4 kwietnia 2013

Doładowanie pozytywną energią!

Witajcie!
Miałam rację mówiąc, że ten tydzień będzie wyjątkowy, bo mamy dopiero czwartek, a już wydarzyło się kilka zaskakujących sytuacji, które niesamowicie dodały mi energii do działania. Wczoraj miałam wrażenie, że ściągam całą energię z okolicy, bo chodziłam jak króliczek Duracela, a uśmiech nie opuścił mnie chyba nawet przez sen. Dziś już siły trochę opadły, ale w dalszym ciągu nie mogę uwierzyć, że takie drobiazgi tak mocno mnie uszczęśliwiają. 

Postanowiłam zmienić swoje życie w całości więc również dałam szansę nowym znajomościom i ludziom, z którymi do tej pory trudno się dogadywałam. Przeanalizowałam również dokładnie niektóre toksyczne znajomości z "wysysaczami energii" i utwierdziłam się w przekonaniu, że odkąd trzymam się od takich osób z daleka to moje życie wygląda zdecydowanie lepiej! Wreszcie czuję się naprawdę szczęśliwa i nikt mi tego nie odbiera!


Wczoraj dowiedziałam się, że moja bardzo dobra kumpelka jest w ciąży, a żeby tego było mało zaprosiła mnie na swoje weselicho i wieczór panieński. Teraz będziemy mieć dylemat żeby zorganizować coś naprawdę niezapomnianego! Nigdy wcześniej nie byłam na wieczorze panieńskim! Na ślubach raczej też jakoś nie miałam okazji bywać. Wychodzi na to, że w tym roku czekają mnie dwie takie uroczystości i to jeszcze u osób, które bardzo lubię i życzę im jak najlepiej. Cieszę się niesamowicie ich szczęściem i to doładowało mnie kolejną porcją pozytywnej energii!

W rezultacie musiałam wczoraj dać ujście tej energii więc przystąpiłam oczywiście do treningu cardio, który wyjątkowo mnie zmęczył. W sumie był to pierwszy tak intensywny trening od ponad tygodnia... Nie myślałam o tym, że coś mnie boli, że pot spływa mi po czole, po prostu ćwiczyłam! Zrobiłam 45 minutowy program z TURBO JAM, a mianowicie Cardio Party vol. 2, a do tego oczywiście 2 dzień mojego pośladkowego wyzwania z Mel B. Dodam, że dziś ledwo siedzę na tyłku, bo mam takie zakwasy.

Niestety dziś już nie miałam tyle energii i najchętniej przespałabym cały dzień, szczególnie z tego powodu, że za oknem znowu sypie śnieg, ale co poradzić? Trzeba się pogodzić, że taka pogoda jeszcze nie ma zamiaru nas opuścić i znaleźć jakieś pozytywne strony tej długiej zimy... o ile takie w ogóle są.


Wczoraj również dotarła do mnie kolejna lektura, która muszę przyznać niesamowicie zaciekawiła mnie i moich rodziców, bo dotyczy nowej diety, która już zrobiła furorę na świecie! To "DIETA 5:2 dr. Mosleya". Książka na temat tej diety właśnie weszła do sprzedaży, a ja otrzymałam egzemplarz przedpremierowy. Muszę przyznać, że na początku dieta ta wydawała mi się dosyć dziwaczna i nie do końca zdrowa, ale... gdy moja Mama zaczęła czytać podstawowe jej zasady to okazuje się, że może to wcale nie być takie złe! Mimo wszystko jestem do niej nastawiona sceptycznie. Troszkę więcej napiszę Wam jednak gdy tylko znajdę czas by zapoznać się z całą książką, a jak wiecie z poprzednich postów ostatnio troszkę lektur mi przybyło. Nie wykluczam takiej możliwości, że dietę przetestuję na sobie, bo ostatnio strasznie irytuje mnie to, że moja waga stanęła i stoi! No kurde! Ileż można w końcu czekać na wymarzone 6 z przodu? Niech to będzie nawet 69,9! Ostatnio sobie troszkę pofolgowałam, ale dzięki temu nie będzie mi tęskno do słodkości i innych pyszności gdy znów wrócę do racjonalnego odżywiania. Oj tam! Przecież każdy kiedyś musi sobie pozwolić na słodkości nawet ja :)



Od przyszłego poniedziałku lub jeszcze kolejnego postanowiłam zacząć INSANITY... Pewnie nie dam rady, ale myślę, że spróbować mogę! W końcu najważniejsze są chęci! Ostatnio zauważyłam, że czasem sama jestem zaskoczona tym do czego zdolne jest moje ciało w momencie gdy umysł podpowiada mi, że powinnam przestać! Póki co jednak stopniowo i ostrożnie znów wprowadzam aktywność fizyczną w swoje życie tylko tak by mi nie zaszkodziła.

Czy któraś z Was próbowała ćwiczyć z Insanity? 

O INSANITY dowiedziałam się przypadkiem przez mojego kolegę, który rozpoczął wyzwanie i jego ciało po miesiącu naprawdę mocno się zmieniło. Swoje zdjęcia porównawcze wrzucił na facebooka i niesamowicie mnie zaskoczył. Chwilę później postanowiłam, że zacznę ćwiczyć, a jego metamorfoza była do tego takim zapalnikiem. Teraz mam nadzieję, że sama wytrwam w postanowieniu, że zrobię Insanity, bo wiem, że po tym treningu efekty są niemal murowane, a mnie zostało jeszcze sporo pracy nad swoim ciałem.
Chyba się jednak zdecyduję!


Cieszę się, że wreszcie pech mnie opuścił, i że zaczynam mieć coraz więcej powodów do radości!
W końcu po każdej burzy kiedyś wychodzi słońce... 
NIC MNIE TERAZ NIE ZATRZYMA! :) 
Mam nadzieję, że u Was też wszystko dobrze! 
Buziaki!


P.S Teraz mam jeszcze większą motywację do działania, bo na takim letnim weselichu muszę przecież odpowiednio wyglądać! Mam 2 miesiące więc faktycznie pora spiąć poślady i działać :)



34 komentarze:

  1. ooo, insanity !
    to na pewno się zmęczysz :P
    jest mega wycisk !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmęczenie mi jakoś ostatnio nie straszne :)

      Usuń
  2. Ja robię treningi insanity już ok 3 m-cy. Nie robię jednak z zgodnie z ich harmonogramem ale sama sobie układam plan (teraz robię treningi insanity 5 razy w tygodniu + trening siłowy, w soboty skalpel Ewy a niedziela free). Powiem Ci, że po takich treningach są fajne efekty, centymetry i kg cały czas lecą a i kondycja się poprawiła. Ćwiczę z moim facetem, gdy startował ważył - 105 kg, teraz waży 80 kg. To oczywiście też efekt zmiany sposobu żywienia na zdrowy. Ale Insanity polecam jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama byłam świadkiem kilku fantastycznych przemian po Insanity więc chyba jednak spróbuję, a co mi tam :)

      Usuń
  3. Insanity daje ogromnego kopa! Jest wielkim wyzwaniem, ale po nim chce się jeszcze i jeszcze... i jeszcze! :) U siebie też widziałam duże zmiany, nie tylko w wyglądzie, ale też w wydolności, sile i wytrzymałości!

    OdpowiedzUsuń
  4. o Insanity! chętnie zacznę z Tobą w poniedziałek :) wyyyyyyyyyyyyyzwanie! ;)/Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Dasz radę skoro wytrwałaś tyle czasu stałaś się silniejsza i daje ci to power i uśmiech na ustach zrobienie insanity to będzie tylko i aż udowodnienie sobie że kolejny raz walczysz i wygrywasz! Trzymam kciuki

    ja właśnie kończe 3 tydzień i jestem w szoku że daje radę i dam jeszcze 5 tygodni pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. http://fitback.pl/insanity-czy-warto/1407 Polecam ten post :) ja też próbowałam insanity, ale po 2 tygodniach opadły mi siły. Ale zaczynam raz jeszcze jak będę miała więcej czasu i chęci :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie jeszcze jest za wcześnie na Insanity, ale prędzej czy później na pewno się do niego zabiorę. powodzenia! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia! Mój mąż właśnie rozpoczął, by poprawić kondycję i rzeźbę. Ja Rozpoczęłam Body Revolution a jak skończę to pewnie też się porwę na Insanity - zwłaszcza,że zobaczę już efekty na mężu.

    OdpowiedzUsuń
  9. do insanity trzeba sie odpowiednio odzywiać i żadne diety nie wchodzą w gre. sporo zdrowych kcal musisz w siebie wlożyć i sporo węgli bo nie ukończysz programu, zmęczenie organizmu dopadnie. Robiłam więc wiem co mówie

    OdpowiedzUsuń
  10. a gdzie można znaleźć te treningi?

    OdpowiedzUsuń
  11. z chęcią bym się dołączyła do Ciebie do Insanity, tylko podpowiedz coś więcej na temat treningu, skąd go wziąć? :)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  12. mój Luby ćwiczy namiętnie Insanity, ja się jeszcze nie podejmuje (tak przypuszczam że może za miesiąc, dwa). Będę trzymać kciuki żebyś ukończyła całość z jak najlepszymi wynikami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Polecam Ci insanity z calego serca ;) aktualnie kończę 4 tydzień, bardzo fajnie działa na jędrność ciała i pośladki (dużo skakania, przysiadów itp), aczkolwiek bez czystego jedzenia (w sensie nie diety niskokalorycznej, tylko bez śmieci itp) to za dużo nie spadnie, ale może to ja jestem taka oporna ;D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsze słyszę o tym systemie odchudzania, ale kto wie, może się przyłączę..

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ostatnio tak na próbę ćwiczyłam pierwszy trening Insanity. Nie powiem, łatwo nie było, ale w sumie myślałam,że będzie gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja też ostatnio myślałam o insanity ale naoglądałam efektów gdzie ciało było zbyt bardzo umięśnione.. a tego bym nie chciała. bardziej marzy mi się tłuszczyk do zrzucenia.. sama nie wiem.. ;/
    dopiero zaczynam.. licze na fit wsparcie :*


    dodaję do obserwowanych. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez obaw... mięśnie nie biorą się z powietrza :) Trzeba sobie na nie zapracować...

      Usuń
  17. Trafiłam do Ciebie przypadkiem i Twoja przemiana mnie zachwyciła :)
    Ja jestem dopiero na początku drogi - tydzień trzeci ... więc efektów wiele nie widać ale mam nadzieję że kiedyś osiągnę takie jak Ty.

    Z całego serca gratuluję wytrwałości.

    Też zastanawiałam się nad Insanity, ale wyczytałam być może tu ??? (Nie jestem, pewna) http://tygryskowym-okiem.blogspot.com/ że Insanity jest treningiem głównie wydolnościowym, a do tego dość kontuzjogennym.
    I tak zdecydowałam się na TurboFire zachęcona różnicami w wymiarach prowadzącej powyższego bloga. Tak jak napisałam na razie to 3ci tydzień ale jestem zachwycona tym jaki mam nastrój po cwiczeniach (A w przyszlosci mam nadzieje bede zachwycona efektami)


    Pozdrawiam , na pewno będę tu jeszcze zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha a co do nie opuszczającej nas zimy - polecam wkręcić się w jazdę na nartach :) Ja zaczęłam w tym roku i nieustannie do tego tęsknię :)

      Usuń
    2. Jazda na nartach mnie bardziej śmieszy niż bawi... Takie rzeczy nie są dla mnie. Od 15 lat jestem wierna snowboardowi i nic tego nie zmieni.

      Usuń
    3. Nooo snowboard też super. Tak na prawdę nieważne :)
      Ważne że sport i że zima jest wtedy lepsza nieco i bardziej znośna :)
      Ani nie jestem przeciwniczką snowboardu, ani wielką propagatorką nart - jeśli tak to odebrałaś ;) Uważam że wszystko jest dla ludzi i każdy wybiera to co jemu sprawia większą frajdę :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  18. W końcu jakiś porządny trening będzie ;) Dobrze wspominam czasy z Insanity :D Ładny wstęp będzie do siłówki, jak zamierzasz jej spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja juz zrobilam 10 dzien.Zmiany widac bardzo szybko!Swietny trening ktory daje wycisk.Uwielbiam go:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Insanity ćwiczyłam tylko ten pierwszy miesiąc i uwierz mi, widziałam ogromne efekty. Przede wszystkim poprawiła mi się kondycja i spadły centymetry. Ćwiczenia są trudne, ale warto je robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. http://www.sfd.pl/FITNESSLANDIA__blog_z_artyku%C5%82ami_ukradzionymi_z_dzia%C5%82u_ladies-t934223.html

    radzę nie komentować i usunąć z ulubionych

    OdpowiedzUsuń
  22. Osobiście odradzam Insanity, chyba że trenujesz już długo i intensywnie. U mnie po tygodniu poszły kolana. Ból minął po miesiącu smarowania i suplementacji na stawy. Znajomy po miesiącu doznał kontuzji kostki i też trening jego poszedł się pipczyć.
    Także uważaj na siebie i życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że moim już zmasakrowanym kolanom nic bardziej nie zaszkodzi :)

      Usuń
  23. Też urywam od jakiegoś czasu kontakty z toksycznymi osobami i żyje mi się o wiele lepiej ;)

    Ja chcę w tym miesiącu spróbować Insanity :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja uwielbiam program Insanity:) to moim zdecydowanie ulubiony trening:)

    na blogu opisałam moją opinię

    http://badzfit.blogspot.com/2012/11/insanity-efekty-i-opinia-po-5.html
    http://badzfit.blogspot.com/2013/02/insanity-moje-efekty-i-opinia-po.html

    oraz

    moje efekty:
    http://badzfit.blogspot.com/2013/02/moja-metamorfoza-zdjecia-porownawcze.html

    program jest fantastyczny, po zakończeniu całości, ma się ochotę rozpocząć od nowa, a satysfakcja z ukończenia jest niesamowita bo nie każdym się to udaje, czyt. niestety poddają się

    OdpowiedzUsuń
  25. pooinformuj mnie /nas prosze CO Z DIETA 5 DO 2 CZY ZACZELAS?
    A JAK RODZICE?ROBIA?
    DZIALA?
    JESTEM BAAAAARDZO ZAINTERESOWANA
    BEDA WDZIECZNA ZA ODP
    POWODZENIA I UWAZAJ NA KOLANA!ZAWSZE MOZE BYC GORZEJ...
    czasem lepiej nie porywac sie z motyka na slonce...
    nie zawsze wyglad wazniejszy jest od zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO WLASNIE CZEKAM NA MOJA ODPOWIEDZ :(

      Usuń
  26. hallo jest tu kto? :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3