12 stycznia 2014

MOJA RELACJA - 2. Bieg Wielkich Serc

Witajcie!
Podobnie jak poprzednim razem postanowiłam od razu i "na świeżo" napisać relację z dzisiejszego 2. Biegu Wielkich Serc, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. W dniu dzisiejszym zajęłam 664 miejsce na 728 i osiągnęłam czas 34:38. Najśmieszniejsze jest to, że dziś miałam proroczy sen o tym jaki uzyskam czas. W kategorii kobiet zajęłam 232 miejsce na 270, a w kategorii wiekowej 120 na 133. Mimo wszystko zeszłam poniżej 7 min / km i z tego powodu bardzo się cieszę. 


Nie uważam się jeszcze za "biegacza" i traktuję to tylko jako możliwość wyładowania złej energii i formę dodatkowej outdoorowej aktywności fizycznej. Dlaczego ponownie postanowiłam uczestniczyć w takim zbiorowym biegu? To dla mnie niezwykła motywacja i zabawa, chociaż dzisiaj nie do końca było tak kolorowo jak myślałam. 




Po 1... POGODA!
Dzisiejszej pogody nie sposób było przewidzieć! Jedni prognozowali śnieg, inni deszcz, a jeszcze inni słońce przez co musiałam nastawić się na każdą ewentualność. Gdy wychodziłam z domu, gdzieś za chmurami widziałam lekkie słońce, które niestety bardzo szybko znikło. Było około 4 stopni, a już podczas rozgrzewki zaczął sypać lekki śnieg, a wiatr dawał się konkretnie we znaki.  Przez pierwsze 2,5 km zmarznięty deszcz ze śniegiem nawiewany przez wiatr zasypywał mi oczy, które strasznie zaczęły łzawić - biegłam całkowicie na oślep, ale nie poddałam się! Wiatr wpadając do gardła strasznie je wysuszył, aż marzyłam o tym by napić się czegoś "mokrego". W drugiej połowie biegu było już dużo lepiej, bo wiatr zostawiłam daleko z tyłu ;)



Po 2... UBRANIE!
Ubrałam się zdecydowanie za grubo!!! Gdy obudziłam się rano i usłyszałam tą wyjącą za oknem wichurę to zaczęłam żałować, że nie kupiłam jeszcze ciepłej i wodoodpornej kurtki biegowej, ale już po pierwszym kilometrze bardzo cieszyłam się, że tego jeszcze nie zrobiłam, bo chyba ugotowałabym się "na miękko"!


Dziś miałam na sobie po raz pierwszy moją nową bieliznę funkcyjną (legginsy + koszulkę), która [ tak na marginesie ] sprawdziła się w 100%, ale o tym napiszę Wam w osobnym poście. Do tego na wierzch założyłam swoje legginsy do biegania i bluzę. Oczywiście nie mogłam nie ubrać również czapki i rękawiczek, a do tego na szyi zawiązałam lekki szaliczek. Nie obeszłabym się także bez zimowego kremu do twarzy i pomadki ochronnej do ust. Wydawało mi się, że na taki wiatr nie mogę ubrać się lżej, ale myliłam się! Okazało się, że pierwsza warstwa w ogóle nie była mi potrzebna, a czapka i rękawiczki są dla mnie zdecydowanie zbyt grube. Przynajmniej teraz wiem, że muszę do swojej listy zakupowej dopisać jeszcze opaskę do biegania.

Było mi gorąco, niewygodnie i w ogóle fatalnie, ale nie zniechęciłam się!


Po 3... ORGANIZACJA!
Wszystko doskonale rozumiem, także to, że był to bieg w pełni charytatywny, ale to nie jest równoznaczne z tym by pozwolić uczestnikom na wychłodzenie organizmu! Po Krakowskim Biegu Sylwestrowym każdy uczestnik otrzymał folię by móc doczekać wyników stojąc na zamglonym, lodowatym Krakowskim Rynku. Tutaj tego akurat zabrakło co przy takim wietrze nie było przyjemne. Dodatkowo na mecie skończyła się kawa i kazano nam czekać 20 minut [ grunt to przygotowanie ]. Na szczęście po powrocie do biura zawodów mój humor się poprawił gdy dostałam herbatę i napój Oshee [ przynajmniej na to nie musiałam czekać ]. Dodatkowo, z tego co pamiętam, w planie imprezy była wspólna rozgrzewka, której nie było. Każdy rozgrzewał się we własnym zakresie i na własny sposób, a szkoda.

Być może nie bawiłam się tak dobrze jak na moim pierwszym biegu, ale i tak nie było źle. Dałam z siebie [ prawie ] wszystko, a co ważne nie przestraszyłam się tej paskudnej pogody i wbrew wszystkim przeciwnościom dobiegłam w swoim żółwim tempie do mety zdobywając tym samym swój drugi medal, tym razem w kształcie serduszka. <3 

Dodatkowo dostałam kilka napojów izotonicznych Oshee w różnych smakach, a także 15% zniżkę na buty New Balance oraz wejściówkę do Parku Wodnego, z której na pewno w najbliższym czasie skorzystam. 



Już myślę o kolejnym starcie, ale póki co muszę trochę odbudować swoją kondycję :) 
Pozdrawiam Was ciepło w ten zimny, wietrzny i śnieżny dzień.
Buziaki! <3



P.S Znajdź niepasujący element na poniższym zdjęciu ;)


23 komentarze:

  1. Super strój,czekam na nowy post o nim ;)
    Pozdrawiam,
    www.magdalena-achtelik.blogspot.com
    http://www.youtube.com/user/OriTwojSukces

    OdpowiedzUsuń
  2. Impreza charytatywna, więc nie należało oczekiwać folii termicznej, czy bogatego pakietu startowego, wpisowe małe, 20 zł. Poza tym, to tylko 5 km, impreza trwała krótko i raczej nikt się nie wychłodził, bo nie było folii ;) Jeżeli chodzi o kawę, to na biegu sylwestrowym też się kończyła i czas oczekiwania był taki sam 20 minut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystko rozumiem... bieg charytatywny itd, ale nie sądziłam, że może nie być folii, bo ja podczas stania w kolejce po kawę przemarzłam na kość, a byłam strasznie rozgrzana. Od takich rzeczy są sponsorzy i to jest niestety bardzo duży minus. Można było zrobić wpisowe 25 zł i to 5 zł poświęcić na takie rzeczy. Niczego innego nie oczekiwałam.

      Usuń
    2. Proponuję poczytać, jak trudno pozyskać sponsorów, co było w zaszłym roku, kiedy wpisowe było wyższe oraz zdać sobie sprawę, jak duży jest koszt organizacji takiego biegu. Nie musiałaś stać i czekać na kawę 20 minut ( ja poszłam kupić na Orlen, który jest w pobliżu), ale niektórzy tak mają, jeżeli coś jest za darmo, to trzeba brać, a później jeszcze narzekać. Dla takich osób są imprezy komercyjne, żeby brać udział w imprezach charytatywnych, trzeba pojąć ich ideę.

      Usuń
    3. Chyba się kompletnie nie rozumiemy, ale cóż... Chodzi mi o to co było obiecywane uczestnikom, a nie zostało spełnione i tyle... Wiadomo było, że w biegu będzie brać około 600 osób więc wszystko można było jakoś zorganizować. O tym co było w zeszłym roku słyszałam, bo zostałam do końca, ale w tym roku wszyscy sponsorzy dopisali i było ich sporo. W kolejce po kawę stałam, bo nikt jeszcze wtedy nie wiedział, że się skończyła. Fakt, nie musiałam, ale akurat to mi się nie przyśniło w mym proroczym śnie.

      Wiele osób było oburzonych tym, że dostali praktycznie puste reklamówki, i że pakiet startowy był bardzo ubogi, ja akurat na to nie narzekam, bo nic nie oczekiwałam oprócz tego co było gwarantowane czyli wspólna rozgrzewka i ciepły napój po zakończonym biegu. Myślę po prostu, że każdemu zrobiłoby się przyjemniej i prędzej zrozumiałby ideę imprez charytatywnych gdyby kawy starczyło dla wszystkich, that's all!

      Usuń
    4. Ach! I jeszcze jedno... Teraz już wiem, że na kolejnych biegach charytatywnych nie mam co liczyć na folię czy darmową kawę, ale weźcie także pod uwagę, że był to mój drugi bieg w życiu (pierwszy na poważnie). Dajcie się człowiekowi wdrożyć samodzielnie w temat imprez charytatywnych i tyle. Miałam prawo myśleć, że będzie wyglądać to zupełnie inaczej... przecież nie narzekam, a mówię jak było. Byłam okropnie spocona, a za tą chwilę by dojść do biura imprezy lekko mówiąc zmarzłam co przyjemne nie było. Zrozumcie może czasem człowieka ( w tym nowicjusza) a nie krytykujcie? Chyba każdy kiedyś zaczynał swoją przygodę z takimi imprezami i nie wiedział "z czym to się je" i czego się spodziewać...

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. przecież na ostatnim zdjęciu kot pasuje do czapki :D
    gratulacje z okazji ukończenia biegu! podziwiam, bo dla mnie takie warunki są zbyt ciężkie - zimno i wiatr to nie mój świat ;) ja jestem jednak sezonowcem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w sumie wiatr jakoś aż tak bardzo nie przeszkadza... Mogłabym nawet stwierdzić, że teraz biega mi się trochę lepiej niż przy wielkich upałach :)

      A kot to czasem robi za czapkę ;)

      Usuń
  5. Gratuluję ukończenia biegu i z niezłym wynikiem ! :) Ja również trochę biegałam, ale w okresie letnim. Mój skromy rekord to 10 km w 1h 6 min. (po boisku), tym bardzie podziwiam. Proszę Cię o informację co do staników, których używasz do ćwiczeń. Ja również mam większy biust, który czasami jest "drobną przeszkodą" np. w bieganiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny wynik miałaś... Również gratuluję :)
      Używam do ćwiczeń tylko Panache SPORT i naprawdę z czystym sumieniem mogę go polecić. Trzyma idealnie :) Wcześniej nie biegałam bo bałam się, że podbije sobie oko ;) ale ten biustonosz na to nie pozwala. Warto w niego zainwestować.

      Usuń
  6. Dobrze Ci poszło:) I jak już pisałam,ważne że w ogóle wzięłaś udział:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się jak mogłam :) Kiedyś na pewno będzie lepiej...

      Usuń
  7. Śliczny medal;-) W Wawie były okrągłe;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To następnym razem przyjeżdżaj do Krakowa :D Dostaniesz serduszkowy :)

      Usuń
  8. kochana gdzie kupilas taka slodka czapunie ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bieg po zdrowie. Gratuluję decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kibicowaliśmy w Krakowie, brawo!

    OdpowiedzUsuń
  11. czy w tym roku posty będą się pojawiać tak bardzo rzadko jak do tej pory?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się pisać jak najczęściej, ale trudno mi jest pogodzić treningi z pisaniem i innymi zajęciami.

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3