3 stycznia 2013

Konkurs Miss Plus Size & Zakupy - czyli co u mnie?

Stwierdziłam dziś, że za dużo ostatnio "smęcę" o motywacji i innych tym podobnych więc tym razem postanowiłam napisać o czymś zupełnie innym, a mianowicie o tym co u mnie słychać i co wydarzyło się przez parę ostatnich tygodni o czym nie zdążyłam lub też zapomniałam napisać. 

Jakiś czas temu zgłosiłam się do konkursu "Miss Plus Size", nie do końca wiem co mną kierowało, ale generalnie nosząc rozmiar 42 czułam się na pograniczu normalności, a takiej większej nadwagi. "Puszystą" bym się chyba nie nazwała, a to właśnie w portalu dla kobiet "puszystych" odbywał się ten konkurs.

W swoim zgłoszeniu rozpisałam się niesamowicie... 


O sobie: na chwilę obecną jestem studentką IV roku psychologii oraz II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Moją największa pasją jest fotografia i także z tego powodu zajmuję ostatnio więcej czasu po drugiej stronie obiektywu niż dotychczas.

Pasjonuję się także motoryzacją, nie tylko ją lubię, ale także próbuję jeździć, a zaczynałam niegdyś od rajdów terenowych. W życiu zajmowałam się tysiącem rzeczy, chyba nie zostało wiele rzeczy, których nigdy nie próbowałam. Do tego wszystkiego uwielbiam zwierzęta i jestem szczęśliwą posiadaczką wielkiej suczki rasy Nowofunland oraz kota rasy Maine Coon.
Dlaczego to ja powinnam zostać Miss Plus Size 2012? Może zatem od początku… W wieku 15 lat zainteresowałam się konkursami piękności i modelingiem i wtedy wszystko się zaczęło. Startowałam jako modelka w rozmiarze 36/38 z naciskiem na ten drugi, ale to wtedy czułam się gorzej w swoim ciele niż teraz – przecież byłam tylko nastolatką. Jestem mega aktywną kobietą… Studiując dwa kierunki, prowadziłam własną działalność gospodarczą (usługi kosmetyczne), uprawiam kilka sportów (jazda na rowerze, pływanie, gimnastyka, pilates, snowboard), pracuję jako fotograf i jako modelka Size+ (mam na swoim koncie już nawet kilka wyróżnień). Do tego wszystkiego jestem zwykłą kobietą, która szuka swojego miejsca na Ziemi… łaknącą akceptacji otoczenia, kolekcjonującą buty (mam prawie 100 par) i torebki też. Kiedyś byłam szczuplejsza, ale ludzie potrafili mi wmówić, że coś jest ze mną nie tak do tego stopnia, że zaczęłam zamykać się w sobie i nosić workowate ciuchy. Uprawiałam wówczas wyczynowo sport i od wysiłku fizycznego zaczynałam każdy dzień, ale nie czułam się piękna, zdrowa, ani szczupła… Teraz noszę rozmiar 40/42 - choć ostatnimi czasy już schudłam czuję się wyjątkowo! Jestem kobieca (biustonosz 70HH), nauczyłam się wykorzystywać i podkreślać swoje atuty. Już nie noszę workowatych ciuchów, nie ukrywam się w czarnych tkaninach… Pozuję do zdjęć w bieliźnie i nie mam przed tym żadnych oporów. Jestem całkowicie świadoma swoich atutów! Pewność siebie aż ode mnie promieniuje, podobno zarażam też swoim dobrym samopoczuciem. Wszystko w moim życiu się zmieniło i choć borykałam się z naprawdę ciężkimi problemami - poradziłam sobie - i jestem teraz całkowicie inną osobą. To wcale nie jest prawda, że tylko w szczupłym ciele można czuć się pięknie, seksownie i zdrowo… Ja spełniam wszystkie te cechy mimo nadmiaru kg… Szkoda czasu na depresję!
I co z tego wynikło?
O konkursie na amen zapomniałam i dopiero niedawno okazało się, że zostałam jedną z wyróżnionych kandydatek. Zostałam okrzyknięta przez "dziury" (przepraszam, ale cierpię na syndrom Tap Madl) MISS SAMOAKCEPTACJI. Tak wiem, to brzmi śmiesznie i banalnie, ale nie o konkurs i nie o werdykt mi chodzi! Chodzi mi o to, żeby udowodnić, że można być szczęśliwym nawet nie nosząc rozmiaru S, bo wszystko co napisałam, pisałam prosto z serducha i jest to najszczersza prawda!
W konkursie wygrałam książki, których jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale jestem bardzo ciekawa ich treści. Dwie z nich są właśnie o żywieniu, a jedna była o seksie więc w związku z brakiem związku z tematyką bloga (tak, wiem... masło maślane^^) postanowiłam na zdjęciu jej nie uchwycić :)
Obydwie książki związane są z Doreen Virtue - bardzo ciekawą i barwną postacią, której biografia natychmiast mnie zaciekawiła. Doreen Virtue to jasnowidząca psycholog i metafizyk, której dar bazuje na kontaktach z aniołami. Jest autorką ponad 50 książek o aniołach, ale nie tylko. W swojej karierze psychologa skupiła się także nad emocjonalnym bólem oraz lękiem i jego wpływem na żywienie człowieka. Udowadnia ona, że traumatyczne przeżycia mogą powodować epizody nadmiernego objadania się w celu znalezienia akceptacji i pocieszenia.
Muszę przyznać, że nigdy nie wierzyłam, że zdolności metafizyczne i wykształcenie psychologiczne mogą iść w parze i mówię to jako niedoszły psycholog. Wydaje mi się, że tematyka książek zaciekawiła mnie jeszcze bardziej właśnie z tego powodu! Nie wykluczone jest, że podobną tematykę ruszy moja praca magisterska, ponieważ jestem podobnego zdania, że pewne zachowania są konsekwencją naszych przeżyć i odzwierciedleniem naszych lęków, ale ja nie kontaktuję się z aniołami^^. Myślę więc, że książki będą ciekawą lekturą choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się dosyć dziwne.

MOJA UPOLOWANA ZDOBYCZ...

Nie byłabym również sobą gdybym nie podzieliła się z wami moją ostatnią "dziumdziarniową" zdobyczą czyli zakupem w second-handzie! W zasadzie te perełki "wykopała" moja mama, ale już zasiliły moje "butowe konto". Chodzi oczywiście o buty ze zdjęcia obok! Oczywiście są nowe, mają jeszcze nawet naklejki z metkami w środku. 
Początkowa cena: 40 zł
Nasza cena: 5 zł!!!

No i niech mi ktoś wytłumaczy po co wydawać krocie na ubrania i buty jak można mieć je za dosłowne grosze? Nigdy nie zrozumiem również jak takie rzeczy jak choćby te buty w ogóle odstały się w tym second-handzie do promocji? Nikt nie kupił ich za 40 zł, a w takiej cenie trudno o NOWE buty, ale nie narzekam, bo dzięki temu mnie udało się powiększyć MOJĄ KOLEKCJĘ!


Co jeszcze?

Próbuję walczyć z całych sił z lenistwem, brakiem czasu i ogólnym rozbiciem, które nie wiem z czym jest związane. Mam tylko nadzieję, że nie złapie mnie jakaś paskudna grypa, bo zbliżają się terminy egzaminów na uczelni. Pomijam oczywiście, że zawsze na sesję mam problemy zdrowotne, ale to chyba u mnie pojawia się na tle nerwicowym. Od dawna chorowałam właśnie wtedy kiedy trzeba było poprawiać oceny więc to żadna nowość. Tak to już jest, że nasza psychika potrafi płatać nam figle i to do tego stopnia, że zaczynamy podświadomie chorować w najmniej oczekiwanym momencie! Z drugiej strony, kto oczekuje na chorobę... 

Trzymajcie więc kciuki, żeby choróbsko w tym roku mnie nie rozłożyło, bo potem same problemy! 
Wam również życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia! Wzmacniamy organizm, bo podobno niedługo ma do nas dotrzeć prawdziwa zima! <3




9 komentarzy:

  1. Gratulacje wyróżnienia :)

    W second handach można wiele fajnych rzeczy upolować nie ma co i takie tanie że hoho aż szkoda nie kupić :)

    Czytałam poprzednie wpisy i cieszę się ze to z Ewą Chodakowską się juz wyjaśniło :) Widziałam twoje zdjęcia na jej facebooku i głosuje na ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie upolowałam dziś kolejne... czasem mam wrażenie, że przez tą "taniość" moja szafa niedługo pęknie w szwach, bo zazwyczaj kupuje wiele rzeczy zupełnie mi nie potrzebnych ;)

      Ja również cieszę się, że wszystko się wyjaśniło ponieważ nie znoszę niedomówień... a za każdy głos serdecznie dziękuję :)

      Usuń
  2. Gratuluje wyróżnienia ! Nie ważne na dobrą sprawę czy to był konkurs plus size czy nie. Wyróżnili Cię za urodę i tyle :) I książeczki za darmo, nic tylko się cieszyć ! Na wieczory melancholii proponuje maseczke na pupę, owinąc sie folią i siedzieć pod kocykiem :) Wlasnie tak sobie siedze i jest niesamowicie przyjemnie. Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł! Chyba właśnie takiego relaksu mi brakuje :)

      Usuń
  3. ja jestem już przerażona sesją, zaliczeniami i tym wszystkim. Nie daj się jednak chorobom! Bądź silna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zawsze nadmiernie spokojna, a przed każdym egzaminem dostaję normalnej nerwicy... Staram się więc wyluzować, bo to w końcu "tylko" egzaminy :) Myśl pozytywnie, a bez problemu wszystko się uda!

      Usuń
  4. Gratulacje;)
    a Buty są cudowne;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe są te buty!
    Choróbska się czepiają, oj czepiają. Właśnie dlatego też teraz siedzę w domu. A gdy się czymś stresuję (przeważnie szkołą ;)) to strasznie boli mnie brzuch.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3