Piekne Zdrowie - Blog o zdrowiu i urodzie

5 stycznia 2013

ODCHUDZANIE - Jak zacząć?

Moje Kochane!
Najczęściej w swoich wiadomościach i mailach pytacie mnie o to "JAK ZACZĄĆ" więc postanowiłam podzielić się z wami kilkoma prostymi zasadami, bo w końcu liczy się każdy, nawet najmniejszy krok, który dzieli nas od osiągnięcia wymarzonego efektu. Żeby schudnąć wcale nie trzeba od razu "skakać na głęboką wodę". Każda zmiana zbliża nas do celu!

Odchudzanie to długi i żmudny proces, który mimo wszystko możemy zamienić w przyjemny i pokochać taki styl życia! Wielokrotnie pisałam o tym, że wszystko zaczyna się w naszej głowie i od tego również warto zacząć.


  1. Jeśli objadanie się stało się Twoją obsesją to warto zastanowić się w jakich sytuacjach sięgasz do lodówki. Udowodniono, że traumy, problemy emocjonalne, stany lękowe i stres mają duży wpływ na naszą dietę. To tak jak u osób uzależnionych od nikotyny... najskuteczniejszą metodą na rzucenie palenia jest zastanowienie się w jakich sytuacjach i dlaczego najczęściej sięgamy po papierosy i postarać się wyeliminować ten nawyk z naszego życia choćby unikając konkretnych sytuacji itd. Objadanie się także może stać się kompulsją więc wówczas należy działać w taki sam sposób jak w przypadku leczenia uzależnień. Jeżeli jest to efekt Twoich problemów to skontaktuj się z psychologiem lub lekarzem, który doradzi Ci jak działać w takiej sytuacji! Nie ma czego się bać ani wstydzić! Odnajdując i eliminując problem, który powoduje u Ciebie objadanie się może być najskuteczniejszą metodą wyzwolenia się z tego nałogu. 
  2. Poszukaj motywacji u innych osób jeżeli nie potrafisz zmotywować się sama! Wprowadzając aktywność fizyczną do swojego życia musimy mieć chęci robienia tego co sobie założymy dlatego osoba, która nas wspomoże będzie tutaj najlepszym wyjściem! Nie musimy szukać pomocy u specjalistów! Wystarczy chłopak, mąż, przyjaciółka, a może zupełnie obca osoba poznana w internecie? Może się to okazać bardzo dobrą metodą na zawarcie nowych przyjaźni? Warto połączyć przyjemne z pożytecznym. 
  3.  Jeśli jesteś osobą leniwą, ale oszczędną, która nie lubi wydawać pieniędzy na marne wykup sobie karnet na basen, siłownie czy fitness (najlepiej na wszystko), na co najmniej 3 miesiące płacąc z góry! U mnie wyrzuty sumienia z powodu wydanych pieniędzy zadziałały i zmotywowały mnie do działania. 




Są różne metody i każda z nich jest dobra! Te 3 metody zadziałały skutecznie na mnie, ale wiadomo, że każda z nas jest inna i to co zmotywowało mnie nie musi także zmotywować Ciebie. Kiedyś również kupiłam sobie piękną sukienkę, którą ledwo zapinałam, ale dzięki temu po miesiącu sukienka leżała na mnie idealnie, bo miałam motywację także w takiej formie. Teraz kupiłam za małą spódnicę i zobaczymy co z tego będzie :) Wszystkie potrzebujemy czuć się atrakcyjne niezależnie od rozmiaru wiec dbajmy o siebie i o nasze zdrowie. Nie tylko to co "szczupłe" jest piękne! Każda z nas zasługuje na to by czuć się wyjątkowo!

Zacznij od małych rzeczy:


  • przed wyjściem do sklepu przygotuj listę zakupów i kupuj tylko to co jest Ci potrzebne
  • ogranicz smażone potrawy lub całkowicie wyeliminuj je ze swojego jadłospisu, a w zamian jedz potrawy gotowane lub opiekane
  • wyeliminuj fast foody oraz jedzenie poza domem
  • ogranicz gazowane napoje również te słodzone aspartamem lub acesulfamem
  • pij min. 2l. wody dziennie
  • wprowadź aktywność fizyczną do swojego życia i ćwicz min. 3 razy w tygodniu
  • myśl pozytywnie i nie załamuj się!
  • odżywiaj się zdrowo
  • nie stosuj głodówek ani rygorystycznych diet
  • dużo spaceruj
  • WYRZUĆ WAGĘ - efekty zobaczysz sama!
  • ogranicz słodycze i białe pieczywo


NIE TRAKTUJ DIETY I ZDROWEGO TRYBU ŻYCIA JAK KARĘ ALE NAGRODĘ DLA SWOJEGO CIAŁA! I NAJWAŻNIEJSZE... NIE PRÓBUJ, NIE CHCIEJ!!! PO PROSTU ZRÓB TO!
Zacznij już teraz, a poczujesz się lepiej w swoim ciele... postaw na zdrowie! 
Jestem tutaj i Cię wspieram <3




FAKTY & MITY - "TIPSY" czyli PRZEDŁUŻANIE PAZNOKCI

 Dziś postanowiłam zamieścić posta na temat paznokci czyli mojej głównej profesji, którą się zajmuję. Potrzebowałam chyba jakiejś chwilowej odskoczni od tematu odchudzania dlatego tym razem skupiłam się na pierwszym członie nazwy mojego bloga czyli "PIĘKNIE"!

W zasadzie to zostałam "zachęcona" do napisania tego posta przez kilka ostatnich teorii, które usłyszałam na temat paznokci, a które z prawdą miały niewiele wspólnego. 

Jestem dyplomowaną stylistką paznokci i czynnie pracuję w zawodzie od 5 lat. Pasją do stylizacji paznokci "zaraziłam" się od mojej mamy, która ukończyła kurs przedłużania paznokci Alessandro w 1992 roku i wtedy też otworzyła jedno z pierwszych Studiów Paznokcia w Polsce. Przez lata usiłowałam uświadomić klientki, że dobrze wykonane paznokcie mają być trwałe i upiększać dłonie, a nie szpecić dlatego dokładam wszelkich starań by wykonywane przeze mnie paznokcie były zgodne ze sztuka, a także by były trwałe i estetyczne! Słyszałam wiele teorii na temat "sztucznych paznokci", z którymi absolutnie nie mogę się zgodzić. Ostatnio z internetu wyczytałam również, że "tipsy" (raczej nie stosuję takiego nazewnictwa) są już niemodne i nikt ich nie nosi. Zdziwiłybyście się drogie Panie jak wiele kobiet nadal przedłuża paznokcie, ale w taki sposób by paznokcie wyglądały naturalnie! 

CO POWINNAŚ WIEDZIEĆ O PRZEDŁUŻANIU PAZNOKCI (TIPSACH)


  • Profesjonalnie wykonana usługa przedłużania paznokci u dyplomowanej i doświadczonej stylistki jest w 100% bezpieczna! Nie zarazisz się więc żadną chorobą, a Twoje paznokcie naturalne nie ucierpią podczas, ani po zabiegu. 
  • Tipsy to nie to samo co przedłużanie paznokci! Tips to plastikowa końcówka naklejana na wcześniej przygotowany paznokieć naturalny w celu jego przedłużenia. Nie jest to jednak najpopularniejsza i najtrwalsza metoda przedłużania paznokci. Stosuje się ją głównie w przypadku paznokci rosnących do góry (skoczni), a w 99% przypadków stosuje się przedłużanie na szablonie, które jest o wiele trwalsze. 
  • Paznokieć przedłużony nie musi wyglądać sztucznie! Nie powinien być także gruby, ani mieć kształtu "łopaty". Paznokcie nie powinny być także pofalowane oraz płaskie!
  • Efekt dobrze wykonanego zabiegu przedłużania paznokci utrzymuje się około 3-6 tygodni w zależności od prędkości wzrostu paznokci naturalnych.
  • Żel nie powinien się liftować, odpryskiwać i odstawać przy skórkach! 
  • Zabieg przedłużania paznokci jest polecany dla kobiet, które mają naturalnie słabe paznokcie i nie mogą ich zapuścić. Polecam zabieg także Paniom, które mają obgryzione paznokcie (nawet bardzo). Wykonuje się wówczas rekonstrukcję paznokci. 
  • Dzięki żelowi paznokcie są wzmocnione i wyglądają pięknie przez cały czas! Do tego lakier utrzymuje się na żelu ok. 2 tygodnie!
  • Linia uśmiechu przy paznokciach ze zdobieniem french powinna być "uśmiechnięta"! Linia powinna być także równa i wykonana precyzyjnie.
  • ZABIEG PRZEDŁUŻANIA PAZNOKCI WYKONANY W NIEODPOWIEDNICH WARUNKACH PRZEZ NIEDOŚWIADCZONĄ OSOBĘ MOŻE MOCNO ZASZKODZIĆ TWOIM PAZNOKCIOM! WYBIERZ PROFESJONALNĄ STYLISTKĘ PAZNOKCI, A EFEKT ZASKOCZY NAWET CIEBIE!











Źródło pochodzenia zdjęć: www.pinky-studio.com


Sztuczne wcale nie znaczy gorsze! Oczywiście nie mówię tutaj o przypadkach "łopatologii" i "tipsiarstwa". 

TAK NIE POWINNY WYGLĄDAĆ PAZNOKCIE!

I to nie jest kwestia gustu! Wszystkie poniżej zamieszczone zdjęcia pokazują JAK NIE POWINNY ABSOLUTNIE wyglądać paznokcie po zabiegu! Nie wyobrażam sobie nosić czegoś takiego na dłoniach. Na szczęście paznokcie wykonane u "pseudo stylistek" szybko odpadają i dzięki temu nie trzeba się długo męczyć z takimi efektami. Brrrrrr, aż się włos jeży na głowie gdy patrzę na poniższe zdjęcia...






UWAGA! Zdjęcia mają charakter poglądowy!!! NIE RÓBCIE TEGO W DOMU!
Źródło zdjęć: google.pl





Niestety są osoby takie jak JA, których paznokcie naturalne pozostawiają wiele do życzenia dlatego też metoda żelowa jest dla nas zbawieniem. Ja jestem również posiadaczką paznokci w kształcie "skoczni" co jest bardzo rzadkim zjawiskiem więc zapuszczenie paznokci to dla mnie wielkie wyzwanie. Przez ostatnie 2 lata wystarczał mi tylko manicure hybrydowy, który wzmacniał naturalną płytkę moich paznokci niestety w momencie gdy zaczęłam intensywnie ćwiczyć i chodzić na basen, moje cieniutkie jak papier paznokcie łamały mi się po kilku dniach więc zostałam zmuszona do przeproszenia się z żelem, czego absolutnie nie żałuję! Polecam obydwa zabiegi z czystym sumieniem, bo wiem z jaką wygodą związane jest ich wykonanie. Większość moich klientek uznaje lenistwo i wygodę za główne motywy "popełnienia" tego zabiegu :) I muszę Wam powiedzieć, że absolutnie się z nimi zgadzam!

Pozdrawiam cieplutko! <3

P.S
APELUJĘ!!! 
Błagam! Nie dajcie się naciągnąć "pseudo stylistce" i "tipsikom" za 20 zł, bo będziecie potem tego długo żałować!

4 stycznia 2013

Zakupowe zdobycze & Powrót do rzeczywistości

Dziś wreszcie udało mi się wrócić po Świętach i błogim lenistwie do normalności bowiem wreszcie wyruszyłam do Krakowa, ale nie wykluczone, że tylko na uczelnie i w celu załatwienia kilku spraw, a już za kilka dni powrócę do moich rodzinnych stron. Nie wiem czemu, ale jakoś zawsze w zimie lubiłam przebywać w swoich okolicach. No i wreszcie liczę na porządne szusowanie na snowboardzie, bo warunki na stokach nie koniecznie zachęcają szczególnie takich "starych wyjadaczy" jak ja, których jakoś jazda w złych warunkach przestała bawić już dawno temu. Z kolei wolałabym jednak siedzieć w Krakowie, bo tam są moi znajomi, mój ukochany basen i siłownia, na które karnet właśnie mi się kończy, a do tego w moim mieszkaniu jakoś łatwiej jest mi się skupić i zająć ćwiczeniami, a do tego stosować swoją własną dietę. Nie twierdzę, że jedzenie, które przygotowuje mój tata jest złe... jest po prostu... specyficzne? Tak, to chyba dobre słowo! Specyficzne!

Wczoraj nie mogłam powstrzymać swojej radości po kolejnym (zupełnie przypadkowym i nie do końca planowanym) "polowaniu" na ciuchy! Zdobyłam kolejną perełkę (o której od dawna marzyłam) i coraz bardziej zaczynam się obawiać, że moje mieszkanie niedługo zostanie całkowicie zasypane ubraniami, które w mojej szafie nie zmieszczą się na 100%. Chyba pora wyzbycia się wszystkiego czego nie noszę czyli głównie rzeczy w tej chwili na mnie za dużych, choć to też trochę bezsensu, bo ja całkiem dobrze czuje się w większych ciuchach.

A oto moja NOWA zdobycz!

Wymarzona, karmelowa kurtka pilotka firmy NEW LOOK z lini Tall (dla wysokich kobiet)! Jak na moje oko NOWA, bo ściągacze są w stanie idealnym, a sama kurtka nigdzie nie jest wytarta jak to przy skórze bywa. 
Przez większość czasu byłam przekonana, że kurtka jest z eko-skórki, ale po przyjściu do domu okazało się, że jest to REAL LEATHER! Moją ostatnią skórzaną kurtkę szlag trafił więc ta jest jak znalazł! Teraz pora dokupić do niej buty... 

Kurtka co dziwne ma rozmiar UK 16 czyli 44, ale nie jest nawet na mnie za szeroka w ramionach. Pomijam, że kupiłam też kilka ciuchów w rozmiarze 38, a nawet 36 :) 

Muszę przyznać, że to jeden z moich droższych zakupów, bo kurtka kosztowała 38 zł, ale absolutnie nie żałowałam na nią ani grosza, tym bardziej, że okazało się, że moja kurteczka jest ze skóry naturalnej. Jestem dosłownie wniebowzięta i z całego serca wdzięczna mojej mamie, która odnalazła ją na wieszakach. Oczywiście to nie była moja jedyna zdobycz tego dnia, ale tylko ona zachwyciła mnie totalnie! Kupiłam także (jak się okazało potem) spódniczkę na dziewczynkę 11 lat i 142 cm wzrostu, a ja się w nią zmieściłam :D na lekkim wdechu, ale zawsze... ;) Nie mogłam się oprzeć, bo spódniczka była w truskawki lub poziomki, które uwielbiam <3 Chyba wspominałam już, że sporo we mnie ostatnio wewnętrznego dziecka się obudziło? 

Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy jak najbardziej co w tym przypadku się zgadza! Mimo, że wczorajszy dzień wcale nie był taki wesoły to poprawiłam sobie humor dzięki moim zdobyczom, ale nie tylko... 

Humor poprawił mi się najbardziej gdy po powrocie do domu usiadłam do komputera i mogłam przeczytać kilka wiadomości od Was - moich "wiernych" lub "mniej wiernych "czytelniczek :) 

Dziękuje wam serdecznie, że piszecie i komentujecie! Mam nadzieję, że nie przegapiłam żadnej wiadomości, a gdy to zrobiłam to najmocniej przepraszam, ale czasem nie wiem co robię (takie O! Moje małe dysfunkcje^^). Oprócz tego, że staram się rzeczowo odpowiadać wam osobiście pomyślałam, że wprowadzę także cykl postów, które będą ukazywać się np. raz w tygodniu i będą odpowiedziami na wasze pytania. Do tej pory chyba najczęściej pytałyście mnie o mój jadłospis oraz częstotliwość ćwiczeń z Ewą Chodakowską, które zawiodły mnie do takich, a nie innych efektów. Akurat odpowiedzi na te pytania już znajdują się na blogu, ale już wkrótce pojawią się tutaj kolejne wpisy, które mam nadzieje pomogą się i wam zmotywować do odchudzania! 

Piszcie więc do mnie na adres: 
 lub na FB: 
i zadawajcie swoje pytania! Postaram się zebrać je w całość i odpowiedzieć. Myślę, że dzięki temu będziecie jeszcze częściej i chętniej zaglądać do mojego, "małego świata", a jednocześnie staniecie się wówczas jego nieodzowną częścią! 
Czekam z niecierpliwością na wasze pytania :)


Ja już swoje postanowiłam i od 7.01.2013 rozpoczynam mój II ETAP METAMORFOZY Z EWĄ CHODAKOWSKĄ czyli kolejne 3 miesiące, ale tym razem liczę na większą intensywność ćwiczeń oraz większą częstotliwość. Dodam tak bardzo, bardzo cichutko, że tym razem liczę na OLŚNIEWAJĄCE EFEKTY METAMORFOZY, bo przecież nie mogę was zawieźć... Przyłączycie się do mnie? Będzie mi raźniej wiedząc, że nie jestem sama :) 

Rozpoczynam odliczanie... 
3... 2.... 1.... 
Do usłyszenia Kochane! <3







E - TOKSYCZNE SUBSTANCJE CHEMICZNE W ŻYWNOŚCI...


...czyli CZY WIEM CO JEM?


Jak zapewne już pamiętacie jestem osobą całkowicie "anty-zakupową" i dotyczy to już chyba wszystkich dziedzin tej niewątpliwej sztuki. Także zakupy spożywcze w moim wykonaniu potrafią zmienić się w największy koszmar, bo mogą trwać nawet kilka godzin, a wszystko to za sprawą mojego obsesyjnego nawyku czytania etykiet i wybierania najlepszych produktów w stosunkowo najniższych cenach. Jeszcze gorzej przedstawia się to gdy na zakupy wybieram się z moim tatą, który ostatnio stał się wyjątkowo "eko" i najchętniej tylko takie produkty by wybierał. Czasem zastanawiam się czemu nie przeznaczył ogródka do hodowania własnych pomidorków czy innych warzywek. Ja aż tak nie dałam się jeszcze zwariować, ale mimo wszystko staram się sięgać po takie produkty, które zawierają jak najmniej substancji chemicznych, które tylko w teorii i w zapewnieniach producentów są nieszkodliwe dla naszego zdrowia.



W tym poście chciałabym uczulić was na temat szkodliwych substancji, które bardzo często ukrywają się pod niewinnymi nazwami, a w rezultacie potrafią spustoszyć nasz organizm!

Najbardziej szkodliwe substancje chemiczne dodawane do produktów spożywczych:


BARWNIKI:


  • E 102 tartrazyna
  • E 104 żółcień chinolinowa
  • E 110 żółć pomarańczowa
  • E 120 kwas karminowy, koszenila
  • E 122 azorubina
  • E 123 amarant
  • E 124 czerwień koszenilowa 
  • E 127 erytrozyna 
  • E 131 błękit patentowy
  • E 132 indygotyna
  • E 142 zieleń S
  • E 151 czerń brylantowa PN
  • E 173 aluminium
  • E 180 czerwień litolowa


KONSERWANTY


  • E 210 kwas benzoesowy 
  • E 211 benzoesan sodu
  • E 212 benzoesan potasu
  • E 213 benzoesan wapnia 
  • E 214 ester etylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego 
  • E 215 sól sodowa p-hydroksybenzoesanu etylu
  • E 216 ester propylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego
  • E 217 sól sodowa p-hydroksybenzoesanu propylu 
  • E 218 ester metylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego 
  • E 219 sól sodowa p-hydroksybenzoesanu metylu 
  • E 220 dwutlenek siarki
  • E 222 wodorosiarczan IV sodu
  • E 223 disiarczan  IV sodu
  • E 224 disiarczan  IV potasu 
  • E 226 siarczan IV wapnia
  • E 227 wodorosiarczan IV wapnia 
  • E 230 bifenyl 
  • E 231 ortofenylofenol 
  • E 232 ortofenylofenolan sodu
  • E 239 heksametylenoczteroamina 
  • E 249 azotan III potasu 
  • E 250 azotan III sodu
  • E 251 azotan V sodu
  • E 252 azotan V potasu


ANTYUTLENIACZE


  • E 310 galusan propylu
  • E 320 BHA 
  • E 321 BHT
  • E 331 cytryniany sodu
  • E 332 cytryniany potasu
  • E 333 cytryniany wapnia 
  • E 334 kwas l(+)-winowy
  • E 335 winiany sodu
  • E 336 winiany potasu 
  • E 337 winian potasowo-sodowy

EMULGATORY


  • E 407 karagen



O szkodliwe działanie podejrzewa się również substancje takie jak:

  • E 150a – E150d karmel
  • E 171 dwutlenek tytanu
  • E 172 tlenki i wodorotlenki żelaza
  • E 174 srebro
  • E 200 kwas sorbowy 
  • E 202 sorbinian potasu
  • E 203 sorbinian wapnia
  • E 221 siarczan IV sodu
  • E 280 kwas propionowy
  • E 281 propionian sodu 
  • E 282 propionian wapnia 
  • E 283 propionian potasu
  • E 311 galusan oktylu
  • E 312 galusan dodecylu 
  • E 327 mleczan wapnia 
  • E 330 kwas cytrynowy 
  • E 338 kwas fosforowy
  • E 405 alginian glikolu propylenowego 
  • E 414 guma arabska
  • E 415 guma ksantanowa
  • E 465 etylometyloceluloza 
  • E 466 karboksymetyloceluloza)



Oto lista, którą prawdziwa "gospodyni domowa" powinna brać ze sobą na zakupy! PAMIĘTAJCIE, że kupując "Majonez Babuni" nie kupujesz tego co przyrządzała własnoręcznie Twoja babcia, no chyba, że ona także dodawała do swojego wyrobu regulator kwasowości E334! Teraz zapewne myślisz sobie, że przecież nie ma sposobu by omijać te wszystkie substancje kupując produkty dostępne w naszych sklepach, i że i tak znajdą się one w naszych koszykach na zakupy. Mylisz się! Mnie od dłuższego czasu udaje się łowić wszystko co najlepsze i co zawiera jak najmniejszą ilość toksycznych składników, ale oczywiście też nie daję się zwariować by kupować same "eko" produkty. I w tym przypadku wyjątek potwierdza regułę i zdarzają mi się grzechy. ZAWSZE CZYTAJCIE ETYKIETY PRODUKTÓW, a po pewnym czasie wejdzie wam to w nawyk i sami już będziecie wiedzieć co wybierać i czego unikać! Często będąc w sklepie i robiąc zakupy aż mnie korci by zwrócić uwagę niektórym ludziom co biorą z półki i chowają do koszyka, szczególnie w momencie gdy obok znajduje się produkt, który chemii spożywczej zawiera zdecydowanie mniej!




Mały przykład, że istnieją jeszcze zdrowsze alternatywy...
Ciekawe czy wam też smakuje ketchup TORTEX? Ja kiedyś go uwielbiałam do tego stopnia, że jadłam z nim dosłownie wszystko, ale DO CZASU! Zawartość ketchupu TORTEX bardzo szybko sprawiła, że przestał mi smakować!

Skład ketchupu TORTEX (6,98 zł/kg): koncentrat pomidorowy (37%), woda, cukier, ocet, skrobia modyfikowana, sól, regulator kwasowości:kwas cytrynowy; substancja konserwująca: benzoesan sodu; przyprawy: pieprz czarny, kolendra, tymianek, cząber, oregano, szałwia; aromat.
(Dodam, że jeszcze jakiś czas temu do tego ketchupu dodawano także wzmacniacze smaku np. glutaminian sodu!)

Dla odmiany można sięgnąć po mało dietetyczny DEVELEY Mc Donald's Ketchup (10,33 zł/kg) (koncentrat pomidorowy (73%), syrop glukozowo-fruktozowy, ocet spirytusowy, sól, ekstrakty przypraw. Bez konserwantów) lub  bardzo dobry ketchup PUDLISZKI (10,40 zł/kg) ze sporą zawartością likopenu (pomidory (193g na 100g ketchupu), cukier, ocet, cebula, skrobia modyfikowana, sól, aromat naturalny. Bez konserwantów). Możemy sięgnąć także po Heinz lub Włocławek.




Chcesz dowiedzieć się więcej na temat szkodliwych substancji E? 
Polecam sięgnąć po książkę: Bill Statham, E 213 Tabele składników i dodatków chemicznych czyli wiesz, co jesz. 

3 stycznia 2013

Konkurs Miss Plus Size & Zakupy - czyli co u mnie?

Stwierdziłam dziś, że za dużo ostatnio "smęcę" o motywacji i innych tym podobnych więc tym razem postanowiłam napisać o czymś zupełnie innym, a mianowicie o tym co u mnie słychać i co wydarzyło się przez parę ostatnich tygodni o czym nie zdążyłam lub też zapomniałam napisać. 

Jakiś czas temu zgłosiłam się do konkursu "Miss Plus Size", nie do końca wiem co mną kierowało, ale generalnie nosząc rozmiar 42 czułam się na pograniczu normalności, a takiej większej nadwagi. "Puszystą" bym się chyba nie nazwała, a to właśnie w portalu dla kobiet "puszystych" odbywał się ten konkurs.

W swoim zgłoszeniu rozpisałam się niesamowicie... 


O sobie: na chwilę obecną jestem studentką IV roku psychologii oraz II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Moją największa pasją jest fotografia i także z tego powodu zajmuję ostatnio więcej czasu po drugiej stronie obiektywu niż dotychczas.

Pasjonuję się także motoryzacją, nie tylko ją lubię, ale także próbuję jeździć, a zaczynałam niegdyś od rajdów terenowych. W życiu zajmowałam się tysiącem rzeczy, chyba nie zostało wiele rzeczy, których nigdy nie próbowałam. Do tego wszystkiego uwielbiam zwierzęta i jestem szczęśliwą posiadaczką wielkiej suczki rasy Nowofunland oraz kota rasy Maine Coon.
Dlaczego to ja powinnam zostać Miss Plus Size 2012? Może zatem od początku… W wieku 15 lat zainteresowałam się konkursami piękności i modelingiem i wtedy wszystko się zaczęło. Startowałam jako modelka w rozmiarze 36/38 z naciskiem na ten drugi, ale to wtedy czułam się gorzej w swoim ciele niż teraz – przecież byłam tylko nastolatką. Jestem mega aktywną kobietą… Studiując dwa kierunki, prowadziłam własną działalność gospodarczą (usługi kosmetyczne), uprawiam kilka sportów (jazda na rowerze, pływanie, gimnastyka, pilates, snowboard), pracuję jako fotograf i jako modelka Size+ (mam na swoim koncie już nawet kilka wyróżnień). Do tego wszystkiego jestem zwykłą kobietą, która szuka swojego miejsca na Ziemi… łaknącą akceptacji otoczenia, kolekcjonującą buty (mam prawie 100 par) i torebki też. Kiedyś byłam szczuplejsza, ale ludzie potrafili mi wmówić, że coś jest ze mną nie tak do tego stopnia, że zaczęłam zamykać się w sobie i nosić workowate ciuchy. Uprawiałam wówczas wyczynowo sport i od wysiłku fizycznego zaczynałam każdy dzień, ale nie czułam się piękna, zdrowa, ani szczupła… Teraz noszę rozmiar 40/42 - choć ostatnimi czasy już schudłam czuję się wyjątkowo! Jestem kobieca (biustonosz 70HH), nauczyłam się wykorzystywać i podkreślać swoje atuty. Już nie noszę workowatych ciuchów, nie ukrywam się w czarnych tkaninach… Pozuję do zdjęć w bieliźnie i nie mam przed tym żadnych oporów. Jestem całkowicie świadoma swoich atutów! Pewność siebie aż ode mnie promieniuje, podobno zarażam też swoim dobrym samopoczuciem. Wszystko w moim życiu się zmieniło i choć borykałam się z naprawdę ciężkimi problemami - poradziłam sobie - i jestem teraz całkowicie inną osobą. To wcale nie jest prawda, że tylko w szczupłym ciele można czuć się pięknie, seksownie i zdrowo… Ja spełniam wszystkie te cechy mimo nadmiaru kg… Szkoda czasu na depresję!
I co z tego wynikło?
O konkursie na amen zapomniałam i dopiero niedawno okazało się, że zostałam jedną z wyróżnionych kandydatek. Zostałam okrzyknięta przez "dziury" (przepraszam, ale cierpię na syndrom Tap Madl) MISS SAMOAKCEPTACJI. Tak wiem, to brzmi śmiesznie i banalnie, ale nie o konkurs i nie o werdykt mi chodzi! Chodzi mi o to, żeby udowodnić, że można być szczęśliwym nawet nie nosząc rozmiaru S, bo wszystko co napisałam, pisałam prosto z serducha i jest to najszczersza prawda!
W konkursie wygrałam książki, których jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale jestem bardzo ciekawa ich treści. Dwie z nich są właśnie o żywieniu, a jedna była o seksie więc w związku z brakiem związku z tematyką bloga (tak, wiem... masło maślane^^) postanowiłam na zdjęciu jej nie uchwycić :)
Obydwie książki związane są z Doreen Virtue - bardzo ciekawą i barwną postacią, której biografia natychmiast mnie zaciekawiła. Doreen Virtue to jasnowidząca psycholog i metafizyk, której dar bazuje na kontaktach z aniołami. Jest autorką ponad 50 książek o aniołach, ale nie tylko. W swojej karierze psychologa skupiła się także nad emocjonalnym bólem oraz lękiem i jego wpływem na żywienie człowieka. Udowadnia ona, że traumatyczne przeżycia mogą powodować epizody nadmiernego objadania się w celu znalezienia akceptacji i pocieszenia.
Muszę przyznać, że nigdy nie wierzyłam, że zdolności metafizyczne i wykształcenie psychologiczne mogą iść w parze i mówię to jako niedoszły psycholog. Wydaje mi się, że tematyka książek zaciekawiła mnie jeszcze bardziej właśnie z tego powodu! Nie wykluczone jest, że podobną tematykę ruszy moja praca magisterska, ponieważ jestem podobnego zdania, że pewne zachowania są konsekwencją naszych przeżyć i odzwierciedleniem naszych lęków, ale ja nie kontaktuję się z aniołami^^. Myślę więc, że książki będą ciekawą lekturą choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się dosyć dziwne.

MOJA UPOLOWANA ZDOBYCZ...

Nie byłabym również sobą gdybym nie podzieliła się z wami moją ostatnią "dziumdziarniową" zdobyczą czyli zakupem w second-handzie! W zasadzie te perełki "wykopała" moja mama, ale już zasiliły moje "butowe konto". Chodzi oczywiście o buty ze zdjęcia obok! Oczywiście są nowe, mają jeszcze nawet naklejki z metkami w środku. 
Początkowa cena: 40 zł
Nasza cena: 5 zł!!!

No i niech mi ktoś wytłumaczy po co wydawać krocie na ubrania i buty jak można mieć je za dosłowne grosze? Nigdy nie zrozumiem również jak takie rzeczy jak choćby te buty w ogóle odstały się w tym second-handzie do promocji? Nikt nie kupił ich za 40 zł, a w takiej cenie trudno o NOWE buty, ale nie narzekam, bo dzięki temu mnie udało się powiększyć MOJĄ KOLEKCJĘ!


Co jeszcze?

Próbuję walczyć z całych sił z lenistwem, brakiem czasu i ogólnym rozbiciem, które nie wiem z czym jest związane. Mam tylko nadzieję, że nie złapie mnie jakaś paskudna grypa, bo zbliżają się terminy egzaminów na uczelni. Pomijam oczywiście, że zawsze na sesję mam problemy zdrowotne, ale to chyba u mnie pojawia się na tle nerwicowym. Od dawna chorowałam właśnie wtedy kiedy trzeba było poprawiać oceny więc to żadna nowość. Tak to już jest, że nasza psychika potrafi płatać nam figle i to do tego stopnia, że zaczynamy podświadomie chorować w najmniej oczekiwanym momencie! Z drugiej strony, kto oczekuje na chorobę... 

Trzymajcie więc kciuki, żeby choróbsko w tym roku mnie nie rozłożyło, bo potem same problemy! 
Wam również życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia! Wzmacniamy organizm, bo podobno niedługo ma do nas dotrzeć prawdziwa zima! <3




"NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ" - MOTYWACJA NA DZIŚ

Witajcie!
Odpowiadając wczoraj na jednego z wielu maili jakie otrzymuje uświadomiłam sobie co jest największym powodem naszych niepowodzeń, nawet nie tylko w odchudzaniu. Często niestety wyznaczamy sobie zbyt trudne cele, a drogę do nich traktujemy jak pewnego rodzaju karę przez co nasza motywacja i chęci są równe zeru. 


Wiem, że wiadomości od was powinny być anonimowe, ale bardzo chciałabym zamieścić tą wiadomość ponieważ wydaje mi się, że odpowiedź będzie ważna dla każdej z was. Postanowiłam więc opublikować wiadomość nie podpisując mojej czytelniczki, która napisała do mnie tak:

"Rano zaczęłam czytać twój blog. Chcę schudnąć ale za szybko się poddaje. Kilka razy zaczęłam dietę i ćwiczenia ale po jakimś czasie nudzi mi się to. Potrzebuję motywacji bo nie potrafię wytrwać do końca. Od nowego roku zaczęłam od początku proszę pomóż..."

A oto moja odpowiedź, która dotyczy nas wszystkich!

"Kochana, nie ma co się poddawać!!! Nie ma chyba nic gorszego niż brak konsekwencji w dążeniu do celu i coś o tym wiem, bo przerwałam treningi w grudniu i do dzisiaj nie mogę się zebrać "do kupy" i zacząć ćwiczyć na nowo. Do tego jakoś po Świętach zgubiłam zapał i zaczęłam jeść trochę inaczej do tego stopnia, że boję się stanąć na wadze i wiesz co? Może gdybym na nią stanęła to ruszyłabym się do przodu, a nie stała w miejscu czekając na jakiś grom z jasnego nieba, który napędzi mnie do działania. Ciężko jest się zmotywować gdy panuje tak nieciekawa aura jak teraz, ale chyba lepiej próbować i czekać na efekty niż za każdym razem się poddawać. Nie myśl o tym jak o chudnięciu i o czymś co chciałabyś osiągnąć, ale wprowadzaj do swojego życia stopniowo aktywność fizyczną, zdrowsze odżywianie itd. Nikt nie mówi, żeby nagle przestać jeść, żeby stosować diety i ograniczać łakocie. Stopniowo, metodą małych kroczków trzeba brnąć do przodu, a po kilku tygodniach wszystko wchodzi w krew. Nie ma, że się nudzi! Nie wmawiaj sobie, że to dlatego rezygnujesz! Nie ma dobrych wymówek, każda jest taka sama... za poddawanie się odpowiadamy same. Ja zdaję sobie sprawę teraz, że robię źle, ale mimo wszystko nic nie robię i czuję się jeszcze gorzej... I takie błędne koło. Spróbuj znaleźć sobie aktywność, którą pokochasz! Znajdź motywację u innych, zawsze lepiej ćwiczyć w grupie niż samemu.
Tutaj nie ma końca... efekt przejścia na zdrową stronę życia trwać będzie już zawsze. Nie myśl o tym jak o jakimś obowiązku... pomyśl, że chcesz być zdrowa, piękna, a efekty pojawią się same.
Powodzenia!


Nie możesz zmotywować się do działania nawet w NOWYM ROKU? Zmuś się, a potem niech Ci to wejdzie w krew. Tak jak radziłam już wielokrotnie znajdź swoją porę dnia, w której czujesz największy przypływ energii i wtedy wyładuj się i daj działać endorfinom! Możesz ćwiczyć kiedy chcesz, możesz też znaleźć konkretną motywację np, że będziesz ćwiczyć codziennie na ulubionym serialu, albo np. 3 razy dziennie na tym konkretnym serialu itd. Uwierz mi, że takie działanie Ci się opłaci, bo po krótkim czasie zaczniesz działać automatycznie i ćwiczenia staną się nieodzowną częścią dnia. Tak było u mnie z tym, że godzina ćwiczeń przesuwała się od 23 aż do 3 w nocy więc musiałam chwilowo przerwać.

Nie szukaj wymówek, bo żadna z nich nie jest dobra! W tym momencie odejdź od komputera i zacznij działać! Przekształć swoje plany i cele w czyn i przestań się biernie przyglądać marząc o efektach. Każdemu może się udać więc dlaczego akurat nie Tobie? Wszystkie jesteśmy wyjątkowe, ale mamy cechę wspólną... LENISTWO! Pora wyrzuć to słowo ze swojego słownika i wprowadzić AKTYWNOŚĆ! Nie ustawiaj sobie wysokiej poprzeczki, a po prostu zacznij i poczuj przyjemność po treningu i w jego trakcie! Może nie będziesz wyglądać jak modelka, bo photoshop na żywo nie działa, ale to nie zmienia faktu, że staniesz się osobą walczącą o swoje zdrowie, o swoje dobre samopoczucie. Zacznij razem ze mną, z innymi moimi czytelniczkami i motywuj siebie, mnie i innych! Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać, a ja postaram się pomóc, bo to napędza mój "motor" do działania! Razem wszystko jest możliwe! <3



P.S Od wczoraj mam ograniczony dostęp do internetu, ale postaram się was nie zawieść i będę tutaj nadal :) Staram się blogować, staram się odpisywać na wasze wiadomości mimo strasznego zagonienia i rozkojarzenia po tylu dniach wolnego. Do tego na mojej drodze pojawiło się kilka przeciwności losu, ale wierzę, że je pokonam, bo ja również NIGDY SIĘ NIE PODDAJE! 

1 stycznia 2013

WIELKIE, MAŁE ZMIANY NOWOROCZNE!

Witam was serdecznie w NOWYM ROKU!!! Mam nadzieję, że wczoraj bawiliście się świetnie, a dziś już rozpoczynacie realizację swoich planów i postanowień. Ja póki co nie potrafię jeszcze sprecyzować najważniejszych dla mnie postanowień, ale zapewne lada moment mi się to uda. Trochę planów mam więc muszę z tego morza wybrać te najważniejsze, których realizacji chcę się poświęcić w 100%. Od jutra biorę się intensywnie za siebie, bo ostatnio sobie mocno pofolgowałam i to jest pewne.


Jaki jest plan? W zasadzie taki sam jak przez ostatnie 4 miesiące. Nie nakładam na siebie żadnego obowiązku, bo chcę by każdy trening był dla mnie przyjemnością. Mam jednak nadzieję, że wytrwam z postanowieniem żeby trenować 4/5 razy w tygodniu, a do tego zacząć trochę cięższe treningi jak np. ZWOW'y Zuzanny Light lub Turbo czy Killera Ewy Chodakowskiej. Wierzę, że zwiększenie intensywności treningów będzie wypompowywać ze mnie całą zmagazynowaną energię dzięki czemu przestanę mieć problemy z bezsennością. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku żeby tylko nie przesadzić w żadną ze stron. Do tego mam w planach motywować innych tak jak robię to do tej pory... tylko z moim chłopakiem się ostatnio nie udaje, bo przerwał trening INSANITY, a został mu jeszcze tydzień do ukończenia 2 miesięcy. Za tydzień kończy mi się umowa z moją siłownią i basenem i zastanawiam się co z tym zrobić. W sumie nie spędzałam zbyt wiele czasu na siłowni, ale może teraz będę? Będzie mi bardzo brakowało chodzenia na basen i to bez limitu czasu więc myślę, że przedłużę sobie karnet. Mimo wszystko najbardziej lubię pływać, bo to jeden z tych sportów przy których człowiek się nie poci, a ja nie znoszę się pocić.

Wierzę, że wytrwam w swoich postanowieniach, bo nie nastawiam się na porażkę, a na sukces. Wszystko metodą małych kroczków i powoli iść do celu! Nie śpieszy mi się, mam jeszcze sporo czasu na to żeby schudnąć. Najważniejsze jest dla mnie zdrowie!

Życzę wam wytrwałości i dużo samozaparcia, bo bez tego ani rusz! Wierzę w siebie i wierzę w wasze efekty! Dziękuje wam za liczne komentarze, maile i wiadomości na Facebooku, mam nadzieję, że w tym Nowym Roku będzie ich jeszcze więcej. Dzięki wam czuję się spełniona w tym co robię.


P.S Ja wczoraj tuż przed północą wyruszyłam na punkt, z którego widziałam całe PODHALE, i fajerwerki, a do tego pojeździłam do 3 rano na sankach :) Czasem lubię się poczuć jak mała dziewczynka i wyzbyć się wszelkich zahamowań dopuszczając do głosu swoje "wewnętrzne dziecko". A jak wy spędziliście Sylwestra?



31 grudnia 2012

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2013!

Kochane moje! Domyślam się, że zapewne większość z was jest w trakcie przygotowań do imprezy lub też już rozpoczyna świętowanie Nowego Roku, który nadejdzie już dosłownie za kilka godzin! 

Chciałabym wam jednak z całego serca życzyć by ten Nowy Rok 2013 był lepszy niż poprzedni, by udało się wam wytrwać we wszystkich postanowieniach, które sobie zaplanowałyście, a także by to właśnie w tym roku spełniły się wasze wszystkie marzenia! Uwierzcie, że wszystko co pragniemy jest na wyciągnięcie ręki i musimy tylko po to sięgnąć! Nie ma rzeczy niemożliwych!!! 

SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY SYLWESTROWEJ ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2013!!!



Ja swoją NOC SYLWESTROWĄ spędzę chyba przed telewizorem, w dresie i z domową nalewką, którą robi mój tata. Kto wie? Może nawet pójdę na sanki i "wytoczę" się na jeden z najwyższych punktów w moim mieście by zobaczyć fajerwerki z całego Podhala? To zapewne będzie zależeć już tylko od ilości spożytych trunków wyskokowych! 

Bawcie się kochani dobrze i co najważniejsze... bezpiecznie! 
Do zobaczenia w NOWYM ROKU!!!

PRZEPIS NA...SERNIK BEZ SERA!

Jakiś czas temu mój tata przyniósł do domu na spróbowanie ciasto przyrządzone przez jego znajomych wmawiając nam, że to jest sernik, ale bez sera! Nie mogłyśmy mu uwierzyć, bo ciasto smakowało jak sernik, ale okazało się, że dałyśmy się nabrać! Wygląda jak sernik, smakuje jak sernik, a nie ma w nim sera :)
Krótko mówiąc jest to sernik bez sera! :) 

Jak przyrządzić owe ciacho dowiecie się już za chwilę... dodam jeszcze tylko, że moim zdaniem to jedno z bardziej "dietetycznych" wypieków, a do tego lekkie i puszyste jak chmurka. Ciasto nie zawiera za dużo cukru, przynajmniej porównując je do innych... a z resztą, czasem warto zgrzeszyć i osłodzić sobie życie! Ale ciiiiicho, nie mówcie nikomu!

Przedstawiam wam mój sposób na SŁODKIE ROZPOCZĘCIE NOWEGO ROKU! 



SKŁADNIKI:

  • 2 kubki jogurtu greckiego!
  • 5 jajek
  • 1/2 szklanki cukru (może być też mniej)
  • 1/2 szklanki oleju FLORIOL
  • 2 sztuki budyniu śmietankowego
  • biszkopty
  • wiórki kokosowe lub migdałowe
  • cukier waniliowy


Jogurt miksować po czym dodać do niego żółtka, a następnie w kolejności: cukier, cukier waniliowy, olej i na końcu budyń. Białka ubić na pianę i wymieszać z wcześniej powstałą masą. Całą blachę wyłożyć kruszonymi biszkoptami. Ciasto piec w temperaturze 160-170 stopni Celsjusza przez około 40 minut. Gotowe ciasto posypać wiórkami kokosowymi lub migdałowymi.

Zjadać ze smakiem!
SMACZNEGO!





30 grudnia 2012

KONKURS METAMORFOZY Z EWĄ CHODAKOWSKĄ

Muszę przyznać, że ta edycja KONKURSU METAMORFOZY mnie oszołomiła! Kilka efektów doprowadziło do tego, że musiałam zbierać swoją szczękę z podłogi i teraz mam kolejną dawkę motywacji, która będzie mi potrzebna od NOWEGO ROKU! Przez ostatnie 3 tygodnie nie ćwiczyłam, a do tego objadałam się więc mam za co się zabrać. Kolana mają się lepiej więc do dzieła... Ale tymczasem chciałabym pochwalić wszystkie uczestniczki Konkursu Ewy Chodakowskiej! Teraz dopiero widzę jakie efekty mogłabym uzyskać gdybym trzymała się zdrowego trybu życia i nie robiła żadnych "skoków w bok".

Bardzo was proszę... zwróćcie uwagę na EFEKTY METAMORFOZY, a nie na to kto wciąga brzuch lub kto ma źle dobrany biustonosz! Ostatnie 3 miesiące były dla każdej z nas ciężką walką z własnymi słabościami! Walczyłyśmy jak lwice po to by móc zaprezentować się jako ZWYCIĘŻCZYNIE!!! Nie wierzę, że któraś z nas myślała o tym by wygrać... o tym jak cenne są nagrody... I zapewne wszystkie będziemy walczyć dalej! 

A oto te niesamowite efekty przemian zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych! DROGIE PANIE! JESTEŚCIE WSPANIAŁE!


 ALICJA! <3




KAROLINA! <3




PATRYCJA! <3





ANGELIKA! <3
chaarle.blogspot.com






KAMILA! <3




PANI BEZIMIENNA! <3



Tak, tak drogie Panie! Zbieramy się do kupy i bierzemy za działanie! Pora skończyć gadać o przemianach, a faktycznie je rozpocząć. Wszystkie zmiany zachodzą w naszej psychice i gdy nastawimy się na sukces to osiągniemy go! Warto marzyć i warto wierzyć! 

Tym CUDOWNYM KOBIETOM się udało! 
Zmotywowały także mnie, więc niech też zmotywują CIEBIE!
Ja zniknęłam, ale już WRÓCIŁAM i to jeszcze bardziej zdeterminowana na osiągnięcie sukcesu niż kiedykolwiek! A TY?