21 stycznia 2013

PODSUMOWANIE TYGODNIA

Tym razem postanowiłam napisać taki dosyć szybki post, bo tak mnie bolą oczy, że ledwo już patrzę w monitor. Chyba to coś, co mnie dopada to grypa i w sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, bo dawno nie chorowałam, a do tego wczoraj byłam narażona na wysokie temperatury i kichających na mnie ludzi. Efekty widać natychmiast... Idealne warunki dla wszelkich zarazków i wirusów. Nie poddam się jednak z treningami, bo słowo się rzekło i mam zamiar codziennie coś robić, cokolwiek by to nie było, ale nie wytrzymam już leżąc cały dzień w łóżku. Ja się w końcu nie poddaję!!!

Przed chwilą dostałam wielki zastrzyk pozytywnej energii po mojej pysznej kolacji! Dziś na moim talerzu pojawiła się kasza gryczana z warzywami, a konkretnie danie gotowe firmy SYS, o której już kiedyś pisałam. Parę dni temu dostałam kolejną tajemniczą paczuszkę, która już taka tajemnicza nie jest... no i nie jest już taka pełna, bo jej zawartość szybko pochłaniam :) Wiecie co jest najśmieszniejsze? Jakiś czas temu na samą myśl o kaszy robiło mi się słabo (złe doświadczenia z dzieciństwa?), a teraz zajadałam się tym daniem do tego stopnia, że myślałam, że i widelec połknę!



Oto co znalazłam w paczuszce! 



Normalnie same pyszności! Zupa z soczewicy, Krupnik, Kapuśniak, Pieczarkowa, Kasza gryczana z warzywami, Ryż z pomidorami i papryką, Kasza jęczmienna z soczewicą, Ryż z groszkiem i marchewką, a do tego włoszczyzna i cebulka suszona. 

Te gotowe dania odkryłam już jakiś czas temu (no dobrze, mój tata odkrył i kupił, a ja zjadłam) i z czystym sumieniem mogę je polecić! To dobra metoda na pyszny, zdrowy i niskokaloryczny posiłek lub dodatek do niego, który możemy przyrządzić w bardzo krótkim czasie. Wszystkie dania pozbawione są chemii spożywczej o co w obecnych czasach nie łątwo, a do tego smakują jak domowe! Uwielbiam je! Do tej pory nie zdążyłam jeszcze spróbować wszystkich smaków, ale jestem na bardzo dobrej drodze do tego :) Jak na razie mogę Wam serdecznie polecić zupę z soczewicy (najlepsza jaką jadłam), kaszę z warzywami oraz ryż z pomidorami i papryką. MNIAM! Są już nawet przepisy, do których można zastosować te dania! Więcej na temat produktów napiszę Wam już wkrótce! (jak spróbuje kolejnych smaków). Oprócz tego w związku z nawiązaniem współpracy z firmą SYS już wkrótce pojawi się niespodzianka dla Was!


Miałam iść dziś na pocztę odebrać kolejną przesyłkę ze współpracy, ale niestety nie miałam takiej możliwości. Pod moim blokiem jest jedno wielkie lodowisko, a ja na pocztę mam z górki więc zapewne wywinęłabym orła jak się patrzy :) Taniec na lodzie pierwsza klasa! Próbowałam wyjść ze śmieciami i też się nie udało. Byłam bardzo bliska od zrobienia szpagatu, ale wreszcie wylądowałam na swoich 4 literach więc pomyślałam, że to bezsensu i wróciłam do klatki. Mam nadzieję, że jutro warunki do przemieszczania się będą zdecydowanie lepsze niż w dniu dzisiejszym chociaż nie to zapowiadali w prognozie pogody. I tak muszę przyznać, że dla chcącego nic trudnego. Patrząc przedtem przez okno widziałam biegnącego mężczyznę! Jego sportowe buty strasznie ślizgały się na lodzie, ale chwilę później wbiegł na drogę i kontynuował jogging po niej. Byłam pod wielkim wrażeniem! Mój kot jednak nie był aż pod takim wrażeniem jak ja mimo, że cały dzień leniwa paskuda spędziła na siodełku rowerka treningowego, który stoi obok okna. Dziś okrzyknęłam ją HULA-KOTA, zobaczcie same dlaczego... Niewiele brakowała aż sama by zaczęła kręcić :)




Dziś poniedziałek, niebieski poniedziałek o czym pisałam Wam w poprzednim poście, ale nic nie może mi zepsuć humoru! Może i nie czuję się rewelacyjnie, ale zaraz przystępuje do kolejnego treningu! Przyszedł jednak czas na podsumowanie mojego pierwszego (po długiej przerwie) tygodnia ćwiczeń, w którym wdrażałam się na nowo w treningi. Cudów niestety nie ma, ale lepsze to niż nic! Ważne, że znowu zmotywowałam się do działania i walki, bo mam o co walczyć... Tym razem jednak nie wyznaczam sobie już celów, bo obawiam się, że byłoby mi niesamowicie przykro gdybym nie osiągnęła takich efektów jak bym chciała. W marcu minie pół roku od początku mojej metamorfozy, a w kwietniu rok od postanowienia, że chcę coś w moim życiu zmienić... Jestem na dobrej drodze i zbliżam się do upragnionych efektów. Nie będę się na nic nastawiać, będę cieszyć się z każdego utraconego centymetra, a także kilograma! 

A oto podsumowanie mojego tygodnia:

WTOREK 15.01.2013 - JOGGING 3km + BALANCE TRENING & SUPERSET + ĆWICZENIA NA BRZUCH (10 minut)
NIEDZIELA 20.01.2013 - BALANCE TRENING + SUPERSET + 100 ŻABICH BRZUSZKÓW

To już 40 treningów z Ewą! Oczywiście powinno być DUŻO, DUŻO więcej po prawie 5 miesiącach, ale teraz obiecałam sobie, że będę walczyć niemal codziennie choćby miało mnie to wykończyć! Cieszę się i z tego!

Zaczynam również spisywać swój DOKŁADNY (tym razem) JADŁOSPIS żebyście miały dokładny wgląd w moją dietę. 



google.pl
Na koniec chciałam jeszcze dodać, że zdaję sobie sprawę jak nieprawdopodobnie brzmi to, że za sprawą jednej osoby (w tej roli EWA CHODAKOWSKA) schudłam 10 kg i zmieniłam swoje życie, a raczej jestem na dobrej drodze do tej zmiany. Możecie wierzyć lub nie, ale ja wiem swoje i jestem za to Ewie niesamowicie wdzięczna. Nie mam zamiaru się poddawać, a negatywne komentarze nie działają na mnie tak jak powinny. Wręcz odwrotnie! Mogę być gruba, mogę mieć nadwagę i być brzydka, ale wolę mieć balast w postaci nadprogramowych kilogramów niż niedobór szarych komórek. Wierzę, że siłą woli można "góry przenosić", że moc naszego umysłu wcale nie jest przeceniona! Myśląc pozytywnie można zdziałać cuda i stać się o wiele lepszym człowiekiem, ale to wszystko jest kwestią podejścia. Ja nie pluje jadem i przestałam narzekać, bo to mija się z celem. Od momentu gdy zaczęłam swoją przemianę wiele rzeczy się zmieniło w moim życiu, ale nic by się nie zmieniło, gdyby nie to, że uwierzyłam, że POTRAFIĘ! Uwierz i TY! Ja trzymam bardzo mocno kciuki za każdą przemianę zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną każdej z Was! Jeśli nie widzicie efektów doceńcie chociaż to, że próbujecie, bo ten kto próbuje jest zawsze bliższy do osiągnięcia celu niż ten, który zalega na kanapie nie robiąc zupełnie NIC! 
A na jakim etapie teraz TY jesteś? 

Uciekam się "treningować" i kurować... 
Nie chcę marnować ani chwili dłużej na narzekanie, że coś w moim życiu nie jest takie jak być powinno. Zmienię wszystko co mi nie pasuje! I wierzę, że wszystko się uda :) 
W tym przypadku powiedzonko "są dwa uda, albo się uda albo się nie uda" zamieniam na jedno "udo"! W końcu wkrótce (mam nadzieję) obwód moich obydwu ud będzie prawie taki jak kiedyś jednego! 

Walczcie i nie dajcie się grypie tak jak ja! Dobrej nocy kochane!

21 komentarzy:

  1. Zaczęłam walkę od dzisiaj i mam mega motywację. Mam nadzieję, że także będę mogła pochwalić się utraconymi centymetrami :) Cały czas Cię podziwiam i życzę wytrwałości w dążeniu do celu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Tobą całym serduchem :) Jak już zaczęłaś to nie przerywaj!

      Usuń
  2. JA DZISIAJ 25 min SKALPELA .. wiem , że to mało , ale tydzień temu zaczęłam dietę , poleciało 3, 2 kg , a dziś już leżąc w łóżku wyskoczyłam , by zrobić choć tyle ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało, ale zawsze COŚ! Osobiście wyznaję zasadę, że lepiej mało niż wcale :)

      Usuń
    2. Liczy się każdy ruch... nawet te 25 minut :) Ja wczoraj myślałam, że nie dotrwam, ale udało się! :)

      Usuń
  3. Czytam Twojego bloga, motywuje mnie bardzo. Zastanawiam sie tylko, czy codzienne treningi to dobry pomysł, mięśnie tez muszą odpocząć, wszystkie materiały jakie czytam zalecają trening 3 do 5 razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie zaleca się ten jeden dzień wolny w tygodniu żeby mięśnie miały czas odpocząć... Tak planuje by treningów było nie mniej niż 5 tygodniowo :) Mam nadzieję, że się uda zmotywować!

      Usuń
    2. Zależy o jakim treningu mówimy i na jakim jesteśmy etapie wytrenowania.
      W przypadku ćwiczeń siłowych (z solidnym dodatkowym obciążeniem w stylu sztanga >20kg, czy hantle >4kg) jest to trening 3-4 razy w tygodniu, pozostałe dni można poświęcić na ćwiczenia w stylu programów Ewy, a minimum jeden dzień wolny od ćwiczeń.
      Jeżeli ktoś nigdy nie ćwiczył i właśnie zaczął - to wiadomo, że nawet na Ewę nie rzuci się 6x/tydz. 2-3 razy w tygodniu w zupełności wystarczą. Organizm szybko się zaadaptuje, ale to nie znaczy, że można wtedy ćwiczyć codziennie dwa razy dziennie. Znaczy można, ale wcale nas to nie przybliży do celu, a wręcz oddali. Ot, fizjologia - nasz organizm jest mądrzejszy niż nam się wydaje :)

      Usuń
  4. Wow śliczny kotek, mój jest rudy, ale nie taki włochaty :) Nie spotkałam nigdzie dań firmy SYS, podejrzewam że w mojej mieścinie raczej ich nie dostanę, a wyglądają ciekawie, a jeszcze mówisz że są pyszne, chętnie bym spróbowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty firmy SYS można kupić w Almie i również przez internet, ale w najbliższym czasie postaram się poświęcić tej sprawie całego posta :)

      Usuń
  5. Ja 2 tygodnie temu rozpoczęłam walkę sama z sobą o lepszą ja,jestem osobą otyłą,matką dwójki dzieci,wierzę że tym razem mi się uda.Na twojego bloga wchodzę od tygodnia jest super,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uda się na pewno :) Wystarczy uwierzyć i być konsekwentnym! Powodzenia, 3mam kciuki!

      Usuń
  6. Magdaleno musisz zrozumieć,że nie każdy musi się z tobą zgadzac i ci słodzić :) tyle,a jesli utworzyłas tego bloga żeby kazdy ci lizał dupe-lepiej go usun bo nie bedzie!Powodzenia w dalszym zwalczaniu otyłosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam naukę rozróżniania "konstruktywnej krytyki" od "obrażania".
      Dodam na marginesie, że kultura osobista obejmuje każdego, także Ciebie szanowny Anonimie!

      P.S A dla ścisłości jestem osobą, której daleko do nadwagi, a co dopiero otyłości... Proponuję najpierw sprawdzić znaczenie tych słów ;)

      Usuń
  7. Nie powinnaś ćwiczyć będąc chora. Organizm jest wtedy osłabiony i potrzebuje siły na walkę z chorobą, a nie na trening. Ćwicząc w czasie choroby czy przeziębienia możesz sobie zaszkodzić i jeszcze ja przedłużyć o pare dni, a jak o siebie zadbacz to szybciej minie i będzie można wrócić do treningów. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie powinnaś ćwiczyć będąc chora. Organizm jest wtedy osłabiony i potrzebuje siły na walkę z chorobą, a nie na trening. Ćwicząc w czasie choroby czy przeziębienia możesz sobie zaszkodzić i jeszcze ja przedłużyć o pare dni, a jak o siebie zadbacz to szybciej minie i będzie można wrócić do treningów. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była mocno chora to nawet nie dałabym rady ćwiczyć, ale wczoraj chyba właśnie trening mnie postawił na nogi :) Dziś czuje się już lepiej :)

      Usuń
  9. ale masz cudownego koteczka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a jakie cudowny koteczek zostawia cudowne kłaczki szczególnie gdy się mizia, jak leżę spocona na macie ;)

      Usuń
  10. I właśnie tacy ludzie jak Ty, tworzący bloga o aktywnym stylu życia i motywujący innych są wartościowy. Chciałem napisać że masz fajnego bloga i życzę powodzenia i wytrwałości w jego tworzeniu :). Sam żyję ćwiczeniami a w ferie zimowe wręcz się katuje :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się chętnie "pokatowała" głównie na świeżym powietrzu, ale warunków chwilowo brak więc pozostaje czekać na prawdziwą zimę :)

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3