1 lutego 2013

Kompleksy vs Atuty

Kompleksy... kto z nas ich nie ma? Za każdym razem gdy zbliża się lato w naszej głowie pojawiają się setki myśli o tym co byśmy chcieli zmienić, ale zawsze kończy się to katorżniczą dietą i bardzo szybkim spadkiem entuzjazmu co zaczyna działać wręcz odwrotnie. Zamiast wyglądać lepiej zaczynamy czuć się gorzej porównując się do innych, ale czy tak musi być? 



Pamiętam jak dziś kiedy zaczęły się moje kompleksy... Miałam około 14/15 lat i mój ówczesny chłopak założył stronę internetową o Jeniffer Lopez. Bardzo lubiłam jej muzykę, ale nagle zapaliła się u mnie "czerwona lampka" i zrobiłam się zazdrosna. Na efekty długo nie musiałam czekać, bo od razu zaczęłam zastanawiać się co jest ze mną nie tak, że zwykły 19stolatek woli mieć pokój oblepiony plakatami piosenkarki niż choćby moimi zdjęciami. J.Lo miała wtedy piękną figurę... szczupłą talię, wymodelowaną i kształtną pupę, a ja? Ja miałam tylko duży biust, zero wcięcia w talii i płaski tyłek. Dosłownie chwilę później wzięłam udział w castingu na regionalny konkurs piękności organizowany w ramach Miss Polski i dostałam się. Zdecydowanie różniłam się od innych dziewczyn, które kandydowały do tytułu Miss naszego regionu, a do tego właściciel agencji modelek, która była głównym organizatorem eventu na jednym z castingów powiedział że (uwaga, cytuję!): "Jestem przypakowana"! Fakt, że był to moment gdy zaczęłam chodzić na siłownie, dużo trenowałam na snowboardzie, a chwilę wcześniej jeszcze grałam w piłkę nożną. Faktycznie na modelkę byłam zbyt masywna, bo nie wyglądałam jak wieszak. Zupełnie to rozumiałam i wcale nie chciałam przypominać tych chudzin z wybiegu. Szybko zaczęłam doceniać swoje mocne strony, ale to niestety było za mało. Kilka lat później doprowadziłam swój organizm do ruiny. Prowadziłam bardzo intensywny (w złym tego słowa znaczeniu) tryb życia. Mimo, że z wiekiem zmądrzałam to kompleksy jednak pozostawały, a nawet spiętrzyły się. Zawsze jednak potrafiłam myśleć zdroworozsądkowo i znaleźć u siebie kilka rzeczy, które lubię, a także takich, które są mi obojętne, a dla innych byłyby kompleksem.

3 RZECZY, KTÓRE W SOBIE LUBIĘ:



NOGI: niezależnie od ilości kilogramów zawsze były zgrabne i szczupłe w stosunku do reszty ciała, a żeby tego było mało to moje nogi są wyjątkowo długie (98 cm od kroku)

PUPA: mała, jędrna i niegdyś płaska, ale ostatnio nabrała krągłości co niezmiernie mnie cieszy.

ŁYDKI: szczupłe, nienadmiernie umięśnione i zgrabne mimo lat spędzonych na boisku piłkarskim. Nie zawsze jednak je lubiłam, kiedyś przeszkadzało mi, że są takie szczupłe.



3 RZECZY, KTÓRYCH W SOBIE NIE LUBIĘ:


RAMIONA: nigdy ich nie lubiłam! Zawsze miałam wrażenie, że wyglądają grubo, a teraz tak naprawdę wyglądają. Są wiotkie i obwisłe, trzeba nad nimi popracować.

BIUST: zazwyczaj traktuję go jako atut, ale mimo wszystko to on sprawia, że wyglądam na o wiele większą niż w rzeczywistości. Do tego zaczął nierównomiernie chudnąć i jedna pierś od drugiej różni się około 2 rozmiarami. Zdaje sobie niestety sprawę z tego, że tutaj ćwiczenia niewiele pomogą.

BRZUCH: mój odwieczny wróg! Nienawidzę szczególnie jego dolnych partii gdzie magazynuje mi się większa część tłuszczyku, a na chwilę obecną także wisi mi nadmiar skóry, po znacznej stracie centymetrów w tym newralgicznym dla mojej sylwetki miejscu. Oponka towarzyszyła mi zawsze, nawet gdy byłam szczupła.



Teraz już wiem, że ideały nie istnieją, ale kiedyś za wszelką cenę byłam wstanie dążyć do doskonałości i jak najbardziej zbliżyć się do oczekiwanego przeze mnie celu. Większość zdjęć gwiazd, modelek itd. to czysty retusz, którym można osiągnąć wszystko! Wiem to dopiero teraz odkąd pracuję jako fotograf i sama potrafiłam w kilka minut wyszczuplić człowieka o 20 kg. Do tego dochodzą również wizje ideałów czyli "fitspo", które powinno nas motywować, a bardzo często działa odwrotnie. To najczęściej naturalnie szczupłe, wyrzeźbione, kobiece ciała, które nigdy nie wymagały odchudzenia. Prawda jest taka, że "IDEAŁ" to wytwór naszej wyobraźni i bardzo chętnie porównałabym go z Yeti, albo z innymi zjawiskami, których obecności nigdy nikt nie potwierdził. Nie można popadać w samouwielbienie, ale także nie warto się przejmować każdą drobnostką.

A Wy? Co u siebie lubicie, a czego nie? 






29 komentarzy:

  1. ja nie lubię moich ud, moim zdaniem są za grube, a moim największym kompleksem jest mały biust :( za to podoba mi się mój tyłeczek :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh... kompleksy :)
    Uparcie wmawiam sobie, że ich nie mam... po prostu niektóre rzeczy w swoim ciele lubię mniej, inne bardziej :)

    Atuty? Oczy i usta, lubię swój brzuch, podobają mi się ramiona, zupełnie nie przeszkadza mi mały biust.

    Najbardziej natomiast nie lubię swoich nóg, bynajmniej nie dlatego, że uważam, że są za grube, ale walczę z pękającymi naczynkami... i niestety, przegrywam.

    Ale nic to! Generalnie... fajna dziewczyna ze mnie, o! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny przypominam, że w sprawie reklamy proszę kontaktować się drogą mailową.

      Usuń
  4. hej, mój największy kompleks to od zawsze brzuch :(, ale czas zawalczyć, z Ewą Chodakowską, tylko jakoś nie mogę się zebrać, to będzie moje 3 podejście ;)

    a jeśli chodzi o twoje piersi, to czy robiłaś badania, bo to może jakiś problem zdrowotny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asymetria jest całkowicie naturalna i każda z nas ją ma, no chyba, że biust jest sztuczny. Badania robię na bieżąco i dlatego także w swoich postach naciskam na samokontrolę piersi.

      Usuń
  5. Każdy ma kompleksy, najważniejsze jest to by myśleć o atutach, prawda?:)
    Ja staram się nie wmawiać sobie co jest nie tak, ale czasami przychodzą dni kiedy po prostu widzę siebie tylko w szarych barwach
    Jednak odkąd ćwiczę, wszystko wydaje mi się bardziej kolorowe Sama nie wiem dlaczego. Może po prostu podoba mi się, że nad sobą więcej pracuję, że skupiam się na sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam podobnie do swoich nóg nic nie mam, bo zawsze wyglądają ładnie :)
    ale brzuch, ramiona i reszta echh.. szkoda gadać :C

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam :)
    Piszesz o wiszącej skórze, która została Ci po zrzuceniu kilogramów. Zmartwiło mnie to trochę. Strasznie Cię podziwiam za tę cudowną metamorfozę. Sama mam naprawdę sporo kg do zrzucenia, ale bardzo się boję tego, że tak czy tak już zawsze będę wyglądać źle, bo może pozbędę się tłuszczu, ale skóra zostanie... Da się w ogóle tego pozbyć...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno jest powiedzieć jak to będzie wyglądać w Twoim przypadku. U mnie notabene nie ma tragedii, bo i tak jest lepiej niż było! Straciłam prawie 20 cm w obwodzie brzucha i to w trochę krótkim czasie. Wydaje mi się, że stosując prawidłową, zdrową dietę oraz ćwicząc skóra powoli będzie wracać do swojego stanu. Warto więc uważać i chudnąć powoli... A do tego rozpieszczać trochę skórę zabiegami oraz smarowaniem.

      To jednak kwestia indywidualna i ciało każdej z nas będzie reagować inaczej. Nie warto się jednak tym przejmować, bo za żadne skarby nie chciałabym powrócić do poprzedniego stanu :) Wolę już moją obwisłą skórę :)

      Nie myśl o tym... Warto spróbować :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :)
      Masz rację, lepszy nadmiar skóry niż tłuszczu ;P Oby poszło wszystko dobrze!
      Pozdrawiam, Klaudia
      (zapomniałam się poprzednio podpisać!) :)

      Usuń
  8. Fajne: oczy i usta
    Kompleksy: uda, brzuch, pupa, piersi, włosy...ramiona...itp.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bym chyba wymieniła więcej rzeczy których nie lubię ale pracuję nad nimi więc niebawem je pokocham <3

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie lubię brzucha ale ten można dość łatwo maskować . teraz jem zdrowiej 5 posiłków pije wodę i zielona herbatę cwicze z ewa 2 tydzień i dodatkowo brzuszki

    OdpowiedzUsuń
  11. Nienawidzę moich ud i pupy ze względu na cellulit i rozstępy bo kształt ma fajny :D Zdrowo się odżywiam i mam nadzieje, ze niedługo chociaż ten cellulit zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Heh ja takze mam taki charakter że wiecznie pragne dążyć do doskonałości, czy to w zyciu zawodowym czy też jeśli chodzi o figure...
    jedyne co mi z tego przyszlo to problemy hormonalne :(

    Czego najbardziej nie lubię: małych piersi, grubych nóg i pyzatej twarzy
    Co lubię: (to ciężkie)...pupe, ramiona...hmm i to tyle

    http://ladyindefinite.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie lubię swoich piersi ponieważ są za małe. Za to lubię swoje nogi, które są bliskie ideału. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ahh kompleksy, a któż ich nie ma :) Mówisz o dużym biuście, który optycznie Cię pogrubia.. U mnie sytuacja jest skrajnie odwrotna, a efekt - ten sam :) Moje małe piersi uwydatniają moje niewielkie wcięcie w talii, przez co wydaję się grubsza niż w rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu dogodzić tym babom :) Złoty środek? Oddam Ci trochę moich i będziemy mieć idealnie! :D

      Usuń
    2. Jesteśmy Kate w podobnej sytuacji... :)

      Usuń
  15. z biustem miałam tak samo, optycznie pogrubia człowieka... frustrujące! masz boski tyłek, własnie aby taki uzyskać ćwiczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzuch to pięta Achillesowa większości osób które walczą z nadmiarem tkanki tłuszczowej :/ Niestety bardzo łatwo się gromadzi tłuszcz na brzuchu wręcz powiedziałbym , że wystarczy chwila nieuwagi :) Szkoda , że sprawa nie jest już taka prosta jeśli chodzi o zrzucanie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. cześć Kochana :)
    od niedawna ćwiczę z Ewą SKALPEL i zastanawiam się czy do Skalpela mogę dodać też np. Killera? Powiedzmy 4 dni Skalpel i dwa Killer?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. 'cześć Kochana :)
    od niedawna ćwiczę z Ewą SKALPEL i zastanawiam się czy do Skalpela mogę dodać też np. Killera? Powiedzmy 4 dni Skalpel i dwa Killer?
    Pozdrawiam :)'
    a do tego chciałabym dodać, że zalezy mi na spaleniu tłuszczu w chwili obecnej, później będzie modelowane etc., ale na chwilę obecną spalenie tłuszczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz niespożytkowane pokłady energii to ćwicz! :)
      Śmiało możesz mieszać różne programy, ale oczywiście z zachowaniem umiaru no i przy racjonalnej diecie :) Killer ma trochę ćwiczeń cardio więc myślę, że wesprze spalanie tłuszczyku.

      Sama powoli przekonuje się do przeplatania treningów, ale u mnie to Skalpel, Skalpel II i Duety :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, dziś w takim razie plan wchodzi w życie :)

      Usuń
  19. Hej, od niedawna ślędzę Twojego bloga i wsiąkłam :) Jeśli chodzi o cechy, którtch w sobie nie lubię to brzuch i worki pod oczami oraz opadające kąciki ust i oczu. Na ostatnie nie mam wpływu, ale z brzuszyskiem walczę, a na worki pomaga krem :). Moje aututy to boskie :) wcięcie w tali (jestem typową klepsydrą), proste zęby oraz łatwo układające się włosy :). Kompleksy są w nas, ale albo możemy wziąść się za siebie albo siedzieć i płakać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo układające się włosy? Zazdroszczę!!! :) Moje potraktowałam trwałą, a nawet kręcić się nie chciały :P

      Usuń
  20. Ja chyba obecnie nie mam części ciała, której nie lubię. Udało mi się już pozmieniać to i tamto i jestem zadowolona :)

    To dziwne, że u Ciebie tłuszczyk gromadzi się na dole brzucha. Ja mam najwięcej u góry :p

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3