Piekne Zdrowie - Blog o zdrowiu i urodzie

16 marca 2013

NOWE WYZWANIE - ChaLEAN EXTREME

Witajcie!
Dziś postanowiłam wreszcie przyznać się do mojego nowego wyzwania, które staram się skrupulatnie wypełniać w każdy możliwy sposób! Po treningach z Turbo Jam zakochałam się w sposobie prowadzenia treningów Chalene Johnson więc postanowiłam wypróbować jej kolejne treningi. Tym razem padło na ChaLEAN EXTREME. 



To bardzo różnorodny program treningowy, który rozłożony jest na 3 etapy i 3 miesiące.
ETAP I - BURN
ETAP II - PUSH
ETAP III - LEAN

Podstawową zasadą jest zbudowanie mięśni, które mają zapewnić wzrost metabolizmu. Celem treningu jest także pokonywanie swoich słabości i zahamowań. Jak sama nazwa wskazuje trening do najłatwiejszych nie należy, ale przyjęłam wyzwanie, bo zbudowanie odrobiny mięśni mi nie zaszkodzi. Póki co ćwiczyłam tylko z elastyczną taśmą ponieważ przebywam u rodziców i nie mam dostępu do moich ulubionych hantli, które jeszcze do niedawna leżały zapomniane, a teraz są chyba najczęściej używanym przeze mnie wyposażeniem mojej małej, domowej siłowni. Do ćwiczeń z ciężarem przejdę już wkrótce i mam nadzieję, że nie obciążę za mocno moich kolan.

Krótko mówiąc? Łatwo nie jest... zmuszam swój organizm do walki, stękam, krzyczę i pocę się niesamowicie, ale walczę! Nie robiłam jeszcze "Fit Testu", ale podejrzewam, że wynik by mnie całkowicie załamał, ale w końcu po to ten program jest by wzmocnić te sflaczałe mięśnie.

Ten program treningowy nada się również dla mężczyzn dlatego drogie Panie zacznijcie "suszyć" Panom głowę, żeby zabrali się do ćwiczeń, bo lato już tuż tuż! Przecież chcemy, żeby prezentowali się równie dobrze na plaży, na ręczniku obok, prawda?

Trening ChaLEAN EXTREME wymaga 100% zaangażowania swojego umysłu i ciała w nieustanną walkę o lepsze ciało i zdrowie. Ćwiczymy według rozpiski z obciążeniem jakie sami sobie wybieramy do własnych możliwości, 5 dni w tygodniu (wtorek i niedziela - Rest Day). Oczywiście jak w każdym programie Chalene na sali są dwie osoby, które pokazują nam jak wykonać dane ćwiczenie z mniejszą intensywnością. Więc jeżeli potrzebujemy oszczędzać nasze kolana itd. to także możemy osiągać oczekiwane przez nas efekty. Każdy w końcu od czegoś zaczyna.

Może ten program treningowy do najciekawszych nie należy, ale świetnie buduje mięśnie. Mam nadzieję, że przekonam się o tym już po pierwszy miesiącu. Ja gdy nie czuję się na siłach robię jeden z treningów TURBO JAM, żeby cokolwiek robić. W tym miesiącu skupiam się głównie na spalaniu więc podwyższam do granic możliwości mój puls, który momentami skacze do 180! W takim momencie moje spalanie to aż 800kcal/h. Oj, można się zmęczyć...

A oto przykładowe metamorfozy po pełnym treningu ChaLEAN EXTREME:
Ciekawe jakie efekty pojawią się u mnie? :)
Mam nadzieję, że wreszcie pozbędę się tej przeklętej oponki na moim brzuchu i moje mięśnie brzucha wyjdą z pod tłuszczowej pierzynki! Obiecuję w związku z tym dać z siebie całkowite 100% w dniu dzisiejszym. Świeci słońce, które dodało mi niesamowitej energii, to miła odmiana po wczorajszej śnieżycy przez, którą dziś zamiast być na uczelni jestem nadal u rodziców.


Więcej informacji o ChaLEAN EXTREME znajdziecie na YT:


Czy ten trening jest dla Ciebie?
Jeśli nie boisz się zmęczyć i masz już wyrobioną pewną wytrzymałość to myślę, że poradzisz sobie z tym treningiem. Jeśli Twoim celem jest zbudowanie mięśni i przyśpieszenie metabolizmu to ten program będzie dla Ciebie idealny!
Ja przyjęłam wyzwanie i zobaczymy co z tego będzie :)
"It's time to get EXTREME BABY!"


Aktywnej, słonecznej soboty kochani!
Nie dajcie się! Już wkrótce nadejdzie wyczekiwana wiosna...



P.S Na deser wrzucam Wam zdjęcie, które zrobiłam sobie przed środowym treningiem :)
Godzinę później już ledwo stałam...
Mam nadzieję, że bałagan w tle mi wybaczycie!
Buziaki!


14 marca 2013

Jak dobrać odpowiednie jeansy?

Witajcie! 

W związku z tym, że ostatnio znów ogarnął mnie szał zakupów i akurat natknęłam się na kilka świetnych jeansów w moim rozmiarze, postanowiłam opisać Wam w jaki sposób dopasować idealne jeansy do swojej figury. Powszechnie wiadomo, że każda z nas ma inną figurę i nawet mimo tego samego rozmiaru jeansy mogą leżeć na nas źle. Zawsze miałam bardzo dużo kłopoty z dopasowaniem idealnych jeansów, ale dopiero niedawno znalazłam model idealny dla siebie. Teraz figura zaczyna się zmieniać, ale w dalszym ciągu najlepiej sprawiają się  jeansy właśnie w takim fasonie.



Dlaczego dobranie idealnych jeansów powinno być dla nas ważne? Głównie dlatego, że to właśnie w jeansach spędzamy większość czasu. Źle dopasowane spodnie jeansowe mogą trwale zniekształcić naszą sylwetkę, sprawdzić, że będziemy wyglądać nieproporcjonalnie, a także odjąć nam sporo pewności siebie. Wszak nie zawsze musimy mieć idealną, wymarzoną sylwetkę by czuć się dobrze we własnej skórze, a raczej jeansach...

Było już o biustonoszach, teraz przyszedł czas na jeansy!
A oto kilka wstępnych wskazówek...

Jak dobrać idealne jeansy w kilku krokach?

Zawsze zaczynamy od znalezienia interesującego nas materiału i koloru oraz dobrania odpowiedniego rozmiaru. Jeansy musimy mierzyć i jeśli pojawiają się pewne problemy, musimy wybrać inne jeansy i tak aż do momentu gdy znajdziemy to co pasuje na nas idealnie.

Rozmiar pasuje, ale...

PROBLEM 1. "Efekt Muffina"W zasadzie wystarczy tylko dobrać spodnie o trochę niższym lub wyższym stanie. W tym przypadku polecałabym jednak wyższy stan, w którym nasze boczki byłyby w pełni przykryte. Jeansy z wyższym stanem kiedyś kojarzyły mi się fatalnie, ale od dłuższego czasu wybieram tylko takie i jestem zachwycona! Wreszcie nie muszę korzystać z bielizny korygującej żeby przykryć niechciane fałdki. 


PROBLEM 2. "Efekt wiszącej torby" (zbyt luźne spodnie)
Tego problemu wbrew pozorom nie wyeliminuje wybór mniejszego rozmiaru! Należy tutaj całkowicie zmienić fason jeansów, bo ich niedopasowanie nie jest zależne od rozmiaru. Bardzo ładnie na pupie układają się jeansy, które mają w swoim składzie trochę więcej elastanu. Nie stworzą one efektu "wiszącej torby".


PROBLEM 3. Jeansy zbyt obcisłe.
Bardzo często dobierając jeansy w odpowiednim rozmiarze może się okazać, że są na nas zbyt obcisłe i uniemożliwiają swobodne ruchy, a także spłaszczają pupę i zaburzają proporcję naszej sylwetki. Jeśli wyraźnie widzimy pod materiałem zarys przedniej kieszeni lub pod pupą nie tworzą się minimalne marszczenia to zdecydowanie oznacza, że jeansy są zbyt obcisłe. Można spróbować przymierzyć większy rozmiar, lub po prostu zmienić fason na inny!



Jeansy dobrane prawidłowo:

Po ubraniu dobrze dopasowanych jeansów sylwetka nabiera odpowiedniego kształtu. Na powyższych zdjęciach gołym okiem można zauważyć, że pośladki są podniesione i zaokrąglone. Szersze nogawki wyrównują proporcję w stosunku do szerszych ramion. Jeansy są wygodne, można śmiało robić w nich wszystko, a to właśnie do tego zostały stworzone!

W doborze odpowiednich spodni pomógł mi TEN filmik z YT.
Ta sama kobieta, 3 pary jeansów...



Nie próbujcie wcisnąć się na siłę w zbyt małe jeansy... poczekajcie gdy te będą na Was leżeć idealnie lub wymieńcie je na "nowszy model". Tylko spójrzcie jak można zmienić kształt sylwetki tylko za pomocą dobrze dobranych jeansów:

Na chwilę obecną na rynku dostępne są jeansy w najróżniejszych fasonach... skinny, bootcut, boyfriend, baggy... Czasem aż można się pogubić! W kolejnych postach z tej serii spróbuję Wam pokazać na przykładzie swoim oraz moich jeansów jak znaleźć fason, który będzie na nas dobrze leżał i uwydatniał zalety naszej sylwetki, ukrywając jednocześnie jej wady. Uwierzcie, że naturę też można oszukać :)

Ja też zawsze miałam problem z dobraniem odpowiednich jeansów, ale teraz przynajmniej wiem, że niezależnie od tego czy nosimy rozmiar 36 czy 48 możemy znaleźć idealne jeansy! Wystarczy tylko poszukać... 

W tym poście skupiłam się głównie na doborze wygodnych jeansów, a co zrobić by dobrać jeansy pasujące do figury dowiecie się już z kolejnych postów!
TO JESZCZE NIE WSZYSTKO W TYM TEMACIE!
C.D.N  

A jak u Was z dopasowywaniem jeansów do swojej sylwetki? 
Macie z tym trudności czy udało Wam się opanować tą sztukę?
A może wolicie nosić spódnice? 
Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat w komentarzach! 

11 marca 2013

MÓJ TYGODNIOWY JADŁOSPIS

Witajcie!
Dziś zgodnie z obietnicą dodaje swój jadłospis z poprzedniego tygodnia, a konkretnie z 5 dni (od poniedziałku do piątku). W sobotę i w niedzielę świętowałam zdaną sesję więc postanowiłam troszkę zgrzeszyć, ale warto było. Jadłospis próbowałam skomponować tak dokładnie jak tylko mogłam, ale sami wiecie jak to czasem bywa... Oczywiście zapisywałam wszystko dokładnie, aż tu naglę loguje się na stronę i co widzę? NIC! Cały mój dziennik żywieniowy się wyczyścił... na szczęście korzystam również z innej strony, na której skrupulatnie wszystko zapisywałam i udało mi się wszystko odtworzyć.

PAMIĘTAJCIE! 
Nie jestem dietetykiem, a na "zdrową stronę życia" przeszłam dopiero pół roku temu. Wiele czytam, oglądam programy kulinarne i naprawdę głęboko zaczęłam interesować się tym tematem. Nie ukrywam, że grzeszę mniej lub bardziej, że czasem mam trudności z zachowaniem regularności posiłków no i z ilościami. Myślę jednak, że zrobiłam stumilowy krok od tego co było wcześniej, a resztę? Resztę da się zmienić! Potrzebuje tylko czasu :)

Co do godzin spożywania posiłków to jest to różnie, bo kolację czasem jem późno w nocy po treningach.
Uprzedzam Wasze pytania... Chodzę bardzo późno spać i bardzo późno wstaję stąd takie godziny.
Zawsze śniadanie zjadam na 2 godziny po przebudzeniu!
Zawsze ostatni posiłek spożywam na 2 godziny przed snem! 
Rozumiem, że mój trochę dziwny tryb życia może niektórych dziwić, ale tak już mam... Konsultowałam wszystko z lekarzem i wynika z tego, że mój zegar biologiczny działa w taki, a nie inny sposób.


MÓJ PRZYKŁADOWY JADŁOSPIS
Nie sugerujcie się nazwami produktów! 
Szczerze mówiąc nie chciało mi się wpisywać tych firm produktów, które jadłam faktycznie, bo nie było ich akurat w zestawieniu produktów na stronie.
Ach! To lenistwo ;)
Następnym razem obiecuję się poprawić!

04.03 PONIEDZIAŁEK:

Śniadanie - 2 kromki z chudą wędliną
II Śniadanie - placki owsiane
Obiad - Pikantna fritata z warzywami i mozzarellą
Podwieczorek - sałatka
Kolacja - jogurt z dodatkami



05.03 WTOREK:

Śniadanie - placki owsiane
II Śniadanie - kanapki z salami
Obiad - Zupa pomidorowa z ryżem
Kolacja - sałatka



06.03 ŚRODA:

Śniadanie - jogurt z domowym dżemem
Obiad - Pieczony dorsz z brukselką i ryżem brązowym
Podwieczorek - 2 kanapki z masłem orzechowym
Kolacja - serek z domowym dżemem



07.03 CZWARTEK:

Śniadanie - serek z domowym dżemem
Obiad - sałatka z kurczakiem
Podwieczorek - maca czosnkowa z ozorami w galarecie i salami z papryką
Kolacja - 2 kanapki z serkiem waniliowym



08.03 PIĄTEK:

Śniadanie - kanapki z serkiem twarogowo/topionym, wędliną, sałatą i rzodkiewką
Obiad - wątróbka drobiowa z cebulą i ryżem brązowym
(Niestety nie byłam w stanie zjeść czegoś innego na kolację ze względu na to, że jak wiecie utknęłam na nauce do egzaminu)


Jak już wiecie z poprzednich postów ustaliłam sobie spożywanie ok. 2200 kcal dziennie, ale na chwilę obecną chcę lekko zredukować ilość kalorii do 1900/2000 kcal i konkretne rozkłady B/W/T. Myślę, że wszystko jest kwestią czasu, i że prędzej czy później uda mi się zapanować także nad tym co jem.

Dziś czyli 11.03 zaczynam zupełnie NOWY, 3-etapowy program ćwiczeniowy, którego wypełnienie zajmie mi 90 dni. Mam nadzieję, że wytrwam choćby miesiąc, bo bardzo zależy mi na sprawdzeniu efektywności tego programu. Już wkrótce zdradzę Wam na jak głęboką wodę skoczyłam :)
TRZYMAJCIE KCIUKI ZA KOLEJNE ETAPY MOJEJ METAMORFOZY! 
Jeszcze wiele pracy przede mną ;)

9 marca 2013

MOTYWACJA - Jak osiągnąć sukces?

Kochani!
Dziś rozpiera mnie niesamowita radość, która wynika z bardzo wysokiego poczucia własnej wartości. Mam wrażenie, że pewne rzeczy osiągam właśnie za sprawą tego, że daję z siebie wszystko i nie boję się żadnej porażki. Wierzę, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Każdy z nas rodzi się z poczuciem tego, że ma do wypełnienia pewne zadanie, ale nie jesteśmy w stanie osiągać celu jeśli nie uznamy go za osiągalny. 

Co się wydarzyło, że mam tak pozytywne nastawienie do świata mimo tego szaro-burego, paskudnego, mglistego dnia? Otóż zdałam dziś poprawkę, której tak panicznie się obawiałam i to na 5,0! Strach mnie paraliżował do tego stopnia, że myślałam, że za chwilę zejdę na zawał. W zasadzie byłam pewna tego, że nic nie umiem i to podejście przysłaniało mi całkowicie cel jaki chce osiągnąć czyli zdanie tego cholernego egzaminu. Udało się, bo uwierzyłam, że MOGĘ! Udało się, bo włączyłam tryb "pewności siebie" i gadałam jak najęta i jakbym wiedziała co mówię. W moim przypadku wpływ adrenaliny zmienia mnie w osobę, która zna swoją wartość i nie ma od tego odstępstw. Gdy wchodziłam na egzamin powiedziałam sobie w duchu... UDA SIĘ! ZROBIĘ TO!

Podobnie było gdy zaczynałam swoją metamorfozę... Powiedziałam sobie, że ZROBIĘ TO i zaczyna mi się to udawać. Oczywiście bywają chwile zwątpienia gdy przestaje wierzyć w swoje możliwości, ale bardzo szybko potrafię odnaleźć dalszy sens moich działań, bo MAM OKREŚLONY CEL! Uznacie mnie za nienormalną? Trudno! Posiadanie owego celu sprawia, że chcę go spełnić za wszelką cenę. W zasadzie ta walka o "lepszą siebie" umacnia mnie i sprawia, że z każdym dniem jestem jeszcze silniejsza. Dzięki temu moje pragnienia stają się coraz bardziej realne i możliwe do wykonania. Jeśli zdałam egzamin, bo uwierzyłam w siebie to mogę zrobić wszystko. Grunt to przestawienie swojego myślenia... Jeżeli z góry zakładasz, że się nie uda, to uwierz mi, że tak właśnie będzie. To jest niczym samospełniająca się przepowiednia, bo podświadomie będziemy chcieli wypełnić nasze oczekiwania, a gdy te będą negatywne to sami wiecie jak to się skończy...

Chcesz osiągnąć sukces na polu zawodowym, uczuciowym, a może zależy Ci na własnym rozwoju? 
Nie zakładaj więc, że coś się nie uda! Uwierz, że możesz osiągnąć to czego pragniesz i spraw by to pragnienie prowadziło Cię przez dalszą drogę. Dojście do określonego celu o własnych siłach, ciężką pracą i potem na pewno zaowocuje, a satysfakcja będzie o wiele większa! 

Przestań więc użalać się nad sobą! 
Stań przed lustrem i spraw by to co jest pozornie niemożliwe stało się możliwe! Zmień swoje pojmowanie rzeczywistości, a zaczniesz zmieniać siebie.. nie od zewnątrz, ale od wewnątrz!

Czujesz się źle, prawda? Nie jesteś zadowolona ze swojego wyglądu, ciała... chciałabyś co innego! Uwierz, że możesz to zmienić, ale przestań jednocześnie zadręczać się tym jaki stan jest teraz. Uwierz w siebie! Jedynym narzędzie jakie potrzebujesz tylko jest na wyciągnięcie ręki... jesteś nim TY!

Już małe zmiany potrafią działać cuda! 
Zmiana nastawienia wpływa też na to jak odbierają nas inni. Jeśli czujemy się szczęśliwi to zarażamy każdego kto znajdzie się "w polu naszego rażenia!" Podobnie jest gdy czujemy się atrakcyjni, bo wtedy inni podświadomie zaczynają postrzegać nas w taki sposób. Koniec użalania się nad sobą, koniec krzywego obrazu samego siebie. Musimy wierzyć, że jesteśmy lepsze :) 
PRAWDA, ŻE JESTEŚMY!?

Nie ma znaczenia czy ważysz 40 czy 140 kg! Odnajdź w sobie piękno... odnajdź w sobie to czego nie widzą inni i przekonaj ich, że nie mają racji. Gdy zaakceptujesz siebie łatwiej będzie Ci dążyć do celu... 

NIE WIESZ JAK ZACZĄĆ WALKĘ O SIEBIE?
Zacznij od samoakceptacji! 
Wyznacz cel w kierunku, którego chcesz się realizować, a uwierz... 
To te najmniejsze zmiany, zmieniają najwięcej!
WSZYSTKO SIĘ UDA! 

Gdy uwierzyłam w siebie i rozpierała mnie radość zwróciłam zupełnie przypadkiem uwagę innego człowieka. Ściśle chodzi mi o sytuację, która wydarzyła się pod moją uczelnią gdy moje auto zostało zastawiona "na amen", a pewien student zaproponował mi pomoc przy wyjeździe. Taka sytuacja nie spotkała mnie już bardzo długo... ludzie postrzegali mnie w taki sposób jak ja sama się widziałam. Byłam zgorzkniałą, nieszczęśliwą babą i takie fluidy wysyłałam innym ludziom. Teraz nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, a ludzie zaczynają traktować mnie lepiej. Zaczynają mnie zauważać! Czego chcieć więcej? 


Dostałam skrzydeł, bo nawet to co wydawało mi się niemożliwe zaczyna się układać... 
MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ! 
Buziaki! 

8 marca 2013

KOBIECY POST W KOBIECE ŚWIĘTO!

Drogie Panie!
Korzystając z okazji, że dziś mamy DZIEŃ KOBIET postanowiłam przedstawić Wam listę (moim zdaniem) najseksowniejszych mężczyzn. Uprzedzam, że mój gust może być dla niektórych zaskakujący, ale wierzę, że wiele z Was może się ze mną zgodzić :)



MOJE TOP 5 NAJGORĘTSZYCH MĘŻCZYZN:


1. CHANNING TATUM 
Mój absolutny "NUMBER 1"! Chyba wszystkie znamy jego pamiętną rolę w filmie "Magic Mike", ale na mnie już dużo wcześniej zrobił wrażenie. Zagrał również w filmach "Step Up", "21 Jump Street", "Ona to On", "Dear John", "The Vow" i w wielu wielu innych. W każdej roli moim zdaniem był świetny! Być może zamiast skupiać się na roli to skupiałam się na czymś innym ;)


2. PAUL WESLEY (Paul Thomas Wasilewski) 



3. CHACE CRAWFORD



4. JOSH HARTNETT


5. BLAIR REDFORD



Normalnie wymieniłabym jeszcze kilku innych przystojniaków na mojej liście... Między innymi metroseksualnego Christiano Ronaldo, ale jakoś ten Pan ostatnio spadł u mnie poniżej pierwszej 5... 

Ciekawa jestem jakiego przystojniaka Wy lubicie najbardziej? 
Może zdradzicie mi swoje typy? ;)




Dziś nasze, babskie święto!
Życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!
...a najbardziej tego, żebyśmy wszystkie doszły do swoich celów.



MOJA DIETA & KRYZYS - nadeszło nieuniknione!

Witajcie kochani!
Od kilku dni skrupulatnie prowadzę dziennik spożywanych kalorii i posiłków, którym chciałam się z Wami podzielić na blogu, ale w tej chwili zaczynam mieć wątpliwości. Złapałam dziś całkowitego doła, bo zauważyłam, że popadam z jednej żywieniowej skrajności w drugą. Wcześniej ledwo zjadałam 1500 kcal dziennie, a teraz gdy chciałam zbliżyć się do mojego zapotrzebowania energetycznego wyszło, że spożywam trochę za dużo.

Poniedziałek i wtorek były dniami mojej całkowitej porażki! Niby zdrowo, niby dietetycznie, ale złapałam się za CUKIER PUDER! To była jakaś chwila słabości i jadłam cukier łyżeczkami. Nie wiem co mi odbiło, ale starałam się o tym nie myśleć. Uznałam, że widocznie dopadły mnie dni słabości, ale wewnątrz byłam wściekła na siebie, że się złamałam, że uległam takiej dziwacznej pokusie.
No trudno, stało się! Ale wyrzuty sumienia nie dają mi jednak spokoju!

Tyle pracuje nad sobą, tyle trenuję, a tu taka głupota...
Zaczęłam się irytować tą stojącą w miejscu wagą i małym ubytkiem centymetrów, a do tego frustruje mnie gdy patrzę w lustro i nie widzę totalnie nic! Nic nowego! Żadnych zmian!
Szlag by to trafił! I jak tu się nie wkurzyć? 

Jestem bardzo ostrożna, bo wiem do czego mogą doprowadzić mnie zbyt duże wyrzuty sumienia... do kolejnych zaburzeń odżywiania. Staram się podejść do sprawy ze zdrowym rozsądkiem, ale czasem i mnie się to nie udaje. No trudno, ZGRZESZYŁAM! Być może to efekt stresu przed tą nieszczęsną sobotnią poprawką egzaminu z "Etyki zawodu psychologa"? Gdy to wszystko się skończy, a ja będę mogła wreszcie odsapnąć, skupię się na lepszym rozłożeniu swojej diety, bo bez niej nie dojdę nigdzie.
Zaczynam już widzieć światełko w tunelu, że wreszcie uda mi się zmienić pewne nawyki...
Znów zaczynam w to wierzyć!

Wystarczy, że przestanę POCHŁANIAĆ ten cholerny CUKIER! 
Muszę się pozbyć jak najszybciej tego piekielnego proszku... Cukru pudru, który kupiłam jakiś czas temu jako składnik do ciasta. Jak można zrobić taką głupotę? Jak widać można!
Powiem Wam, że chyba mniej bym się wściekała gdybym zgrzeszyła jedząc fast foody...


Zaczynam wszystko od nowa! Zaczęłam w końcu nowe półrocze MOJEJ METAMORFOZY.
Postanowiłam zaopatrzyć się w dużą dawkę cierpliwości, bo widzę, że zmiana nawyków żywieniowych w moim przypadku łatwa nie będzie. Już pomijam ten cukier, ale zauważyłam też jak wyglądają moje rozkłady B/W/T (białka/węglowodany/tłuszcze) i nie wygląda to kolorowo. Muszę oduczyć się kompulsywnego, nieprzemyślanego jedzenia jednocześnie nie dając się zwariować i nie licząc każdego grama tłuszczu czy kalorii. LITOŚCI! Tego chyba bym nie przeżyła... 

Zastanowię się czy podzielę się z Wami tą nieudolną próbą zmiany jadłospisu... gdyby nawet to nie zawrę w nim informacji o tym, że zajadałam się cukrem, bo nawet nie wiem ile tego dokładnie było!
Chciałabym Wam tylko pokazać tylko jak wyglądają te próby u mnie...

W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Zaczęłam przyglądać się temu co jem w dobrym momencie, bo inaczej nadal bym się tak żywiła, a waga stałaby w miejscu mimo morderczych treningów.
Mam motywację, mam chęci, mam ochotę coś zmienić w swoim życiu, ale mimo wszystko zawsze coś się nie udaje. No kurczątko! Ile razy można próbować? Liczę, że każda z tych prób przybliży mnie do uzyskania wymarzonej sylwetki, i że wreszcie zaskoczę wszystkich wskakując w lecie w mega krótkie spodenki. Jak nie wyjdzie to trudno! Będę gotować się w długich portkach! Wiele osób powtarza mi, że w moim wieku taki strój (krótkie spodenki) już nie przystoi, ale nie mam przecież jeszcze 40stki! Jeśli tylko figura mi na to pozwoli to nie odmówię sobie tej przyjemności. Mam tylko nadzieję, że będę widzieć różnice w lustrze, bo póki co nie widzę nic, a zmiany przecież nastąpiły, prawda?

Nawiązując do mojego poprzedniego posta o zapotrzebowaniu energetycznym naszego organizmu muszę chyba też wprowadzić niewielką redukcję... Jednak najlepiej czułam się gdy spożywałam 1800-2000 kcal dziennie. Nie jestem chyba aż tak aktywna by pozwolić sobie na więcej kalorii, co z resztą już przerabiałam i nie działało. Jeśli i w Waszym przypadku zapotrzebowanie energetyczne, które wyliczyliście jest za wysokie i nic się nie zmieniło po około 2 tygodniach, to spróbujcie zacząć redukować to zapotrzebowanie aż do momentu gdy zaczniecie osiągać upragnione cele.

Pamiętajcie!
Jeżeli jesteście tylko na diecie to wprowadźcie aktywność ruchową, a gdy nie zobaczycie zmian po kolejnych 2 tygodniach zredukujcie to zapotrzebowanie kaloryczne o 10-15%.

W moim przypadku 2500 kalorii zredukuję do 2200 kcal, a jeżeli to nie przyniesie oczekiwanych przeze mnie efektów to następnie zejdę do 1900 kcal. Nie będę jednak redukować tej granicy w sposób nagły, bo nie chcę już całkiem rozchwiać swojego metabolizmu, który i tak zapewne ledwo co funkcjonuje.
W zasadzie prowadząc siedząco-leżący tryb życia i trenując 3 lub 4 razy w tygodniu moje zapotrzebowanie energetyczne powinno wahać się między 1995-2249 kcal.
Myślę, że taka opcja dla mnie będzie bardziej odpowiednia niż 2500 kcal.


Nie mam zamiaru oczywiście liczyć każdej spożytej kalorii, ale orientacyjnie będę sprawdzać czy mieszczę się w normie no i początkowo skupię się na rozkładzie B/W/T. Na chwilę obecną najwięcej spożytych przeze mnie kalorii to tłuszcze, a nie powinno tak być.
Spróbuję zastosować rozkład BWT = 30% / 40-50% / 20-30% gdzie przy moim zapotrzebowaniu, które sobie zakładam czyli 2200 kcal będzie to:
białko: 2200 kcal * 0,3 = 660 kcal
węglowodany: 2200 kcal * 0,4 = 880 kcal
tłuszcze: 2200 kcal * 0,3 = 660 kcal

Po przeliczeniu na gramy:
białka = 4 kcal -> 660 kcal / 4 kcal = 165 g
węglowodany = 4 kcal -> 880 kcal / 4 kcal = 220 g
tłuszczu = 9 kcal -> 660 kcal / 9 kcal = 73 g

Dla porównania mój wczorajszy dzień:
Całkowite spożycie: 2187,21 kcal 
białko: 89,43 g = 357,72 kcal
węglowodany: 164,2 g = 656,8 kcal
tłuszcze: 118,58 g = 1067,22 kcal 

Jak widać spożywam za dużo tłuszczy co zapewne jest efektem sięgania po pełnotłuste produktu mleczne, a także jedzenia bardzo dużej ilości migdałów, siemienia lnianego czy masła orzechowego. Ostatnio używałam też sporą ilość oliwy z oliwek. 

Oczywiście wszystkie spożywane przeze mnie tłuszcze są zdrowe, bo to głównie tłuszcze nienasycone mimo wszystko zjadam ich zdecydowanie za wiele. Muszę jednak przyznać, że przez te kilka dni takiej "tłustej" diety moje stawy mają się o wiele lepiej, nie wspominając o suchej skórze ;)

Mój punkt widzenia w sprawie żywienia zmienił się gdy natrafiłam na posta jednej z blogerek i to właśnie wtedy uświadomiłam sobie jak fatalnie się odżywiam. Cóż... jestem przecież tylko człowiekiem i uczę się na swoich błędach. Jeżeli więc macie ochotę poczytać na ten temat trochę więcej to zajrzyjcie na bloga Tygryska <> Dziewczyna naprawdę ma pojęcie o tym o czym pisze!



MÓJ PLAN NA KOLEJNY MIESIĄC?
  • WZBOGACIĆ SWOJĄ DIETĘ W BIAŁKO!
  • ZREDUKOWAĆ ILOŚĆ SPOŻYWANYCH TŁUSZCZY!
Zmieniłam już w końcu sporo w swoich treningach więc teraz przyszedł czas na radykalne zmiany żywieniowe. W zasadzie nie spożywam aż tak mało białka, bo z kolei wg. metody Montignac'a, która zakłada ograniczanie produktów z wysokim IG (Indeksem Glikemicznym), ale za to spożywanie minimum 1g białka na każdy kilogram ciała. O metodzie tej napiszę Wam trochę więcej w kolejnych postach. Do tej pory moje odżywianie (co było niezamierzone) było bardzo bliskie tej metodzie. 



Wracając do celu jaki chcę osiągnąć... 
Marzy mi się ubranie takich spodenek w lecie i chyba zacznę wierzyć, że to się uda. Miałam dosyć długą drogę do przejścia, dłuższą niż nie jedna z Was, ale przebyłam już 2/3... Nie mam wygórowanych celów - CHCĘ CZUĆ SIĘ DOBRZE WE WŁASNYM CIELE! 
Mam dosyć sflaczałego, trzęsącego się cielska... 
Już teraz czuję na brzuchu bardzo twarde mięśnie brzucha, ale one nadal są w uśpieniu i ukrywają się pod tłuściutką pierzynką. Mam nadzieję, że jak zrobi się ciepło to wyskoczą z pod tej pierzynki i pokażą się światu w całej okazałości. Być może jestem optymistką, ale wiem, że ten mój ABS gdzieś tam jest schowany ;) Ja Wam jeszcze pokażę co potrafię!!!

W dalszym ciągu jednak NIC NIE ZAKŁADAM! Co ma być to będzie...
Jedyna rzecz, którą mogłabym założyć to KRÓTKIE SPODENKI! 

Nie wiem czy to możliwe w 4 miesiące, ale byłoby miło gdybym 1 lipca mogła pochwalić się Wam jakimiś konkretnymi efektami... W zasadzie to nawet 5 miesięcy, bo ostatni zjazd na uczelni mam w 26/27/28 lipiec więc OFICJALNE WAKACJE zacznę dopiero 1 sierpnia! 
To co babeczki?
Spinamy brzuszki, pośladki i dajemy czadu? 

7 marca 2013

CAŁKOWITA PRZEMIANA MATERII - ile powinniśmy jeść?

Witajcie!
Dziś bardzo długo zastanawiałam się o czym chcę napisać, bo uzbierało mi się już kilkanaście pomysłów na posty, które mam nadzieję, że Was zainteresują. Na moim FACEBOOKU zapytałam Was niedawno o czym najchętniej byście czytały i dzięki temu mogę oszacować co interesuje Was najbardziej. Wygląda na to, że najbardziej zainteresowani jesteście czytaniem postów o zdrowym odżywianiu, zdrowym odchudzaniu i o procesie metamorfozy.

Od poniedziałku skrupulatnie zapisuję swoje posiłki sprawdzając jednocześnie ich kaloryczność. Postanowiłam co poniedziałek dzielić się z Wami swoim jadłospisem i próbami jedzenia naprawdę zdrowo. Oczywiście jestem tylko człowiekiem i jeszcze popełniam sporo błędów, ale wychodzę z założenia, że jeden niezdrowy posiłek nie sprawi od razu, że utyję, a z kolei jeden zdrowy posiłek nie sprawi, że schudnę.

Często pytacie mnie o to jaką dietę stosuję, że pojawiły się u mnie tak spektakularne efekty, a ja zawsze odpowiadam to samo, że  w zasadzie nie stosuję żadnej diety odchudzającej, a po prostu zaczęłam odżywiać się ZDROWO! Nie wiem jeszcze wszystkiego, nie wszystkiego jeszcze próbowałam, ale cały czas odkrywam nowe smaki i nowe pomysły na to by uzupełnić swoją dietę w potrzebne mojemu organizmowi składniki.

Swoje "żywieniowe oświecenie" zaczęłam od sprawdzenia mojego metabolizmu spoczynkowego oraz zapotrzebowania energetycznego...


Czym jest metabolizm spoczynkowy? 

Metabolizm spoczynkowy to ilość kalorii, którą nasz organizm spala samoczynnie w ciągu dnia czyli również całkowite minimum, które musimy dostarczyć naszemu organizmowi żeby wszystkie procesy życiowe mogły funkcjonować prawidłowo. Dostarczenie organizmowi mniejszej ilości kalorii jest jednoznaczne z wprowadzeniem GŁODÓWKI, która bardzo szybko wyniszczy i osłabi nasz organizm.

Jak obliczyć metabolizm spoczynkowy? 

Metabolizm spoczynkowy jest zależny od wielu czynników takich jak: wiek, waga, wzrost i uwarunkowania genetyczne.  Średnio można obliczyć go samodzielnie, u dietetyka lub skorzystać z gotowego kalkulatora jak np: KALKULATOR METABOLIZMU SPOCZYNKOWEGO
Oczywiście wynik, który otrzymujemy jest uśredniony.
Mój wynik to: 1497 kcal
INNY KALKULATOR obliczył, że spoczynkowe tempo mojego metabolizmu to 1662,5 kcal.



Wzór Harrisa i Benedicta:


U mnie będzie to:
SWE (kcal) = 665,1 + (9,567*70,7) + (1,85*174) - (4,68*26) = 665,1 + 676,3869 + 321,9 = 1663,3869 kcal - w przybliżeniu 1663 kcal.
A jaki Wy macie metabolizm spoczynkowy?



Ostatnio w internecie przeczytałam opinię jednej dziewczyny, która usilnie próbowała przekonać innych do swoich racji i uparcie twierdziła, że żeby schudnąć to musimy obliczyć metabolizm spoczynkowy i od niego odjąć 300 kcal. - BZDURA!!! 

Oznaczałoby to, że powinnam spożywać w ciągu dnia około 1200 kcal! Kiedyś faktycznie tyle zjadałam, ale nie miałam wtedy nawet siły żeby podnieść się z łóżka. Kręciło mi się w głowie, odczuwałam kołatanie serca, miałam bardzo niskie ciśnienie i puls, a do tego dochodziły jeszcze napady duszności. To tylko niektóre dolegliwości, z którymi się wówczas borykałam...
Nie wierzcie wszystkiemu co wyczytacie w internecie! 
Najpierw sprawdźcie to w jakimś wiarygodnym źródle...

Straszne jest to, że gdybym nie włączyła się do dyskusji to dziewczyna, która to napisała dalej uparcie twierdziłaby, że ma rację... Na szczęście byłam w dobrym miejscu i o dobrej porze, a w efekcie dziewczyna ta stwierdziła, że się pomyliła... Szkoda tylko, że ta pomyłka była dosyć istotna.

A dlaczego jedząc tak mało nie schudniemy?
Pisałam już o tym wiele razy, ale powtórzę się... W momencie gdy nasz organizm nie będzie mieć energii do normalnego funkcjonowania zacznie czerpać ją z naszych mięśni, bo włączy się mechanizm obronny przed całkowitą utratą energii i np. zasłabnięciem. Nie będziemy wówczas tracić tkanki tłuszczowej, która odpowiada za naszą nadwagę, ale mięśnie co w efekcie doprowadzić może do sylwetki "skinny fat".
My przecież nie chcemy być chude, a FIT, a to subtelna różnica!





Czym jest zapotrzebowanie energetyczne organizmu?

Zapotrzebowanie energetyczne organizmu jest bardzo ważnym wyznacznikiem tego jak powinna wyglądać nasza dieta jeżeli chcemy mieć siły na treningi oraz inne czynności, które wykonujemy w ciągu dnia. Uwzględniamy tutaj trochę więcej szczegółów jak np: dzienne obciążenie pracą, ilość i poziom naszych treningów, a także cel treningów.


Jak obliczyć zapotrzebowanie energetyczne organizmu?
Ja osobiście mogę polecić kalkulator zapotrzebowania energetycznego, który znajduje się na stronie FitNow  czyli <> 

Wpisując do kalkulatora wszystkie informacje uzyskujemy przybliżony wynik tego ile kalorii powinniśmy dostarczać organizmowi w żeby mieć siły na treningi i pracę.

Całkowitą przemianę materii możemy również obliczyć samodzielnie!





gdzie:
1,4 - 1,5 (OSOBY Z MAŁĄ AKTYWNOŚCIĄ FIZYCZNĄ)
1,7 (OSOBY ZE ŚREDNIĄ AKTYWNOŚCIĄ FIZYCZNĄ)
2,0 (OSOBY Z DUŻĄ AKTYWNOŚCIĄ FIZYCZNĄ)
PAMIĘTAJ, że w aktywność fizyczną wchodzi także rodzaj pracy jaką wykonujesz!

U mnie będzie to:
CPM = 1663,3869 * 1,7 = 2827,7577 
w przybliżeniu ok. 2828 kcal.

Jeżeli chcesz ZDROWO SCHUDNĄĆ to od CPM odejmij około 300 kcal. 
Jeżeli z kolei chcesz NABRAĆ MASY to do CPM dodaj około 300 kcal.

U mnie po odjęciu będzie to ok. 2528 kcal
Wg. kalkulatora z FitNow jest to 2556 kcal.
Wynik się zgadza!




Pora zastanowić się więc czy chcemy być SZCZUPŁE czy chcemy być FIT! 
Ja już podjęłam decyzję i staram się jeść więcej niż zawsze, a przede wszystkim ZDROWO! Nie jest to łatwe, ale powoli i tego się uczę.

Jeśli nie możesz schudnąć, a ćwiczysz i odżywiasz się zdrowo problemem może być właśnie to, że JESZ ZA MAŁO! Często piszecie mi, że staracie się, walczycie, a efektów brak. Spróbujcie podsumować swój jadłospis z całego dnia i przeanalizować wyniki dzisiejszych wyliczeń...
Być może to będzie rozwiązaniem Twoich problemów!

Uwierz, że głodzenie organizmu nie przyniesie żadnych efektów, a wręcz może zadziałać odwrotnie...  Spróbuj! Nie masz nic do stracenia! Ja spróbowałam i to faktycznie zaczęło działać, a do tego czuję się wspaniale. Mam tyle energii, że mogę wszystko! 

Pamiętajcie jednak, że nie wystarczy zjeść 2 tabliczek czekolady i pizze żeby zaspokoić swoje zapotrzebowanie energetyczne! Ważne jest to by jeść zdrowo i rozdzielić posiłki na 5 lub nawet 6 w ciągu dnia. Już wkrótce napiszę Wam co powinniśmy dostarczyć swojemu organizmowi by ten mógł prawidłowo działać!

Jestem bardzo ciekawa jakie Wam wyszło zapotrzebowanie energetyczne? Spożywacie wystarczająco dużo kalorii?  

5 marca 2013

Weekendowy KOSMETYCZNY MARATON

Witajcie kochani!
Na początku dzisiejszego posta pragnę Wam z całego serducha podziękować za te wszystkie miłe komentarze, wiadomości i maile, które od Was otrzymałam po wczorajszym podsumowaniu! Niektóre wiadomości były dla mnie bardzo, ale to bardzo motywujące! Nie sądziłam, że mogę zmotywować tyle osób do działania, że będę mogła pomóc, ale bardzo cieszę się, że z każdym miesiącem udaje mi się to coraz lepiej! Jak tak dalej pójdzie to te wakacje 2013 zapadną wszystkim w pamięci, bo po ulicach kurortów  i po plaży (i nie tylko) będą przechadzać się same laski! 



Żebyśmy jednak wszystkie były mega laskami to oprócz ćwiczeń i diety musimy zadbać także o swoje ciało "od zewnątrz". Nigdy jakoś nie miałam motywacji do częstego stosowania kosmetyków, nie mówiąc już o cierpliwości! Po kupieniu balsamu używałam go przez tydzień, a potem? Same wiecie jak to jest :) Ostatnio jednak nauczyłam się być trochę bardziej systematyczna także z dbaniem o siebie, a w miniony weekend postanowiłam sobie zrobić DZIEŃ DLA SIEBIE! Zrobiłam sobie "wagary" jak za starych, dobrych czasów i nie poszłam na uczelnię. Całe dwa dni skupiłam się tylko na sobie i powiem szczerze, że właśnie TEGO BYŁO MI TRZEBA! Teraz jestem zrelaksowana i odprężona, a do tego nie muszę cały czas myśleć o tym, że wyglądam jak jakiś potworek :) Dodam jeszcze, że nie byłam chyba do końca świadoma tego ile kosmetyków znajduje się w moim posiadaniu i jest niemal nieużywane.




 Co zafundowałam sobie w weekend?


  • Zaczęłam w sobotę od nałożenia olejku Alterra na końcówki włosów, a do tego w skórę głowy wmasowałam olejek rycynowy. Nigdy nie mam na te zabiegi czasu, a moje włosy, które są farbowane, rozjaśniane i po trwałej ondulacji wymagają dodatkowej pielęgnacji. Olejek rycynowy wmasowałam także w moje bardzo rzadkie i słabe brwi, a także nałożyłam na rzęsy po czym położyłam się spać.

  • Następnego dnia, w sobotę przyrządzając sobie śniadanie zafundowałam mojej twarzy maseczkę z płatków owsianych. Uwielbiam je (nie tylko jeść)!

  • Maseczkę zmyłam pod prysznicem pianką do mycia twarzy Lirene. Zrobiłam sobie kawowy peeling, a włosy umyłam szamponem (Pantene do włosów cienkich i delikatnych) i jak zawsze nałożyłam na nie maskę (L'oreal Elseve).

  • Po kąpieli zaaplikowałam sobie całą masę kosmetyków ujędrniąjąco-nawilżających, a także antycellulitowych w tym ulubiony balsam Eveline SPA, a także "Superskoncentrowane serum modelujące do biustu" oraz "Termoaktywne serum modelujące talię, brzuch i pośladki" z tej samej firmy.

  • Przed suszeniem włosów nałożyłam jeszcze swój ulubiony olejek do włosów farbowanych L'oreal.

  • Wreszcie też znalazłam chwilę na przygotowanie swoich stóp do lżejszego, wiosennego obuwia :) Zafundowałam im peeling Orifflame i kąpiel w soli o zapachu lawendy. Doprowadziłam do ładu także paznokcie, na które nałożyłam mój ulubiony róż (#001 Burning Paradox, GELOSOPHY, Astonishing Nails).

  • Twarz potraktowałam jedną ze swoich próbek, a mianowicie Biodermą redukującą zaczerwienienia.

  • Na koniec rozpieściłam jeszcze trochę swoje dłonie, którym zafundowałam zabieg na dłonie Mary Kay, a na końcu skróciłam swoje paznokcie i przygotowałam je do manicure, który to wykonałam dopiero wczoraj... W ten sposób przez najbliższe 2 tygodnie będą towarzyszyły mi paznokcie w ciepłym, jaskrawym i żywym kolorze, który chyba najlepiej odwzorowuje mój obecny stan ducha, a mianowicie pomarańcz! (Orange Crush, GELAXY ONE z PB).






A oto "bezmakijażowy" efekt moich zabiegów :)


A na koniec? Pełen relaks z zieloną herbatką, a potem oczywiście intensywny TURBO JAM!!!

To było idealne dopełnienie MOJEJ METAMORFOZY i wyjątkowo aktywny LENIWY weekend, ale muszę przyznać, że czuję się po nim JAK NOWONARODZONA! Czasem kosmetyki czynią cuda :)

Kochane! Warto czasem odsapnąć... zrobić sobie dzień wolny, który przeznaczymy tylko i wyłącznie na "dopieszczanie" swojej urody! Taki maleńki "egoizm" może być zdrowy nie tylko dla skóry i ciała, ale przede wszystkim dla naszej psychiki. Od razu mam więcej energii i chęci do działania... i całe szczęście, bo tego właśnie potrzebuję by aktywnie wejść w MIESIĄC "7" MOJEJ METAMORFOZY :) 


A wy? Miewacie czasem takie "kosmetyczne maratony"?
Życzę Wam dziś (i nie tylko) takiej odrobiny egoizmu i więcej czasu poświęconego sobie 
Ściskam! 

P.S.
Zamieszczam "przedtreningowe" zdjęcia sylwetki dla wszystkich tych, którzy w całej okazałości chcieli zobaczyć moje nogi :) Kto wie? Może w wakacje odważę się ubrać mega krótkie spodenki na ulicę?


4 marca 2013

MOJA METAMORFOZA - Podsumowanie miesiąca 6

Witajcie!
Jak już zapewne wiecie dziś nadszedł dzień kolejnego podsumowania. Ostatnio myślałam o tym by przestać robić podsumowania po równych 4 tygodniach, a zacząć po każdym miesiącu jak robi większość blogerek. Byłoby to czytelniejsze dla Was! Na szczęście zbieg okoliczności sprawił, że 1 kwiecień wypada dokładnie za 4 tygodnie od dziś i to na tą datę przypada zakończenie miesiąca 7. Kolejne podsumowania będę już dodawać 1 dnia każdego, następnego miesiąca. 

Dziś zacznę od tego, że tym razem największe zmiany widzę sama w lustrze. Bardzo zmieniły się moje plecy i powoli zaczynają się zmieniać ramiona. Mój brzuch jest o wiele bardziej "zbity", a nogi mocniejsze. Na udach i pośladkach powoli zaczął znikać cellulit, a skóra zrobiła się dużo gładsza i jędrniejsza. Najważniejsze jest jednak to, że zachowuję prostą sylwetkę i przestałam się garbić. Częściowo jest to zasługo trochę mniejszego biustu, a także wzmocnionych mięśni grzbietowych i brzucha, na które uwagę kazał mi zwrócić lekarz podczas mojej ostatniej wizyty, ale o tych wszystkich "zdrowotnych", a także psychicznych "skutkach ubocznych" postaram się Wam napisać w osobnym poście, bo jest tego wyjątkowo dużo!


Przed i Po, a raczej w "trakcie"
Moje efekty po 6 miesiącach:
  




Aktualne pomiary:

Na chwilę obecną straciłam łącznie 77 cm w obwodach!!! 
Oczywiście... mogło być więcej, ale po co się spieszyć? :) 
Gdybym gubiła centymetry i kilogramy w szybszym tempie to czym bym się z Wami dzieliła? 




Treningi - Podsumowanie miesiąca 6:

TYDZIEŃ 21
 08.02 PIĄTEK - Ewa Chodakowska SKALPEL II + ćwiczenia na brzuch ze SKALPELA I + ćwiczenia z hantlami 2x5kg.
10.02 NIEDZIELA - Spacer 9 km 

TYDZIEŃ 22
12.02 WTOREK  - SNOWBOARD 12 km 
16.02 SOBOTA -  BIEGANIE  2 km
17.02 NIEDZIELA - 100X "żabie brzuchy"

TYDZIEŃ 23
20.02 WTOREK - TURBO JAM - Fat Blaster
23.02 SOBOTA - TURBO JAM - Learn & Burn + TURBO JAM - TURBO SCULP 2X2 kg

TYDZIEŃ 24
26.02 WTOREK  - PŁYWANIE 30 min
27.02 ŚRODA - TURBO JAM - AB JAM + TURBO JAM - CARDIO PARTY
28.02 CZWARTEK - TURBO JAM - 3T z hantlami 2X2kg + TURBO JAM - AB JAM
02.03 SOBOTA - TURBO JAM - Getting on the ball - TOTAL BODY BLAST 40 min + TURBO JAM - 20 MINUT WORKOUT + TURBO JAM - AB JAM
03.03 NIEDZIELA - TURBO JAM - FAT BLASTER + TURBO JAM - 3T z hantlami 2X2kg


Łącznie to około 10 godz i 30 minut aktywności fizycznej,
i 6000 dodatkowo spalonych kalorii! 
Niby nic, ale zawsze coś! 


Czy jestem zadowolona z efektów? TAK! Jestem! Cieszę się z każdego zgubionego kilograma i centymetra, ale waga, która pokazała się w czwartek o wiele bardziej by mnie usatysfakcjonowała... Dzięki Wam jednak uczę się tego, że waga nie ma znaczenia! Ważne jest to, że się nie poddaję, i że centymetry spadają... Ważne jest to co sama widzę w lustrze mimo, że bywają też i gorsze dni, podczas których czuję się jak wieloryb! Szybko jednak uświadamiam sobie co już zdołałam osiągnąć!
JEST PIĘKNIE, a BĘDZIE JESZCZE PIĘKNIEJ!

Powoli zaczynam wierzyć, że do wakacji wszystko się zmieni!
Mamy jeszcze 4 miesiące i te 4 miesiące mogą zrobić cuda!
Uwierz i TY!  



3 marca 2013

WYNIKI KONKURSU z firmą SyS "DANIA BABCI ZOSI"

Kochani! 
Zgodnie z obietnicą przekazuję w Wasze łapki wyniki konkursu, który zorganizowałam z firmą SyS "DANIA BABCI ZOSI". Przepraszam, że trwało to tak długo, ale nie spodziewałam się aż tylu świetnych odpowiedzi! Gdybym tylko mogła nagrodziłabym więcej odpowiedzi. Bardzo się cieszę, że tyle osób wzięło w udział w konkursie i muszę przyznać, że "dżiury" konkursu miało nie łatwe zadanie by wyłonić trzech zwycięzców, ale UDAŁO SIĘ! <3





Zestawy Produktów firmy SyS otrzymują:

aagata91:
"SYS to pyszne paczki zdrowia,
SYS to znakomity smak.
SYS to marka z tradycjami,
SYS – tam konserwantów brak.
SYS to Zupy Babci Zosi,
co gotuje nam od lat. 
SYS to dania, które wkrótce, 
zawojują cały świat. 
SYS to kasze znakomite, 
ryże i warzywa też. 
Nie jest to skomplikowane, 
Kupujesz – gotujesz – jesz! 
W 100% naturalny, 
SYS zapewnia zdrowe brzuchy, 
SYS jest pełnowartościowy, 
Takie także chodzą słuchy. 
Zupy, dania coś pysznego, 
wszędzie dużo „zielonego” 
SYS ukrywa pyszne smaczki, 
SYS to wartościowe paczki!"


"na pewno wszystkie osoby, po zjedzeniu Dania Babci Zosi powiedzą tak samo jak byliśmy mali: SYSko pyszne babciu!"


Natik
"SyS to pewnie od zaSySania (już nawet nie pochłaniania ;p) smakowitych dań :D"



WSZYSTKIM ZWYCIĘZCOM SERDECZNIE GRATULUJĘ! 
Będę kontaktować się z Wami jeszcze dziś lub jutro drogą mailową.

A POZOSTAŁYM DZIĘKUJĘ ZA UDZIAŁ!
Mam nadzieję, że już wkrótce na blogu pojawią się kolejne konkursy, w których będziecie mogli wziąć udział i pokazać na co Was stać!

Tymczasem zapraszam na stronę firmy SyS, która ufundowała nagrody w postaci zestawu smakołyków! 
A także na FACEBOOKA:
SyS


Jak zmierzyć poziom tłuszczu, wody i mięśni?

Witajcie w to (przynajmniej u mnie) szaro-bure, niedzielne popołudnie. Mam nadzieję, że macie lepsze samopoczucie niż ja, bo ja czuję się dziś fatalnie. Miałam w nocy problemy z zaśnięciem, a do tego bardzo źle spałam przez co boli mnie dziś kark. Może nie przeszkodzi mi to w realizacji mojego ambitnego planu ćwiczeń na dzień dzisiejszy. 

W związku z Waszymi pytaniami o moją wagę i o to w jaki sposób mierzę poziomy tłuszczu, mięśni i wody postanowiłam przedstawić trochę bliżej tematykę analizatorów składu ciała, a także moją, trochę znienawidzoną ostatnio wagę :)

Domowe wagi lub analizatory składu ciała są bardzo dobrą metodą do sprawdzenia ogólnej zawartości tkanki tłuszczowej, mięśniowej, a także wody w organizmie. Dzięki temu mamy świadomość tego z jakich powodów ważymy tyle ile ważymy. Oczywistą sprawą jest to, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, a także to, że nasze ciało złożone jest głównie z wody, której to mamy w organizmie najwięcej, a przynajmniej tak powinno być. Wraz z malejącym poziomem tłuszczu znacznie powinien podnieść się poziom wody. Jeżeli dodatkowo ćwiczymy to zmienia się także procentowy udział mięśni w naszym ciele. W taki bardzo prosty sposób możemy szybciej zobaczyć efekty naszych ćwiczeń :)



Pierwsze pomiary zawartości tłuszczu, wody i mięśni miałam robione podczas mojej wizyty u dietetyka, a już chwilę później rozpoczęłam poszukiwania domowej wagi, która będzie dokonywać takich, podstawowych pomiarów. Znalazłam wówczas nie drogą wagę łazienkową SENCOR SBS5005. Upolowałam ją na Allegro za 44,99 zł z odbiorem osobistym w Krakowie, a konkretnie w markecie Carrefour na ul. Zakopiańskiej. Od tego czasu NIESTETY znam dokładnie swoje dziennie wahania wagi i nagłe przyrosty tkanki tłuszczowej. Waga jest warta polecenia dla wszystkich tych, którzy cenią sobie jakość za rozsądną cenę, bo to chyba jedna z tańszych wag łazienkowych z pomiarami.

Czy to w ogóle działa? 
Bardzo długo zachodziłam w głowę jak to możliwe, że taka mała waga potrafi określić tego ile mam tłuszczyku, ale poczytałam i teraz już wszystko wydaje się być jaśniejsze :)

Wszystkie elektroniczne analizatory ciała działają w ten sam, bardzo prosty sposób... wysyłają wgłąb naszego ciała mały, niewyczuwalny impuls elektryczny, który to przenikając przez tkanki wraca z powrotem do urządzenia określając przez jaką ilość tłuszczu, mięśni czy wody przechodził. Prąd ten z łatwością przenika przez mięśnie, ale podczas gdy napotyka na swojej drodze tkankę tłuszczową, zatrzymuje się i w taki sposób wyszczególnia składniki z jakich zbudowane jest nasze ciało. Proste prawda? 


W zasadzie najdokładniejszym i chyba najbardziej znanym analizatorem składu ciała jest TANITA. Urządzenia te najczęściej wykorzystywane są przez dietetyków oraz innych lekarzy, ale można znaleźć je również na wyposażeniach klubów fitness czy siłowni. TANITA wykonuje o wiele więcej pomiarów ponieważ niektóre modele określają również nasz wiek metaboliczny, wagę kości i zawartość tłuszczu w poszczególnych partiach ciała jak np. na brzuchu, udach czy ramionach. Pozwala nam to oczywiście skupić się na pracy nad konkretną częścią ciała, a także określa zapotrzebowanie kaloryczne naszego organizmu co jest szczególnie ważne przy układaniu swojej diety.

Na chwilę obecną zbieram fundusze na podstawowy, domowy analizator TANITA w postaci wagi łazienkowej ponieważ jest on wyposażony w trochę więcej funkcji niż moja obecna waga, jak np:


  • Procent tkanki tłuszczowej w organizmie
  • Procent wody w organizmie
  • Masa mięśni w kilogramach
  • Basal Metabolic Rate - ilość kalorii, jaką organizm spala w spoczynku w ciągu doby (podstawowa przemiana materii)
  • Wskaźnik Visceral Fat - wskaźnik określający zawartość tłuszczu trzewnego
  • Healthy Ranges - ocena zawartości tkanki tłuszczowej (niedobór, w normie, nadmiar)
  • Physique Rating - ocena organizmu na podstawie proporcji masy tkanki tłuszczowej i masy mięśni (niezależnie od masy całego ciała)
  • Funkcja „Gość” - pomiar osoby nie będącej na stałe w pamięci
  • Funkcja „Athlete” - pomiar osoby czynnie uprawiającej sport

Cena takiego najtańszego, domowego analizatora to około 150-180 zł.
Dla porównania profesjonalne analizatory TANITA wykorzystywane przez dietetyków i kluby fitness to MINIMUM 6 tys zł.
Analizator składu ciała TANITA

Warto więc od czasu do czasu udać się w miejsce wyposażone w taki, bardzo dokładny analizator składu ciała TANITA. Z tego co wiem to w Krakowie duże sieci siłowni jak np. Pure są zaopatrzone w takie urządzenia. Pomiary dostajemy na wydruku więc możemy je przechowywać i porównywać z kolejnymi. W najbliższym czasie planuję udać się na takie badanie, bo chcę mieć pewność, że moja łazienkowa waga nie przekłamuje w żadną stronę :) Mam nadzieję, że wyniki zaskoczą mnie pozytywnie! Oczywiście koniecznie podzielę się nimi z Wami!

Wydruki z takiego urządzenia wyglądają tak:


Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że najnowsze analizatory to bardzo zaawansowana technologia, która już po jednym dotknięciu potrafi rozpoznać nasz wzrost, płeć, po czym przechodzi do analizy składu ciała. Niektóre urządzenia mogą przesyłać nam wyniki także przez bluetooth.
Nie wiem co jeszcze można wymyślić, ale na pewno w Japonii to wymyślą :)


Być może dla wielu z Was taki analizator jest całkowicie zbędnym i niepotrzebnym urządzeniem jednak dla mnie pomiary są bardzo istotne ponieważ dzięki nim mogę lepiej określić swój stan zdrowia. Na chwilę obecną mam 27,9% tłuszczu w organizmie co niestety w dalszym ciągu oznacza nadmiar, w momencie gdy moje BMI czyli Body Mass Index jest całkowicie w normie. Wiem, że muszę nadal bardzo intensywnie pracować nad swoją sylwetką tak by wreszcie mój poziom tłuszczu spadł do normy. Mam nadzieję, że doczekam się tego momentu :)

A Wy korzystałyście kiedyś z takich urządzeń?