20 stycznia 2013

PnŚ - Wyprawa po NOWE ŻYCIE do EWY CHODAKOWSKIEJ

No i nadeszła ta "wiekopomna" chwila i muszę zdradzić Wam wszystkie szczegóły dotyczące mojej, a w zasadzie "naszej" wyprawy do Warszawy i udziału w programie TVP2 "Pytanie na Śniadanie" z Ewą Chodakowską. 



Często pytacie mnie jak to się stało, że w ogóle zostałam zaproszona do programu i skąd się tam wzięłam więc już odpowiadam, bo to żadna tajemnica. Jakiś czas temu Ewa Chodakowska na swoim Fan Page'u na Facebooku utworzyła nowe wydarzenie: "METAMORFOZA Z CHODAKOWSKĄ PYTANIE NA ŚNIADANIE :)" Byłam pierwszą osobą, która postanowiła wrzucić tam swoje zdjęcia, bo jak wiecie największa motywacją dla mnie jest BYCIE MOTYWACJĄ DLA WAS! Długo czekać nie musiałam, bo Ewa odezwała się niemal natychmiast i zaprosiła mnie do udziału z programie PnŚ. Z radości skakałam aż pod sufit, bo wiedziałam, że to będzie świetna metoda na dotarcie do innych osób, które potrzebują motywacji. Nie zastanawiałam się ani chwili i stało się! Wszystko było niemal dopięte na ostatni guzik, ale niestety ze względu na mecz Agnieszki Radwańskiej program musiał być skrócony. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i zostałam zaproszona ponownie na kolejny piątek, który właśnie nastąpił 18.01.2013! Klamka zapadła, odwrotu nie miałam więc zebrałam się do kupy i postanowiłam wyruszać w drogę jednocześnie robiąc sobie wagary od uczelni ;)


Położyłam się spać o godzinie 23:00, ale w między czasie obudził mnie potworny ból brzucha... oczywiście jak na złość! Spałam do godziny 1:00, a potem trzeba było się szybko zebrać, zapakować buty sportowe, odśnieżyć samochód i wyruszyć w drogę! Wyjechaliśmy o 2:30, ale ja już po godzinie miałam dosyć do tego stopnia, że chciałam się wrócić, ale pomyślałam, że nie mogę, bo przecież wszystkie na mnie liczycie. Padał koszmarny, zmrożony deszcz, który przymarzał mi do szyby, a do tego jeszcze nie mogłam znaleźć otwartej stacji benzynowej. Chyba jeszcze nigdy nie jechało mi się tak fatalnie jak wtedy, ale teraz wiem, że warto było! W końcu mnie "poznałyście"!

Do Warszawy dojechałam o 7:30 rano i utkwiłam w korku mimo, że powinnam być już w studio i wtedy dopiero zaczęły się nerwy! Dojechaliśmy na miejsce o 8 i jak tylko weszłam to obleciał mnie strach. Myślałam, że chyba zwariowałam :) Chwilę później siedziałam już w fotelu gdzie poprawiano mi makijaż. Czułam się strasznie zmęczona, ale starałam się tego nie okazywać, a potem adrenalina zrobiła swoje! Zawsze obiecuje sobie, że kolejna wyprawa będzie przy udziale PKP, ale co poradzić kiedy nie mam zniżki studenckiej, a bilety są okropnie drogie i to do tego stopnia, że taniej wychodzi podróż samochodem? Gdy zobaczyłam Ewę humor od razu mi się poprawił! To na prawdę cudowna, miła i taka ciepła osoba! Niesamowicie elokwentna i przyjazna dla wszystkich w otoczeniu, a do tego wyjątkowo energiczna, zarażająca swoim entuzjazmem. Czułam się strasznie dziwnie, bo przecież tyle czasu oglądam Ewę Chodakowską na monitorze mojego komputera, a teraz miałam możliwość poznać ją osobiście i o wszystko zapytać. W sumie to zadałam bardzo mało pytań, bo jednak zmęczenie sprawiło, że ledwo mogłam zebrać do kupy swoje myśli.

google.pl

Całe nagranie trwało tylko 2,5 minuty, a potem drugie nasze wejście 3,5 minuty... Byłam trochę zaskoczona, że to tak krótko będzie trwać, liczyłam na te minimum 10 minut, bo mam przecież tyle do powiedzenia :) Do tego Ewa się przejęzyczyła przez co zaraz posypały się komentarze na FB. A dlaczego się pomyliła? Spróbujcie zadawać pytania zaproszonej osobie, słuchać producenta w słuchawce oraz tłumacza, który testował swój mikrofon, a do tego jeszcze słuchajcie odpowiedzi osoby, którą zaprosiliście... Ewa była wściekła, bo chciała żeby to wyglądało inaczej, chciała dłużej ze mną porozmawiać, bo to przecież o to głównie chodziło w nowym cyklu "KULTURA FIZYCZNA - NOWE ŻYCIE Z EWĄ CHODAKOWSKĄ". Cały czas myślałam o tym by pochwalić się tym, że motywuje innych prowadząc swojego bloga jednak nie miałam do tego możliwości przez co też nie byłam zadowolona, ale późniejsza rozmowa z Ewą zrekompensowała mi wszystko! Muszę powiedzieć, że ta kobieta jest "niesamowicie niesamowita"! Fakt faktem jest bardzo zakręcona, ale kto by nie był dostając kilkaset wiadomości dziennie i mając tyle swoich obowiązków. Na prawdę Ją podziwiam i to teraz jeszcze bardziej! Czułam się lekko skrępowana co jest dla mnie nietypowe! Osoba, która sprawiła, że odżyłam stała przede mną! Niesamowite uczucie :) Ale wolałabym zbyt blisko Ewy nie stać... Przy niej wyglądałam jak wielka kula! :) Achhh jak bym chciała wyglądać choć częściowo jak ONA, ale chyba nie mam predyspozycji genetycznych do tego. Chociaż kto wie? Może kiedyś się uda? Póki co muszę znosić mój drugi podbródek, który było widać podczas ćwiczeń, a do tego ten nadmiar tłuszczyku, który grzeje mnie zimą :) Z resztą Ewa sama stwierdziła, że Jej jest zawsze zimno, a to by wiele tłumaczyło :D

Po nagraniu, tak około 10 pożegnałam się z Ewą, która miała na prawdę nieciekawy humor, bo chciała opowiedzieć więcej o mojej metamorfozie... ale już jej obiecałam, że spotkamy się za kolejne 3 miesiące kiedy to osiągnę już na tyle spektakularny efekt, że będzie go można śmiało pokazywać publicznie! Pojechaliśmy z moim "połówkiem" na śniadanie do Galerii Mokotów i jedyne miejsce, które zasługiwało o tej 10 rano na uwagę to był Jeff's. Zjadłam kawałek ohydnego omleta, kilka pełnoziarnistych tostów, wypiłam kawę i byłam gotowa do drogi. W końcu przede mną było kolejne 300 km!  W międzyczasie jedząc śniadanie poobserwowaliśmy grupę dzieci, która o 10 rano stołowała się w Mc Donaldzie - A FU! Jeszcze trochę pochodziliśmy po centrum handlowym, głównie po sklepach z odzieżą sportową, a potem na chwilę opadliśmy na kanapach i wtedy przeżyłam szok i utwierdziłam się w przekonaniu, że nigdy nie będę mieszkać w Warszawie! Niedawno o tym myślałam, bo w tym mieście pojawiają się większe możliwości głównie zawodowe, ale teraz wiem, że byłby to spory błąd. Nie odnalazłabym się w takim miejscu! No, ale do rzeczy... Siedzieliśmy na kanapie aż tu nagle podeszła do nas kobieta i mówi: "Przepraszam, ale czy mogliby Państwo mi zrobić miejsce, bo muszę przewinąć dziecko!", odpowiedziałam, że w toaletach są specjalnie do tego przeznaczone miejsca z "przewijakami", a ta kobieta zaczęła do nas pyskować! "Że jej się nie chce chodzić, że ona musi teraz, że mamy jej zrobić miejsce". Szczerze mówiąc zgłupiałam... No cóż, nie ma to jak zmieniać dziecku pieluchę na środku centrum handlowego i to na białej, skórzanej kanapie... Wybaczcie, ale nigdy nie zrozumiem takiego zachowania. Szczyt lenistwa i całkowity brak wstydu... W sumie tego dnia spotkało mnie kilka dziwacznych sytuacji i zdecydowanie nastawiłam się przeciw jakiejkolwiek zmianie w moim życiu, a przynajmniej takiej związanej z przeprowadzką. Nie zrozumcie mnie źle, ale tutaj mi dobrze! :)

Powrót z Warszawy do Krakowa był koszmarem... zaczął sypać śnieg, mój telefon z GPS'em się rozładował, a telefon mojego chłopaka jest na amen wyłączony. Mam czasem tak kiepską orientację w terenie, że potrafię wylądować całkowicie w innym miejscu niż powinnam, ale w rezultacie mojego błądzenia zrobiłam kilka kilometrów mniej i nie stałam w korku w Jankach :) Nie ma przecież tego złego... W Radomiu miałam kryzys i myślałam, że nie będę w stanie dalej jechać, ale mimo wszystko dałam radę. Zatrzymałam się dopiero W Jędrzejowie, bo już nie widziałam na oczy. Zdrzemnęłam się na chwilkę i wyruszyłam dalej! W Krakowie byłam o 19...

To był bardzo długi i intensywny dzień, a ja odzwyczaiłam się od takich eskapad chyba się starzeję) :) Nie żałuję jednak ani przez chwilę, że pojechałam, bo zmotywowałam się jeszcze mocniej! Chcę być chodzącą motywacją i przykładem i właśnie z tego powodu przez ten weekend uśmiech nie znikał mi z twarzy mimo tego zmęczenia i niewyspania! Moje życie zmierza w dobrym kierunku co niezmiernie mnie cieszy... Teraz muszę dążyć do osiągnięcia upragnionego przeze mnie efektu, a potem wynagrodzę się NOWYM TATUAŻEM! Powoli zaczynam już szukać wzoru. Mój pierwszy tatuaż powstał w momencie gdy odzyskałam niezależność i tym samym SIEBIE! Teraz, ten kolejny również będzie mieć bardzo duże znaczenie.

NOWE ŻYCIE Z EWĄ CHODAKOWSKĄ to bardzo adekwatny tytuł dla nowego czasu antenowego, który został podarowany Ewie w PnŚ! Ja zmotywowałam się dzięki Niej, a teraz Ja motywuje innych... to jedna wielka reakcja łańcuchowa! Teraz przyszła pora na Was! Wy musicie zmotywować kolejne osoby swoimi efektami!

PAMIĘTAJCIE! Do mnie możecie zawsze napisać, a ja postaram się pomóc jak tylko będę mogła! Zadawajcie pytania i piszcie co chcielibyście przeczytać. Wspierajmy się, a tylko wtedy osiągniemy PEŁNY SUKCES! <3

SERDECZNIE WAM DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE, ŻE CZYTACIE! 
Wasze efekty i sukcesy, nawet te najmniejsze są także moimi! Chciałam powiedzieć to na antenie programu, ale niestety nie miałyśmy na to z Ewą czasu więc pisze to teraz! DZIĘKUJĘ!

31 komentarzy:

  1. przeczytałam wszystko od deski do deski...czytała....czytałam i się uśmiechałam bo przede wszystkim zazdroszczę Ci całym sercem,że mogłaś poznać Ewę
    poza tym...też byłabym zła że chciałam powiedzieć więcej a oczywiście dali mniej...(zwłaszcza że jakaś miss po 60 mówiła tak długo no i te reklamy w tv....:/)
    a co do Pani w galerii która musiała przewinąć dziecko, uwierz mi, że w życiu bym jej nie wpuściła gdyby tak do mnie zapyskowała i tyle. i jeszcze jej bym nagadała swoje, ale rozumiem, zmęczenie u Ciebie dało się we znaki poza tym...może nie warto się kłócić ;)

    ściskam mocno i cieszę się Twoim szczęściem i sukcesem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagadałam jej, ale ta pyskowała nadal... Z takimi ludźmi czasem lepiej się nie kłócić, bo to nie ma sensu, a z kanapy woleliśmy wstać, bo nie miałam ochoty oglądać (i WĄCHAĆ!) "niespodzianki" z pieluchy :) Z resztą 2 metry dalej była kolejna kanapa, hehehe :D

      A ja liczę na to, że następnym razem jak będę w TV to wreszcie ktoś pozwoli mi się wygadać :) Tamtego dnia jakoś wszyscy byli wściekli... łącznie z Tomaszem Karolakiem, z którym mój chłopak zrobił sobie zdjęcie :)

      Usuń
    2. ech...2 m dalej była kanapa ale ona musiała wybrać Waszą?
      może uwielbia zatruwać innym życie
      sama nie wiem ;)))

      trzymam kciuki za Ciebie, Twoje wyniki i mam nadzieję, że następnym razem uda Ci się wygadać
      nie wiem czy Ty widziałaś jakie zdjęcia pokazywali w tv po tym jak Ewa powiedziała, że teraz pokażą że są inni którym udało się z nią schudnąć
      i potem tv pokazywało zdjęcia dziewczyn które przesłały swoje metamorfozy
      ale wśród nich było ciało....Ewy...przed i po
      i tak troszkę mnie to zniesmaczyło, nie wiem dlaczego.

      Usuń
  2. Jeszcze raz gratuluję i podziwiam, bo tremę pewno miałaś. A odnośnie życia w warszawie- mnie też nie pociąga.Studiowałam w Wa-wie a teraz mieszkam w małej wiosce (ok. 200 mieszkańców) i za nic nie zmieniałabym tego na stolicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham Kraków <3

      Tremy w sumie nie miałam, bo w TV bywałam, ale nigdy nie na żywo... Bardziej byłam zmęczona i nie myślałam o tym, że powinnam się stresować :)

      Usuń
  3. Na pewno to była świetna przygoda, gratuluję odwagi. Ja chociaż też mam już postęp w gubieniu tłuszczyku z płytami Ewy to jeszcze nie odważyłam się na wysłanie zdjęcia i pewnie już tego nie zrobię. I bardzo ładnie prezentowałaś się z Ewcią, wcale nie jak kulka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kulka, kulka :D Spokojnie mogłam się przetoczyć z Krakowa do Warszawy ;)

      Kochana! Wyślij zdjęcia, co Ci szkodzi? Ja się odważyłam choć też obawiałam się, że gdy ktoś mi napisze, że efektów nie ma to się załamię, a ja nadal walczę mimo, że ostatnio się dowiedziałam, że nadal mam "potężną nadwagę" :) Zawsze dzięki Tobie jakaś zagubiona duszyczka może się zdecydować na ćwiczenia więc może warto? :)

      Usuń
    2. Madzia (tak przez Ewę i Twój występ utkwiło mi nie Magdalena, Magda tylko Madzia :) ) może masz rację, poczekam jeszcze do 5 lutego, bo wtedy będzie 3 miesiące i wyślę Ewie swój efekt. Co do motywowania innych to wielkie gratulacje, nawet nie zauważyłam kiedy wskoczyło na Twojego bloga 110 tys. wyświetleń. Teraz masz porządną ekipę do motywowania. Ja na swoim blogu dobijam dopiero do 10 tys. i też uważam, że to sukces :) Życzę kolejnych 100 000 !

      Usuń
  4. Pięknie wygladałaś w PNŚ i trzymam za Twoją metamorfoze kciuki. Też ćiwczę z Ewą (na płytkach) i sama się zastanawiam czy nie porobić sobie takich zdjęć w bieliźnie żeby zobaczyć efekty, a tym samym zmotywować się do cięższej pracy :)

    Zapraszam do mnie w wolnej chwili :)
    http://ladyindefinite.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uwierz mi, że efekty są najlepiej widoczne jak się zrobi zdjęcia porównawcze, bo ja tak na co dzień nie widzę nic! Dopiero znajomi mi mówią, że się zmieniłam :)

      Usuń
  5. Wow ALe przeżycia ;) Też chciałabym przeżyć taką przygodę ;)
    Gratuluję meetingu !

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka Ty jesteś śliczna :)

    i widzę,że masz podobne założenia jak Ewa, czyli motywować innych.
    Wydaje mi się,że twoja motywacja jest lepsza, bo pokazujesz znaczące efakty na sobie.

    Podziwiam i gratuluje efektów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe dziękuję :D
      Ja chcę motywować efektami, bo wiem że warto zacząć no i wiem to po sobie :) To wszystko jest swoistą reakcją łańcuchową.... jedna osoba ciągnie kolejne...

      Usuń
  7. naprawdę jesteś motywacją ! Fajnie, że dzięki ćwiczeniom Ewy przeżyłaś taką przygodę no i zazdroszczę że poznałaś ją osobiście :) Życzę dalszych sukcesów !

    OdpowiedzUsuń
  8. mi też imponuje Magda, bo swoją metamorfozę zaczynała z innego pułapu niż Ewa i to mnie bardziej przekonuje, ale trzeba przyznać Ewie że jej treningi są fajnie ułożone i skuteczne.

    Na pewno cieszysz sie, że widziałaś się z Ewą, ja jednak jestem trochę rozczarowana, bo myślałam że Ewa posiwęci Ci trochę więcej czasu i nie myslę o czasie antenowym.... a z tego co przeczytałam to wszystko było w biegu.... i do swoich zajęć a Ty byłaś przecież jej gościem!

    piszę z perspektywy osoby, która kiedyś wygrała podobny konkurs i wtedy trenerka poza czasem antenowym zabrała mnie na swój trening i małą kawę w sumie ponad 3 godz może i niewiele bo rozumiem, że miała swoje plany i obowiązki ale przynajmniej mogłyśmy spokojnie porozmawiać i poczułam się doceniona.

    dlatego mam lekki niedosyt po Twoim spotkaniu z Ewą...
    pozdrawiam

    ps. uprzedzam z góry, że nie ma w tym komentarzu nic złośliwego...;-)

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście staram się zrozumieć też jej położenie, bo o moim przyjeździe dowiedziała się w zasadzie w czwartek więc trudno wymagać żeby poświęciła mi dużo więcej czasu, bo w końcu ma swoje obowiązki. Bardzo chciałabym właśnie skorzystać z jej treningu, ale może kiedyś się uda :)

      Gdybym wygrała KONKURS METAMORFOZY to zapewne moja wizyta wyglądałaby inaczej. Z resztą tego co mi wiadomo w przyszły piątek ma być w programie dziewczyna, która właśnie zajęła I miejsce :)

      Usuń
  9. Życzę dalszych sukcesów i gratuluję! Fajnie było poznać Ewę na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję Ci bardzo i trzymam kciuki za dalsze postępy! Nawet nie wiesz, jak bardzo mi imponujesz i motywujesz do działań we własnym zakresie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to właśnie mi chodzi! :) Żeby motywować KAŻDEGO :)

      Usuń
  11. Jesteś niesamowita dziewczyno ! Motywujesz i to bardzo :) Sama chciałabym spotkać się z Ewą! Ona jest świetna, niesamowita, cudowna! Znam ją tylko z facebooka i ćwiczeń ale po prostu ! Ona ma taką energię - cudowne.

    Ja bym wgl nie dała rady mieszkać z mieście bo ogólnie jestem ze wsi - mam swój własny domek, ogródek. Nie wyobrażam sobie mieszkać w bloku nie mieć miejsca ( mam duże pokoje, swój pokój i tak dalej ) d miasta jeżdżę na studia i zakupy - to mi wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będzie Ci to dane? :) Ja nie wierzyłam, że kiedyś będę mogła z Ewą pogadać tym bardziej, że gdy nadarzała się taka okazja to przeważnie pojawiał się jakiś problem...

      Też miałam ogródek i swój pokój (nawet dwa), ale teraz mam CAŁE MIESZKANIE :D Chociaż brakuje mi ogródka...

      Usuń
  12. probojesz skopiwoac zachowanie chodakowskiej ale ci nie wychodzi,zalosna jestes,jestes gruba to fakt,schudlas 10 kg-tylko ty tak twierdzisz ze na jej cwiczeniach,nie kopiuj jej stylu w pisaniu bo ci nie wychodzi,chyba ci sodówka uderzyla do głowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że niektórzy nie potrafią korzystać ze "Słownika Poprawnej Polszczyzny", ale myślę, że zdecydowanie by Ci się to przydało jeżeli masz ochotę komentować coś publicznie.

      To już kolejny zarzut z Twojej strony, ale nie wiem czy zauważyłaś/eś, że TO TOBIE COŚ NIE WYCHODZI, a mianowicie próba umniejszenia mojego poczucia wartości.

      Być może jestem gruba, ale szczerze mówiąc wolę mieć nadmiar nadprogramowych kilogramów niż niedobór szarych komórek.
      Na szczęście ja nikogo nie muszę kopiować, bo moje efekty są namacalne!

      Jak czytam Twoje komentarze to zastanawiam się czy nie znaleźć Ci jakiegoś psychoterapeuty, w końcu Pszczyna na pewno jakichś posiada.
      Bardzo Cię proszę nie próbuj skompromitować mnie, bo najzwyczajniej Ci to nie wychodzi... Rozumiem, że odchudzanie bywa trudne, ale na Boga! Nie wylewaj swojej frustracji jeżeli nie potrafisz schudnąć.
      Nikt przecież nie każe Ci wchodzić tutaj i czytać...

      Usuń
    2. do Anonimowy-weź się zastanów, zadowolona jesteś? wchodzisz na bloga Magdy i ją obrażasz, bo nie krytykujesz tylko obrażasz! razi Cię to że dba o siebie i prowadzi zdrowy styl życia? Ja ważę 75kg, tak TEŻ JESTEM GRUBASKĄ zaczynając racjonalnie się odżywać i próbując coś zrobić ze sobą-pewnie wg Ciebie żałosna jestem....
      pamiętej że to w jaki sposób traktujesz ludzi wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą i to nie pogróżki tylko prawda, więc jak masz coś takiego pisać to podaruj sobie lepiej

      Kasia

      Usuń
  13. nie przejmuj się anonimkami, typowe internetowe trolle, a odpowiedzi jeszcze bardziej cieszą ich przeżarte jadem i zazdrością ptasie móżdżki ;) ja jestem pod wrażeniem i nie mogę się doczekać kiedy będę mogła dołączyć do grona ćwiczących.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam wszystko:) Bardzo Ci zazdroszczę spotkania z Ewką;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki masz piękny kolor włosów!! naturalny?

    Wielki szacun za to co osiągnęłaś i trzymam kciuki za dalszą metamorfozę.

    Zdecydowanie następnym razem spróbuj przejechać się do Warszawy pociągiem (tlk ma w miarę ok ceny biletów) bo samochodem to jest jedna z gorszych tras:)

    Ściskam Cię mocno i pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale nie jest mi dane mieć tak fajnego koloru włosów :) Moje naturalne są zdecydowanie jaśniejsze i w "mysim" odcieniu, chociaż już bardzo dawno ich nie widziałam :)

      Jeżeli chodzi o jazdę pociągiem to było to najzwyczajniej nie możliwe, bo nie zdążyłabym żadnym na 7 rano. Kiedyś były pociągi nocne, a teraz... no jak to z PKP bywa. Bilet z kuszetką wyszedł by mi 120 zł w jedną stronę więc wolałam skapitulować i pojechać z dwojga złego samochodem.

      Usuń
  16. Za żadne skarby nie chciałabym zamieszkać w Warszawie. Wolę Kraków :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3