Piekne Zdrowie - Blog o zdrowiu i urodzie

17 lipca 2013

Akcja "Kręć kilometry, zaparkuj klimatycznie."


Witajcie!
Dziś na jednym z blogów rowerowych znalazłam informację o akcji "Kręć kilometry, zaparkuj klimatycznie". To już druga edycja tego wydarzenia, do którego każdy, szanujący się rowerzysta powinien przystąpić! O co się rozchodzi? O designerskie stojaki rowerowe, które możemy sobie wyjeździć. 


Do końca września w akcji mogą wziąć udział rowerzyści z całej Polski, a województwo, które łącznie przejedzie największą liczbę kilometrów otrzyma od Fundacji Allegro All fFor Planet nowiutkie stojaki rowerowe. Nie wiem czy Wy też spotkaliście się z problemem braku miejsca do pozostawienia roweru w różnych rejonach miasta? Ja notorycznie mam z tym problem, bo jednak liczba rowerzystów z dnia na dzień rośnie, a miejsc... No cóż...

Co trzeba zrobić? W sumie nie wiele! Wszystko jest w naszych rękach, a raczej nogach ;)

Żeby wziąć udział w akcji i przyczynić się do wygrania nowych stojaków wystarczy ściągnąć aplikacje "Kręć kilometry" na swój telefon. Aplikacja dostępna jest na smartfony z systemem operacyjnym Android i iOS.
Więcej informacji na: www.zaparkujklimatycznie.pl


W zeszłym roku nowe miejsca parkingowe dla rowerów powstały w Krakowie i szczerze mówiąc mam nadzieję, że i w tym roku nam się uda. Chcesz przyczynić się do zwycięstwa swojego miasta? Wsiadaj na rower i pedałuj! Nie zapomnij tylko o uruchomieniu aplikacji ;)


Bardzo podoba mi się forma tego konkursu, bo nikt z uczestników nie ponosi żadnych kosztów. Jeśli jeździsz na rowerze codziennie do pracy, szkoły lub spędzasz wiele wolnego czasu przemierzając na dwóch kółkach swoją okolicę to przyłącz się do zabawy. Nic nie stracisz, a możesz przyczynić się do powstania nowych miejsc parkingowych. Nawet jeśli nie masz zamiaru z nich korzystać to pamiętaj, że zawsze to krok do przodu Twojego miasta.

To co? Kręcimy?
Ja wczoraj wykręciłam 60 km, a dziś ledwo czuje nogi, ale ponownie mam zamiar wsiąść na rower.
To zdecydowanie moje uzależnienie! 

NIECH ZATEM WYGRA NAJAKTYWNIEJSZY!!! :)
Fot. www.mmkrakow.pl

Aktualne wyniki rywalizacji:


Na którym miejscu jest Wasze województwo???
Małopolska jest na 4, ale to się na pewno zmieni! :)


15 lipca 2013

SCHUDŁAM... i co dalej?

Witajcie!
Wreszcie moje szalone, zabiegane życie trochę zwolniło co niezmiernie mnie cieszy. Dziś wreszcie odespałam cały weekend i jestem pełna energii by pokonać ostatnie egzaminy, które już w przyszły weekend. W tym tygodniu wreszcie udało mi się umówić do lekarza i dostałam termin na tatuaż więc oprócz nauki zajmę się również czymś innym. Powoli też zaczynam już planować swój wyjazd. 


Opracowałam także plan na kolejne 2 miesiące czyli moje wakacje, bo odczuwam niewiarygodną potrzebę powrotu do treningów. Przez ostatnie 2 miesiące mocno przystopowałam. Tylko trochę jeździłam na rowerze, spacerowałam i biegałam. Powróciłam również do mniej dietetycznego jedzenia, ale w dalszym ciągu próbuję odżywiać się zdrowo.


Jaki jest mój plan na najbliższe 2 miesiące (tuż po zagojeniu się tatuażu)? 
Mam zamiar zrzucić te zaległe 4/5 kg, które są wyjątkowo oporne i nie chcą dać się zrzucić! Jestem zdeterminowana, a moja motywacja sięgnęła zenitu! Kiedy jak nie teraz? 

Jak już pisałam w ciągu ostatnich 2 miesięcy wróciłam do mojego wcześniejszego, normalnego trybu życia. Praca, uczelnia i bardzo wiele spraw i problemów nie pozwoliło mi trenować, a zdrowe odżywianie stało się wyjątkowo trudne. Podeszłam jednak do sprawy zdroworozsądkowo i uznałam, że w ciągu kilku dni nie uda mi się zaprzepaścić niemal całego roku walki o nową siebie. Kilka dobrych nawyków mi oczywiście pozostało mimo absolutnego braku czasu. ZAWSZE zjadałam pełnowartościowe śniadania i piłam bardzo dużo wody. Do tego owoce, warzywka... Niestety czasem górę wzięły i te złe nawyki... Mimo wszystko przez miesiąc gorszego odżywiania i braku treningów moja waga i pomiary nie zmieniły się!

Często dostaje od Was wiadomości o treści "Schudłam i co dalej?". Kochane moje! Tutaj nie ma "dalej", jest "cały czas", ale też bez przesady. Jeśli zrzuciłaś tyle ile chciałaś i teraz boisz się wrócić do normalnego odżywiania to prędzej czy później zgubisz kolejne kilogramy, ale po co? Gdy rozstajemy się już z dietą redukcyjną wystarczy dodać około 300 kcal do naszego dziennego spożycia i powoli przyzwyczajać organizm, że będzie dostawał więcej wartości odżywczych niż do tej pory. Nie widzę również przeszkód w zjedzeniu np. kebaba czy pizzy lub też sięgnięcia po słodkości, ale trzeba robić to z głową! Nie rzucamy się od razu na duże ilości słodyczy czy śmieciowego jedzenia, bo organizm może się zbuntować i wszystko odłożyć. Raz na jakiś czas jednak można pozwolić sobie dosłownie na wszystko. W trakcie metamorfozy, trenując budujemy mięśnie, które są bardzo istotne w procesie metabolizmu, bo to dzięki nim nasz organizm spala więcej energii.

Ostatnio wszyscy moi znajomi pytają mnie czy nadal jestem na diecie, a ja odpowiadam, że w zasadzie to już nie, lub że nigdy na niej nie byłam! Osiągnęłam pierwszy cel czyli wagę 69 kg więc nie będę katować się nadal. W sumie to jak wiecie moja "dieta" to było po prostu zdrowe odżywianie i wcale nie odmawiałam sobie niektórych przyjemności. Teraz jem trochę więcej i już nie myślę o tym czy powinnam zjeść o jedną kostkę czekolady więcej czy mniej. Nie przytyłam, sylwetka mi się nie zmieniła więc naprawdę nie ma czego się bać. Mimo wszystko nie rezygnuję z ruchu i gdy mam wybór: rower vs samochód to odpowiedź jest prosta! Mam pewność, że przy odżywianiu zgodnym z zapotrzebowaniem energetycznym mojego organizmu i przy optymalnej ilości ruchu moja sylwetka się nie zmieni, ani w jedną, ani w drugą stronę.


Oczywiście jeśli ktoś stosował pseudo diety czyli głodówki to powrót do odżywiania zgodnego z zapotrzebowaniem kalorycznym bez konsekwencji będzie bardzo trudny, ale małymi kroczkami każdy dojdzie do celu! To kolejna wyższość "ZDROWEGO ODŻYWIANIA" nad "DIETAMI".


Przez najbliższe 2 miesiące jednak znów zacznę uważać na to co jem i zintensyfikuje trochę moje treningi. Mam zamiar przyjąć też jakieś wyzwanie np. związane z bieganiem czyli czymś co będę mogła wykonywać także podczas przebywania we Włoszech. 
Krótko mówiąc... WRACAM DO DALSZEJ WALKI! :)
Drżyj zawartości tłuszczu w moim organizmie!!! 

Jak słusznie wiele Was zauważyło w tym miesiącu nie było podsumowania, bo naprawdę nie ma co podsumowywać :) Nic się nie zmieniło oprócz tego, że moja obecna waga się ustabilizowała... Liczę na to, że przy kolejnych podsumowaniach wreszcie będę miała się czym pochwalić, bo ileż można czekać na dalsze efekty?