Pogoda się troszkę zepsuła, ale mam nadzieję, że to nie odebrało Wam chęci do aktywności fizycznej, a wręcz przeciwnie! Ja wczoraj mimo tego, że miało padać wybrałam się na rower... Musiałam przejechać się do serwisu z zapowietrzonymi hamulcami, ale niestety nigdzie nie mieli dla mnie czasu więc postanowiłam sobie trochę pojeździć mimo braku możliwości ostrego hamowania.
Jak się potem okazało zrobiłam prawie 33 km...
Jeździłam sobie powoli, bez celu aż usiadłam na mojej ulubionej ławce pod Wawelem i znalazłam na niej naklejkę "KOCHAJ ŻYCIE!" To prawie jak jakiś znak, bo wczoraj było ze mną bardzo źle. Wystarczyła jedna sytuacja by całkowicie moja pewność spadła do poziomu zerowego, ale zacznę od początku...
W środę miałam rozmowę o pracę, na której poszło mi świetnie pomimo tego, że nie spełniałam wszystkich warunków pracodawcy. Właściciel firmy był mną oczarowany i bardzo żałował, że nie mam wykształcenia jakie wymagał, ale nie wykluczał możliwości zatrudnienia mnie i tak i tak. Okaże się w maju czy dostanę pracę, ale to nawet nie ważne. Moja samoocena wzrosła w ciągu kilku chwil i wiedziałam, że nic mnie już nie zatrzyma. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam... W czwartek spotkałam się z mężczyzną wręcz idealnym, z którym dosyć długo pisałam przez internet i uprzedzałam go, że jestem totalną wariatką i straszną gadułą. Byłam niesamowicie szczęśliwa gdy otrzymywałam każdą kolejną wiadomość, ale wygląda na to, że wszystko prysło jak bańka mydlana. Spotkaliśmy się na spacer, bo pogoda była do tego wręcz stworzona. Niestety już po powrocie do domu czułam, że coś będzie nie tak... Nie myliłam się! Moja pewność siebie spadła poniżej zera w ciągu kilku sekund, bo uświadomiłam sobie, że daleko mi do ideału, i że On się już nie odezwie, bo nie zasługuję na to.
Mam wrażenie, że powróciłam do punktu wyjścia...
Znów zaczęłam się zadręczać, że na nic nie zasługuję, bo wyglądam po prostu źle!
Musiałam wczoraj coś ze sobą zrobić by wyładować tą złą energię i przestać myśleć chociaż na chwilę. Dlatego właśnie wzięłam rower i już po powrocie do domu wypompowana z całej energii poczułam błogość! Uwolniłam się od złych emocji i pozbyłam negatywnej energii. Endorfiny potrafią zdziałać jednak cuda!
Jeśli potrafię znaleźć w sobie tyle siły by wyjechać pod górę na rowerze, by ćwiczyć z ciężkimi hantlami, by nosić naprawdę ciężkie zakupy i prowadzić samochód jak facet to znajdę w sobie tyle siły by pokochać życie i czerpać z niego garściami! Taki mam właśnie zamiar!
Może się tylko oszukuje, ale...
...teraz może być już tylko lepiej!
Nie pozwolę by jedna osoba zepsuła to na co pracowałam przez cały rok, ale to uświadomiłam sobie dopiero wczoraj! Choć pojawiła się złość i łzy to teraz wiem, że tak po prostu musiało się stać, choć nie tracę nadziei...
Przywykłam, że zawsze gdy czegoś bardzo pragnę to to się nie udaje, więc pora zmienić taktykę...
Kiedyś może trafię na kogoś kto zaakceptuje mnie w pełnym pakiecie... ze wszystkimi zaletami, ale również wadami. Nie ma co się zmieniać dla kogoś, nie ma co walczyć na siłę o odrobinę akceptacji.
Dostałam motywacyjnego kopa w tyłek!
Wszystko co teraz robię, robię tylko dla siebie... przestanę się zastanawiać nad każdym swoim krokiem, przestanę planować i analizować, bo to nie ma najmniejszego sensu.
Zdrowy egoizm to to do czego dążę!
Czytam wiadomości od Was, często bardzo osobiste więc postanowiłam napisać ten post...
Początkowo gdy postanowiłam coś zmienić w swoim życie robiłam to dla "świętego spokoju", po to by inni przestali się mnie czepiać i by udowodnić im, że potrafię się zmienić, że potrafię być lepsza! Teraz dopiero zaczynam to robić całkowicie dla siebie, a nie po to by podobać się innym, bo przecież gdy nie chcą to nie muszą patrzyć... Pora zadać sobie pytanie co tak naprawdę nami kieruje gdy postanawiamy się zmienić i zadbać o siebie, o swoją figurę. Jeśli robicie to dla kogoś to przestańcie, bo niepotrzebnie będziecie cierpieć...
Jeśli teraz nie jesteśmy dla kogoś wystarczająco dobre, to widocznie nigdy nie będziemy, bo ten ktoś nie zasługuje na kogoś takiego jak My... Niektórym ludziom nigdy nie będzie dosyć i ciągle będą oczekiwać czegoś więcej... Od takich ludzi najlepiej trzymać się z daleka.
A tymczasem trochę się pocieszę...
Moje życie to istny rollercoaster... raz na górze, a chwilę później w totalnym dole... Jednak nie załamię się, bo mam coś o wiele cenniejszego... Siłę do przezwyciężania tych wszystkich przeciwności losu...



.jpg)








