24 stycznia 2013

FITspiracje czy FITdemotywacje?

W internecie aż roi się od zdjęć, które mają nas zmotywować do walki o swoje nowe życie; o nowe, piękne ciało, ale czy ich działanie faktycznie jest motywujące? Czy historie, które wpadają nam w ręce każdego dnia o odchudzających się kobietach, które zrzuciły np. 3 kg po tygodniu są motywujące? Zaczynam w to szczerze wątpić...

google.pl
To co miało nas motywować i inspirować do prowadzenia zdrowego trybu życia może doprowadzić nas do skrajnego wyczerpania, a dlaczego tak się dzieje? Każda z nas ma inne ciało, inną budowę i inne gabaryty, a do tego także różnimy się wiekiem faktycznym i tym metabolicznym. Czasem walczymy tygodniami, wylewając z siebie hektolitry potu, ale nie osiągamy oczekiwanych efektów, a co gorsze... czasem potrafi być jeszcze gorzej niż wcześniej. Podczas ćwiczeń nasze ciało się zmienia, a mięśnie często zaczynają się rozwijać zanim zaczniemy spalać tłuszcz przez co zaczynamy "puchnąć". Podobnie jest gdy stosujemy zbyt nisko-kaloryczną dietę, którą lepiej byłoby nazwać GŁODÓWKĄ! Dla osób, które podchodzą do swojej przemiany "na spokojnie" nie będzie to żaden szok, bo zdajemy sobie sprawę z tego jaki wpływ na nasze zdrowie ma sama zmiana. Jednak dla osób, które walczą o nową sylwetkę "za wszelką cenę" może to zadziałać bardzo destrukcyjnie.

Powiedzmy sobie szczerze... Jeżeli widzimy, że ktoś schudł 3 kg w tydzień to taka informacja motywuje nas do działania, bo myślimy, że my też osiągniemy takie efekty! Faktycznie spowoduje to "pospolite ruszenie" tyłków z kanapy, ale co będzie po tygodniu ćwiczeń, albo nawet po miesiącu gdy okaże się, że nasza waga ani drgnęła? Nie musimy długo zgadywać! U mnie zadziałało to podobnie! W pewnym momencie załamałam się, że nie osiągam efektów aż tak spektakularnych jak inne dziewczyny, które ćwiczą tyle samo co ja lub mniej. Co gorsza, uwierzyłam, że robię takie ćwiczenia, które nie przynoszą żadnych efektów, bo rzekomo tylko TURBO i KILLER dają widoczną różnicę. Słyszałam to praktycznie na każdym kroku, zawsze gdy mówiłam, że zrobiłam kolejny SKALPEL słyszałam, że nie zaprowadzi mnie to do wymarzonej sylwetki. Dziś nawet przeczytałam taką teorię, że SKALPEL nie odchudza, ale poprawia kondycję i wyrabia formę. BZDURA! SKALPEL MODELUJE SYLWETKĘ TAK SAMO SKUTECZNIE! Teraz, po takim czasie ćwiczeń już to wiem, ale wcześniej dołowałam się tym! Czułam się fatalnie, że mogę zrobić tylko ten trening, że na inne nie mam siły i kondycji. Czułam się gorsza niż inne dziewczyny ćwiczące treningi Ewy Chodakowskiej, ale nie przestawałam wierzyć! Miałam jednak taki moment zwątpienia i było bardzo źle! Próbowałam popychać się do granic możliwości przez co zaczynałam słabnąć. Kilka razy byłam bliska omdlenia i dlaczego? Bo słuchałam GŁUPICH LUDZI!
google.pl
Nie porównujcie się do innych! Jeśli widzicie, że ktoś po 3 miesiącach ma efekty to super! Też będziecie je mieć... może prędzej, może wolniej, ale będziecie! Błagam! Nie oczekujcie efektów po tygodniu pracy tylko dlatego, że ktoś inny je miał, albo tylko tak napisał. Nie zarzucam nikomu kłamstwa i bardzo się cieszę, że ktoś osiąga swój cel, ale czasem właśnie przez taką głupotę potrafię poczuć się gorzej. Różnimy się... ale kiedyś wszystkie spełnimy to marzenie i wygramy!

Jak więc reagować? Warto pewne informacje wpuścić jednym uchem, a drugim wypuścić... OK, mamy kogoś kto schudł te 3 kg w tydzień, ale nie mamy pewności, że za miesiąc nie przybierze 2 razy więcej, bo się np. głodził. Chyba lepiej mieć mniejsze efekty, ale takie, które nam się utrzymają na długo? Na to pytanie odpowiedzcie sobie same...

Nie podchodźcie do swojej METAMORFOZY jak do "być, albo nie być"... Traktujcie ją jako NOWY ETAP ŻYCIA! LEPSZEGO ŻYCIA! Powolutku, małymi kroczkami, RAZEM dojdziemy do celu.
Jestem, pomagam, motywuje... ZACHĘCAM DO ZDROWIA, a nie do błyskawicznego odchudzania i kilku godzin dziennie katorżniczych treningów, a do tego głodówki i odwodnienia - WRĘCZ PRZECIWNIE! 

Wybór należy do CIEBIE!
Chcesz SCHUDNĄĆ BŁYSKAWICZNIE, ale jednocześnie wyniszczyć swój organizm?
Czy może wolisz CHUDNĄĆ POWOLI, ale być energiczną bombą zdrowotną?
Twój czas też kiedyś nadejdzie! <3

29 komentarzy:

  1. Wiem jak to jest, odkąd ćwiczę z Ewą codziennie zaglądam na jej funpage i codziennie podziwiam efekty innych dziewczyn i ich szczupłe brzuszki. A potem siedzę i się zastanawiam i porównuję i zadaję pytanie dlaczego mi nie idzie aż tak spektakularnie. Ale potem przychodzi chwila racjonalnego myślenia i dochodzę do wniosku, że wole swoje niewielkie rezultaty niż jak dotychczas siedzenie na kanapie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz zdrowe podejście, ale nie wszyscy takie mają... Sama kilka razy się lekko podłamałam, bo czasem każdy ma taki dzień :)

      Usuń
  2. Hej! Nominowałam Twój blog do narody Liebster Blog. Miłej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czekam, aż wyzdrowieje i zabieram się za ćwiczenia. Szkoda czasu na użalanie się nad sobą. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda, pisałaś o problemach z kolanem. Na przyszłość zwróć uwagę jak robisz półprzysiad na jednej nodze ze skalpela - półprzysiady mocno uderzają w kolana (nawet jeżeli kolano nie wychodzi poza stopę). Bezpieczniejszy jest zwykły pełny, przysiad na obu nogach (a efekty te same, jak nie lepsze).
    A akurat skalpel, to trochę ćwiczeń wzmacniających, a nie wariactwo jak w killerze - wbrew pozorom lepiej na tym wychodzisz. Killerem przy złej diecie można tylko pospalać mięśnie. Skalpel je wzmocni.
    A swoją drogą - mięśni z Chodakowską nie zbudujecie ;) Prędzej zobaczycie to, co już miałyście schowane pod wodą i tłuszczem. Ewa ma bardzo niski % tłuszczu, dlatego wydaje się, że jest taka umięśniona :)
    No i kluczem diet jest nie ilość kalorii, tylko jakość składników i dostarczenie organizmowi, tego co potrzebuję ;) Chyba czas skończyć z tym liczeniem kalorii, który tylko nakręca biznes light...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo w ogóle nie wykonywałam tych półprzysiadów, bo kolano mi nie pozwalało. W ogóle ledwo je zginałam, a co dopiero opierać na nim ciężar ciała. Teraz zdecydowanie jest łatwiej :) Oczywiście zwracam uwagę podczas ćwiczeń na ustawienie kolana, przy killerze unikałam podskoków na jedną nogę... Kiedy zaboli to przestaje i zmieniam ćwiczenie na inne. Udało mi się już na tyle wzmocnić kolana, że ból przestaje mi dokuczać :) Może wreszcie ustąpi.

      A co do liczenia kalorii to nie sposób się nie zgodzić! Staram się tylko mniej więcej wiedzieć jaką ilość spożywam i to faktycznie działa lepiej niż ograniczanie kalorii.

      Usuń
    2. Z tym kolanem - zawsze myślałam, że właśnie wystarczy żeby nie wyjeżdżało za kostkę/stopę (zależy od ćwiczenia). Ale szukałam, czytałam i to nie do końca tak. Większy wpływ ma kąt ustawienia ud do podłoża. Jeżeli uda są minimum równoległe do podłoża to dopiero wtedy mamy pozycję najbezpieczniejszą dla kolan (źródło - atlas ćwiczeń wydawnictwa medycznego). Warto cały czas szukać info na ten temat, bo kontuzje są paskudne i drugi raz nie chce się tego nigdy przerabiać ;/

      Usuń
  5. Dla mnie są to jak najbardziej inspiracje ale no ... właśnie kazdy obiera to inaczej, niektórzy odbierają to jako demotywacje ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem Twój post w 100%. Sama przechodziłam przez każdy etap odchudzania: od głodówek, przez mordercze ćwiczenia, aż do tego, gdzie jestem dzisiaj, czyli zdrowego, racjonalnego trybu życia. Wiem, że dużo się nauczyłam, ale chyba wolałabym żeby ktoś na samym początku pokazał mi co wolno, a czego nie. Takie wpisy bardzo się przydają dla osób zaczynających swoją drogę z dietą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego się dojrzewa... ja byłam na pograniczu poważnych zaburzeń odżywiania i właśnie dlatego staram się dotrzeć do jak największej ilości osób, które zaczynają popadać w taką samą paranoje jak wówczas ja...

      Usuń
  7. Zawsze chciałam chudnąć szybko,bo to mnie motywowało do dalszej pracy nad sobą,ale po kilku miesiącach kiedy zaczęłam sobie pozwalać za dużo,dopadł mnie efekt jojo a waga była większa niż przed odchudzaniem.Spotkało mnie to wiele razy,ale teraz myślę że dojrzałam do zmiany stylu życia na zawsze.Moim problemem jest wolny metabolizm po tym wszystkim mam rozregulowany,ma ktoś pomysł jak go przyśpieszyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metabolizm można różnymi metodami przyśpieszyć... głównie są to ćwiczenia i ruch na świeżym powietrzu (tylko gdzie tu teraz znaleźć świeże powietrze :) ). Do tego zielona herbata, papryczki cayenne, imbir, pełne ziarna i powolutku metabolizm się zmieni. Oczywiście tak samo nie można za dużo trenować i zbyt mało jeść. U mnie się sprawdza, aż jestem ciekawa jaki jest w tej chwili mój wiek metaboliczny, bo było 45 lat.

      Usuń
  8. Ja także kiedyś często porównywałam się do innych, ale teraz wiem, że nie tędy droga. Np.długich i szczupłych nóg modelki nie będę miała i muszę się z tym pogodzić.Mam zgrabne nogi(a co!), chodzę w krótkich spódniczkach prawie codziennie, ale taką mam budowę,że w nogi wchodzi mi dużo łatwiej niż w górne partie, które ćwiczę sumiennie, żeby zachować proporcje. Jak widać, to chyba nie do końca mi wychodzi, bo wczoraj pani na siłowni stwierdziła, że na pewno trenowałam kolarstwo, bo mam takie umięśnione nogi...;P Nie wiedziałam, czy się cieszyć, czy martwić...,a le cóż zawsze coś. Najczęściej dostaję ogólne komplementy, więc nie jest tak źle, jednak wczoraj dało mi to do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyno, jesteś genialna! :-) Wpadłam na Twojego bloga całkiem przypadkowo i zakochałam się w nim. Już klikam 'dodaj do ulubionych' i czekam na kolejną notkę! Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam wasnie taki problem- robie skalpel i obwod ud mi sie zwiekszyl..talia zmalala o cm a uda urosly:/ dwa rygodnie cwicze trzymam rozsadna diete ale to strasznie demotywuje:/

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie akurat takie zdjęcia motywują. Zwłaszcza, kiedy nie chce mi się ćwiczyć - szybko sobie przypominam, do czego dążę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. no to właśnie odpowiedziałaś no moje pytanie, które mam od dawna w głowie. Bo tak jak Ty wszędzie widzę - że tylko Turbo i Killer, a SKALPEL jest dla mięczaków ;)Oczywiście przesadzam, ale też wyczytałam, że SKALPEL tylko rzeźbi... i tak siedzę i zastanawiam się, bo ja lubię SKALPEL... jest spokojny, a ponieważ ja ćwiczę wieczorem, gdy synek śpi to takich ćwiczeń potrzebuję. Więc co? Twoim zdaniem - działać z nim dalej? Jest skuteczny w postaci "zrzucania" centymetrów a nie tylko "napinania" skóry?
    Aha i jeszcze pytanie - robiłaś jakąś rozgrzewkę kardio przed Skalpelem?
    Pozdrawiam,
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem robiłam pajacyki, albo skakałam chwilę na skakance, ale rzadko :) Ja też najbardziej lubię SKALPEL chyba dlatego, że chcę mieć świadomość, że każde ćwiczenie wykonuje dokładnie, a przy takim wolnym tempie to bardzo łatwe! Ja swoje efekty uzyskałam tylko skalpelem i kilkoma innymi aktywnościami jak basen, spacery i rowerek treningowy... Moim zdaniem warto go ćwiczyć i w cale nie powinnyśmy czuć się przez to gorzej!

      Usuń
    2. super, więc u mnie będzie SKALPEL + 3 razy w tygodniu bieganie (choć pogoda nie biegowa, ale cel jest - półmaraton w marcu) ;)

      Usuń
    3. WOW! Ambitny cel :) Trzymam kciuki!

      Usuń
    4. dzięki... walczę dzielnie już od września przygotowując się więc już nie ma przeproś.. :) zobaczymy co wyjdzie ze mnie jak dołączę SKALPEL... no i pomyślę co znaczy to wielkie "Zdrowe odżywianie" :D

      Usuń
    5. Pozwolę się wtrącić ;P Pytałam Ewy właśnie o Skalpel i powiedziała: po jakiś czasie można dołożyć obciążniki i ćwiczyć skalpel do końca życia.
      To bzdura, że skalpel nie pomaga spalać. Ubyło mi w 2 miesiące 10 cm z brzucha dzięki niemu :D Kochaaaam gooo i w życiu nie zamienię na killera czy turbo ;P <3 Pozdrawiam

      Usuń
    6. Ja mam dokładnie tak samo... Zrzuciłam prawie 20 cm z obwodu brzucha na wysokości pępka i to tylko przy udziale skalpela. Ewa powiedziała mi wprost, że to jest trening "modelujący", a póki co mnie modeluje jak walec drogowy:)

      Usuń
  13. Ja się podpisuję pod tym, że nie zawsze zdjęcia typu 'FITinspiracje' inspirują. Ok, może pomagają podnieść zadek z kanapy i z uśmiechem na ustach powtarzać sobie, że 'no pain, no gain', ale jednak...przestało to już do mnie przemawiać Dlaczego? Bo zdaję sobie sprawę, że naprawdę duże znaczenie na budowa ciała, typ sylwetki. Większość fit inspiracji to naturalnie chude dziewczyny, które po wyrzeźbieniu mięśni wyglądają niesamowicie. Okej, może 'naturalnie chude' to nie jest dobre określenie, bo zaraz usłyszę że każdy może być chudy, jeśli zacznie żyć zdrowo...chodzi mi o to, że niektórzy mają drobną budowę-inni nie. Są kobiety filigranowe, o naturalnie smukłym ciele, które wyćwiczone wygląda fenomenalnie. Ja np. w życiu nie będę tak wyglądać i nie, nie jest to wymówka, że ruszać mi się nie, ale racjonalne podejście do sprawy. Mam inną budowę i nie będę tak szczupło-zgrabnie wyglądać.
    Grr..nie umiem do końca zdefiniować i wyrazić tego, o czym myślę, mam jednak nadzieję, że mój bełkot jest choć troszkę zrozumiały.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za rozwój bloga, bo odwalasz kaweł dobrej roboty!
    Twoja imienniczka, Magda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja zaczęłam ćwiczyć z Ewą, ale przez takie cudowne metamorfozy innych dziewczyn w tak krótkim czasie zaczęłam się załamywać, że ja nie mogę tego osiągnąć :( i postawiłam na aeroby :) ale mam nadzieję, ze za jakiś czas wróce do Ewy :)


    pozdrawiam :)
    www.fitmaniaczka.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem od wszystkiego trzeba chyba odpocząć :)

      Usuń
  15. Mnie motywują. Ale też się porównywałam...miałam efekty w cm, ale nie w kg, kiedy inne dziewczyny w miesiąc zrzucały to co ja przez 3 mące...ech...to chyba normalne, takie prównywanie się...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3