego trzymać.



Miłego wieczoru kochane! Już prawie piątek!!!


2 komentarze:

  1. podzielam Twoje zdanie... jeszcze kilka miesięcy temu wiedziałam do czego dążę, wiedziałam co chcę osiągnąć... teraz to już się zatraciło i sama nie wiem co chce osiągnąć;) może to już oznacza połowę sukcesu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dobrze, że nie wiemy do czego dążyć... dzięki temu cieszą mnie każde efekty, które widzę na zdjęciach lub w lustrze. Unikamy też rozczarowania z efektów, mnie to bardzo pasuje :)

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3