8 lutego 2013

"Czysto" energiczny dzień + mój dzienny jadłospis

Witajcie!
Wyjątkowo mocno obawiałam się dzisiejszego dnia, który całkowicie miałam przeznaczyć na naukę na jutrzejszy egzamin. Ku mojemu zdziwieniu okazało się jednak, że jutrzejszy egzamin z Etyki Pracy Psychologa został (Ufffff) ODWOŁANY, co oczywiście niezmiernie mnie cieszy. Egzamin został przełożony dopiero na 23.02 więc mam jeszcze trochę czasu by spróbować chociaż w minimalnym stopniu zrozumieć notatki, z których się uczę i przygotować się na blachę co jest mało prawdopodobne.

Korzystając z okazji, i całego wolnego dnia postanowiłam ogarnąć swoje najbliższe otoczenie czyli mieszkanie. Ostatnio strasznie je zapuściłam do tego stopnia, że wydaje mi się iż nawet Perfekcyjna Pani Domu by tutaj nie pomogła. Na początku postanowiłam ogarnąć swoją kuchnie, bo gdzieś muszę przecież przygotowywać te pyszne posiłki, którymi następnie będę się Wam "chwalić" tutaj na Blogu. Pomyślałam, że warto byłoby również sprawdzić co mam w szafkach kuchennych, bo szczerze mówiąc dawno do nich nie zaglądałam. Wszystko raczej kupowałam na bieżąco i od razu to zjadałam, a te "zapasy" leżały sobie głęboko na dnie szafki. Gdy zaczęłam wyrzucać wszystko z mojej "chomikarni" to aż się przeraziłam! Postanowiłam więc w związku z tym napisać post, bo podejrzewam, że nie tylko ja jestem posiadaczką takich cudeniek :)

Kiedy ostatnio sprawdzaliście swoje szafki kuchenne i analizowaliście dokładnie ich zawartość? No właśnie, ja bardzo dawno temu, bo od momentu gdy postanowiłam odżywiać się zdrowo nie interesowałam się tym co w szafkach zalega. Okazuje się, że znalazłam bardzo wiele produktów, na które w chwili obecnej nie mogę sobie pozwolić. Znalazłam sporo "Gorących Kubków" i błyskawicznych zupek chińskich. Znalazłam też chyba z 5 opakowań herbaty czerwonej Pu-erh z czego niektóre nawet nie otwarte, ziółka oczyszczające, płatki kukurydziane, które kiedyś wykorzystywałam jako panierkę, a do tego mocno przeterminowane otręby orkiszowe. Znalazłam też kilka opakowań z moimi ukochanymi migdałami, które kupowałam na bieżąco i sporo brązowego ryżu, a także granulat z błonnikiem.

Mam bardzo małą kuchnię i trudno w niej wszystko pomieścić. Z resztą bardzo podobny problem mam z małą lodówką i zamrażarką. Lubię mieć pewne produkty w zanadrzu, ale często nie mogę iść znaleźć, bo przykryte są setką innych. Postanowiłam dziś więc posegregować sobie żywność na kilka kategorii i teraz mam nadzieję, że nie będę mieć problemu z odnalezieniem tego co w danej chwili będę potrzebować.

Te porządki były bardzo przydatne, bo dzięki nim dowiedziałam się, że wcale nie muszę robić dużych zakupów. Teraz wiem, że gdybym miała gorszy moment np. z pieniędzmi to nie będę musiała kupować nic żeby mieć co zjeść. Okazuje się, że mam w zanadrzu kilkanaście dżemów domowej roboty, które będą idealne na śniadanka i do jogurtów.


Obiecałam Wam również, że będę zamieszczać informacje o tym co jadłam :) Cierpliwości! Spełnię obietnicę, bo da mi to również możliwość do jeszcze lepszego i zdrowszego odżywiania. Obiecuję również zacząć robić zdjęcia tego co jadłam, żeby nie było wątpliwości, ale dziś już nie zdążyłam. Byłam tak głodna, że spałaszowałam obiad w oka mgnieniu :) 


Dla odmiany po wczorajszym pączkowym i faworkowym obżarstwie postawiłam na pyszne, zdrowe jedzonko co bardzo mi posłużyło! Mam tyle energii, że nawet sprzątanie przychodziło mi z łatwością.


ŚNIADANIE:
- 4 wafle ryżowe z dżemem i masłem orzechowym
- świeżo wyciskany sok z pomarańczy
- herbata zielona

DRUGIE ŚNIADANIE:
- batonik z migdałów w syropie glukozowym

OBIAD:
- zapiekana roladka z piersi kurczaka ze szpinakiem i fetą
- herbata zielona z imbirem

PODWIECZOREK:
- grzanki z ciemnych bułek z mozzarellą i papryczką peperoni
- malinowo-bananowy koktail

Na KOLACJĘ po treningu będzie:
- sałatka z rucoli, sałaty Lolo bianco i Lolo rosso z fetą, białą rzodkwią i ogórkiem i może granatem? + łyżka oliwy z oliwek i granolla.
- herbata zielona



Dziś zdecydowanie pora na trening! Być może nawet nie jeden, a dwa? Mam strasznie dużo energii i czuję się świetnie! To chyba od tego wczorajszego obżarstwa ;) Niestety wczoraj nie udało mi się poćwiczyć, bo zajęłam się wyglądem bloga (mam nadzieję, że podoba Wam się nowa szata graficzna). Miały być w sumie poziomki, ale truskawki to takie większe poziomki więc uznałam, że też mogą być. Dlaczego wczoraj też nie ćwiczyłam? Przedwczoraj przy rozgrzewce do SKALPELA II coś strzyknęło mi w kręgosłupie na odcinku piersiowym. W ogóle ostatnio zauważyłam, że stawy znów zaczęły mi strzelać, a nie powinny. Wkrótce odwiedzę na szczęście ortopedę więc dowiem się czym to jest spowodowane. No, ale wracając do tematu... po tym jak coś mi strzyknęło postanowiłam ćwiczyć nadal, bo w sumie nic mnie nie bolało, ale już pod sam koniec rozgrzewki przy tych lekkich podskokach z nogi na nogę, zaczepiłam się niefortunnie butem o chromowaną rurę od kanapy i tracąc równowagę skręciłam kostkę lądując przy tym na kanapie. Chociaż tyle dobrze, że nie polecałam na podłogę, bo mogłabym się mocno uszkodzić. Mam bardzo mały pokój i ćwicząc za sobą mam kanapę, z lewej kaloryfer, na wprost szafkę z telewizorem i szafę z ciuchami. Gdybym wywinęła orła wylądowałabym pewnie na kaloryferze, albo szafie. Pech chciał, że nie mogłam kontynuować już treningu więc go przerwałam. Następnym razem muszę bardzo uważać, bo nie chcę się uszkodzić, miałabym za wiele wówczas do stracenia.

Jutro będę mieć "trening" podczas pracy, bo realizuję sesję zdjęciową. W tym celu będę musiała rozłożyć całe studio fotograficzne, a do tego troszkę się poschylać robiąc zdjęcia. Zawsze więcej się męczę niż moje modelki mimo, że nie pozuję ;) Trzeba dziś się zatem trochę wzmocnić przed jutrzejszym dniem...
Mam nadzieję, że dam radę poćwiczyć, bo muszę spożytkować energię :)
Trzymajcie się ciepło! <3

19 komentarzy:

  1. Obiad pycha :D Ogólnie bardzo lubię szpinak i chodzi za mną od dłuższego czasu, dlatego chyba za niedługo też coś z nim upichcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam świeży... mrożony mi jakoś nie pasuje.
      Niestety dużo nie mogę jeść ze względu na szczawiany :( a mogłabym prawie codziennie...

      Usuń
  2. Gratuluję dzisiejszego powera :-) takie dni są najlepsze :-) a pytanko mam: jak przygotowujesz roladki ze szpinakiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się tego pytania więc jutro będzie cały przepis :)

      Usuń
    2. Super :-) ostatnio zasmakowałam w szpinaku i przyda się nowy przepis:-)

      Usuń
  3. jak robisz te roladki? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ta nowa szata graficzna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się staram przeglądać szafki kuchenne co 2,3 tygodnie. Nie jest to trudne bo mam dość małą kuchnię a jest to ogromna oszczędność.

    A na widok truskawek na Twoim blogu zamarzyło mi się lato;)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękna metamorfoza ! :-) Brawo !
    Ja chciałabym spytać jakie buty polecasz do ćwiczeń? jakiś konkretny model? kompletnie nie wiem co wybrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy poszukać :)
      Ja uwielbiam swoje buty:
      http://www.piekne-zdrowie.pl/2013/01/dzisiejsze-sportowe-zakupy.html

      Są świetne zarówno do biegania jak i treningów! Dzięki nim mam stabilną postawę nawet podczas ćwiczeń wymagających równowagi.

      Usuń
  7. Powinnas wywalić te wafle ryzowe, to chemia i syf, jedz ciemne pieczywo lub orkiszowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jem również ciemne pieczywo (głównie bułki), a także grahamki, bo lubię. Nie będę sobie jednak odmawiać wszystkiego co lubię.
      Skład moich wafli: Ryż brązowy 87%, słonecznik 12%, sól.
      Gdzie ta chemia i syf?
      Owszem kilka razy trafiłam na wafle, które zawierały wiele cudów, ale nie te.

      Usuń
    2. dokładnie tak samo ktoś mi ostatnio powiedział komentując mój jadłospis na vitalii - wywal wafle, bo to syf, a nie żaden 'wysoki błonnik' (bo taki rodzaj akurat kupiłam). ZAWSZE czytam składy, a tam prostszy nie mógłby być, zbliżony do tych Twoich. w dodatku ze zwiększoną dawką błonnika, więc tym bardziej na plus.

      ech, co ja bym dała, żeby mi odwołali poniedziałkowy egzamin.. może jak zrobię trening to zyskam chociaż odrobinę energii do nauki.

      co do porządków - zawsze byłam raczej bałaganiarą, ale odkąd wyprowadziłam się od rodziców do własnego mieszkania, mój chłopak mówi, że stałam się prawdziwą pedantką i w sumie coś w tym jest : D ale czuję się z tym o wiele lepiej. jak mam uporządkowaną przestrzeń, to wszystko jakoś lepiej sobie układam : )

      Usuń
    3. Ja też kupiłam ostatnio wafle, które zawierają kaszę jaglaną, gryczaną itd. i nawet soli w nich nie ma :) Są produkty, które zawierają więcej błonnika... fakt! Ale ja wolę zjeść kilka wafli niż pieczywo chrupkie, które staje mi w gardle :)

      Usuń
  8. Obrarłas się i ty chcesz robić za wzrór?Efekt jojo?Coś ci tae odchudzanie nie wychodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku pączków jedzonych raz w roku nikt jeszcze nigdy nie umarł :)

      Nigdy nie twierdziłam, że chcę robić za wzór, bo nie chcę... jestem tylko człowiekiem i mam swoje słabości! Chcę być motywacją i udowodnić, że można! A to subtelna różnica :)
      Nic za wszelką cenę!

      Prostuję jeszcze... JA SIĘ NIE ODCHUDZAM! Ja przeszłam na "zdrową stronę życia" :)

      Usuń
  9. A tak tak tak zapomnialam że ty sie podlizujesz jednej pani z fitnesuu regularnie

    OdpowiedzUsuń
  10. HEHE rowniez wziałam sie za porzadki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja Ci gratuluje siły, postawy, zaangażowania i wytrwałości. Robisz coś nie tylko dla siebie ale dla innych. Dla mnie tez jesteś motywacją ale brak mi jeszcze takiego samozaparcia ale pracuje nad tym. Takie komentarze,ze się komuś podlizujesz wynikają tylko z zazdrości.Zal mi tych osób....Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości oraz spektakularnych efektów. Buzia;*

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3