23 grudnia 2012

"Dzikie" kombinacje z włosami czyli L'OREAL WILD OMBRES

Witajcie!
Po moich ostatnich (niekoniecznie udanych) kombinacjach z włosami postanowiłam zrobić coś jeszcze. Wiedziałam, że najprawdopodobniej załatwię tym sposobem moje kudełki na amen, ale cóż... przecież to tylko włosy. Teraz będę je musiała zregenerować i doprowadzić do stanu używalności. Ważne jest to, że wreszcie efekt mi się podoba i mogę śmiało pokazać się na ulicy bez czapki. Mogło być oczywiście lepiej, ale dobre i to! W każdym razie postanawiam całkowite zawieszenie broni, którą to ostatnio wymierzam w kierunku moich włosów. Mam bardzo cienkie włosy, które od przeszło 12 lat są maltretowane wszelkiej maści farbami, rozjaśniaczami oraz środkami do stylizacji. W czerwcu zostały też potraktowane bardzo ciężką bronią czyli trwałą ondulacją, która krótko mówić w ogóle nie wyszła mojej fryzjerce i z pięknego marzenia o hollywodzkim looku pozostało tylko siano na głowie, które sukcesywnie podcinam. Jakiś czas nie eksperymentowałam z włosami więc nagle naszło mnie na zmianę jak typową kobietę. Mój naturalny blond zmienił się w miedziany blond, który wyszedł jak kasztan. Potem kolor ten został potraktowany złocistym blondem, ale ten spotkał się z całkowitym brakiem reakcji moich włosów. No cóż, złośliwce są wybitnie wybredne...

A oto cały ten żmudny, nieudany proces i mój efekt końcowy...




Na tym zdjęciu nie widać dokładnie efektu, ale postaram się w najbliższym czasie wstawić zdjęcia, które choćby w minimalnym stopniu zobrazują efekty moich kombinacji. Muszę stwierdzić jednak, że nie jest najgorzej, a przynajmniej dzięki temu znów mogę się cieszyć częściowo jasnymi włosami.


UWIELBIAM OMBRE HAIR!!!


Od jakiegoś czasu w naszych drogeriach możemy znaleźć farby L'OREAL Wild Ombres Preference. To nowa linia Preference przeznaczona do stworzenia OMBRE HAIR we własnym domu! Farba od razu zwróciła moją uwagę, bo uwielbiam ten look w każdej postaci, czy to włosy, czy paznokcie, czy ciuchy, UWIELBIAM! Nie mogłam się więc powstrzymać i nie byłabym sobą gdybym nie wypróbowała produktu na swoich włosach. Po krótkim namyśle zdecydowałam się na kolor nr. 2 przeznaczony do włosów od ciemnego blondu do jasnego brązu. Wiedziałam, że efekt wyjdzie trochę pomarańczowy i nie będzie przypominał tego co na zdjęciu z opakowania (doświadczenie już mnie nauczyło), ale do odważnych świat należy.

Moja opinia na temat tego produktu?

Piękne opakowanie przez co farba od razu wpada nam w oku nawet gdy umieszczona jest wysoko na półce, to jedno. Do tego zdjęcia modelek są naprawdę zachęcające, bo która z nas nie marzy o takim pięknym cieniowaniu koloru jak przedstawia producent na opakowaniu, to drugie.

 Farba to w zasadzie rozjaśniacz, który na włosy nakładamy specjalną szczoteczką dołączoną do zestawu. Faktycznie, nakładanie produktu jest bardzo proste i bez problemu każda z nas poradzi sobie z aplikacją w domu. Rozjaśniacz jest jednak na tyle mocny, że zaczęły mi łzawić oczy, a do tego po kilku minutach od nałożenia wpadłam w panikę, że włosy są już takie jasne. Ze względu na to, że nie chciałam przesadzić, a także dlatego, że mam resztki trwałej ondulacji na końcach włosów postanowiłam rozjaśniacz trzymać trochę krócej, bo około 25min (w instrukcji jest to 25-45min w zależności od pożądanego efektu). Oczywiście po tym jak umyłam włosy stwierdziłam, że spokojnie mogłam mieszankę zostawić jeszcze na kolejne 10 minut. Muszę przyznać, że moje włosy kiepsko przetrwały to rozjaśnianie, ale były już dosyć mocno katowane wcześniej. Jeśli masz zdrowe włosy to na pewno Ci to nie zaszkodzi! Końce nadają się do ścięcia, a włosy do mocnego odżywienia, ale nie po takich zabiegach wracały już do siebie. L'OREAL PREFERENCE Wild Ombres przypomina mi farbę, z którą miałam styczność lata temu, a mianowicie L'OREAL FERIA CONTRAST (zdjęcie powyżej). W farbie o której mówię również była dołączona specjalna szczoteczka, która z kolei miała stworzyć efekt baleyage.


Myślę, że kupiłabym ten produkt jeszcze raz, ale nie wiem czy warto... Mam już szczoteczkę i wystarczy, że kupię sobie profesjonalny rozjaśniacz i delikatną wodę np. 6% i uzyskam porównywalny efekt za podobną cenę nie niszcząc przy tym włosów, aż do takiego stopnia.



Wydaje mi się, że nie ustąpię póki nie osiągnę wymarzonego efektu OMBRE! Kolejny etap? Farbowanie włosów na brąz, a potem udanie się do fryzjera, może on coś zaradzi? 





4 komentarze:

  1. Ja widzę różnicę, być może nie ma aż tak mocnego kontrastu jak na zdjęciach z opakowań farb, ale bardzo fajnie to wyszło :)

    Bardzo lubię farby z L'Oreala, ale z tą linią jeszcze się nie spotkałam :) Chętnie bym sobie coś takiego zrobiła, ale niestety na razie mam za krótkie włosy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Samemu nie da się zrobić dobrego efektu

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3