19 grudnia 2012

ŚWIĘTA = KONIEC ŚWIATA = CHAOS!

Witajcie! Znów nie udało mi się znaleźć czasu, żeby coś napisać, z resztą na nic nie udało mi się znaleźć czasu. Już od kilku dni "wracam" do domu od rodziców i jakoś mi to nie wychodzi. Ogarnęło mnie takie lenistwo, że nie chce mi się wsiąść w samochód i po prostu przejechać te 100 km. Nie byłam nadal na desce, łyżwy też leżą w bagażniku mojego samochodu, bo przyjechały ze mną z Krakowa no i nic poza tym. Tkwię tu nadal, ale dziś chyba nie będę mieć już wyjścia i pojadę, bo trzeba trochę popracować, albo raczej POUDAWAĆ, że się pracuje.

Spytacie skąd u mnie taki fatalistyczny temat wpisu? Po prostu nie lubię Świąt, nie lubię Sylwestra, a do tego mam serdecznie dość słuchania o końcu świata :)

TAK! Dokładnie! Jestem jedną z tych osób, które czasem przypominają Grincha i najchętniej zamknęłyby się w mieszkaniu i Święta przespały. Nie wiem dlaczego tak mam, ale z tego co pamiętam to mam tak od dawna. Chociaż z każdym kolejnym rokiem wmawiam sobie, że to właśnie TE Święta będą lepsze od innych to niestety nie koniecznie tak się dzieje... Gdy widzę tych ludzi, którzy jak opętani biegają po sklepach z "wywieszonymi językami", te zastawione parkingi pod wszystkimi Centrami Handlowymi, a do tego ilość wypadków i stłuczek na drogach to odechciewa mi się wszystkiego! Już dawno temu ludzie zapomnieli czym tak na prawdę są Święta i dlaczego je obchodzimy. Wydajemy tylko masę pieniędzy po to by potem przez cały kolejny rok pracować i je zarabiać, a po co? No właśnie po to żeby je wydać pod koniec roku na Świąteczne prezenty itd. Pomijam oczywiście, że od ponad miesiąca musimy znosić reklamy z choinkami, Mikołajami i ozdoby świąteczne na każdym kroku i te Święta mogą obrzydnąć każdemu! No niestety mi już obrzydły, a myślałam, że chociaż w tym roku będzie inaczej. W każdym razie jutro na spokojnie obejdę kilka sklepów, bo nie trzeba wcale wiele by sprawić radość bliskim za pomocą małego prezentu. W końcu liczy się gest, prawda? Nie mam pojęcia co kupić rodzicom, a o tym co kupić bratu to nawet nie wspomnę, bo to coroczny koszmar :) Coś przecież wymyślę, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo innego wyjścia nie mam. W każdym razie nie mam zamiaru zwariować i przepychać się po ostatnią sztukę świątecznym skarpetek!





Oprócz tego dziś zdecydowałam się wreszcie ufarbować włosy, a efekt nie przypomina nawet minimalnie tego, który oczekiwałam. Kilka tygodni zastanawiałam się nad kupnem tej konkretnej farby do włosów, ale gdy się zdecydowałam najchętniej cofnęłabym się w czasie. Zamiast pięknego miedzianego blondu uzyskałam efekt zardzewiałej marchewki. To nie pierwszy raz gdy farba nie wyszła mi tak jak powinna więc domyślam się co powinnam zrobić by efekt zadowolił mnie w 100% i mam nadzieję, że po kilku kolejnych zabiegach moje włosy będą wyglądać NORMALNIE! Nie polecam sugerowania się obrazkami na kartonikach, no chyba że będziemy na co dzień wykorzystywać Photoshopa jak twórcy tych pięknych opakowań. Chociaż może i to nie zasługa programu graficznego? W sumie ostatnim razem "miedziany blond" innego producenta farb również nie wyglądał na moich "piórkach" jak blond... Może on po prostu tak ma wyglądać? No nie wiem, ale ja mam obsesje na punkcie swoich włosów i nie byłabym sobą gdybym nic z nimi nie kombinowała :)






Żeby całkowicie zrelaksować się przed Świętami jeszcze jutro i pojutrze pojawię się na basenie, bo muszę teraz spalić to co przytyłam. Póki co jest mi nadal ciężko wykonywać inne ćwiczenia ze względu na naciągnięty mięsień, ale prędzej czy później i do nich powrócę. Nie chcę w końcu stracić tego co już udało mi się osiągnąć. Z resztą szykuje się tak intensywny i zabiegany tydzień, że nic mi chyba nie zaszkodzi. Przynajmniej podczas Świąt nadrobię trochę z pisaniem... a tymczasem pora zająć się czymś konkretnym i wreszcie dojechać do tego domu. No cóż, kiedyś trzeba...


2 komentarze:

  1. oj ja nie wyobrażam sobie roku bez świąt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościć :) Czasem też bym tak chciała...

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3