17 grudnia 2012

MOTYWACJA POWRÓCIŁA!

Na początku muszę was bardzo przeprosić za to, że tak długo nie pisałam, ale "przepadłam" w swoich rodzinnych stronach, albo mogę powiedzieć, że przysypał mnie śnieg, który w sobotę sypał tutaj praktycznie przez cały dzień. Cały ostatni tydzień był dla mnie "wyjętym z życiorysu", słabo trzymałam dietę, nie ćwiczyłam, ale byłam chociaż 2 razy na basenie. No cóż poradzić, i tak czasem się zdarza. Straszliwie bolą mnie kolana i obawiam się, że nie uniknę drugiej wizyty u ortopedy, ale to jeszcze nie teraz. W tym tygodniu już wracam do ćwiczeń i kończę z obżeraniem się. Na weekend dałam sobie coś w rodzaju "dyspensy" i pozwoliłam sobie zarówno na słodkości jak i mega tłuste, góralskie jedzenie ze względu na to, że byłam gościem na imieninach moich rodziców. Jednocześnie wypiłam też trochę alkoholu, ale to tylko piwo niepasteryzowane, które jest robione specjalnie na potrzeby tej restauracji jak i nalewka, którą namiętnie "produkuje" mój tata.

Muszę sobie jednak obiecać, że nie będę sobie więcej dawać tyle luzu i pozwalać na jedzenie wszystkiego z prostego względu... stanęłam wczoraj na wagę i przeżyłam szok! Ważyłam o 1,5 kg więcej niż dzień wcześniej, ale dzisiaj już moja waga wróciła do normy. Biorąc pod uwagę to, że praktycznie w ogóle nie ćwiczyłam to jest to i tak niewiele.

Dziś kupiłam sobie (no dobrze mój chłopak mi kupił) skakankę z licznikiem i będę skakać! Jeszcze do niedawna muszę przyznać, że nie mogłam, bo miałam obawy, że mój biust podbije mi oczy :) Jednak teraz piersi są mniejsze, a do tego mój ukochany PANACHE Sport je trzyma w praktycznie całkowitym bezruchu. Skakanie na skakance to świetne ćwiczenie CARDIO, które każdy może wykonywać u siebie w domu, albo choćby na świeżym powietrzu. Niestety nie wiem czy ze skakanką zmieszczę się w moim mieszkaniu, ale to oczywiście szczegóły. Najwyżej powieszę się przypadkiem na lampie :)

W każdym razie gdybym brała do siebie teorię, że "JESTEŚ TYM CO JESZ" to ja byłabym oscypkiem, korbocomi, pierogami, kaszanką i innymi nie do końca dietetycznymi potrawami, ale nie narzekam, bo lepsze to niż głodowanie na imieninach rodziców. Przynajmniej pograłam sobie w kręgle i spaliłam trochę kalorii, a do tego jeszcze naciągnęłam mięsień... nie polecam nigdy rzutów najcięższą kulą.

Wiem, że czekacie na post o moich dietetycznych grzechach i kolacjach, ale o tym obiecuję napisać już wkrótce. Wiecie... trudno się skupić w domu pełnym ludzi i... zwierząt również. Jakoś przywykłam jednak do mieszkania w samotności i błogiej ciszy. Wszystko w swoim czasie moje drogie! Idę próbować poskakać na skakance, może moja boląca ręka mi w tym nie przeszkodzi... W najbliższym czasie podzielę się z wami także kilkoma przepisami i pewną ciekawostką o której być może nie wiecie. Krótko mówiąc... WRACAM DO PISANIA i obiecuje, że nie będę robić już takich długich przerw.


6 komentarzy:

  1. Mam podobne skoki wagi jak Ty, ale nie ma sensu tego sprawdzać często, bo to najczęściej nie odzwierciedla w ogóle : ))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się bardzo cieszę, Twoje posty motywują i naprawdę lubię je czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przesadzaj może z tymi ćwiczeniami aby kolana nie odmówiły Ci posłuszeństwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co wyjątkowo się rozleniwiłam więc moje kolana spokojnie sobie odpoczywają, a co będzie dalej to się okaże :)

      Usuń
  4. Jak to mówią - motywacja jest najważniejsza!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3