Dziś nadszedł wreszcie czas by podzielić się z Wami moją nową, wielką miłością kosmetyczną czyli recenzją produktów Green Pharmacy produkowanych przez Elfa Pharm. Jakiś czas temu ku mojej wielkiej radości zostałam zaproszona do Klubu Elfa Pharm i współpracy z tą marką.

W maju, tuż przed moim wyjazdem na urlop dotarła do mnie pierwsza przesyłka z Balsamem do włosów suchych i zniszczonych z olejem arganowym i granatem. Przez ostatnie 2 miesiące nie rozstawałam się z nim przy żadnym myciu włosów i teraz mogę podzielić się z Wami bardzo rzetelną recenzją po długim testowaniu tego produktu!

Jak już również pisałam, postanowiłam od razu dokupić sobie "do kompletu" szampon do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach z żen-szeniem, który dla moich włosów okazał się strzałem w dziesiątkę! Zawsze, a szczególnie latem wyglądam jak przetłuszczający się pudel! Moje włosy u nasady przetłuszczają się po kilku minutach, no może godzinach od mycia, a końce cały czas się puszą i są przesuszone.
Na dzień dzisiejszy śmiało mogę nazwać te kosmetyki MOIMI ULUBIONYMI!!!
Co jest najważniejsze w produktach Green Pharmacy?
Są w 100% naturalne i nie zawierają żadnych silikonów, parabenów, ani barwników dzięki czemu nawet moja bardzo wrażliwa skóra ze skłonnością do uczuleń świetnie przyjmuje te kosmetyki.
Ba! Żeby tylko świetnie je przyjmowała... One potrafią czynić cuda!!!
Kosmetyków zaczęłam używać regularnie na urlopie we Włoszech gdzie bardzo mocny wiatr, sól i słońce zawsze spalają moje włosy na sianko. Zawsze na wyjazd kupowałam najmocniejsze odżywki, które obklejały moje włosy i tylko teoretycznie zabezpieczały je przed działaniem bardzo trudnych warunków atmosferycznych. Wiatr w maju dawał się wyjątkowo we znaki i w momencie gdy pewnego dnia wybrałam się na wycieczkę rowerową miótł moimi włosami na każdą stronę mimo, że były związane i schowane pod kaskiem. Na końcówkach moich włosów jest jeszcze resztka trwałej ondulacji, którą zafundowałam im rok temu i która to okazała się największym grzechem urodowym jaki w ogóle mogłam popełnić! Oprócz tego od przeszło pół roku mam na włosach ombre hair.
Zawsze obsesyjnie dbałam o włosy i największy horror przeżywałam za każdym razem gdy szłam do fryzjera! Było nawet gorzej niż przy wizycie u dentysty! Serio, serio! Na głowie miałam już dosłownie wszystko... każdy kolor, kombinację, niemal każdą długość, fryzurę... Tylko dredów uniknęłam decydując się na warkoczyki. Miałam trwałą, przedłużane i zagęszczane włosy. Przeżyły dosłownie wszystko i nigdy nie miałam z nimi większych problemów oprócz suchych końców i przetłuszczającej się nasady włosów. Po takim katowaniu wreszcie jednak odmówiły mi posłuszeństwa...
Balsam do włosów zniszczonych i suchych nakładałam na samą długość włosów. Zaczynałam mniej więcej na wysokości uszu. Zawsze zostawiałam go na włosach na około 10-15 minut po czym spłukiwałam. Po myciu nakładałam jeszcze olejek z L'oreal na moje puszące się końce. Po balsamie włosy są gładziutkie, świetnie dają się rozczesać i nie kruszą się! Po zużyciu prawie całego opakowania zauważyłam zdecydowaną poprawę ich stanu. Włosy nie plączą się, są nawilżone i niesamowicie błyszczące. Nawet na szczotce pozostaje ich zdecydowanie mniej. Chyba nigdy wcześniej nie zauważyłam żeby moje włosy tak pięknie błyszczały szczególnie w momencie gdy od jednego do drugiego farbowania minęło ponad 3 miesiące.
Balsam regeneruje uszkodzone włosy, wzmacnia je i zabezpiecza przed kolejnymi uszkodzeniami spowodowanymi np. wysoką temperaturą czy działaniem czynników zewnętrznych. Dostarcza im składników niezbędnych do szybkiego wzrostu, a także do pełnego blasku i zdrowego wyglądu! Balsam zapewnia włosom optymalne nawilżenie i włosy nawet po myciu w twardej wodzie nie są suche. Nie obciąża, nie skleja i nie sprawia, że włosy przetłuszczają się szybciej. Już po kilku użyciach można zauważyć różnicę gołym okiem.
Skład balsamu: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Ceteareth-20, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocpheryl Acetate, Punica Granatum Extract, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Behentrimonium Chloride, Citric Acid, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate.
Cena produktu: około 7-8 zł.
W drogeriach bardzo często można znaleźć różne promocję na produkty marki Green Pharmacy. Ja np. całkiem niedawno kupiłam sobie kolejny szampon (tym razem do włosów zniszczonych) za 5,99 zł (Rossman)
Uwielbiam naturalne kosmetyki! A Wy?
Ostatnio w moje łapki wpadł również jedwab w płynie z Green Pharmacy, który dopiero zaczynam testować na swoje mocno przesuszone słońcem, wiatrem, trwałą i rozjaśnianiem końce. Za jakiś czas podzielę się z Wami swoją opinią także na temat szamponów i jedwabiu, które również stosuję regularnie. Moja Mamusia również "padła ofiarą" mojego uwielbienia do naturalnych kosmetyków Elfa Pharm i zaczęła stosować Olejek Łopianowy ponieważ ma bardzo suchą i wrażliwą skórę głowy.

Wybór balsamów, szamponów, olejków itd. jest tak duży, że każdy znajdzie coś co będzie spełniać wymagania jego skóry i włosów!
Już nie mogę doczekać się kolejnych kosmetyków do testowania od Elfa Pharm!!!
Oczywiście wszystkim będę się z Wami dzielić na bieżąco!
Naprawdę warto przerzucić się ze zwykłych kosmetyków, w których w składzie znajdziemy samą chemię na te naturalne, które nie dość, że mają o wiele niższą cenę to są również lepsze dla naszego zdrowia, a także urody. Czego chcieć więcej? Szczerze mówiąc to nie wiem czy po tych kosmetykach jeszcze kiedyś wrócę do stosowania zwykłych szamponów czy odżywek jak Fructis czy Pantene (które stosowałam wcześniej).
A Wy? Stosowałyście już kosmetyki Green Pharmacy?






