![]() |
| twoje-wiesci.pl |
Witajcie! Dziś bardzo krótki post ze względu na to, że jak zawsze zwlekałam z nauką aż do samego wieczora i tym samym odwlekłam sobie napisanie pracy zaliczeniowej z Psychologii Pracy. Nie do końca wiem jak to "ugryźć", więc myślałam, że pójdę sobie pobiegać i może dzięki temu odzyskałabym dziś siły witalne i wreszcie zmusiłabym swój umysł do wytężonej pracy, ale chyba jednak odpuszczę. Ostatnio mam pewne trudności ze zbieraniem myśli do kupy, ale wydaje mi się, że w dalszym ciągu winowajcą jest tutaj Halny i zmiana pogody. Już praktycznie całkiem zniknął śnieg, a My (Ja i moja przyjaciółka) wybierałyśmy się w poniedziałek na zimowe szaleństwo narciarsko-snowboardowe. Wygląda na to, że będziemy musiały poczekać na lepszą aurę, choć kto wie? Może pogoda się jednak nad nami zlituje?
Zbierając się dziś na uczelnię zastanawiałam się czy przypadkiem nie pojechać na rowerze. W dzień temperatura dochodziła do 10 stopni, a do tego nie padał deszcz. Jakoś jednak ostatecznie zdecydowałam się na samochód. Nie chcę się przeziębić tuż przed samą sesją na uczelni, bo chciałabym chociaż raz nie musieć martwić się o to, że czegoś nie zdam przez nieobecność na egzaminie. Zawsze miałam pecha, że "coś mnie brało" i miałam trudności ze zjawieniem się na egzaminach nie mówiąc w ogóle o uczeniu się.
Ostatnio odczułam spore osłabienie więc postanowiłam wymienić preparat witaminowy, który zażywam. Vita-miner był tani i poleciła mi go farmaceutka, ale zdecydowanie się nie sprawdza. Tym razem postawiłam więc na coś o bardziej bogatym składzie, a mianowicie Falvit. W sumie chciałam kupić inny suplement, ale tak się złożyło, że ten wpadł w moje łapki, bo był w promocji i jego skład okazał się równie dobry. Niestety ma bardzo małą zawartość magnezu, na którego niedobór cierpię od lat mimo suplementacji. Muszę poczytać i również znaleźć jakiś przyzwoity. Kupiłam również spray do nosa Afrin Pure Sea ponieważ mam skłonności do alergii i wiecznie zatkanego nosa co utrudnia mi strasznie życie, a także treningi. Preparat bardzo fajnie czyści jamę nosową i ułatwia oddychanie. Ciekawa jestem czy chociaż częściowo zahamuje u mnie powstawanie koszmarnych strupków na błonach śluzowych nosa, bo wreszcie chciałabym móc oddychać nosem!
Oprócz tego chciałam się z Wami podzielić moimi odczuciami po pierwszym wykonaniu SKALPELA II z najnowszej płyty Ewy Chodakowskiej. Wczoraj zaparłam się i mimo migreny, a także słabego samopoczucia postanowiłam troszkę poćwiczyć. Oglądając płytę w poniedziałek tuż po tym jak ją otrzymałam myślałam, że to bardzo łatwy, lekki i przyjemny trening... Nic bardziej mylnego! Nie wierzę, że dałam się tak oszukać pozorom!
Wczoraj jak zwykle około 12 w nocy przebrałam się w ciuchy sportowe, zrobiłam miejsce w pokoju i przystąpiłam do treningu. Najpierw rozgrzewka... Nie było trudno, ale faktycznie się rozgrzałam i to do tego stopnia, że musiałam otwierać okna. Co gorsza, z zewnątrz wcale nie leciało zimne, orzeźwiające powietrze! Podziwiam tych co ćwiczą w upały, ja jestem wtedy nie do życia! Ale wracając do tematu... Włączyłam SKALPEL II i niemal poległam! Nawet napisałam po treningu na Facebooku, że czuję się jakby połknął mnie dinozaur, wypluł, a potem na niedomiar złego przejechał po mnie walec... Tak się czułam :) Dlaczego dinozaur? NIE WIEM! Bredziłam po takiej masakrze :). Stwierdziłam u siebie absolutny brak kondycji, o sile nie mówiąc! Już po rundzie pierwszej miałam dość, a co dopiero przy kolejnych. Najwięcej trudności sprawiło mi chyba wstawanie z krzesła na jednej nodze i dlatego też kładłam nogę na nogę, bo inaczej bym nie utrzymała równowagi, a do tego za bardzo obciążyłabym swoje kolana. W następnej kolejności równie mocno wypompowały mnie POMPKI na krześle. Przy ostatnich powtórzeniach III rundy przeklinałam Ewkę tak głośno, że słyszało to chyba całe osiedle!
Szczerze mówiąc nic mnie chyba tak jeszcze nie zmęczyło. Niby proste, niby nic, a jednak! Dziś czuję zakwasy na tyłku i ramionach - DOBRZE! Przynajmniej wiem, że mięśnie pracowały. Miałam jednak trudności żeby zebrać się rano na uczelnie, bo czułam się trochę rozbita. Wystraszyłam się, że to jakieś przetrenowanie, ale już mi na szczęście przeszło. Ciekawe czy jutro będę mieć siły pójść na uczelnie, bo oczywiście dziś również nie mam zamiaru odpuszczać treningu. Nie mogę niestety nic napisać o SZOK TRENINGU z tej nowej płyty ze względu na to, że najprawdopodobniej nigdy go nie zrobię. Mam za mało miejsca w mieszkaniu, a podejrzewam, że też nie wyrobiłabym kondycyjnie skoro po części I padam jak długa na kanapę i nie mogę wstać przez kilkadziesiąt minut :) A ja liczyłam, że moja sprawność się poprawiła... W każdym razie serdecznie polecam SKALPEL II. Ćwiczenia intensywne przez co nie dopadnie Nas nuda. Myślę, że to będzie kolejny trening, który zacznę stosować systematycznie.
Jeśli miałyście wątpliwości w związku z zakupem tej płyty to mam nadzieję, że je trochę rozwiałam. Myślę, że 25 zł (z przesyłką) to nie tak dużo za dwa pełne treningi. Wszystko bardzo profesjonalne jak pisałam już wcześniej. Mnie ćwiczenia ułatwił licznik powtórzeń, który jest bardzo przydatny. Niestety jak dla mnie wszystko jest trochę za szybko, musiałam zatrzymywać płytę gdy przechodząc do kolejnego ćwiczenia zmieniałam ustawienie krzesła, ale nie przeszkodziło mi to jednak w ogólnym odbiorze płyty.
Dla mnie REWELACJA!
![]() |
| facebook.pl/chodakowskaewa |
No tak, miałam się nie rozpisywać, a wyszło jak zawsze! Jestem okropną gadułą i mogłabym gadać i gadać, a z tego co widzę to dokładnie to samo objawia się również w pisaniu. Mam nadzieję, że będę mieć tyle samo energii na pisanie pracy co na napisanie tego posta, i że będę w niej równie wylewna. Powiem Wam szczerze, że przeraża mnie tegoroczna sesja... bardzo rzadko bywałam na uczelni, praktycznie w ogóle nie chodziłam na wykłady, a do tego mam kilka egzaminów ustnych, z czego jeden, o którym sama myśl mnie paraliżuje. Dowiedziałam się, że ten egzamin rozpoczyna całą sesję, bo mam go już w przyszłą sobotę! Nie wiem jak w tydzień opanuje taką ilość materiału, szczególnie, że pamiętam inne egzaminy u tego prowadzącego i muszę stwierdzić, że łatwo nie było. Oczywiście wierzę, że sobie poradzę! Będę musiała skorzystać zapewne z mojego ekspresu do kawy (którego ostatnio rzadko używałam), żeby pobudzić do życia moje szare komórki. Nigdy nie faszeruję się żadnymi "Pluszami" i innymi tego typu świństwami, którym bliżej do "trucizny" niż suplementu. Jednak wiedza na temat działania poszczególnych substancji, którą otrzymałam na studiach okazała się pomocna, bo dzięki niej mogę przeanalizować działanie takich suplementów na nasz organizm. Toż to chemia, sama chemia i jeszcze raz chemia! Zdecydowanie wolę unikać takich rzeczy podobnie z resztą jak wszystkich Tigerów, Red Bulli i innych napojów energetyzujących. Właśnie przed poprzednim egzaminem u tego wykładowcy przedawkowałam Tigera i obawiałam się, że zamiast trafić na poprawkę to wyląduje w szpitalu. Tym razem myślę, że sobie odpuszczę takie specyfiki, bo zdecydowanie wolałabym tego nie powtarzać! Napiszę trochę szerzej o wpływie tych produktów na nasz organizm w kolejnych postach.
Tymczasem życzę Wam udanej karnawałowej soboty! Pamiętajcie żeby się wyszaleć, bo już wkrótce ostatki!
Ściskam cieplutko! <3
















