Piekne Zdrowie - Blog o zdrowiu i urodzie

10 listopada 2012

Aktywnie!

Dzisiaj zaczynam dzień na wesoło :)



Wczoraj przeszłam samą siebie... byłam na godzinnym pilatesie, podczas którego w myślach pojawiało mi się tylko jedno słowo "sadysta!". Myślałam, że wyzionę ducha na tych zajęciach i cały czas myślałam, że to za sprawą Pana instruktora, który z kolei bardziej niż kobieta motywował mnie do działania. Chociaż początkowo miałam ochotę wyjść... Po zajęciach usłyszałam, że powinnam pójść na wyższy poziom (średnio-zaawansowany) i zobaczyć czy mam z jakimiś podstawami jeszcze problemy, w każdym razie byłam w ciężkim szoku, że po ponad półrocznej przerwie to właśnie mnie wytypował na wyższy poziom... Miło :) To znaczy, że jednak te moje ćwiczenia przynoszą efekty... Dobrze jest wiedzieć, że aktywność pozostawia swój ślad na mojej sylwetce.

W zasadzie podczas zajęć przychodziła mi do głowy jeszcze jedna rzecz... Patrzyłam na siebie w wielkim lustrze w sali i czułam się ŚWIETNIE w swoim ciele! Podobało mi się to co widzę... Lustra w siłowniach, salach fitness itd. zawsze przekłamywały w drugą stronę przez co czułam się gruba, ale teraz wyjątkowo byłam zachwycona tym co widzę, chociaż to dopiero 2 miesiące... a co będzie za kolejne 2?

Po pilatesie prosto poszłam na basen, posiedziałam 15 minutek w saunie, potem 20 minutek w solankowym jacuzzi, a na koniec 45 minut pływania bez przerwy! Kolejne kalorie zostały spalone!

Po powrocie do domu nie mogłam sobie znaleźć miejsca więc robiłam wszystko co popadnie, a w rezultacie zabrałam się jeszcze za SKALPEL Ewy Chodakowskiej i ćwiczenia na brzuch, w sumie 1 godzina ćwiczeń...
Dzień był mega udany i zaliczam go do jednych z najlepszych! Byłam zmotywowana i znalazłam w sobie złoża niespożytkowanej energii...

9 listopada 2012

54 dzień metamorfozy czas zacząć...

Powoli kończę 8 tydzień ćwiczeń z Ewą Chodakowską i aż sama jestem ciekawa efektów po kolejnym zakończonym miesiącu, tym bardziej, że w tym miesiącu starałam się bardzo by ćwiczyć jak najwięcej i przykładam się do każdego ćwiczenia... Do pełnych 8 tygodni zostało mi jeszcze 3 dni i to aż 3 dni na kolejne ćwiczenia :)

Wczoraj zrobiłam rozgrzewkę z turbo + 5 rund, a potem cały skalpel i ćwiczenia na brzuch z PnŚ (do których linka wrzucałam w poprzednim poście) W sumie 1,5 godziny morderczych ćwiczeń z Ewą Chodakowską. Może i 24 treningi na 54 dni to nie dużo, ale zawsze coś... Dziś też jest przecież dzień :)


8 listopada 2012

Być FIT, nie FAT!

Motywacjo! Motywacjo! Gdzie jesteś?

Czasem czuję, że nie mam siły wstać z kanapy przez co biernie spędzam czas odświeżając posty znajomych na Facebooku lub wpatruje się tępym wzrokiem w TV, szczególnie w takie dni jak teraz, ciemne, zimne, wilgotne... brrrr! Aż się nie chce ruszyć. No i jak tu znaleźć motywację do ćwiczeń? W lecie pogoda zachęcała do spacerów, biegania, roweru czy rolek, a co robić jesienią żeby zachować formę? Wiadomo, że gdy przyjdzie zima to wskoczymy na snowboardy, narty, łyżwy, ale póki co musimy wymyślić inne formy ruchu.

Ja zdecydowanie polecam ćwiczenie w zaciszu własnego domu. Wchodząc na YT znajdziemy tysiące filmików o tym jak być FIT, a nie FAT i jeszcze więcej ćwiczeń na wszystkie partie ciała. Zrobiłam odpowiednią selekcję i zdecydowanie jeżeli chodzi o ćwiczenia, które przynoszą niepodważalne efekty (oczywiście gdy wykonujemy je systematycznie) to zestawy ćwiczeń Ewy Chodakowskiej, a także A6W oraz 8minutowy ABS.


Pierwszym rzutem na matę (moim skromnym zdaniem) jest SZOK TRENING autorstwa Ewy Chodakowskiej:



Trening działa na wszystkie partie mięśni, ujędrnia i wysmukla ciało, a do tego dostarcza pełną dawkę endorfin czyli hormonów szczęścia. Można się konkretnie wypocić i wyzbyć się wszystkich negatywnych myśli. Cały zestaw ćwiczeń wystarczy powtarzać 3 razy w tygodniu, a efekty są spektakularne już po miesiącu! Do tego trening przyśpiesza nasz metabolizm i pozwala spalać kalorie nawet po treningu!

W dalszej kolejności uwielbiam ćwiczenia na brzuch przygotowane przez Ewę Chodakowską również na potrzeby programu PnŚ:


ĆWICZENIA NA "OPONKĘ"

Następnie polecam wszystkie płyty Ewy czyli:

1. Totalna Metamorfoza - SKALPEL
2. Spalanie i Modelowanie - KILLER
3. Turbo Spalanie - TURBO

Ja najczęściej wybieram SKALPEL. Ćwiczenia nie wymagają dużej siły i rewelacyjnej koordynacji ruchowej więc każdy może sobie z nimi poradzić, nawet JA! Bardzo szybko poprawiają postawę poprzez wzmacnianie mięśni brzucha, już po kilku razach z łatwością utrzymuje się prosty kręgosłup. Moja metamorfoza w głównej mierze jest zasługą właśnie tego zestawu ćwiczeń (dokładną rozpiskę moich treningów dodam w kolejnych postach).

Bardzo podobają mi się również ćwiczenia z płyty 3 - TURBO, jednak nadal mam za mało siły by trening wykonać bez przerw oraz w całości. Wierzę jednak, że w najbliższej przyszłości się uda! Oczywiście o wszystkich postępach będę informować was na bierząco!

Polecam także:

8 minutowe ćwiczenia na brzuch - ABS


Oraz Aerobiczną 6 Weidera



Ćwiczenia te są jednak najskuteczniejsze u osób, które chcą wymodelować istniejące już mięśnie na brzuchu, niestety efektu wyszczuplenia i spalenia kalorii nimi nie uzyskamy. Warto połączyć je z kilkuminutową rozgrzewką Cardio, która sprawi, że będziemy spalać sukcesywnie kalorie.


O kolejnych motywatorach na sezon jesienno-zimowy napiszę już wkrótce, chociaż nie ukrywam, że za letnim sezonem rowerowym już powoli zaczęłam tęsknić...
A tutaj ja z moim rowerem w Ojcowskim Parku Narodowym i to jeszcze całkiem niedawno, bo 2 tygodnie temu!



A teraz pora ruszyć się z przed komputera i iść poćwiczyć... Dziś moje kolejne podejście do TURBO, a potem w miarę możliwości SKALPEL.

O wadze i innych pomiarach słów kilka...

Czy też tak macie, że na samo słowo "waga" reagujecie podniesionym tętnem???


Chyba każda z nas stojąc na wadze, widząc te "rozbiegane" cyferki, które dopiero po dłuższym czasie ustawiają się w określoną kolejność modli się by owa kolejność była jak najbardziej korzystna dla nas. Niestety urządzenie to rzadko kiedy jest dla nas łaskawe... Choćby nawet wskazywało mniej niż przy poprzednim pomiarze to i tak na dłuższą metę nie będziemy w 100% zadowolone, może tylko przez chwilę, a potem? Potem będziemy się zastanawiać czemu nie większy ubytek wagi. Ja (o dziwo!) nie boję się stanąć na wagę, bo mam świadomość tego, że nigdy pomiar nie będzie mnie zadowalał. Podchodzę do tego z dystansem i jest to dla mnie tylko pewnego rodzaju formalność. Czasem nawet lubię swoją wagę, która oprócz wagi wskazuje także procentowy udział mięśni, tłuszczu i wody w organizmie. Kiedy ćwiczysz, dobrze się odżywiasz i trzymasz się podstawowych zasad treningowych efekty zawsze są widoczne pomimo tego, że Twoja waga rośnie! Spytasz mnie "Jak to?", a ja chętnie Ci odpowiem!

Od dawna wiadomo, że mięśnie są cięższe niż tłuszcz, a ćwicząc w odpowiedni sposób spalamy tłuszcz i budujemy masę mięśniową... to oczywiste, że nasza waga może wzrastać! Sama miewałam depresję i całkowity brak motywacji widząc, że moja waga ciągle, ale to ciągle rośnie! A teraz? Teraz już wiem, że moje "sadełko" zamienia się w mięśnie, a to wszystko dzięki mojej wadze z dokładnymi pomiarami. Już nie przejmuję się tym, że ważę więcej.


Waga tłuszczu i mięśni - dlaczego ważymy tak dużo?

Tak na marginesie być może pamiętacie największy horror ze szkół podstawowych czy gimnazjalnych? Grupowe wizyty u higienistki szkolnej... sprawdzanie wzroku, czystości włosów, paznokci i.... WAGI!!! Pamiętam to jak dzisiaj! To był dla mnie naprawdę koszmar! Zawsze byłam wysoka, prawie (lub) najwyższa w klasie, ale na to nikt wówczas nie zwracał uwagi. W szkole trenowałam także piłkę nożna i przygotowywałam się do bycia zawodowym sportowcem, a konkretnie snowboardzistką. Co w związku z tym? Musiałam mieć bardzo wysoki poziom umięśnienia... ale oczywiście to też nie tłumaczyło mojej wagi.
Mając te 14 lat ważyłam około 55 kg, a moje koleżanki dużo mniej. Mimo wszystko nie wyglądałam w cale od nich grubiej, ale czułam się gruba jak świnia. Wmawiałam to sobie tak mocno, że nie umiałam sobie z tym poradzić, czułam się brzydka i automatycznie pojawiły się trudności w socjalizacji z rówieśnikami. Byłam wycofana, trzymałam się na uboczu i nikomu nie umiałam zaufać. Oprócz mięśni, wzrostu miałam już także spory (jak na nastolatkę) biust w rozmiarze 75D, na tamtą chwilę NIESTETY!

Do czego zmierzam? 

Teraz już wiem, że wysoka waga to zasługa mięśni, a nie koniecznie tłuszczu. Niektóre z nas mają także ciężkie, grube kości co również wpływa na pomiar... Jaki z tego morał? Wyrzućmy nasze wagi!!! Ewentualnie zamieńmy je na takie, które mierzą zawartość mięśni, wody i tłuszczu, bo tylko wtedy będziemy widzieć efekty!

Jak to wygląda w tym roku u mnie? 

W pewnym momencie pojawiła się znienawidzona liczba 8 z przodu mojej wagi... Wtedy dostałam "kopa" do dalszego działania! Musiałam coś z tym zrobić!

16 tydzień roku (punkt kulminacyjny)

Waga: 80,2 kg
Tłuszcz: 35,6%
Woda: 44,4%
Mięśnie: 31,2%

34 tydzień roku (pełna mobilizacja)

Waga: 76,2 kg
Tłuszcz: 32,5%
Woda: 46,6%
Mięśnie: 32%

46 tydzień roku (obecne efekty)

Waga: 74,8 kg
Tłuszcz: 31,6%
Woda: 46,6%
Mięśnie: 33,4%

A co będzie dalej? Czas pokaże... W końcu to dopiero początki mojej metamorfozy zarówno tej zewnętrznej jak i wewnętrznej. Już wkrótce, bo 12.11 miną moje 2 miesiące z treningami Ewy Chodakowskiej, a wtedy kolejne porównawcze zdjęcie moich efektów. <3

Nie sugerujcie się wagą! Dokładnie się mierzcie i róbcie zdjęcia! Największe efekty są nie widoczne gołym okiem, zmiany zachodzą wewnątrz! <3

Porównanie 1 kg mięśni i 1 kg tłuszczu

Moje początki... "Przed" i "Po"

Na miły początek... oto moje efekty ćwiczeń z Ewą Chodakowską po miesiącu:

Moja miesięczna metamorfoza przed i po z programem ćwiczeń Ewy Chodakowskiej. Efekty skalpela.
Moja miesięczna metamorfoza przed i po z programem ćwiczeń Ewy Chodakowskiej. Efekty skalpela.



Moje drogie Panie i Panowie!
Oto ja! Przed i po! Chyba nie muszę wyjaśniać, które jest, które :)

Najzwyczajniej w świecie zaczęłam... Wróciłam z 3 tygodniowego urlopu, który był dosyć aktywny... spacery, rower - zdecydowanie duża porcja ruchu w stosunku do mojego statecznego życia na "czterech kółkach". Nie potrzebowałam specjalnej motywacji, nikt nie musiał mnie namawiać. Po prostu pewnego dnia usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa jak zawsze i poczułam, że muszę też spróbować! Ani się nie obejrzałam, a już byłam po pierwszym "Skalpelu" z Ewą Chodakowską! I tak to się zaczęło...
Zdjęcie "przed" zostało zrobione 19.09, a zdjęcie "po" 24.10... W między czasie oczywiście sobie trochę pofolgowałam i praktycznie cały jeden tydzień brakowało mi motywacji do ruszenia się z łóżka...

Co będzie dalej? Zobaczymy...

Zaczynamy...

No to zaczynamy...
Bloga założyłam z myślą o motywacji dla osób, które cały czas próbują zmienić swoje ciało na lepsze, które walczą o piękną sylwetkę i zdrowie! Ja nie jestem inna, od lat mam dokładnie to samo. Próbowałam już chyba każdej diety, choć nigdy nie wierzyłam w ich działanie, próbowałam różne zabiegi, ćwiczenia, ale wszystko przynosiło znikome efekty. Od 2 miesięcy ćwiczę - to mój 8 tydzień z Ewą Chodakowską i mimo, że łącznie były to tylko 22 treningi + od czasu do czasu brzuszki różnego rodzaju + rower + basen... Efekty podobno się pojawiły. Dlaczego "podobno"? Jestem jedną z tych osób, które niesamowicie krytycznie podchodzą do wszystkiego, do tego jestem okropnym niedowiarkiem i wszystko muszę sprawdzić sama na sobie. No cóż... najwyżej się sparzę, prawda? Tym razem przyznam wam, że się nie sparzyłam! Aż nie mogę doczekać się efektu końcowego czyli końca roku, bo do tego czasu założyłam sobie cel... ambitny cel! Chcę uzyskać swój stary rozmiar - 38! Oczywiście podchodzę do tego spokojnie, na luzie i z dystansem, ale nie ukrywam, że jestem w stanie wiele zrobić by to osiągnąć... nooo, nie poświęcę swoich słodkości i innych grzechów :)

Cały ten blog będzie opisem mojej walki o wymarzoną sylwetkę o upragniony efekt!
Uwielbiam gotować więc nie zabraknie tu ani przepisów na pyszne potrawy, ani zdjęć z efektami ćwiczeń... Nie zabraknie niczego co jest związane z moją tematyką! Mam nadzieję, że pisanie bloga zmotywuje mnie do jeszcze większej walki o swoje marzenia!

Do kolejnego przeczytania! <3