11 grudnia 2012

MOJA METAMORFOZA - DIETA cz. 1 - ŚNIADANIE

Moje drogie! Tak jak obiecałam wczoraj podzielę się z wami moimi nawykami żywieniowymi i tym jak sukcesywnie udawało mi się je zmienić podczas trwania mojej metamorfozy. Nie wierzę, że w ciągu tak krótkiego czasu można porzucić tak wiele destrukcyjnych nawyków, które to do tej pory odpowiadały za przyrost mojej wagi.


Tytułem wstępu, z góry chciałabym nadmienić, że NIE JESTEM DIETETYKIEM, a osobą, która w ciągu swojego życia przetestowała już chyba wszystkie możliwe diety i oczywiście każdą bezskutecznie. Każdy organizm jest inny więc nie możemy mieć pewności, że Twój organizm zareaguje podobnie jak mój. Łatwo mi to wszystko mówić? Pamiętajcie, że ja też kiedyś zaczynałam, też byłam w tym miejscu gdzie Ty i nie poddałam się żeby osiągnąć sukces. Zdaje sobie jednocześnie sprawę, że gdyby moja dieta była bardziej restrykcyjna to efekty były by jeszcze bardziej spektakularne, ale nie lubię odmawiać sobie pewnych rzeczy, bo po co? Żeby czuć się nieszczęśliwie? Zawsze współczułam moim koleżankom gdy były na diecie i nie mogły pozwolić sobie na wszystko więc opracowałam taki system żywienia, żebym nie musiała sobie niczego odmawiać :)

Jestem jedną z tych osób, które "jedzą oczami" i czasem samo przygotowanie posiłku sprawia, że czuje się najedzona i w cale nie muszę próbować tego co ugotowałam. Uwielbiam gotować i kocham jeść, próbować nowe potrawy, testować przepisy! Niestety mieszkam sama więc nie mam dla kogo gotować przez co zaniedbałam też sama siebie i żywiłam się głównie "śmieciowym żarciem", ale był też moment kiedy np. w KFC wybierałam sałatkę, której wartość odżywcza jest oczywiście niewielka. Dopiero teraz mogę powiedzieć, że żywię się dużo lepiej, choć moich nawyków nie nazywałabym "dietą", bo to słowo kojarzy mi się tylko z wyrzeczeniami. W zasadzie kiedyś stosowałam się do tego, żeby jeść jak najmniej kalorii czyli maksymalnie 1000 albo 1500, ale teraz kiedy dużo ćwiczę zdaje sobie sprawę, że muszę jeść trochę inaczej no i zwiększyć wartość energetyczną, a do tego dołożyć białko.

Co się zmieniło w moich nawykach żywieniowych?


Po 1. Wprowadziłam do swojej diety ŚNIADANIE! Do tej pory nigdy nie miałam na nie czasu ani nawet ochoty. Potrafiłam nic nie jeść przez 6-8 godzin po rozpoczęciu dnia, a potem "wchłaniałam" bardzo duże ilości jedzenia i to nie koniecznie zdrowego! Moje śniadanie to np:

  • nieduża miseczka płatków musli z 2% mlekiem + otręby
  • owsianka
  • bułka pełnoziarnista (np. z pestkami dynii lub słonecznikiem) lub grahamka z chudą wędliną, listkiem sałaty, pomidorem, rzodkiewką, szczypiorkiem, serkiem topionym lub żółtym serem (nie lubię masła więc nie używam go do smarowania). 
  • bułka pełnoziarnista lub grahamka z własnoręcznie przygotowanym chudym twarożkiem
  • bułka pełnoziarnista lub grahamka z prawdziwym miodem (kupuje miód tylko u pszczelarzy! Nigdy w sklepach!)
  • jajka w każdej postaci - jajko na miękko, jajecznica (gotowana na parze lub czasem na maśle, solo lub ze szczypiorkiem), omlet itd.(Kupuje świeże jajka na bazarze lub wybieram jajka kur Zielononóżek)
  • parówki (wybieram takie, które nie zawierają wzmacniaczy smaku np. glutaminianu sodu oraz są zrobione z prawdziwego mięsa, a nie z "mięsa oddzielonego mechanicznie")
Do śniadania najczęściej wypijam szklankę soku pomarańczowego BEZ CUKRU! Najlepiej świeżo wyciskanego lub jednodniowego np. Marwit. 


Po 2. Po około 2 godzinach od śniadania jem "DRUGIE ŚNIADANIE", a przynajmniej staram się je jeść! Najczęściej jest to coś co mogę mieć zawsze ze sobą, na zakupach czy na uczelni np:

  • mały jogurt (ja wybieram BAKOMA Twist 0%, który jest słodzony stewią i nie zawiera sztucznych barwników)
  • owoc np. banan, mandarynki, jabłko itd. 
  • batonik musli 
  • szklanka przecierowego soku marchewkowego BEZ CUKRU np. Karotka lub Vitaminka.
  • ciastko pełnoziarniste
  • koktajl owocowy z jogurtem

Dzięki tym dwóm posiłkom przestałam rzucać się na jedzenie i zjadam dużo mniejsze porcje dzięki czemu mój brzuch przestał być wydęty. Polecam śniadania bogate w błonnik pokarmowy! Śniadanie może być też syte i całkiem spore (szczególnie zimą!). Ja stawiam głównie na to by było ZDROWE, a nie niskokaloryczne. Następnie po około 30 minutach, tak samo jak i po innych posiłkach, wypijam filiżankę zielonej herbaty na przyśpieszenie metabolizmu, a już dosłowną chwilę później dostaję takiego zastrzyku energii jak króliczek Duracela, która utrzymuje się przez cały dzień! 


Kiedyś wydawało mi się, że nie mam czasu na śniadanie, wolałam pospać sobie kilka minut dłużej, ale teraz z ochotą wstaję rano i ledwo przytomna udaję się do kuchni żeby przyrządzić sobie coś dobrego. Śniadań nie jadłam także, bo nigdy rano nie byłam głodna! Wypijałam wodę mineralną i wypalałam pierwszego papierosa i to było moje śniadanie (od września przestałam palić). W efekcie nie miałam energii na resztę dnia, napychałam się obiadem lub kolacją dodając sobie energii dopiero późnym popołudniem lub wieczorem, a w konsekwencji tego cierpiałam na bezsenność. Do moich grzechów zaliczałam również nocne podjadanie, bo z kolei nie mogłam zasnąć jak burczało mi w brzuchu. Całość była błędnym kołem, aż wreszcie znalazłam z niego wyjście... 

Tak więc pierwszym krokiem do osiągnięcia upragnionej sylwetki są właśnie te niedoceniane przez wszystkich ŚNIADANIA! 

A co dalej? 
C.D.N...

4 komentarze:

  1. Magda, napisz koniecznie co na obiady i czy jadłaś kolację i czy zdarzały Ci sie grzeszki???

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też teraz nie wyobrażam sobie teraz wyjść bez śniadania;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jej... nie fajnie miałaś. dobrze, że polubiłaś śniadania:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3