15 lipca 2013

SCHUDŁAM... i co dalej?

Witajcie!
Wreszcie moje szalone, zabiegane życie trochę zwolniło co niezmiernie mnie cieszy. Dziś wreszcie odespałam cały weekend i jestem pełna energii by pokonać ostatnie egzaminy, które już w przyszły weekend. W tym tygodniu wreszcie udało mi się umówić do lekarza i dostałam termin na tatuaż więc oprócz nauki zajmę się również czymś innym. Powoli też zaczynam już planować swój wyjazd. 


Opracowałam także plan na kolejne 2 miesiące czyli moje wakacje, bo odczuwam niewiarygodną potrzebę powrotu do treningów. Przez ostatnie 2 miesiące mocno przystopowałam. Tylko trochę jeździłam na rowerze, spacerowałam i biegałam. Powróciłam również do mniej dietetycznego jedzenia, ale w dalszym ciągu próbuję odżywiać się zdrowo.


Jaki jest mój plan na najbliższe 2 miesiące (tuż po zagojeniu się tatuażu)? 
Mam zamiar zrzucić te zaległe 4/5 kg, które są wyjątkowo oporne i nie chcą dać się zrzucić! Jestem zdeterminowana, a moja motywacja sięgnęła zenitu! Kiedy jak nie teraz? 

Jak już pisałam w ciągu ostatnich 2 miesięcy wróciłam do mojego wcześniejszego, normalnego trybu życia. Praca, uczelnia i bardzo wiele spraw i problemów nie pozwoliło mi trenować, a zdrowe odżywianie stało się wyjątkowo trudne. Podeszłam jednak do sprawy zdroworozsądkowo i uznałam, że w ciągu kilku dni nie uda mi się zaprzepaścić niemal całego roku walki o nową siebie. Kilka dobrych nawyków mi oczywiście pozostało mimo absolutnego braku czasu. ZAWSZE zjadałam pełnowartościowe śniadania i piłam bardzo dużo wody. Do tego owoce, warzywka... Niestety czasem górę wzięły i te złe nawyki... Mimo wszystko przez miesiąc gorszego odżywiania i braku treningów moja waga i pomiary nie zmieniły się!

Często dostaje od Was wiadomości o treści "Schudłam i co dalej?". Kochane moje! Tutaj nie ma "dalej", jest "cały czas", ale też bez przesady. Jeśli zrzuciłaś tyle ile chciałaś i teraz boisz się wrócić do normalnego odżywiania to prędzej czy później zgubisz kolejne kilogramy, ale po co? Gdy rozstajemy się już z dietą redukcyjną wystarczy dodać około 300 kcal do naszego dziennego spożycia i powoli przyzwyczajać organizm, że będzie dostawał więcej wartości odżywczych niż do tej pory. Nie widzę również przeszkód w zjedzeniu np. kebaba czy pizzy lub też sięgnięcia po słodkości, ale trzeba robić to z głową! Nie rzucamy się od razu na duże ilości słodyczy czy śmieciowego jedzenia, bo organizm może się zbuntować i wszystko odłożyć. Raz na jakiś czas jednak można pozwolić sobie dosłownie na wszystko. W trakcie metamorfozy, trenując budujemy mięśnie, które są bardzo istotne w procesie metabolizmu, bo to dzięki nim nasz organizm spala więcej energii.

Ostatnio wszyscy moi znajomi pytają mnie czy nadal jestem na diecie, a ja odpowiadam, że w zasadzie to już nie, lub że nigdy na niej nie byłam! Osiągnęłam pierwszy cel czyli wagę 69 kg więc nie będę katować się nadal. W sumie to jak wiecie moja "dieta" to było po prostu zdrowe odżywianie i wcale nie odmawiałam sobie niektórych przyjemności. Teraz jem trochę więcej i już nie myślę o tym czy powinnam zjeść o jedną kostkę czekolady więcej czy mniej. Nie przytyłam, sylwetka mi się nie zmieniła więc naprawdę nie ma czego się bać. Mimo wszystko nie rezygnuję z ruchu i gdy mam wybór: rower vs samochód to odpowiedź jest prosta! Mam pewność, że przy odżywianiu zgodnym z zapotrzebowaniem energetycznym mojego organizmu i przy optymalnej ilości ruchu moja sylwetka się nie zmieni, ani w jedną, ani w drugą stronę.


Oczywiście jeśli ktoś stosował pseudo diety czyli głodówki to powrót do odżywiania zgodnego z zapotrzebowaniem kalorycznym bez konsekwencji będzie bardzo trudny, ale małymi kroczkami każdy dojdzie do celu! To kolejna wyższość "ZDROWEGO ODŻYWIANIA" nad "DIETAMI".


Przez najbliższe 2 miesiące jednak znów zacznę uważać na to co jem i zintensyfikuje trochę moje treningi. Mam zamiar przyjąć też jakieś wyzwanie np. związane z bieganiem czyli czymś co będę mogła wykonywać także podczas przebywania we Włoszech. 
Krótko mówiąc... WRACAM DO DALSZEJ WALKI! :)
Drżyj zawartości tłuszczu w moim organizmie!!! 

Jak słusznie wiele Was zauważyło w tym miesiącu nie było podsumowania, bo naprawdę nie ma co podsumowywać :) Nic się nie zmieniło oprócz tego, że moja obecna waga się ustabilizowała... Liczę na to, że przy kolejnych podsumowaniach wreszcie będę miała się czym pochwalić, bo ileż można czekać na dalsze efekty?

22 komentarze:

  1. Super że jesteś tak nastawiona,oby tak dalej:)

    No i muszę przyznać że post bardzo przydatny i wszystko napisane zgodnie z prawdą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie :D już nie mogę się doczekać aż pokażesz tatuaż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się już nie mogę doczekać czwartku, ale zdaje sobie też sprawę, że nie będę mogła się zbyt intensywnie ruszać przez jakiś czas :(

      Usuń
  3. Odnosze wrazenie ze od 2 miesiecy zbliza sie efekt jojo.Taka bylas zaparta a tu niespodzianka, jesz wiecej, nie chce ci sie cwiczyc.Tylko mi nie pisz ze czasu nie masz,ja pracuje,studiuje,mam meza i dziecko male a jakos daje rade codziennie cwiczyc.Dla chcacego nic trudnego,po prostu spoczelas na laurach i nie dbasz o siebie,ale to twoj problem pewnie za pol roku pojawi sie wpis ze wazysz 80 kg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko od 2 miesięcy zbliża się ten efekt jojo? Tak powiadasz? To bardzo ciekawe, bo to samo pisałaś w komentarzach kilka miesięcy temu :D Normalnie mam deja vu! Ach ta zazdrość...

      Usuń
    2. Czemu hejty z anonima? :D

      Usuń
    3. haha zazdrosc?czego mam ci zazdroscic ze piszesz ze żresz czy ze olewasz cwiczenia? owszem ładnie schudlas ale sama sobie jestes winna ze nie chudniesz dalej,smaczego przyrootu wagi zycze:):):):):):):):):)
      p.s. coraz mniej osob cie komentuje

      Usuń
    4. Nie wiem jak można zazdrościć tego, że "ktoś pisze...". No, chyba, że zazdrośnik pisać nie potrafi :)

      Właśnie byłam sama sobie winna, że nie chudłam nadmierną ilością treningów, ciekawe tylko, że od przeszło pół roku piszesz mi o efekcie jojo, a chyba nie masz pojęcia czym on tak właściwie jest. Podobno już wtedy mnie dopadł :) Żenujące...

      Usuń
    5. skoro waga się nie zmienia, pomiary też a pojawiają się grzeszki żywieniowe, to chyba znaczy, że wszystko się ustabilizowało i nie ma zamiaru zmieniać.
      u mnie stoi wszystko mimo, że ćwiczę i zdrowo się odżywiam, też efekt jo-jo się zbliza? hahaha
      pozdrawiam ;)

      Usuń
    6. Jeszcze się na pewno nie ustabilizowało :) Trochę czasu na to trzeba...
      Najgorsze jest to, że rzucam się na straszne ilości owoców...

      Nie przejmuj się :) Anonim mi groził efektem jojo w momencie gdy traciłam średnio 2kg na miesiąc, hehehe...

      Usuń
  4. Efekty będą na pewno, cierpliwości :) Dobrze wspomniałaś o nierzucaniu się na słodycze. Jak przez kilka miesięcy ćwiczyłam i jadłam zdrowo, chudnąc konkretnie, w styczniu 3 kg, tak teraz wszystko wróciło do pomiarów przed siedmioma miesiącami właśnie przez słodycze. Tyle czasu sobie odmawiałam, a potem jakbym nie widziała wcześniej czegoś co się nazywa cukier. Teraz zaczynam od początku choć nadal mam słabość do słodkości i nie łatwo mi z nich rezygnować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś będą :) Ta przerwa była mi potrzebna, bo teraz czuję jakbym zaczynała od nowa więc motywacja jest...

      Usuń
  5. pozdrawiamy hejtów zazdrośników :D
    przerwy się przydają, byle nie zaprzepaścić wszystkiego tak jak mówisz. :)
    Czasem jest, że po prostu się nie chce albo nie ma się czasu. trudno czasem po całym dniu bieganiny wykrzeszac z siebie jeszcze coś na ćwiczenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najlepiej zrobiła przerwa, którą miałam w grudniu, bo od razu po niej nagle zaczęłam zrzucać kilogramy i to bez obciążania się treningami.

      Gdybym miała naprawdę czas myśleć o odchudzaniu i treningach o o tym wszystkim to byłoby cudownie. O niczym innym w tej chwili nie marzę. W ciągu ostatnich 3 tygodni w domu przebywałam średnio 6-8 godzin dziennie (łącznie ze spaniem). Bywało i tak, że w ogóle nie byłam w domu przez kilka dni tylko ciągle w trasie. Tak kończy się niestety "ciągnięcie kilku srok za ogon" :)

      Usuń
  6. Życzę Ci powodzenia i duzo motywacji!!! Na pewno dasz radę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, trzymam kciuki za te ostatnie kilogramy. Podobno te są najbardziej oporne :) Gdzie zrobiłaś tatuaż i jaki? Jesteś wielka, bo osiągnęłaś naprawdę wiele ;) Moje grayulacje, podziwiam i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się z tego, że nadal są wokół mnie ludzie pełni zdrowego rozsądku:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wyobrażam sobie teraz powrotu do moich dawnych, ZŁYCH! nawyków żywieniowych;) Ja już chyba umrę zajadając się sałatą i kaszą:D Bo podoba mi się to jak się dzięki takiemu jedzeniu czuję;) I to jak wyglądam :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo rozsądnie podchodzisz do procesu odchudzania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, ile razy popełniałam ten błąd że najpierw pięknie trzymałam dietę, a potem powoli ale systematycznie znowu przybierałam na wadze. Widzę, że ty jesteś mądrzejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też schudłam i zastanawiam się co dalej.. czy się odchudzać jeszcze (bo gdzieniegdzie tłuszczyk mi zalega - ale ważę już 49 kg i chyba czas przystopować) czy może zacząć budować mięśnie.Na razie zaczęłam trening siłowy (4 razy w tyg)i tylko 2 raz w tyg - kardio. Zobaczę jak się będzie zmieniać moja sylwetka.. i czy trzeba będzie korygować treningi lub dietę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny post :) Życzę zatem wytrwałości w dalszej walce!
    Zapraszam do siebie :)
    http://nebeskaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3