1 sierpnia 2013

MOTYWACJA czyli MOJA "PSYCHOLOGIA BIEGANIA"

Witajcie!
Jak wiecie (a jeśli nie wiecie to już się dowiedzieliście) od jakiegoś czasu zaczęłam intensywnie biegać i choć nie mogę powiedzieć, że jestem w tym naprawdę dobra to za to śmiało bieganie mogę nazwać jednym z najcięższych wyzwań jakich się w życiu podjęłam. 


Na początku myślałam, że co to za problem ubrać buty i przebiec się przez kilka kilometrów, ale gdy zaczęłam to zrozumiałam dlaczego właśnie tą aktywność fizyczną zalicza się do tych bardziej efektywnych. Gdy zaczynałam swoje pierwsze próby jeszcze w zimie to po 200 metrach miałam ochotę wypluć płuca. Tętno skakało mi do niesamowitych wysokości, a nogi ledwo niosły dalej. Nie wierzyłam, że to kiedykolwiek się zmieni, a jednak! Łącznie w ciągu tego roku przebiegłam tylko około 80 km. Co to jest? Niewiele! Ostatnio jednak uaktywniłam się i w samym lipcu przebiegłam ponad 40 km.




Muszę przyznać, że naprawdę to polubiłam, a kiedyś nie znosiłam wysiłku, pocenia się i treningów wykonywanych publicznie. Stosuję kilka trochę dziwnych zasad, dzięki którym w ogóle daję radę!



  • Biegam swoim tempem tak bym mogła spokojnie oddychać. Niektórzy mówią, że najlepiej jest biegać w takim tempie by móc swobodnie rozmawiać z drugą osobą, ale niestety nie wiem ile jest w tym prawdy ponieważ nigdy nie miałam okazji biegać w towarzystwie.
  • Nigdy nie narzucam sobie określonego celu czyli ilości spalonych kalorii czy też dystansu, bo wiem, że mój organizm już w połowie zaczynałby mi dawać sygnały, że jestem za słaba i że nie dam rady! Śledzę na bieżąco swoje wyniki korzystając z Endomondo, a po każdym powrocie staram się podsumować trening.
  • Zauważyłam, że wbrew pozorom najtrudniejsze są pierwsze kilometry. Początkowo mam zawsze sporo energii, ale gdy tylko przekroczę barierę jednego kilometra nagle zaczynam sobie wmawiać, że już wszystko mnie boli, że już mam zadyszkę, że nie dam rady. Cały czas myślę, myślę, myślę...  Myślenie przechodzi mi po około 3 lub 4 kilometrach biegu i wtedy gdy kończę okrążenie mam ochotę na kolejne!
  • Podczas biegania staram się myśleć o wszystkim, ale nie o tym co właśnie robię i to dodaje mi energii. Wczoraj właśnie skupiałam się za mocno na treningu i w efekcie po 5 km byłam już tak niesamowicie zmęczona, że musiałam się na chwilę zatrzymać, a tego nie robiłam już od kilku ostatnich razy.
  • Nigdy również nie ustalam sobie z góry trasy, nie planuję jej chociaż gdy wychodzę z domu przeważnie mam pomysł gdzie pobiegnąć. Czasem jednak przy finishu nadal mam siły więc wtedy dokładam sobie kolejne, nieprzemyślane okrążenie i w efekcie robię o wiele więcej kilometrów niż myślałam.
  • Podczas biegania zawsze słucham muzyki i to nie tej polecanej przez wiele osób do biegania. Nie ściągam gotowych playlist i nie wyszukuje odpowiedniej muzyki do treningów. Mało tego! Uważam, że to nonsens, bo każdy z nas ma własny gust. W moim przypadku idealnie sprawdza się muzyka rockowa, ale też nie każda. To, że np. jednego dnia dobrze mi się biega przy jednym kawałku to nie znaczy, że następnego dnia będzie to samo. Kwestia humoru i nastawienia.
  • Lubię biegać po zmroku lub w późniejszych godzinach wieczornych, bo wtedy jest zdecydowanie chłodniej! Wybieram raczej znane mi miejsca gdzieś w pobliżu żeby w razie czego móc zawrócić.
  • Dodatkowo biegam zawsze sama i staram się mijać jak najmniejszą liczbę osób, bo jakoś nadal nie czuję się zbyt komfortowo kiedy inni ludzie patrzą gdy się męczę. Z czasem jednak zauważam, że im więcej biegam tym bardziej obecność innych osób dodaje mi energii co przekłada się w późniejszym czasie na prędkości i dystanse. Przecież nie zatrzymam się gdy ktoś patrzy! Nie dam mu tej satysfakcji!



Dlaczego Wam to piszę? 
Bieganie, jak wspominałam to jeden z efektywniejszych sportów, ale wiele osób ma przed nim spore obawy. Ja nigdy nie sądziłam, że się czegoś takiego podejmę, a jednak zaczęłam i powoli staje się to częścią mojego dnia. Bałam się o moje stawy choć zauważyłam sporą poprawę ich stanu. Być może pozbyłam się już wrednej hondromalacji. Nie chciałam robić sobie obciachu, ale odważyłam się mimo wszystko. Obaw i wątpliwości było tak wiele, że przez tyle lat, mając dogodne miejsce do biegania nigdy się za nie nie zabrałam! To wszystko były tylko wymówki! Wiadomo, że nie każdy może biegać, bo np. osoby starsze lub mające problemy z sercem, stawami, kręgosłupem nie powinny się przemęczać w taki sposób, ale zawsze można odwiedzić lekarza i zapytać! Zakup dobrych butów do biegania też nie jest już problemem, bo na rynku mamy taką różnorodność, że każdy znajdzie coś dla siebie. 

Uwierzcie mi na słowo! Warto spróbować... 
Ja podczas biegu czuję się wolna od negatywnych myśli, od złej energii, a gdy wracam cała spocona do domu czuję wyjątkową błogość. Tutaj nie da się oszukiwać jak np. robiąc treningi w domu. Zawsze można nie zrobić jednego czy kilku powtórzeń, a tutaj albo biegniesz, albo nie! Dystans sam się nie nabije! 

Podczas takiego jednorazowego treningu spalam mniej więcej tyle kalorii co podczas treningów domowych, ale czuję po nich, że napracowałam się naprawdę mocno! Z resztą widzę również efekty mimo, że moja obecna dieta (a raczej jej brak) pozostawia wiele do życzenia. Moje nogi, a w szczególności łydki i pośladki wreszcie nabierają kształtu! Z brzucha powoli znikają oponki Michelin, które pojawiają się podczas siedzenia i wylewają się z nad spodni. Do tego niesamowicie poprawiła się moja kondycja, a mój oddech wyrównał. 

Nie bójcie się spróbować! To nie boli!!! 
Wiadomo, że nie od razu uda nam się przebiegnąć maraton, ale kiedyś i taki dzień może nadejdzie. 
Czasem gdy biegnę mam wrażenie, że niektórzy ludzie patrzą na mnie jak na idiotkę i nie wiem czemu wydaje mi się, że myślą sobie: "Biega, a taka gruba jest!" Na początku tego bałam się najbardziej, ale teraz muszę przyznać, że gdy biegnę to te spojrzenia innych mi zwisają i powiewają na wietrze :) 


I BELIEVE I CAN FLY!!!




46 komentarzy:

  1. ja właśnie też zaczęłam myśleć o dodaniu biegania do moich treningów. znalazłam taką rozpiskę

    http://www.parcienazarcie.pl/2013/07/jak-biec-przez-30-minut.html

    która pomaga początkującym. może właśnie od nowego miesiąca się wreszcie zbiorę i zredukuję ostetecznie ten męczący brzuch. a Tobie gratuluję tylu kilometrów, naprawdę wielki sukces :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś mamy nowy miesiąc więc do dzieła!!! Nie ma co odkładać takich rzeczy na później :) Butki na nogi i w drogę!

      Usuń
    2. Hej ja biegam regularnie od 2 miesiecy a zabiegi przygotowawcze robiłam od połowy maja. Co do Twojego tekstu to zgadzam się z każdym punktem, ale dołożę tylko to, że ja chcę za każdym razem przebiec szybciej i więcej, bo wierzę, że nalezy wpływać na swój organizm - dlatego czasem go testuję i jak biegnę to przyspieszam :-)
      Do tej pory przez dwa mesiace biegam co drugi dzień średnio po 6 km a moim marzeniem jest przebiec 10 km w 45 min ;-)
      Gratuluję Ci bo wiem , że to świetna sprawa i też nie odpuszczę!!!!!

      Usuń
  2. ja ostatnio strasznie sobie odpuściłam. ale w sierpniu znowu chce to robic. i tez troche mam wrazenie ze jak ktos mnie widzi to mowi, jaka jestem gruba itp.. a! i jeszcze gy mnie mijają to biegnę szybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja znow nie lubie biegac sama, wole biegac z kolezanka jakos tak weselej no i wiecej kalorii pale gdy rozmawiamy, a jak rozmawiamy to nie mam czasu myslec o tym ze zaraz umre :D sama biegam zazwyczaj 3km i czuje ze wiecej nie dam rady, natomiast z kolezanka lecimy spokojnie 6km...

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę ci powiedzieć, że strasznie mnie motywujesz... nie wiem czemu akurat ty ale tak jest. Dlatego zaraz wstanę i spróbuje zrobić skalpel II (max. dotarłam do połowy, bo nuuuda jak dla mnie, ale może w koncu się uda). W ogole się ruszyć, bo ok. miesiąc temu przestałam i jakoś nie mogę znowu wejsc w rytm...
    Schudłam w zimie, a na lato dopadł mnie efekt jojo- co za ironia... jednak się nie matwię, bo wszystko przede mną. Zrozumiałam, że się zle odchudzałam i potrzeba zmian. Poszłam do dietetyka i choć obecnie przy wakacyjnym trybie życia nie stosuje się dokładnie do jego diety to jednak jem co 3h, bardziej na to zwracam uwagę i się pilnuje. Zauwazyłam po sobie mały spadek, ale to za mało. Mam postanowienie, że sierpień to miesiąc pracy nad sobą, bo we wrześniu się przeprowadzam, zmieniam otoczenie i chce wyglądać lepiej. Choć z drugiej strony i tak czuję się pewnie :D Taki typ ;p
    Ogólnie kochana strasznie ci dziękuję! Może w końcu mi się uda skoro i tobie się udaje ;)
    Ps. Muszę to napisać: masz super kształt ciała, a ten biust... no kochana- gratuluje! :D I twoj stanik sportowy- pochwalę się, że posiadam taki sam :D W tym roku już nie ma w kolekcji różowego, ale dwa miesiące temu babka dla mnie wygrzebała jeden z hurtowni, bo kocham ten kolor- taki żywy! A mogę się spytać z jakiej firmy masz ten fioletowy stanik? Ogólnie jakiej firmy kupujesz staniki? Ja niby mam biust (to mi mówią, ale sama uwazam, ze jest inaczej) i przy rozmiarze 65G chodzę do specjalnych sklepów, gdzie dostaje to co lubię. Uwielbiam freye, ale to co ty masz prezentuje się wspaniale i z tego co widzę jest usztywniany- może też się bym do takiego przekonała...
    Pozdrawiam cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięi wszystkiemu, że nie włączyłam Ewki...wiem, ze daje efekty, ale jestem dośc energiczna. Za to włączyłam Mel B i dalam radę zrobić rozgrzewkę i niepełny trening cardio całego ciała. Pierwszy raz jestem mokra na kazdej częsci mojego ciała. Jutro kolejne podejsciee, ale na brzuch i pośladki. Może w końcu mi się uda ćwiczyć przez cały miesiąc :) Już się w niej zakochałam :D

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że kogoś motywuję :) Jeśli mi się udaje to i Tobie się uda, tylko się nie zniechęcaj gdy coś nagle przestanie ubywać, bo ja od pół roku prawie już się męczę ze stojącą w miejscu wagą.

      Fioletowy biustonosz to Lucy Lace z La Senza. Polecam z czystym sumieniem Effuniaki Ewy Michalak, bo są świetne i o wiele trwalsze niż Freya czy Panache! Ja się w jej kolekcjach zakochałam, bo leżą super! Właśnie w najbliższym czasie będę kupować.

      Usuń
  5. O dzięki Ci za ten post! Ja ostatnio porzuciłam bieganie na rzecz roweru i nie mogę się zmotywować, by znów zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie dodatkowo motywuje, kiedy mijam innych biegaczy, którzy zawsze mi kiwną :) To takie sympatyczne i motywujące za razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest takie sympatyczne... wczoraj też mijałam takiego chłopaczka i mi nawet cześć powiedział :) Taka jedna, wielka, spocona rodzina :D

      Usuń
  7. Świetny post! Mnie zawsze motywują ludzie i mijające samochody i mimo wszystko biegam właśnie tam, gdzie są ludzie, bo przecież "się nie zatrzymam" ;) Powodzenia z bieganiem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się wtedy nie zatrzymuje, ale mimo wszystko czuje takie palące spojrzenia i mimo słuchawek w uszach mam nadzieję, że słyszę za sobą "Taka gruba, a biega". To oczywiście siedzi mi w głowie i wierzę, że niedługo minie :)Powoli przekonuje się do miejsc publicznych, bo przecież nie będę biegać kanałami!

      Usuń
  8. zgadzam się z tobą, biegać każdy moze spróbuwać, jest praktycznie za darmo, jedyne co nas to kosztuje to pot i niekiedy łzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pot i łzy są... faktycznie, ale za to potem jaki banan się pojawia na twarzy :D

      Usuń
  9. Nawet nie wiwsz, jak Cie rozumiem z tymi spojrzeniami innych :) Mieszkam na obrzezu malego miasta i zawsze biegam do wsi oddalonej o jakies 500m, robie tam duze okrazenie i z powrotem, wychodzi ok 7km-wybralam te trase, bo malo ludzi uczeszcza ta droga, chociaz kazdy mijajacy mnie pieszy/rowerzysta czy samochod niesamowicie mnie stresowal-nie dosc, ze mam dodatkowe kilogramy, mam kiepska kondycje, to jeszcze po 300m mimo braku zmeczenia wygladam jak spocony wieprzyk z buraczanym kolorem twarzy xD Tak czy inaczej-ostatnio sie przelamalam i co? Kupilam sobie neonowa zielona koszulke pasujaca do moich rownie zarowiastych butow i tylko usmiecham sie do siebie, widzac patrzacych sie na mnie ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej irytują mnie ostatnio takie małolaty, które siedzą gdzieś na ławkach czy murkach... jarają szlugi, piją piwo i śmieją się, komentując na głos ludzi, którzy biegają czy uprawiają nordic walking... Przykre! Mimo wszystko potem w głowie pojawia mi się zawsze taka myśl, że za kilka lat oni też może zaczną ćwiczyć jak sobie uświadomią pewne rzeczy. Ja też musiałam do aktywności dorosnąć więc może kiedyś ktoś będzie śmiał się z nich!

      Usuń
  10. Świetny wpis:)

    Mnie ostatnio dopadła kontuzja ścięgna łydki ,ale mam nadzieję że już niedługo ból zniknie i znów wyruszę na podbój ulic:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj żeby ulice nie podbiły Ciebie, bo u mnie to są tak proste, że można sobie na nich zęby wybić ;) A co do ścięgna to powiem Ci, że ostatnio też mnie coś dziwnie ciągnęło i pobolewało, ale zrobiłam sobie trochę przerwy i przeszło.

      Usuń
  11. Coś jest w tej blokadzie w głowie- jaz zaczynasz za bardzo mysleć o tym co rodzisz efekty zawsze są duzo słabsze... ale rady sluszne, jak nic (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej się całkowicie wyłączyć i wtedy nawet się nie zauważa, że zrobiło się więcej niż normalnie :) U mnie to działa...

      Usuń
  12. ja może i bym spróbowała-z czasem-jak poprawię kondycję, ale przeczytałam serię artykułów o szkodliwości biegania na stawy i nie brzmi to zbyt zachęcająco! bieganie jest zdrowe dla całkowicie zdrowych jednostek-a mało jest takowych w dzisiejszym świecie.
    jak liczysz km? masz profesjonalny licznik? w lidlu czasem pojawiają się takie fajne gadżety niedrogie. jestem ciekawa jak się sprawdzają takie kalkulatory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie zgodzę, bo jestem przykładem na to, że nawet przy problemach ze stawami można wszystko. Najgorsze jest zastanie stawów! Moich problemów nie czuje...

      Usuń
    2. ok...chyba w takim razie spróbuję, zastanawiam się czy buty z lidla z najbliższej promocji 12.08 nadają się do biegania:) jeśli nie-poczekam na kolejną partię=bo nie mogę sobie pozwolic na drogie profesjonalne obuwie:) kto wie-może chociaż krótkie podbiegi mi wyjdą:):):)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Buty zakupione, plan dla początkującego biegacza spisany z neta, doczytałam też,ż korzystasz z endomondo. Muszę zobaczyć czy u mnie to zadziala.

      Usuń
  13. Nienawidzę biegać, ale zaczynasz mnie dp tego zachęcać.
    A z obrazka się usmiałam XD

    OdpowiedzUsuń
  14. ja zauważyłam, że po przebiegnięciu jakiś 3 km zaczynam się uśmiechać sama do siebie! :D i biegne dalej z takim bananem na buzi i też mnie nie obchodzi, że się inni patrzą, niech patrzą i zazdroszczą! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja to mam aż cwiartke arbuza, a nie banana ;)

      Usuń
  15. Świetny post :) Napisałaś dokładnie to, co mam w głowie na temat biegania :)
    Sama biegam od jakiegoś czasu (nie jest co prawda zbyt długi, bo 2 tygodnie), ale pokochałam to. Mi motywacji dodaje mój psiak, którego bardzo często zabieram ze sobą (wtedy biegam bez muzyki). Za cel stawiam sobie dotrzymanie mu tempa i biegnę, biegnę a kolejne kilometry pękają, przy okazji psiak się wyszaleje i wybawi. Ewidentnie sprawia jej to radość!
    A jeśli biegam z muzyką, to staram wsłuchiwać się w słowa dokładnie i podśpiewywać sobie w głowie, wtedy tez dystans bardzo szybko leci :)
    Trzymam za Ciebie kciuki, dalej motywuj tak ludzi, to co robisz jest na prawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto szybciej pada po powrocie??? Ty czy psina? :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że niestety ja :) Psinę, żeby wymęczyć to trzeba biec dystans 5 km +
      A mi jeszcze rzadko zdarza się przebić 5 :(

      Usuń
  16. Ja również miałam zamiar biegać, "bo przecież to wystarczy biec przez 20 minut" - jak na początek. Po 5 myślałam, że padnę i nie wstanę. Jakoś biegałam przez 15 minut, przerwa, kolejne 5 minut, aż dobiegłam do domu. Głowa bardzo mi pulsowała, nóg nie czułam.Wtedy miałam również dopiero co kupione buty. Nie były one specjalne do biegania, ale mogłyby się do tego nadawać. Porobiły mi się niesamowicie bolące odciski - czego w sumie mogłabym się spodziewać? Przez te wszystkie efekty uboczne zraziłam się do biegania i po pierwszym razie postanowiłam, że jednak to nie jest dla mnie. Chciałabym spróbować jeszcze raz, ale nie mogę się z powrotem przekonać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buty są podstawą... Ja kiedyś zrobiłam głupotę, bo pierwszy raz poszłam biegać w EasyTonach do chodzenia... Efekty były opłakane i też się zniechęciłam. Potem jednak postanowiłam w buty zainwestować i kupiłam RealFlexy i polubiłam to! Teraz testuję New Balance 890v3 więc nie mam wyjścia, bo żeby napisać recenzję biegać muszę :) Początki są trudne i czasem ma się gorszy dzień, ale efekty są... można się w tym zakochać na amen.

      Usuń
  17. mnie nigdy nie podobało się bieganie, bo uważałam, że to troszkę nudne, ale chyba czas spróbować :) od zawsze mam tak, że muszę wziąć się za coś kilka razy, aby się do tego przekonać, może w końcu polubię bieganie :) przekonałam się tak już do wielu rzeczy ;) jednak odrobinę krępuje mnie bieganie samej wśród patrzących się ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nudne jest bieganie jedną trasą dlatego staram się je zmieniać :) Ostatnio obiegłam swoje osiedle i okazało się, że jest tam wiele interesujących miejsc, o których istnieniu nie miałam pojęcia :) Nigdy wcześniej się jakoś nie zapędzałam w tamte rejony... Teraz zwiedzam podobnie podczas biegania moje rodzinne miasteczko i też odkrywam dużo nowych miejsc i rzeczy... np. krzywe chodniki ;)

      Usuń
  18. Ja generalnie nie lubię biegać.... Dlaczego? Sama nie wiem :D Ale za jakiś miesiąc - dwa się przeprowadzam za miasto. Będę mieszkać przy lesie, więc mam ambitny plan do swoich treningów wrzucić bieganie... W mieście jakoś mi się to nie podoba... Podziwiam ludzi, którzy biegają w mieście, ale mnie to nie przekonuje - wolę las (lub park, a do parku teraz mam bardzo daleko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lesie biega się przyjemniej, ale trzeba bardzo uważać na stawy dlatego rzadko mi się to zdarza. Za to gdy wbiegam między drzewa czy jakieś krzaki to uwielbiam ten powiew chłodu :D To nie to samo co gorący, palący wręcz asfalt.

      Usuń
  19. a leczyłaś w jakiś sposób te problemy z kolanami ? bo mi zdiagnozowano to samo,ciągle strzelają i boje się,że taki wysiłek mógłby tylko zaszkodzić. Proszę o odpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od momentu diagnozy czyli od listopada lekarz przepisał mi ARTHRON COMPLEX i wysiłek fizyczny. Celowo go pytałam czy mogę ćwiczyć... powiedział, że to wręcz wskazane, ale stopniowo, bez szaleństw. Po każdym urazie gdy zaczynało boleć smarowałam Traumonem i przechodziło. Miałam właśnie iść do kontroli i powtórnego prześwietlenia, ale chyba nie ma potrzeby :) Przez te miesiące ćwiczyłam, biegałam, jeździłam na rowerze i stawy wracają do normy. Najgorsze jest jak stawy są zastane, bo wtedy się ma problemy z mazią stawową. Ja jeszcze oprócz hondromalacji mam starą kontuzję łękotki i rzepkę wbitą w rozmiękniętą chrząstkę :) Polecam klinikę na Balzera w Zakopanym, naprawdę dobrzy lekarze.

      Usuń
  20. Oj od biegania można się uzależnić! Uwielbiam chodzić na baseny, ćwiczyć Killery,ale gdy przypomnę sobie jak cudownie jest biegać na świeżym powietrzu szczególnie letnim rankiem - ahh aż chce się żyć ;-)
    P.S Pięknie prowadzisz bloga ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze wpadam na chwilkę żeby Ci napisać że tym wpisem zmotywowałaś mnie żeby wrócić do biegania i tak dzisiaj przebiegłam energicznie 30 min,a póżniej już połączyłam marsz z biegiem na kolejne 30 min ;-) Tak więc serdecznie dziękuje za tą dawke motywacji ;-) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć :)
    Ze względu na tematykę Twojego bloga, chciałabym Cię zaprosić do udziału w dietetycznym konkursie z okazji urodzin mojego bloga :) http://redandpale.blox.pl/2013/07/Konkurs-6-te-urodziny-bloga.html
    pozdrawiam :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  23. "Muszę przyznać, że naprawdę to polubiłam, a kiedyś nie znosiłam wysiłku, pocenia się i treningów wykonywanych publicznie. "

    mialam podobnie

    bardzo fajny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bieganie daje świetne rezultaty nie tylko odchudzające, ale również zdrowotne. Jednak przy dłuższym bieganiu najlepiej jest brać suplementy z kolagenem, aby "naoliwić" kolana

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3