11 stycznia 2014

KOLEJNE WYZWANIE - 2. Bieg Wielkich Serc

Witajcie kochani!
Już jutro wystartuję w kolejnym biegu na 5 km, który odbędzie się w Krakowie, a mianowicie w 2. Biegu Wielkich Serc. Mimo wielu przeciwności losu postanowiłam jednak, że się zgłoszę, bo nie mam przecież nic do stracenia! Oprócz tego zdecydowanie wolę w takiej formie wesprzeć WOŚP niż wrzucać pieniądze do puszki, bo nie mam pewności czy trafią tam gdzie powinny. A w tym przypadku łączę przyjemne z pożytecznym... biegając wspieram potrzebujących. 




2. Bieg Wielkich Serc odbędzie się już jutro o godzinie 12 na Bulwarach Wiślanych na dystansie 5 km. Organizator ustalił limit osób biorących udział w wydarzeniu na 600 osób i właśnie w tej chwili na FB zobaczyłam post mojego znajomego, który zapisał się jako ostatni uczestnik.
Ja będę startować z numerem 312, który może przyniesie mi szczęście.

Koszty zapisania się na bieg wcale nie były wysokie, bo to tylko 25 zł przy czym cała ta kwota zostanie przekazana na WOŚP, a medal za uczestnictwo jest bezcenny, tym bardziej, że podobno ma być w kształcie serduszka.

Trasa 2. Biegu Wielkich Serc w Krakowie

Przez ostatnie kilka dni próbowałam się trochę przygotować do tego biegu tak by wydobyć z głębi siebie te największe pokłady energii, ale jednocześnie nie zmarnować jej. Poniekąd mi się udało, ale jednocześnie mam wrażenie, że trochę przetrenowałam swoją kontuzję, która nadal trochę mnie męczy. Wierzę jednak, że dam z siebie wszystko choć nie ukrywam, że straszliwie się denerwuje! Dopadł mnie prawie taki stres jak przed maturą ;) Dlaczego? Trudno powiedzieć. Może dlatego, że nie jestem szczupła jak większość osób, które biegają? Sama nie wiem...

Tym razem nie biegnę w przebraniu jak podczas 10. Krakowskiego Biegu Sylwestrowego, więc wszystko jest w moich rękach, a raczej... nogach! Dam z siebie wszystko... OBIECUJĘ!!!
Nie wiem tylko jaka będzie pogoda, ale zapowiada się niestety nieciekawie. Dobrze, że niedawno dokonałam zakupu bielizny funkcyjnej przez co jestem przygotowana także na trochę chłodniejszy dzień. Oby tylko nie było wiatru, bo to żadna przyjemność czuć mroźny podmuch na swojej twarzy.

Ostatnio biegnąc w moim "pudełku" osiągnęłam słabiutki wynik 39:49. Mam nadzieję, że tym razem go poprawię! Chciałabym zejść chociaż poniżej 35 minut. Do tej pory moim najlepszym [ ale nie do końca dokładnym ] wynikiem było ok. 27:29. Nie sądzę by ten wynik udało mi się kiedykolwiek pobić, ale będę próbować.

Na chwilę obecną staram się biegać 3 razy w tygodniu po około 9/10 km, a także pedałuję na rowerku stacjonarnym i czuję, że moja kondycja zaczyna się znacznie poprawiać. W styczniu przebiegłam już 30 km, a to [ jak na moje możliwości ] naprawdę bardzo dużo.

No cóż... nie za każdym razem udaje mi się zrealizować swoje plany treningowe i bywa, że jestem wściekła gdy ulegnę temu głosowi w mojej głowie, który podpowiada mi, że nie dam rady. Niedawno jednak ktoś powiedział mi, że "ZŁY TRENING TO TAKI, KTÓRY SIĘ NIE ODBYŁ", więc się nie poddaje! Te słowa niezwykle mnie podbudowały i bardzo, bardzo za nie dziękuję!


Trzymajcie za mnie jutro kciuki, żebym tylko nie poległa i zmieściła się w czasie 60 minut ;)
A może któraś z Was także ma w planach start w tym biegu? 

Oczywiście relacja z biegu także znajdzie się niebawem na blogu!
Ściskam Was mocno, a wszystkim startującym życzę POWODZENIA! <3


17 komentarzy:

  1. U mnie też jest bieg, ale tylko 2 km. Chciałam startować, ale jestem wolontariuszem i nie wiem, czy dam radę to jakoś ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy dystans :) Taki bardzo symboliczny, dla każdego...
      Jeśli tylko znajdziesz czas to życzę oczywiście powodzenia.

      Usuń
  2. Heeej, też będę :) Nie stresuj się, to ma być zabawa i to w szczytnym celu! Ja postanowiłam, że daję sobie luz, nie będę za wszelką cenę bić rekordu z Sylwestrowego. Buziaki i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak się stresuję, bo bardzo, ale to bardzo nie chciałabym być ostatnia :)

      Usuń
  3. jak ja Cię podziwiam! od kiedy czytam Twojego bloga nigdy nie wspomniałaś o żadnym załamaniu! Jak to robisz? Skąd masz w sobie tyle energii aby iść dalej? Mnie jej bardzo brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uwierz mi na słowo... zdarzały mi się załamania i to bardzo często :) Grunt to myśleć pozytywnie...

      Usuń
  4. Powodzenia! Z pewnością wszystko się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super akcja,widziałam już kilka blogerek bierze w niej udział. U mnie w pobliżu nie słyszałam żeby coś takiego organizowali.

    No i oczywiście trzymam kciuki:) Nie martw się,to że wystartujesz to już można uznać za zwycięstwo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. oczywiście obudziłam się z ręką w nocniku...a chętnie bym pobiegła w Wawie. no nic, WOŚP i tak wspieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Może dlatego, że nie jestem szczupła jak większość osób, które biegają?" Po pierwsze zobaczyłam Twoją metamorfozę i jestem pod wielkim wrażeniem, gratuluję :) Po drugie ja biegnę i mam kilka kg na zbyciu :) Po trzecie jesteś zbyt krytyczna w stosunku do siebie, wyglądasz naprawdę super i nie powinnaś się stresować z powodu swojego wyglądu :) Po czwarte nie myśl o wynikach (nie biegasz zawodowo), czerp przyjemność z biegu, wtedy są największe szanse na bicie rekordów :) Po piąte, jeżeli wypatrzę Cię jutro w tłumie to pozwól, że podejdę i osobiście pogratuluję Ci metamorfozy, bo jestem pod ogromnym wrażeniem:)
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to fakt, bo jest cholernie krytyczna w stosunku do własnej osoby i nie wiem czy kiedykolwiek będę z czegoś w swoim wyglądzie w 100% zadowolona, ale czas pokaże. Zostało mi trochę tego myślenie z przed metamorfozy gdzie zawsze byłam porównywana do innych, szczuplejszych osób. Nienawidzę tego choć sama to robię, dziwna sprawa...

      A za miłe słowo bardzo dziękuję :) Trudno było mi biec dla samego biegu i z niego czerpać przyjemność, ale ważne, że dałam radę i nie było aż tak źle... choć wiem, że mogło być lepiej.

      Usuń
  8. U mnie w Opolu też jest organizowany bieg przez WOŚP, pod nazwą "Policz się z cukrzycą" na dystansie 4,5 kilometra.
    Męczy mnie nadal ból w kolanie, mimo że 3 tygodnie nie robiłam kompletnie nic by się oszczędzać, dziś wyszłam "zobaczyć" jak się sprawuję i niestety po 10 minutach wracałam z powrotem do domu, bo ból sie powoli uaktywniał :( koszmar dla mnie !

    Tak chciałam pobiec i dupa blada....chyba że zacisnę zęby, a później będę to odpokutowywać tydzień czasu - a może nie w końcu to charytatywny bieg ;)

    Trzymam za Ciebie kciuki, na pewno nie będziesz ostatnia !

    Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  9. No, i super, że biegniesz ;) Do zobaczenia na trasie - nr 529 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i coś mi się wydaje, że chyba Cię wypatrzyłam w tłumie, bo kojarzę numer, ale czy aby na pewno dobrze kojarzę to już nie wiem :)

      Usuń
  10. "Do tej pory moim najlepszym [ ale nie do końca dokładnym ] wynikiem było ok. 27:29. Nie sądzę by ten wynik udało mi się kiedykolwiek pobić, ale będę próbować." - zobaczysz, jak za jakiś czas, może kilka miesięcy, może rok, osiągniesz lepszy wynik, spojrzysz na to zdanie, które tu napisałaś i poczujesz mega dumę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, ale póki co cieszę się samym bieganiem bez znaczenia w jakim tempie :)

      Usuń
  11. bardzo ciekawa inicjatywa, szkoda że w naszym mieście (Łodzi) nie ma takiego biegu.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3