Piekne Zdrowie - Blog o zdrowiu i urodzie

2 marca 2013

FRUSTRACJA - MOTYWACJA!


WITAJCIE PONOWNIE! 
Tym razem postanowiłam wylać z siebie swoją dzisiejszą frustrację i liczę na to, że ten zabieg całkowicie uwolni mnie od paskudnego samopoczucia. W ciągu tych niemal 6 miesięcy miałam dopiero dwie, poważne chwile zwątpienia kiedy to miałam ochotę tym wszystkim rzucić i wrócić do dawnego trybu życia. Dziś jest trzeci taki przypadek... Początkowo potrafiłam się zniechęcić byle czym, ale teraz już było lepiej... Cieszyłam się każdym zrzuconym kilogramem i ubytkiem centymetrów, choćby tym najmniejszym, ale w czwartek zwariowałam ze szczęścia! Obiecywałam sobie, że nie będę się ważyć częściej niż raz na miesiąc, ale coś mnie podkusiło i stanęłam na wagę... Mówię Wam! Ona, ta wredna waga się do mnie uśmiechała i zapraszała mnie do ważenia... ;) Absolutnie nie żałuję, że wtedy uległam, bo moja waga pokazała...
...68,9 kg!!!
A do tego 27,2% tłuszczu i 35,7% mięśni.

Cieszyłam się jak wariatka i od razu z piskiem pobiegłam do komputera żeby pochwalić się tym wynikiem na  moim Fan Page'u na Facebooku! Oj uwierzcie mi, to dla mnie nie lada wyczyn, bo taką wagą mogłam się pochwalić ostatnio gdy byłam jeszcze nastolatką, a nie jestem już nią od prawie 7 lat ;) Dodatkowo tego samego dnia dowiedziałam się, że zdałam ostatni egzamin w mojej sesji, którego baaaardzo się bałam! Jak tu się więc było nie cieszyć? 

Obawiałam się jednak cały czas tego, że moja waga do PONIEDZIAŁKOWEGO PODSUMOWANIA się zmieni i znów wróci do stanu poprzedniego i co? Wygląda na to, że miałam rację! Dziś znów mnie coś podkusiło i stanęłam na wadze i wierzcie na słowo... nie chciałam na to patrzyć! Okazało się, że nagle moja waga wzrosła o 2 kg. Nie załamuje się, bo wiem, że to może być kwestia zatrzymania wody w organizmie. 

Wróciłam do punktu wyjścia i jestem wściekła! Nie lubię, albo nawet nienawidzę swojej wagi! Wezmę ją i wyrzucę przez okno, co Wy na to? :) Może lepiej nie, bo to wredne, złośliwe urządzenie jeszcze by pewnie spadło komuś na głowę! Oczywiście doskonale wiem, że powinnam się mierzyć, a nie ważyć, bo sama bardzo często w swoich postach na to naciskam, ale same wiecie jak to czasem jest. Trzeba się kilka razy sparzyć, żeby przestać wkładać łapę w ogień... TO SAMO TYCZY SIĘ WAGI!

Oficjalnie zatem obiecuję, że nie będę się ważyć codziennie, a co najwyżej RAZ NA TYDZIEŃ! Mierzyć będę się jak zawsze raz w miesiącu i ten moment nastąpi już w PONIEDZIAŁEK! Trochę zaczęłam się bać, choć jeszcze wczoraj byłam pewna swoich efektów. Im bliżej "godziny zero" tym bardziej moje myśli obsesyjnie krążą tylko wokół mojego odchudzania. Na szczęście w poniedziałek będzie już "PO KRZYKU" i okaże się jak się zmieniłam w przeciągu 6 miesięcy :)



Teraz tym bardziej nie mogę odpuścić, a nawet NIE MAM ZAMIARU ODPUSZCZAĆ! 
Waga płata mi figle, a lustra bardzo często nie chcą ze mną współpracować pokazując mi całkowicie inny obraz niż bym chciała, ale NIE PODDAM SIĘ! 


Właśnie do tego zmierzam tym postem...


Nie poddawaj się nawet gdy tracisz nadzieję, gdy coś Cię mocno frustruje! Jeżeli tylko robisz wszystko tak jak należy - stosujesz się do zasad zdrowego odżywiania, a do tego ćwiczysz to niemożliwe byłoby gdyby Twoje ciało na to nie reagowało! Wszystko jest tylko kwestią podejścia! Ja mogłam tym rzucić już kilka razy, ale wierzę, że efekty są i że to tylko ja ich nie widzę! Robię to dla siebie, dla lepszego samopoczucia, dla zdrowia, a nie tylko dla sylwetki... Ale ja też jestem tylko kobietą, która chciałaby widzieć efekty już po jednym treningu.

UZBROIŁAM SIĘ JEDNAK W CIERPLIWOŚĆ! 
TY TEŻ MUSISZ! 





PAMIĘTAJCIE! 
Gdy jesteście bliskie temu by się poddać pomyślcie, że nie jesteście w tym same! Każda z nas mierzy się z takimi problemami co najmniej raz w miesiącu! Jestem z Wami całym serduchem i mam nadzieję, że kiedyś wszystkie dojdziemy do tego co sobie wymarzyłyśmy <3

Żeby jednak dojść tam gdzie chcemy trzymajmy się jednak kilku zasad:

  • JEDZ ZDROWO!
  • PIJ DUŻO WODY!
  • INTENSYWNIE TRENUJ!
  • ŚPIJ DOBRZE!
...i powtarzaj to każdego dnia!

Na koniec zdradzę Wam w tajemnicy, że ja dziś nie popełniłam żadnego błędu, nawet tego najmniejszego... Na obiad miałam pyszną i zdrową kremową zupkę z brokułów, którą wprost uwielbiam, a teraz mam tyle energii, że nie mogę doczekać się treningu...




Tymczasem idę się rozgrzewać, bo dziś planuję trochę bardziej intensywny, domowy trening... Moje ukochane butki "zawdziane"...
Kto się przyłączy?

READY? LET'S GO!!!



NOWE WYZWANIE - TURBO JAM z Chalene Johnson!

Witajcie!
Jakiś czas temu napisałam Wam, że powoli rozszerzam swoje doświadczenia z domowymi metodami treningowymi, w których zakochałam się za sprawą ćwiczeń, których autorką jest Ewa Chodakowska. Nikt nie zaprzeczy, że treningi z nią przyniosły mi bardzo dużo korzyści i przede wszystkim sprawiły, że podniosłam swoje leniwe "cztery litery" z kanapy! Zmiany i rozwój w życiu są jednak nieuniknione, a ja przecież muszę testować różne programy by móc podzielić się tą wiedzą z Wami!

Zdaję sobie sprawę, że moja obecna, wielka miłość czyli TURBO JAM nie jest żadną nowością i zapewne słyszałyście i czytałyście już o nim tysiące razy, ale postanowiłam dołożyć swoje "3 grosze" i opisać Wam tą metodę treningową z perspektywy osoby, która jeszcze całkiem niedawno miała trudności z wyjściem na I piętro i z podstawowymi treningami.


CHALENE JOHNSON to autorka treningów:

  • Turbo Kick 1998
  • PiYo 2000
  • Turbo Jam 2005
  • ChaLEAN EXTREME 2008
  • Turbo Fire 2010
Oprócz tego jest niesamowicie energiczną, 44 letnią kobietą, która potrafi zmotywować do tego stopnia, że człowiek zapomina o swoich problemach i wkłada całe swoje serce i energię w trening. Gdy zobaczyłam jej wiek nie mogłam w to początkowo uwierzyć! Jednak miłość do fitnessu i zdrowego trybu życia potrafi czynić cuda. Nie mam również pojęcia skąd w tak drobnej i niziutkiej kobiecie tyle energii, bo Chalene mierzy tylko 1,57 metra wzrostu, a energią tryska niczym wulkan!

Chelene połączyła jej ulubione aktywności fizyczne czyli Tae Kwon Do, Aerobik i Taniec i stworzyła swoje programy treningowe, które w USA rozprzestrzeniły się niczym epidemia! Zaczynała od prowadzenia treningów w małej sali, a w tym momencie z jej programami trenują tysiące ludzi na całym świecie! 


O TURBO JAM dowiedziałam się przypadkiem. Kiedyś na Blogu pisałam, że rozważam możliwość rozpoczęcia treningów TURBO FIRE, ale jedna z czytelniczek odradziła mi to. Wynikało to z faktu, że mogłabym załatwić na amen swoje kolana, które mogłyby nie wytrzymać tak intensywnych treningów, w których jest dużo skoków, a wysokie tempo często nie pozwala wykonywać ćwiczeń poprawnie. Napisała mi o TURBO JAM - treningu podobnym, ale łatwiejszym o trochę mniejszym tempie. Od razu zasięgłam pomocy WUJKA GOOGLE i znalazłam sporo informacji na temat programu. Postanowiłam spróbować coś zmienić i OTO JESTEM! :)


Gdy pierwszy raz włączyłam program miałam wrażenie, że mam do czynienia z czymś bardzo prostym. Kiedyś chodziłam na karate, prosiłam kolegów by uczyli mnie boksu, a kilka lat temu pokochałam sztukę samoobrony i Krav Magę. Oprócz tego uczyłam się tańczyć podczas każdych wyborów Miss gdzie choreografia polegała głównie na krokach tanecznych. Myślałam, że nic mnie nie zaskoczy! 
Oczywiście standardowo musiałam się mylić, bo treningi wcale nie są takie proste jakby mogło się wydawać, ale to nie ważne!
Pokochałam TURBO JAM! Jest on w 100% spełnieniem moich oczekiwań... 


Co pokochałam w TURBO JAM?

  • NIESAMOWITĄ ENERGIĘ, która udzieli się chyba każdemu ćwiczącemu! Chalene i jej ekipa są jak wirus - ZARAŻAJĄ! To niesamowicie pozytywni ludzie, prawdziwi, uśmiechnięci! Mam nadzieję, że też taka się stanę... Gdy oglądałam płyty zastanawiałam się jak można się szeroko uśmiechać podczas tak intensywnych ćwiczeń, ale gdy odpaliłam pierwszy trening wszystko nagle stało się jasne! Oj uwierzcie mi na słowo, że jednak można! 
  • ENERGICZNA MUZYKA, to coś czego zdecydowanie brakowało treningom Ewy Chodakowskiej, z którymi ćwiczyłam do tej pory. Gdy ćwiczyłam z jej płytami to najczęściej wyłączałam głos i trening wykonywałam w ciszy lub przed telewizorem. Chyba tylko przy pierwszych próbach byłam wstanie wysłuchać płyty w całości. W Turbo Jam muzyka sprawia, że trening staje się dobrą zabawą!
  • ŁATWIEJSZA OPCJA, podczas treningów zawsze na sali są 2 osoby, które pokazują ćwiczenia w wersji dla początkujących co bardzo mi się podoba! Czasem gdy brakuje mi siły to chętnie korzystam z takiego ułatwienia.
  • ZMIENNE TEMPO, które pozwala mi złapać oddech nawet przed i po bardzo intensywnych ćwiczeniach.
  • RÓŻNORODNOŚĆ, bo cały program składa się z kilku części, a każda z nich jest inna mimo, że opiera się na kilku podstawowych ruchach.


TURBO JAM SKŁADA SIĘ Z:


TURBO JAM DISC 2:
- LEARN & BURN
- 20 MINUT WORKOUT
- TURBO SCULP
TURBO JAM DISC 2:
- CARDIO PARTY
-AB JAM

To podstawowy zestaw 2 płyt, na których znajduje się aż 5 treningów! 

Learn & Burn - to świetny trening dla początkujących, który składa się z części LEARN, czyli nauki podstawowych ruchów i BURN, czyli treningu, który wykorzystuje te ruchy.
Czas trwania: ok. 30 minut
20 Minut Workout - to intensywny trening z podkręconym tempem, który ma na celu spalić jak najwięcej kalorii zarówno podczas treningu jak i po nim. 
Czas trwania: ok. 20 minut

Turbo Sculp - trening z wykorzystaniem ciężarków, modelujący całą sylwetkę, a w szczególności ramiona, pośladki i brzuch. 
Czas trwania: ok. 40 minut

Cardio Party - trening wykorzystujący energiczną muzykę, spalający tłuszcz i modelujący całe ciało od stóp do głów! 
Czas trwania: 45 minut

AB Jam - trening modelujący i wzmacniający mięśnie brzucha, który składa się z 2 części. 
10 minut ćwiczeń na stojąco i 10 minut ćwiczeń na macie.
Czas trwania: 20 minut


TURBO JAM - PUNCH KICK & JAM
Intensywny trening składający się z dużej ilości wykopów i uderzeń, dla osób bardziej zaawansowanych. 
W połowie treningu umieszczone jest TURBO czyli kilka minut bardzo intensywnego treningu cardio.
Czas trwania: 50 minut


TURBO JAM - LOWER BODY
Trening ogólnorozwojowy skupiający się głównie na dolnych partiach ciała - formujący pośladki, uda i nogi, ale nie pomijający górnych partii ciała, które także podczas treningu pracują. 
Czas trwania: 30 minut




TURBO JAM - FAT BLASTER
Bardzo intensywny trening! Prawdziwe TURBO, które ma na celu spalić jak największą ilość kalorii zarówno podczas treningu jak i przez kolejne 48 godzin!
Czas trwania: 30 minut



TURBO JAM - CARDIO PARTY MIX 2
To druga część  treningu wykorzystującego energiczną muzykę, spalającego tłuszcz i modelującego całe ciało od stóp do głów! 
Czas trwania: 45 minut


TURBO JAM - CARDIO PARTY MIX 3
Trzecia część  treningu wykorzystującego energiczną muzykę, spalającego tłuszcz i modelującego całe ciało od stóp do głów!
Czas trwania: 50 minut





TURBO JAM - 3T
Trening z wykorzystaniem ekspanderów, gum fitness lub ciężarków angażujący całe ciało, modelujący i formujący najbardziej problematyczne partie ciała. 
Czas trwania: 35 minut 


TURBO JAM - GET ON THE BALL:
- KICKIN' CORE - połączenie treningu cardio z ćwiczeniami wzmacniającymi mięśnie brzucha i cały korpus oraz z ćwiczeniami z wykorzystaniem piłki fitness.
Czas trwania: 45 minut


TURBO JAM - GET ON THE BALL:
- TOTAL BODY BLAST -
ćwiczenia z wykorzystaniem piłki fitness spalające tkankę tłuszczową i modelujące całe ciało.
Czas trwania: 60 minut


TURBO JAM LIVE!:
- BODY SCULP
- CARDIO PARTY REMIX
Trening "na żywo" modelujący ciało i spalający tłuszcz.



Pisząc tego posta mój komputer kilkukrotnie zwariował i sam się wyłączył. Może to znak, żebym poszła ćwiczyć zamiast leżeć i pisać? :) Wszystko mogę sobie tak tłumaczyć!

Na chwilę obecną jestem po kilku treningach z TURBO JAM i jestem zachwycona! To najlepszy trening, z którym do tej pory miałam styczność, a skuteczność? To się jeszcze okaże... Pewne jest jednak to, że po treningach mam zakwasy dzięki czemu przynajmniej wiem, że mięśnie pracują. Mam problemy z koordynacją, które ściśle powiązane są u mnie z konfliktem półkul mózgowych, ale walczę jak lwica o to by moje ruchy choć w minimalnym stopniu przypominały ruchy trenerów co nie jest niestety łatwe. Nikt nie mówił przecież, że początki będą łatwe... Dziwi mnie to, że podczas intensywnego cardio nie tracę sił i jestem w stanie wykonać praktycznie cały trening! Mam wrażenie, że mocno wpływa na to fakt, że czas podczas treningu leci mi mile i przyjemnie, a do tego bardzo motywuje mnie doping Chelene, która zajmuje się również coachingiem i jest w tym świetna! Zdecydowanie zaraziłam się treningami TURBO JAM!


Ostatnio znalazłam także kilka innych treningów w tym FITNESS ZUMBA, z której również na pewno skorzystam w najbliższym czasie. Przynajmniej teraz do moich domowych treningów nie wedrze się żadna nuda! Zaczynam mieć ochotę na codzienne treningi i nie muszę się do nich zmuszać...


To zdecydowanie wielki krok w przód z mojej strony...
A jak u Was z domowymi treningami? 

Skupiacie się na jednym, konkretnym czy próbujecie mieszać? 

Co zmieniło się w moim życiu?

1 marca 2013

PRZEPIS na pyszne PLACUSZKI OWSIANE

Witajcie ponownie ;)
Tak jak pisałam już w poprzednim poście postanowiłam dzielić się z Wami przepisami na wszystkie pyszności jakie zjadam, więc to też czynię... Dziś bardzo długo zastanawiałam się co dobrego bym zjadła, bo jakoś na nic nie miałam konkretnego "smaka". Od rana brakowało mi energii, chyba dlatego, że wczoraj wypompowałam się bardzo późnym i intensywnym treningiem. Dodatkowo od kilku dni mam bardzo niskie ciśnienie chociaż dziś nie jest z tym najgorzej, bo 115/77, ale bywało znacznie mniejsze.

Postanowiłam w ten szaro-bury dzień dodać sobie energii pysznym obiadkiem w wersji "NA SŁODKO", ale jednocześnie bardzo ZDROWO!


Oto MÓJ przepis na pyszne PLACUSZKI OWSIANE:

BAZA na PLACKI PODSTAWOWE:
  • płatki owsiane 
  • mleko
  • jajka
  • miód
  • olej rzepakowy lub masło klarowane do smażenia


Wszystkie pozostałe dodatki są kwestią gustu.
Można dodać jabłka, gorzką czekoladę, orzechy, migdały, rodzynki lub CO DUSZA ZAPRAGNIE!
Ja dodałam dziś:
  • siemię lniane
  • Granex - błonnik
  • cynamon
  • otręby przenne
  • syrop z agawy


PRZYGOTOWANIE:

Jedną szklankę płatków owsianych zalewam na chwile wrzątkiem by trochę zmiękły. Po kilku minutach gdy płatki częściowo wpiją wodę, odcedzam je i wrzucam do miseczki. Dodaję 2 jajka i trochę mleka, tak by wszystko razem utworzyło taką średnio-gęstą masę. Do tego miód lub syrop z agawy według uznania. Ja dodałam około 2 łyżki. Dodałam również łyżkę siemienia lnianego, otrębów pszennych i około 2 łyżki błonnika Granex. Jeśli masa jest zbyt rzadka wystarczy dodać odrobinę mąki (najlepiej owsianej lub kukurydzianej), ale zwykła też może być.

Placuszki smażę na łyżce oleju rzepakowego lub maśle klarowanym, z obydwu stron, aż się zarumienią, a potem wykładam na ręcznik papierowy. Dziś przysmażyły się trochę za bardzo, ale i tak były pyszne! :)

Placuszki zjadłam z jogurtem naturalnym i domowym dżemem jeżynowo-malinowym <3
Można podawać także ze świeżymi owocami, gorzką czekoladą, polane syropem lub jak tylko sobie tego sami życzycie!

Zdrowo, smacznie i... dietetycznie!
MNIAM! SMACZNEGO <3


P.S. Jak widzicie moja Kota bardzo chciała się znaleźć w składzie mojego pysznego obiadku ;) Wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem tego zdjęcia 

#2 ZDROWO NA ZAKUPACH SPOŻYWCZYCH

Witajcie! 
Tym razem postanowiłam rozwinąć trochę temat moich ostatnich ZDROWYCH ZAKUPÓW. Muszę Wam powiedzieć, że ciężko mi uwierzyć, że przestałam sięgać po rzeczy, które kiedyś były całkowitą normą w moim jadłospisie, ale bardzo mnie to cieszy! 

Ostatnio moja przyjaciółka spytała mnie czy potrafiłabym wrócić do starych nawyków żywieniowych, ale odpowiedziałam bez zawahania... NIE! Nie umiałabym teraz traktować swojego ciała jak śmietnika i wrzucać w niego wszystkiego co popadnie. Już od 2 miesięcy nie sięgnęłam nawet po pizze, nie mówiąc o innych fast foodach, które jeszcze kilka miesięcy temu gościły w moim "menu" niemal codziennie.


Nic nie obyło się bez echa dla mojego organizmu :)
Jeśli w dalszym ciągu nie możecie przekonać się do zdrowego jedzenia to zróbcie sobie "próbę" np. przez choćby miesiąc, a wtedy zobaczycie jak wiele potrafi się zmienić. Jak już wiecie u mnie na początku też nie było łatwo, bo na samą myśl o zdrowym jedzeniu robiło mi się słabo. Od razu przypominałam sobie te wszystkie, nieustające próby zrzucenia kilogramów i życia o kilku listkach sałaty i jogurcie light. Przerażająca perspektywa, prawda? Myślałam, że to jedyna droga do bycia szczupłą, zdrową i szczęśliwą, a okazuje się, że to było najgorsze co mogłam zafundować swojemu organizmowi.


Początki nigdy nie są proste, ale warto próbować! Dotyczy to zarówno diety jak i ćwiczeń... Teraz już to wiem, bo w końcu znienawidzone kilogramy zaczęły znikać i to bez większych wyrzeczeń. Wcześniej myślałam, że to niemożliwe!

Co się zmieniło?
Kiedyś miałam okropne problemy z żołądkiem i cierpiałam na permanentne bóle brzucha i wzdęcia. Chodziłam z tym po lekarzach, ale oczywiście nikt nie znajdował przyczyny, ale ja domyślałam się, że to kwestia złej diety. Mój brzuch wyglądał jak wielki balon, co z resztą widać na zdjęciu porównawczym, które było moim STARTEM. Po kilku miesiącach bóle brzucha zniknęły, a brzuch zrobił się płaski mimo, że nie pozbyłam się jeszcze całej oponki. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio bolał mnie brzuch, no chyba, że od zakwasów :) Czuje się lekko, a patrzenie na coraz bardziej płaski brzuch napędza mnie jeszcze bardziej do tego by jeść zdrowo i bez wyrzeczeń. W zasadzie muszę przyznać, że w moim życiu zmieniło się o wiele więcej, ale tym zmianom postanowiłam przeznaczyć całego posta więc nie będę się rozpisywać :)


Dziś jednak chciałabym podzielić się z Wami moimi ostatnimi zakupami, a oto one:


W mojej lodówce nie może ostatnio zabraknąć produktów mlecznych chociaż jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że mam nietolerancje laktozy, a teraz? Zawartość lodówki mówi sama za siebie :)

Wczoraj kupiłam:

  • Mleko Łowickie 1,5% (zazwyczaj kupuję mleko 2%, ale tym razem postanowiłam wypróbować takie)
  • 2 x Maślanka naturalna 
  • Wielkie opakowanie - 1 kg gęstego Jogurtu Naturalnego
  • 3 x gęste Jogurty Naturalne 
  • 2 x Mozzarella w zalewie
  • Migdały
  • Paluszki Surimi
  • Jajka z wolnego wybiegu (niestety nie było moich ulubionych Zielononóżek)
  • Czekolada gorzka z pomarańczą
  • Czekolada gorzka z chili i wiśnią
  • 2 x Avocado
  • 3 x Jabłko
  • 4 x Pomarańcze 
  • Brokuł
  • Rukola
  • Mix Sałatowy z Rukolą
  • Ketchup
  • Pełnoziarnisty Chleb
  • 2 zgrzewki niskosodowej wody niegazowanej


A do tego w sklepie ze zdrową żywnością kupiłam:

  • Tofu
  • Syrop z Agawy

W szafkach mam oczywiście spory zapas kasz, ryżu, płatków owsianych, musli, makaronu, suszonych owoców i wiele, wiele innych, pysznych rzeczy :) Powoli nawet odchodzę od błyskawicznych płatków owsianych, które kiedyś były dla mnie idealnymi śniadaniami. W zamrażarce z kolei leżą sobie bardzo duże ilości mięsa (głównie indyk i cielęcina, ale także od czasu do czasu pojawia się kurczak), a także mrożone warzywa na patelnię i ryby.

Jak widać wiele może się zmienić i to w bardzo krótkim odstępie czasu...
Pierwszy miesiąc, no może dwa nie charakteryzowały się zbyt dobrą dietą. Owszem, dużo ćwiczyłam, ale jadłam tak jak wcześniej. Dopiero przy 3 miesiącu wiele zaczęło się zmieniać i jakoś instynktownie zaczęłam sięgać po to co zdrowe.

Przez ostatnie dni każdą wolną chwilę spędzam na treningach, albo na grzebaniu w internecie w poszukiwaniu przepisów na pyszne obiady. Lubię różnorodność więc nie pozwolę by w mojej kuchni zagościła nuda. Lubię także bardzo intensywne smaki więc na moim talerzu nie ma miejsca na nic mdłego i bez smaku :)


Mam bardzo ambitny plan, który chcę wdrożyć już od poniedziałku... BĘDĘ DZIELIĆ SIĘ Z WAMI SWOIM PEŁNYM JADŁOSPISEM! Prosiłyście mnie już o to kilkanaście razy, ale zawsze brakowało mi czasu, a czasem nie zastanawiałam się nad tym co jem. Różnie to było, ale teraz mam wrażenie, że dojrzałam kulinarnie i mogę się tym śmiało z Wami podzielić :) Będzie też trochę więcej przepisów na pyszne, dietetyczne potrawy, a także wiele kulinarnych pomysłów! Krótko mówiąc... WRACAM NA DOBRE! 

W poniedziałek postaram się przedstawić Wam bardzo dokładne podsumowanie ostatniego miesiąca, bo trochę się zmieniło zarówno w mojej diecie jak i treningach, ale nie tylko... Więcej na ten temat już przy podsumowaniu, którego tym razem wyjątkowo się nie obawiam :) 
POZDRAWIAM WAS CIEPŁO!
i wracam już niedługo <3

28 lutego 2013

WIOSNA, WIOSNA ACH... TO TY!

Witajcie! 
Wiem, że obiecywałam pisać częściej, ale ostatnio ciągle brakuje mi czasu. Dosłownie mam wrażenie, że budzę się, mija godzina i dzień się kończy. Nie wiem po co ten czas tak szybko leci, bo pewnymi chwilami chciałabym się nacieszyć, a nawet nie mam kiedy. 


Nie wiem jak u Was z pogodą, ale u mnie jest PIĘKNIE! 

W powietrzu czuje się już WIOSNĘ, ale śnieg podobno ma się jeszcze pojawić w weekend... na szczęście to będą tylko przelotne opady śniegu. Stoki w górach są nadal białe więc wszyscy maniacy białego szaleństwa będą mieli jeszcze okazję na szusowanie :) Sama wreszcie planuję jechać do rodziców na trochę dłużej i pojeździć na ukochanej desce, bo byłam dopiero raz. Dla wszystkich pozostałych pogoda ma być już podobno wiosenna i piękna!
Cieszycie się? 
Ja powoli zaczynam planować typowe wiosenne, outdoorowe aktywności fizyczne i nie mogę się już doczekać! Rower stoi i czeka z utęsknieniem na tą chwilę gdy odkurzę go i wyniosę na zewnątrz :) Podobnie chyba powrócę do rolek... Ochraniacze mam, bo kupiłam je sobie na łyżwy więc będę czuć się bezpieczniej. Pomyśleć, że jako nastolatka jeździłam po rampach... Jednak poziom lęku z wiekiem się zmienia i teraz nie miałabym już tyle odwagi, ani umiejętności. Spróbuję chyba też znaleźć czas na częstsze bieganie. Nawet te 3 km, ale to zawsze coś! Mieszkam w przyjemnej okolicy na uboczach Krakowa więc mogę nawet biegać po łąkach.

Oprócz tego wprowadzę sobie typowo wiosenną dietę, która będzie bogata w warzywa i owoce, a do tego trochę lżejsze potrawy. Wczoraj, z czystej ciekawości udałam się do sklepu ze zdrową żywnością i muszę przyznać, że niektóre produkty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. W zasadzie kupiłam sobie tylko syrop z agawy jako alternatywę mojego ukochanego syropu klonowego, a także tofu, na które "polowałam" od dłuższego czasu. Nie miałam za dużo czasu żeby dokładnie zapoznać się z całym asortymentem sklepu, ale myślę, że mam na to jeszcze czas.
Robicie czasem zakupy w sklepach z żywnością EKO? 



Moim zdaniem to wszystko jest trochę naciągane pod modę na "ekologiczny" styl życia. Ceny w takich sklepach nie są niskie co widać po produktach, które dostępne są także w innych miejscach. Oczywiście sytuacja jest inna w przypadku żywności dla osób z nietolerancjami pokarmowymi lub uczuleniami, bo takie produkty nie są dostępne w normalnych marketach.

Na chwilę obecną zdrowe odżywianie znaczy dla mnie bardzo wiele i nie wyobrażam sobie, żebym mogła wrócić do starego trybu życia. W najbliższym czasie napiszę Wam jaką różnicę odczułam po tych 6 miesiącach treningów i zdrowego odżywiania. Mam nadzieję, że w taki sposób uda mi się Was przekonać, że ZDROWO wcale nie znaczy GORZEJ! Moje posiłki są zdrowe i smaczne, a do tego ich porcje wcale nie są małe. Ostatnio łapię się na tym, że nie jestem w stanie zjeść całej porcji jaką jadłam do tej pory...
WIELE SIĘ ZMIENIŁO! Ale o tym już wkrótce!

Tymczasem znikam pomóc mojej przyjaciółce w czymś co mogę nazwać "pracą", bo obudziły się we mnie instynkty altruistyczne. Dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowo piękny, bo właśnie chwilę temu dowiedziałam się, że zdałam egzamin, którego panicznie się bałam. W efekcie została mi tylko jedna poprawka, a w końcu STUDENT BEZ POPRAWKI JEST JAK ŻOŁNIERZ BEZ KARABINU! 


Miłego dnia kochani! <3

26 lutego 2013

JANE FONDA - Żywa legenda i ikona!

Witajcie Kochani!

Przeglądając dzisiaj zdjęcia z WIELKIEJ GALI ROZDANIA OSKARÓW natknęłam się na fotografię przedstawiającą legendę fitnessu, której kasety video z aerobikiem robiły niegdyś furorę! Myślę, że niejedna z NASZYCH MAM miała w swojej kolekcji jej kasety VHS i ćwiczyły razem z nią!

O kim mowa?
Oczywiście... JANE FONDA! Żywa legenda i ikona...

Jane Fonda w 1963 r.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że swój wygląd zawdzięcza głównie chirurgom plastycznym i ingerencji skalpela, ale same powiedzcie... Czy na 76 letnią kobietę nie trzyma się ona wprost rewelacyjnie? Moim zdaniem tych operacji plastycznych nie było aż tak wiele, bo jednak zmarszczki ta Pani posiada co widać w kampanii L'oreal, której twarzą została właśnie Jane Fonda. Myślę, że to głównie zabiegi z botoksu i ćwiczenia, a także zdrowy tryb życia sprawiły, że ta kobieta jest normalną BABCIĄ - "TERMINATORKĄ"! 
W końcu, która kobieta w takim wieku może pochwalić się taką formą i kondycją?

W latach 90' JANE FONDA zajęła się aktywnie propagowaniem wegetarianizmu, jogą, a także nadal maniakalnie uprawiała aerobik. Czyżby jej figura i zdrowie były zasługą prowadzenia właśnie takiego trybu życia?

Na chwilę obecną możemy już nawet dostać jej programy ćwiczeń na płytach DVD, a także znaleźć aktualne treningi na YOUTUBE!



Dla mnie jest niesamowitą motywacją pomimo jej wieku, a do tego jest ponadczasową IKONĄ!
Niejedna 20-sto lub 30-sto latka nie dorównałaby tej Pani kroku... W tych czasach już młodsi ludzie mają spore problemy ze zdrowiem, a co dopiero w wieku 76 lat?

Jane Fonda na GALI OSKARÓW 2013

Jestem pod BARDZO wielkim wrażeniem!
Na GALI ROZDANIA OSKARÓW wyglądała ZJAWISKOWO! Aż chce się na nią patrzyć!
Pozostaje nam liczyć na to, że w jej wieku będziemy trzymać się podobnie, ale w tym celu musimy już teraz zabrać się aktywnie za siebie i wejść na zdrową stronę życia...

Jestem bardzo ciekawa co Wy myślicie na temat TEJ PANI?
Może motywować??? <3


ACH! Chciałabym tak wyglądać za... 50 lat!!! ;)

25 lutego 2013

Uwierzyć, że "WSZYSTKO JEST MOŻLIWE!"

Witajcie ponownie :)
Przepraszam Was bardzo za moje ostatnie częste znikanie... Nie obawiajcie się! Nie porwali mnie ani kosmici, ani inne, podejrzane istoty :)

 "Wciągnęła" mnie natomiast uczelnia i nauka do ostatnich egzaminów, które już mam za sobą! Póki co szykuje się tylko jedna poprawka z przedmiotu, którego chyba najbardziej się obawiałam i byłam pewna, że nie zdam. Na wyniki pozostałych czekam... Teraz już nic nie zależy ode mnie więc tylko modlenie się o pozytywne wyniki i czekanie mi pozostaje.
Podczas gdy będę czekać na wyniki egzaminów nie odpuszczę oczywiście treningów, bo znów zaczęło mnie (dosłownie) nosić! W tym przypadku WSZYSTKO zależy ode mnie i nic nie wydarzy się samo. Ostatnio byłam trochę niekonsekwentna w ćwiczeniach, ale teraz wierzę, że wszystko się zmieni! Gdy tylko przyjdzie wiosna nabiorę trochę więcej chęci do życia i konsekwencja przyjdzie sama. Muszę zmienić kilka nawyków, głównie żywieniowych, a do tego opracować nowy plan treningowy. Rozważam możliwość powrotu na siłownie, ale to się dopiero okaże.



Wczoraj, mimo tego, że nie wszystko w moim życiu układa się perfekcyjnie to wydarzyło się coś co sprawiło, że nie mogę przestać się uśmiechać! Ubierając się na egzamin pomyślałam, że zmierzę spodenki, w których nie chodziłam od lat z prostego powodu... BYŁY ZA MAŁE! Pamiętam, że jeszcze niedawno nie chciały mi przejść przez biodra, a wczoraj...?
Zobaczcie same!



A wiecie co jest najśmieszniejsze? Kilka lat temu wyprałam spodenki w zbyt wysokiej temperaturze, a ze względu na to, że jest to wełna to skurczyły mi się! Od tamtego czasu nie mogłam się w nie wcisnąć, a wczoraj się to udało! Jestem niesamowicie szczęśliwa, że mój tyłek zmieścił się w spodenki w rozmiarze M! Może nie leżą idealnie, ale lepsze to niż nic :) W końcu długa droga przede mną!

Dostałam kolejną porcję energii do działania chociaż ostatnio z entuzjazmem u mnie kiepsko... Wiem, że wszystko jest kwestią czasu, i że wreszcie osiągnę swój cel! Niedługo wybiorę się na badania krwi, żeby sprawdzić swój poziom cholesterolu, a wcześniej zacznę się rozglądać za jakąś interesującą ofertę klubów fitness i siłowni. Tak jak pisałam ostatnio muszę wprowadzić kilka zmian, bo jak tak dalej pójdzie to upragnionej "6" z przodu nie zobaczę :) Będzie trochę innych form aktywności fizycznych i trochę zmodyfikowana dieta.

Póki co "zakochałam" się w TURBO JAM i skupię się na regularnych treningach z Chalene Johnson. O treningach napiszę Wam trochę więcej już wkrótce więc cierpliwości! Najpierw chcę zobaczyć jak działają. Na chwilę obecną jestem po kilku z nich i czuję się świetnie! Był pot, a na następny dzień zakwasy... Niestety też jednym z treningów trochę obciążyłam sobie kolana mimo, że byłam bardzo ostrożna. W rezultacie skończyło się to lekkim bólem, który jednak szybko minął.



Wczoraj odpoczywałam, ale dziś nie mam zamiaru odpuszczać! Miałam iść na basen, ale chcę wreszcie ogarnąć swoje mieszkanie (póki znalazłam na to czas). Oprócz tego zaczynam intensywnie szukać pracy, bo męczy mnie takie "nic nie robienie". Może wreszcie coś się znajdzie też dla mnie :) Ta zmiana trybu życia i moja dotychczasowa metamorfoza sprawiła, że czuję się o niebo lepiej w swojej skórze, a to z kolei widać gołym okiem! Jestem dużo pewniejsza siebie więc będę walczyć żeby wszystkie marzenia się spełniły...


A tymczasem uciekam z powrotem do sprzątania!
Myślę, że to odpowiednia pora na odgruzowanie całego swojego życia <3