29 lipca 2013

EXSMOKERS - Rzuć palenie i nie daj się zatrzymać!

Kochani!
Tyle się teraz mówi o zdrowym trybie życia, o byciu fit, ale mało kto zwraca uwagę na to, że oprócz diety i treningów naszym życiem bardzo często rządzą również nałogi. Niektórzy mimo rzekomego, zdrowego trybu życia jaki prowadzą uskuteczniają np.” picie ryzykowne”, które mimo, że odbiega mocno od alkoholizmu to potrafi być jeszcze bardziej destrukcyjne. Inni złapani w sidła nałogu tytoniowego nie potrafią sobie z nim poradzić, szczególnie w sytuacjach silnie stresujących lub przy zwyczajnych nawykach jak papieros do kawy czy po jedzeniu.

Od dłuższego czasu uprawiam sporty outdoorowe i bardzo często ku mojemu zdziwieniu biegacz, który przebiegł kilka kilometrów np. wokół Nowohuckiego zalewu nagle siada na ławce, wyjmuje papierosa i go wypala. Doskonale niestety rozumiem jak to jest gdy wpada się w sidła nałogu, bo sama nie potrafiłam sobie z nim poradzić…

Zaczęłam palić 12 lat temu, jeszcze w szkole będąc całkowicie nieświadoma ryzyka wynikającego z popadnięcia w nałóg. Cały czas tłumaczyłam sobie, że się nie uzależnię i poniekąd miałam rację. Początkowo było to palenie tylko po za domem ze względu na niechęć rodziców do tytoniu, ale gdy tylko wyprowadziłam się na swoje w wieku 19 lat moje mieszkanie wypełniło się chmurą nikotynowego, trującego dymu. Na moje nieszczęście trafiałam cały czas na osoby palące i ciężko było mi w takiej sytuacji porzucić nałóg choć kilkukrotnie o tym myślałam. Jaki był tego powód, że chciałam rzucić? Co najśmieszniejsze nie chodziło mi o moje zdrowie, ale o zawartość portfela. Pamiętam czasy gdy wyjeżdżając na urlop zaopatrywałam się na pobliskiej stacji kupując minimum „wagon” fajek, płacąc wówczas około 50 zł, a teraz? Przy okazji ostatniego wyjazdu w zeszłym roku wydałam lekką ręką 130 zł. OMG! Co ja bym już mogła za te pieniądze kupić… Głupota ludzka niestety nie zna granic i mimo wszystko nadal po papierosy sięgałam aż do września zeszłego roku gdy zaczęła się moja metamorfoza. Przechodząc na zdrową stronę życia musiałam wyeliminować główny powód mojego złego samopoczucia czyli palenie! Obok nadwagi to on powodował, że czułam się jeszcze bardziej podminowana. Wcześniej też uskuteczniałam kilka prób, ale wszystkie niestety nie wypaliły. Kiedyś nie paliłam przez 3 miesiące, bo zastąpiłam papierosa analogowego, papierosem elektronicznym, który niestety po tym czasie się zepsuł i wróciłam do paskudnego dymiącego nałogu. W zeszłym roku było skuteczniej… przestałam prawie całkowicie kupować papierosy, nie zamieniałam ich na elektronicznego papierosa i muszę przyznać, że wcale mnie nie ciągnęło w tym kierunku, ale aż do czasu… do czasu gdy nie spotkałam się przy piwie z kimś kto palił. Wtedy chcąc nie chcąc łapałam za papierosa. Podobnie było przy dłuższej jeździe samochodem, bo nikotyna pobudzała mnie prawie tak jak niektórych wypicie doppio espresso. Drugim problemem były imprezy, na które mimo, że rzadko chodziłam to jednak zawsze chcąc nie chcąc zaopatrywałam się w papierosy. Mimo wszystko byłam z siebie dumna, bo bardzo ograniczyłam palenie stając się tylko towarzyskim palaczem.

Fot. EXSMOKERS

Czułam się o niebo lepiej!!! Moja kondycja poprawiła się niemal natychmiast i przestałam myśleć o papierosie jak o czymś po co muszę sięgać. Wtedy to aktywność fizyczna stała się moim uzależnieniem i to tylko o niej potrafiłam myśleć.

Niestety ta sielanka nie trwała u mnie długo, bo całkiem niedawno wróciłam w 100% do mojego paskudnego zwyczaju palenia papierosów na uczelni, w samochodzie, w pracy, a nawet… w domu! Było mi z tym niesamowicie źle i tłumaczyłam to sobie nadmiernym stresem wynikającym z pracy i studiów. Fakt, coś w tym było! W pracy to była jedyna możliwość, żeby bez konsekwencji iść na sekundkę na zaplecze i usiąść po kilku godzinach biegania między stolikami – uroki pracy kelnerki. Nie czułam się jednak z tym dobrze, ale cóż… stało się!

Zapowiedziałam sobie, że jak tylko skończę sesję to rzucam palenie na 1000% i tak też uczyniłam! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sama nikotyna mnie nie pociąga i potrafię sobie bez niej poradzić w normalne dni, gorzej gdy się zestresuje i zdenerwuję. Nie mniej jednak w papierosach pociąga mnie najbardziej sama czynność! Stojąc w korku nigdy nie mam co zrobić z rękami. Głupie prawda? No cóż, zdarza się! Spotykając się z palącymi znajomymi też jest mi głupio np. nie iść z nimi do palarni w klubie, bo jak miałabym to sobie wyobrazić? Zostać sama? Nie dziękuję! Oprócz tego bardzo często tak zwany „fajek” jest powodem do krótkich spotkań z przyjaciółmi. Wysyłamy sobie sms o treści „fajek” i wpadamy do siebie na kilka chwil, bo akurat na to udaje nam się znaleźć czas w tym zabieganym życiu. To są nawyki, które powodują u mnie chęć sięgnięcia po papierosa, a nie sama nikotyna.

Mimo wszystko postanowiłam przestać palić i w najgorszym wypadku będę sięgać po elektronicznego papierosa z 0 stężeniem nikotyny. Zachowam nawyk, ale nie będę zatruwać sobie cennego życia.  


Tymsamym postanowiłam przyłączyć się do akcji EXSMOKERS i skończyć z tym raz, a dobrze i wiem, że wyjdzie mi to tylko na dobre!


Zastanawialiście się kiedyś moi drodzy palacze co fundujecie swojemu organizmowi zapalając papierosa? Nie widzicie tego gołym okiem, bo zmiany zachodzą pod wpływem czasu i przede wszystkim wewnątrz. Niestety i na zewnątrz łatwo poznać palacza.


  • "Eks Palacze" wyglądają lepiej! Ich skóra nie jest już poszarzała i pokryta często wypryskami, a opadnięte kąciki ust po jakimś czasie wracają do poprzedniego stanu.
  • "Eks Palacze" nie są narażeni na destrukcyjne działanie dymu tytoniowego, ich skóra wygląda młodziej, a zmarszczki mimiczne spowodowane grumasem twarzy podczas zaciągania się eliminują.
  • "Eks Palacze" mogą pozwolić sobie na najdroższe perfumy i co najważniejsze… nie przykryją ich zapachem dymu!
  • "Eks Palacze" mają grubsze portfele, bo nie wydają codziennie ok. 12 zł co daje 84 zł tygodniowo, a około 336 zł miesięcznie! Przez rok mogą uzbierać na egzotyczne wakacje za ponad 4 tysiące złotych i pozwolić sobie na relaks w pełnym słońcu bez chmur nikotynowych!
  • "Eks Palacze" są pełni energii, aktywni, mają o wiele lepszą kondycję i żyją zdrowo! W przyszłości nie będą narażeni na zachorowania na raka jak Ci, którzy nie mieli tyle odwagi by rzucić palenie.

Po co czekać? Najlepiej od razu pozbyć się problemu i zostać "Eks Palaczem"!

Program do którego się przyłączyłam zrzesza ludzi, którzy na dobre chcą wyjść ze szponów nałogu i chcą stać się lepszymi wersjami siebie. Akcja EXSMOKERS udowadnia, że rzucenie palenia wcale nie jest takie trudne jak mogłoby nam się wydawać i dlatego powstała platforma iCoach, która dostępna jest w 23 językach! Warto spróbować na co wskazuje skuteczność programu, bo aż 30% osób, które się przyłączyły rzuciło palenie na dobre! Statystyki kochani mówią same za siebie, bo aż 7 na 10 palaczy chce rzucić palenie, ale nie wie jak się do tego zabrać.

NAJWAŻNIEJSZA JEST SILNA WOLA RZUCAJĄCEGO PALENIE!
Bez niej, ani rusz! Jeśli naprawdę chcesz rzucić palenie to prędzej czy później się to uda bez żadnych konsekwencji jak choćby syndrom odstawienny. Drżenie rąk, nerwowość, agresja i zajadanie głodu nikotynowego to tylko kilka objawów rzucania palenia, ale uwierzcie mi… WARTO!

Naprawdę nie ma znaczenia czy palisz od roku czy 30 lat, bo jeśli chcesz przestać to wierzę, że Ci się uda. Wsparcie można uzyskać choćby korzystając z programu EXSMOKERS. Głód nikotynowy można również wyeliminować stosując leki jak Desmoxan czy Tabex (dostępne na receptę), ale samo ich stosowanie podczas gdy tak naprawdę nie chcesz wyzwolić się z nałogu na nic się nie zda! Tutaj najważniejszą rolę gra psychika człowieka i nasze chęci. Gdy pierwszy raz przestałam palić wcale nie odczułam tego, że mam więcej pieniędzy, bo ten aspekt muszę przyznać, że skusił mnie najbardziej. Tym razem postanowiłam kupić sobie świnkę skarbonkę za około 20-30 zł, taką, której nie da się otworzyć przed czasem i będę skrupulatnie codziennie wrzucać do niej po 5 zł, bo tyle średnio dziennie puszczałam z dymem. Zobaczymy za jaki czas skarbonka się wypełni się po brzegi gotówką, a wtedy to szalej dusza!

W mojej decyzji o rzuceniu palenia pomógł mi człowiek, na którym bardzo mi zależy, a który nigdy nie palił! Pomógł mi niestety również lekarz, bo rzucenie palenia pomoże mi rozwiązać moje problemy zdrowotne.

Nie bój się, że utyjesz po odstawieniu nikotyny, bo tak nie będzie! Prowadząc aktywny tryb życia i stosując zdrową dietę nie musicie mieć obaw! Ja nie paląc schudłam przecież 12 kg! Wszystko jest kwestią podejścia i tego czego naprawdę chcemy. Zacznijmy jednak myśleć o naszej przyszłości i przyszłości bliskich nam osób, którym możemy zaoszczędzić cierpienia… Niestety palenie papierosów jest wyrokiem skazującym nas na długą, powolną śmierć. Czy tego naprawdę chcemy? Nie pozwólmy by to nałóg dyktował nam co i jak mamy robić… to my zapanujmy nad nałogiem!!!

Fot. EXSMOKERS

Jeśli potrzebujecie pomocy w rzuceniu palenia to zajrzyjcie na stronę:
EXSMOKERSwww.exsmokers.eu lub FACEBOOKA
Aplikacja iCoach jest również dostępna na smartfony.

Jesteście ze mną?

24 komentarze:

  1. To życzę wytrwałości :) Motywacja jest najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście nigdy nie paliłam, nawet nie pamiętam czy kiedykolwiek spróbowałam. Możliwe że nie, pamiętam że w podstawówce koledzy próbowali ale naprawdę nie wiem czy ja też. Przetrwałam nawet podczas mojej 2-letniej pracy w klubach gdzie paliło 90% osób :D zawsze cieszyłam się że nie jestem w szponach tego nałogu.
    Również życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gastronomia niestety tak ma... to przez nią właśnie do nałogu powróciłam. Zaczyna się zazwyczaj niewinnie i z głupoty tak jak ja za czasów gimnazjum czy tam liceum, a potem to się ciągnie. Może tym razem wytrwam :)

      Usuń
  3. no nie łatwo rzucić , przyznam szczerze że mi pomogło to że ograniczyłam wyjścia na koncerty i spotkania przy piwie. Za rzucanie zabrałam się 1,5 roku temu ( sywester), przez pierwszy rok zapaliłam jeszcze ok 10 papierosów w sytuacjach kiedy byłam tak zdenerwowana że tylko papieros potrafił mnie uspokoić. W tym roku nie zapaliłam jeszcze ani jednego , ups nie, jakieś dwa miesiące temu wzięłam " maszka" od mojego narzeczonego i... stwierdziłam że są okropne w smaku. Teraz mi zapach papierosów przeszkadza i to bardzo. Czuje teraz ich smrodek. Niestety mój narzeczony nadal pali mimo iż razem postanowiliśmy rzucić. Ja jednak mogę śmiało już powiedzieć iż mi się udało :)
    Teraz skupiłam się by rzucić inny mini nałóg, kawa, piję tylko jedną dziennie ale jednak chce ja rzucić całkowicie .
    A Tobie życzę powodzenia i silnej woli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, mój nałóg zaczął się od niewinnego piwa na Miasteczku Studenckim AGH... dostałam od chlopaka najlepszej kumpeli gdy zorientowali się, że nigdy nie miałam w ustach papierosa. Osobiście sięgam po fajkę gdy jestem ekstremalnie zestresowana lub czuję się samotna );

    Po za tym, jej! Jesteś pierwszą osobą w środowisku blogowym która tak jak ja jest z Krakowa! I skoro zapuszczasz się nad Staw to musisz mieszkać w Hucie!

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny I przede wszystkim WAZNY post. Czytajac go mialam przed oczmi siebie sama. Palilam od 5 lat. Jako postanowienie noworoczne za glowny cel postawilam sobie wlasnie rozstanie sie z tym okropnym nalogiem. Przeszlam na zdrowy tryb zycia - nie bylo dnia bez wysilku fizycznego i doglebnego analizowania tego co jem. Trwalo to (NIESTETY) do majowkowego wyjazdu z glownie palacym towarzystwem. Po powrocie z dlugiego weekend staralam sie prowadzic tryb zycia jaki towarzyszyl mi przed wyjazdem, jednak czesciej ulegalam pokusie palenia. Nastepnie przyszla stresujaca sesja i praca w charakterze.. kelnerki, takze palenie bylo nieuniknione. Dzis jest 4 dzien niepalenia. Mam nadzieje, ze wytrwam i Tobie rowniez tego zycze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... sesja i praca kelnerki ;) U mnie to też zaważyło, że do nałogu powróciłam. Chciałabym już nigdy nie sięgnąć po papierosa nawet przy piwie czy na imprezie, ale łatwo nie będzie. Chociaż muszę przyznać, że mnie bardzo przekonują te liczby :) Zawsze mi szkoda pieniędzy na perfumy, a w końcu puszczałam je z dymem w ciągu kilku dni...

      Nie da się rzucić palenia z dnia na dzień, to bardzo długi proces, ale satysfakcja gdy się uda ogromna. Ja odstawiłam papierosy dokładnie tydzień temu i liczę, że tym razem się uda. 3mam kciuki!!!

      Usuń
  6. Wszystko zależy od nastawienia i podejścia psychicznego ja rzuciłam z dnia na dzień 3.01.2012 paliłam od końca gimnazjum ponad 7 lat byłam przygotowana na to że przytyje tak ja mój tata( 10 kg) a nie przytyłam cały czas powtarzałam sobie że przecież nikt mnie nie zmusza do nie palenia w każdej chwili mogę do tego wrócić, ale muszę spróbować patrzyłam też na to co jem, przez pierwsze 2-3 tygodnie walczyłam żeby nie zapalić potem było mi już szkoda tych tygodni męki , wyrzeczeń nie chciałam tego zaprzepaścić, nie mów że to wszystko przez pracę bo stresująca czy sesja zawsze znajdzie sie wymówka ja też dorabiam jako kelnerka i nawet nie pomyśle że mogłabym teraz po ponad półtora roku zaprzepaścić to dymkiem załamałabym się. Takie jest moje podejście dobrze że próbujesz i walczysz z tym musisz uwierzyć w siebie dasz rade:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem z czego wywnioskowałaś, że to wymówka... Chciałam, bo to była jedyna możliwość uwolnienia się chociaż na chwilę od koszmarnej atmosfery tam panującej i zrobienia sobie przerwy po kilku godzinach na nogach. Inaczej nie dostałabym przerwy... siku i do pracy, bo tak było na początku. Miłej atmosfery nie miałam i każda forma ucieczki była dobra. Wróciłam do palenia po 9 miesiącach, bo widocznie nie byłam gotowa przestać.

      Nie da się rzucić palenia z dnia na dzień! Taki proces musi trochę potrwać by rzucający całkowicie uświadomił sobie, że tego właśnie chce. Najczęściej taką decyzje podejmuje się z wiekiem, a przynajmniej się próbuje. Każda próba tego typu zbliża do celu i choć się nie uda za pierwszym, trzecim, dziesiątym razem to próbować warto...

      Usuń
    2. Da się z dnia na dzień rzucić palenie. Wypalałam paczkę dziennie,zaszłam w ciążę, wypaliłam jeszcze kilka fajek i przestałam, to było 15 miesięcy temu. Czasami ciagnie do fajki,ale tak jak pisze Poprostu Ewka, szkoda byłoby wrócić i zaprzepaścić wszystko.

      Usuń
    3. Ja podobnie jak specjaliści w tej dziedzinie uważam, że na rzucenie palenia trzeba być w pełni przygotowanym i nie da się tego zrobić za sprawą chwilowego impulsu "rzucam bo tak". Nawet takie nagłe odstawienie nikotyny u osób poważnie uzależnionych może powodować różne konsekwencje. Jeśli ktoś wypalał 40 papierosów dziennie, a nagle przestanie to jego organizm nie zareaguje pozytywnie. Każde uzależnienie leczone jest stopniowo poprzez eliminowanie samej skłonności do takich używek...

      Usuń
    4. w przypadku fajek nie da się stopniowo, próbowałam milion razy i przez tydzień paliłam pół paczki,a potem wracałam do całej. to jak plaster, zrywasz od razu, boli na chwilę i przechodzi, albo cackasz się bez końca.

      Powiem Ci,że jeśli fajki odstwisz z biegu,od razu, organizm nie rozchoruje się nagle, ani nie padniesz trupem.Owszem, będzie ciężko, bo to uzależnienie, ale już po 2 dniach bez fajki poczujesz przypływ si. Co więcej, czytałam gdzieś, że organizm zapomina o papierosach po 48 godzinach,tyle,że wszystko siedzi w głowie i to mózg nie potrafi zapomnieć.

      Tak samo nie pomoże przekonywanie siebie,że będziesz miała więcej kasy, skóra będzie lepsza, móżgowi tozwisa,on chce nikotyny.

      Powiedz sobie nie palę, bo nie chcę i trzymaj się tego.A przede wszystkim trzeba zająć czymś ręce,oj tak. Wszystko jest w głowie,ciało jest wniebowzięte,kiedy nie palisz.

      Jakie uzależnienie leczy sie stopniowo? alkoholizm?chyba nie. narkotyki?też nie.

      Usuń
    5. Owszem psychicznie się do tego przygotowywałam jakis czas ale zawsze było to nie dzisiaj jeszcze nie, a któregoś dnia wstałam i powiedziałam spróbuje i nie zapaliłam i wierz mi wszystko leży w psychice i naszym podejściu teraz dorabiam na weselach i też jest tak, że każdy palący ma przerwę na fajkę na fajkę, kto nie pali nie idzie, też jest nerwowo ale nawet jak uda mi się iść z nimi wszystkimi to zadzwonie do kogoś lub usiądę na 2 minuty napije sie wody. Nie mówie że to wymówka ale takie wyjście na przerwę bo palę. Każdy inaczej to widzi . Wiadomo że rzucenie to wyrzeczenia na imprezach wśród ludzi palących, możliwość przytycia rozdrażnienia ale satysfakcja i to że dałam rade mi to wszystko wynagradza.Rzuciłam bo miałam silne bóle w klatce piersiowej które mnie przestraszyły i dały do myślenia, pomogła mi też moja była pierwsza miłość która potrafiła mi powiedzieć prosto w oczy zupełnie poważnie że życzy mi żebym dostała raka od palenia.

      Usuń
    6. Generalnie w każdej klinice uzależnień nie odcina się zupełnie pacjenta od przedmiotu jego uzależnienia, bo to nie jest wbrew pozorom dobre dla organizmu. W ciężkich przypadkach gdzie uzależnienie jest silniejsze podaje się bardzo silne leki, które mają tłumić objawy syndromu odstawiennego.

      Oczywiście, że można rzucić papierosy jednego dnia i przestać palić, ale nie może to być jakiś przypadkowy dzień. Warto przemyśleć wszystkie za i przeciw i przygotować się na to psychicznie, bo to właśnie mam na myśli mówiąc, że się nie da rzucić z dnia na dzień. Rzucanie palenia jak leczenie każdego innego uzależniania trzeba zaplanować, bo takie rzucanie z powodu jednego impulsu na długo się nie zda.

      Wiem, bo rzucałam kilka razy tak O! Długo potrafiłam nie palić, ale nie byłam przygotowana na niepalenie w niektórych momentach.

      Co do przekonywania się, że skóra się poprawi, że pieniędzy będzie więcej to właśnie to skutkuje przy takim odstawieniu papierosów, bo wtedy pojawia się konflikt... zapalić czy mieć. Ludzka psychika potrafi wszystko, to fakt.

      A jeśli już mowa o umieraniu przy syndromie odstawiennym to na szczęście papierosów to nie dotyczy, ale w przypadku innych... no cóż, zdarza się i to bardzo często.

      Z KAŻDYM uzależnieniem trzeba sobie radzić w określony sposób. Nie ma jednej reguły, bo na każdego działa co innego. Nawet leki nie przyjmują się przecież u każdego.

      P.S Napiszę ponownie jeszcze jedną rzecz... W mojej pracy albo zapieprzałam 10 godzin bez przerwy, albo robiłam sobie przerwy na papierosa. Gdy raz poszłam na przerwę, bo po prostu musiałam usiąść zaraz dostałam ochrzan od menagerki! Telefonu w ogóle nie mogłam używać, nie mówiąc o innych rzeczach. Papieros był jedyną opcją żeby odpocząć nawet przez te 5 minut i wracać do pracy i wysłuchiwania od młodszej gówniary jaką się jest idiotką.

      Usuń
    7. Z resztą w sumie nie wiem po co da dyskusja... chyba tylko żeby wyprowadzić mnie z równowagi i przetestować moją silną wolę. NIE PALĘ od 12 dni i póki co nie mam zamiaru do nałogu wracać... Jednym rzuca się łatwiej, a innym trudniej... Wydaje mi się, że to, że nie paliłam praktycznie przez 9 miesięcy też jest swoistym sukcesem, z którego się cieszę.

      Jeśli ktoś nie może rzucić to znaczy, że nie jest na to jeszcze gotowy, ale kiedyś będzie... Nie każdy ma tyle samozaparcia i silnej woli. Ja swoją wykorzystuję w innych celach inaczej nadal prowadziłabym takie życie jak wcześniej.

      Usuń
  7. Witaj! Świetny blog. Zapraszam na mojego nowego bloga gdzie znajdziesz smaczne przepisy!

    OdpowiedzUsuń
  8. powodzenia!
    sama rzuciałam prawie 2 lata temu- pomógł mi tabex- polecam!
    3mam kciuki!

    Pozdrawiam,
    Fit
    ______________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz widzę ogrom postów na temat rzucenia palenia... Ja rzuciłam 2 lata temu i to była moja trzecia próba. Bez żadnych wspomagaczy, a paliłam naprawdę długo. Wszystko siedzi w głowie, wystarczy chcieć i rzucić :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Papierosy to straszne gówno. Nie odnajduję żadnego sensu w ich paleniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja rzucilam rok temu po 7 latach palenia!! Moj chłopak powiedział ze rok tolerował to ze pale ale teraz juz musze wybrac albo on albo papierosy bo on nie bedzie z kims kto swiadomie niszczy swoje zdrowie i tak wyszło ;)
    przyznam ze mimo wszystko zdazylo mi sie pare razy zapalic np na imprezie odruchowo po prostu zapominalam ze rzucilam i paliłam, w polowie sie ocknelam :P
    hehe ostatni raz zapaliłam chyba w lutym na imprezie 1 papieros :) i do tej pory jakos nawet po alkoholu mnie nie ciagnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. dasz rade! oczywiscie trzymam kciuka! ps. mi bardzo włosy poprawily sie po rzuceniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem palaczem. Rzucałam tyle razy, ale wystarczył stres/nerwowa sytuacja, a już stałam z papierosem. Zresztą co nałogowiec się bedzie nałogowcowi tłumaczył...
    Tyle prób już podjęłam, że w kolejną nie wierzę jakoś... Choc myślę o tym, choć chcę, bo kasy z dymem idzie tyle, że szok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na każdego kiedyś przychodzi czas :)
      Ja rzucałam, ale jednocześnie zastanawiałam się np. nad tym, że niedługo idę na wesele i jak ja tam wytrzymam bez papierosa. Oczywiście kupowałam paczkę i wypalałam... Podobnie z imprezami... Teraz mimo, że wiem, że szykuje mi się wyjazd (lubię palić w drodze), a potem wesele czyli alkohol, a do tego jeszcze stresujący egzamin poprawkowy, a potem praca magisterska... Tak bym mogła wyliczać w nieskończoność, ale wierzę, że mi się uda, bo czuję, że to odpowiedni moment. Też kiedyś Ci się uda, warto próbować. Zajrzyj na EXSMOKERS! To bardzo fajna motywacja do działania...

      Usuń
  14. "Chcesz być wolny to zacznij żyć bez papierosa" krótkie i treściwe. Jakoś nie mogę zrozumieć ludzi, którzy nawet nie próbują rzucić palenia.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3