24 stycznia 2013

"SILNA WOLA JEST JAK MIĘSIEŃ - niećwiczona zanika, używana wzmacnia się".

Witajcie!
Dzisiaj dla odmiany po wczorajszym szaro-burym dniu mamy do czynienia z pięknym słonecznym dniem. Mam nadzieję, że Wy również mogliście nacieszyć się dziś słoneczkiem. Oby więcej takich dni! Dopiero wtedy będziemy mogli mówić o prawdziwej zimie! Ja najprawdopodobniej 4.02 wybieram się w moje rodzinne strony, bo wreszcie planuję trochę pojeździć na snowboardzie. Myślę, że kolana mi w tym nie przeszkodzą. Od momentu gdy moja kontuzja kolana skreśliła moją zawodową karierę snowboardzisty unikałam tego sportu jak ognia. Czułam się rozżalona i wściekła i nie byłam w stanie pogodzić się z utratą największej pasji, ale powoli przechodzę nad tym do porządku dziennego. Przecież to wydarzyło się 10 lat temu! Najwyższy czas by znów zacząć czerpać największą przyjemność z jazdy i przeprosić się z moją deską. Przez ostatnie kilka sezonów jeździłam bardzo ostrożnie jednocześnie czując strach przed każdą ewolucją mimo, że ten sezon jest już moim 13. Liczę na to, że chociaż warunki na stokach mi dopiszą i będę sobie mogła pozwolić na przeróżne wygibasy :) No, ale nie o tym chciałam dziś napisać... 



Niemal codziennie dostaję od Was maile i wiadomości, w których pytacie mnie czy na początku mojej drogi również miałam trudności w wykonywaniu całych programów Ewy Chodakowskiej. Oczywiście, że tak! Jeszcze kilka lat temu miałam całkiem dobrą kondycję i coś próbowałam ćwiczyć, ale teraz? Gdy zaczynałam to myślałam, że zejdę na zawał. Nie dość, że paliłam jak smok to jeszcze koszmarnie się odżywiałam więc wydolność mojego organizmu była bliska zeru. Przez pierwszy tydzień z trudem wykonywałam cały SKALPEL, miałam trudności ze złapaniem oddechy, ze zrobieniem wszystkich powtórzeń - koszmar! Kilkukrotnie byłam bliska załamaniu i miałam ochotę to wszystko przerwać, ale za każdym razem gdy się poddawałam próbowałam przypomnieć sobie DLACZEGO ZACZĘŁAM! Po 2 tygodniach regularnych ćwiczeń bez problemu wykonywałam już prawie wszystkie powtórzenia. Gdy minął miesiąc trening zaczął sprawiać mi radość. Nauczyłam się całej płyty na pamięć, nie musiałam już pilnować ilości powtórzeń i tym sposobem zaczęłam rozważać zakup obciążników. Nie minęły 2 tygodnie od tego momentu i postanowiłam zaopatrzyć się w 0,5 kg obciążenie na kostki oraz nadgarstki i w sumie też wykonywałam ćwiczenia bez większych trudności. Wszystko jest kwestią podejścia! Nasze ciało musi przyzwyczaić się do ćwiczeń, ale oprócz tego My musimy wierzyć, że się uda i nie poddawać się! Gdybym się wtedy poddała, gdybym zareagowała na ból, który mi towarzyszył i zmęczenie to podejrzewam, że nie byłabym teraz w tym miejscu, w którym jestem w tej chwili! Nie zrzuciłabym 10 kg balastu, a do tego nie czułabym się tak cudownie jak teraz. Uwierzcie mi na słowo! Jest o niebo lepiej. Kiedyś nie mogłam dobiec do przystanku, a to raptem 50 m. Teraz przebiegam trochę więcej, a do tego jestem w stanie wykonać praktycznie wszystkie ćwiczenia cardio choćby z killera i to bez większej zadyszki. Moje ciało się zmieniło, a do tego znacznie wzmocniła się moja siła woli! Największe zmiany, które zaszły w moim życiu są niewidoczne gołym okiem. Wiara w swoje możliwości zdecydowanie czyni cuda! 


Jaki z tego morał? Nie warto się poddawać, bo można nieodwracalnie stracić swoją szansę na zmiany! To jak z zapuszczaniem włosów :) Gdy się poddasz i je obetniesz w najgorszym momencie to będziesz je obcinała stale, a gdy tego nie zrobisz, zaciśniesz zęby i przeczekasz najgorszy moment będziesz cieszyła się długimi włosami szybciej niż tego oczekujesz! Przestań porównywać się do innych! Spróbuj sama, a już niedługo będziesz cieszyła się WŁASNYMI spektakularnymi efektami! Musisz poczuć, że to tego chcesz i walczyć! Bo to walka czyni nas silniejszymi! 

Pamiętacie mój wczorajszy dzień? Było ze mną strasznie źle... Miałam ochotę zakopać się pod kołdrą w gigantycznym, rozciągniętym swetrzysku i całym pudełkiem lodów, ale nie poddałam się i tego nie zrobiłam! Moja silna wola triumfowała! Poszłam do kina na świetny film, na którym uśmiałam się prawie do łez, a potem dostałam ataku "głupawki" (nawet mam zdjęcie dokumentujące to, ale nie wolę nie kompromitować się dodając je) :) Tuż po powrocie do domu przystąpiłam do treningu i jak obiecałam zrobiłam KILLERA! Wiedziałam, że dzisiejszy dzień będzie cudowny i tak właśnie jest! Idę z przyjaciółmi na łyżwy i nie zawaham się dobrze bawić przy okazji spalając kalorie! Po raz kolejny będę łączyć przyjemne z pożytecznym! 

tumblr.com


Nie poddawaj się gdy masz zły dzień... nie poddawaj się gdy Ci nie wychodzi! 
Wszystko jest kwestią Twojej silnej woli oraz walki! 
NIE BÓJ SIĘ PĘDZIĆ DO PRZODU! WIEM, ŻE POTRAFISZ! 
TERAZ TY W TO UWIERZ! <3

8 komentarzy:

  1. DOKŁADNIE! najważniejsze to się nie poddawać i nie schodzić z obranego toru!

    pozdrawiam, Fit
    ______________________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. .... ja się boję , że wykonuję ćwiczenia Skalpela nie tak precyzyjnie :( i an razie max 35 min .. ale trzeba walczyć , prawda ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda!!! Trzeba zawsze iść przed siebie i się nie poddawać! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie kiepsko z moją silną wolą

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo motywujący post! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój post bardzo motywuje do działania. Dobry przykład z tym zapuszczaniem włosów, ja jestem właśnie w trakcie zapuszczania i właśnie przechodzę ten okropny moment. Ale dam radę, wytrzymam, bo chcę mieć dłuugie włosy ;pp Tak samo z ćwiczeniami, nie poddam się. Pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że napisałaś tę metaforę o włosach, bo chciałam jutro je ściąć, ale dzięki Tobie będę cierpliwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podczytuje koleżankę i powiem szczerze, że coraz bardziej nabieram ochoty na tę Ewę. Też zaczynam walczyć o super figurę na lato i szukam programu do ćwiczeń, który przyniesie efekty, ale będę mogła go w domu wykonać. Chyba dziś wskoczę na allegro:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3