17 lutego 2018

WITAJ, NAZYWAM SIĘ HASHIMOTO...

... i jestem tutaj po to by zniszczyć Twoje życie!

Witajcie po przerwie... kolejnej...
Myślę, że tytuł dzisiejszego posta mówi więcej niż tysiąc słów, ale dla tych mniej domyślnych... MAM W SOBIE CHOLERNEGO GNOJA, KTÓRY SPRAWIA, ŻE NIE MOGĘ ŻYĆ NORMALNIE! TEN PASOŻYT NAZYWA SIĘ HASHIMOTO!



 Chwilę zajęło mi uporanie się ze świadomością, że i ja stałam się ofiarą tego potwora. Nie do końca potrafiłam się z tym pogodzić mimo, że podejrzewałam to już od bardzo dawna. Wyparcie jednak zrobiło swoje. 

Niedawno pisałam Wam o mojej ciężkiej depresji... To właśnie wtedy ten gnój zaczął mocniej panoszyć się w moim organizmie doprowadzając mnie do skraju załamania nerwowego. Przez ostatnie miesiące, a nawet lata nie żyłam jak inni. Miałam wrażenie, że obserwuje świat stojąc z boku, gdzieś obok... jak przez weneckie lustro. Do mnie docierało wszystko, ale ja przestałam mieć siłę przebicia. Spowodowało to, że oddaliłam się od ludzi. Zaczęłam egzystować w swoich czterech ścianach i wiedząc, że nie powinno tak być pogodziłam się z tym. Łatwiej było pogodzić mi się z faktem, że choruję na depresję jako, że wiem czym są choroby psychiczne po ukończonych studiach psychologicznych. Gdy roczna już terapia farmakologiczna nie przynosiła efektów, mój lekarz poprosił mnie o pełną diagnostykę tarczycy. Zrobiłam to i nie miałam wątpliwości jaki wynik otrzymam. Moje TSH znalazło się w górnej granicy normy, a ilość przeciwwciał w mojej krwi przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Norma ATPO to 115, a u mnie? 1758. Nieciekawie prawda? Tak to się zaczęło...


Analizując wyniki usłyszałam dźwięk pękającego szkła... To był cios poniżej pasa. W pierwszej kolejności musiałam temat utopić w kieliszku wódki, a potem zastanowić się co dalej z tym fantem zrobić. Mając świadomość tego z czym wiąże się Hashimoto nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Ja? Chora? NO FUCKING WAY! To niemożliwe!!!

Potrzebowałam kilku dni... Zrozumiałam, że ten cholerny pasażer na gapę podróżuje ze mną od dawna i cicho wyniszcza mój organizm, a ja nie mam zamiaru się poddać! Będę z tym gnojem walczyć! OTWARCIE!!! Teraz nie mam już innego wyjścia w końcu zasługuję na to by móc uczestniczyć w swoim życiu.

Wczoraj byłam u endokrynologa, który potwierdził wszystko co podejrzewałam. Od lat mam Hashimoto, bo moja tarczyca jest zniszczona w większości choć jeszcze lekko pracuje. Na moje nieszczęście autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (bo tak fachowo nazywa się Hashimoto) działało tak stopniowo, że przez wiele lat nie odczuwałam objawów lub te przypisywano innym chorobom i zaburzeniom. Podejrzewam, że wszystko zaczęło się około 8 lat temu... potem trochę go wystopowałam gdy zaczęłam prowadzić tego bloga i stałam się maniaczką zdrowego trybu życia. Chwilę później nadmiar nerwów i stresu przyśpieszył proces. I tak teraz stoję tutaj przed Wami mogąc z absolutną pewnością powiedzieć, że to gówno dotknęło i mnie.

Chore jest to, że wszystkie objawy od dawna pasowały, ale lekarze badali u mnie tylko TSH (dwukrotnie) i twierdzili, że wszystko jest w normie. Niestety już wtedy nie było... 



Od lat mam niską temperaturę ciała - około 35,5-35,9 stopni Celsjusza. Podobnie było z ciśnieniem - zawsze niskie. Od lat też szybko się męczyłam, miałam problemy z bezsennością... mówili, że to niedobór magnezu, potasu, że mam nieregularny tryb życia i organizm jest rozregulowany. Pojawiły się wahania nastrojów i szybkie przybieranie na wadze mimo braku zmiany diety. W około rok przytyłam 15kg!!!!! Codziennie budziłam się spuchnięta, moja twarz stała się nalana, a pod oczami pojawiły się ciemne cienie. Myślałam, że to kwestia problemów ze snem... Mój organizm trzymał wodę, moje włosy zaczęły wypadać garściami, a paznokcie... cóż, nigdy nie zachwycały, ale teraz stało się to koszmarne. Często miałam bóle w klatce piersiowej i myślałam, że to kręgosłup. Pojawił się też płytki, przyśpieszony oddech, nocne poty... Tu myślałam, że zaczęłam przedwczesną menopauzę. Absolutnie każdy objaw bagatelizowałam... Właśnie dlatego niedoczynność tarczycy tak trudno jednoznacznie zdiagnozować, bo objawy przypominają inne schorzenia.

Przerażające prawda? 
Nie cofnę tych zniszczeń w kilka tygodni, ale chcę wierzyć, że z każdym dniem zacznę czuć się coraz lepiej. 

Dlaczego o tym piszę? 
Dostawałam od Was wiadomości, że nie chudniecie itd. Proszę! Zbadajcie pełną tarczycę z przeciwciałami. Widzicie do czego doprowadziło to mnie? Mając mniej czasu na treningi i przygotowywanie niektórych potraw szybko przytyłam. To nie był efekt jojo... Teraz już to wiem, ale wtedy mnie to załamało. A teraz 15kg na plusie w niecały rok??? Kilkukrotnie próbowałam... Wracałam na siłownie, spacerowałam godzinami z psem, zaczęłam nawet głodówkę... NIC NIE POMAGAŁO. Ciągle byłam napuchniętą kulką!

Myślałam, że fakt posiadania Hashimoto nie sprawi, że będę potrafiła wrócić do BARDZO zdrowego trybu życia, a jednak. Od kilku dni nie wypiłam ani kropli coli czy innych gazowanych napojów. Teraz moim celem nie jest schudnięcie, a sprawienie by ten gnój przestał atakować moją tarczycę. W ten oto sposób z dnia na dzień zaczynam odżywiać się coraz lepiej. Wciąż chaotycznie, ale czysto. Wróciła mi chęć do spożywania warzyw... zdrowego mięsa... ryb i owoców morza. Wróciła kasza jaglana i owoce... Mocno wyeliminowany został również gluten i muszę powiedzieć, że czuję się świetnie. Jem tłusto, ale zdrowo... Dużo białka, dużo witamin, minimum węglowodanów.

Wierzę, że wspólnymi siłami - JA i ZDROWE ODŻYWIANIE + LEWOTYROKSYNA uśpimy to cholerstwo i moja tarczyca przestanie być atakowana przez intruza. Niestety jeszcze nie czuję się na tyle silna by wrócić do treningów, ale to również kwestia czasu, bo wiem, że muszę! Póki co mój organizm doprowadzony jest do stanu gdzie ledwo daję radę wytrzymać kilka godzin w pracy. Resztę czasu spędzam śpiąc lub próbując zasnąć. To właśnie przez to zaniedbałam cały swój świat... Moje pasje poszły na bok, bo nie miałam siły ich realizować. Nikt też nie potrafił zrozumieć, że ledwo trzymam się na nogach, bo tak kręci mi się w głowie więc i ludzi musiałam porzucić.

Anyway... Powracam na dobre, bo coś czuję, że bez Waszej pomocy nie uda mi się pokonać tego wyjątkowo opornego wroga. Dajcie znać w komentarzach jeśli same borykacie się z tym problemem. Napiszcie jak sobie radzicie, bądźmy dla siebie wsparciem! 

Muszę zaakceptować, że mój pasażer będzie ze mną podróżował już do końca życia, ale nie dam mu się!!! Nie pozwolę by mnie tak po chamsku atakował. Przynajmniej już nigdy nie będę samotna... 
Buziaki <3

12 komentarzy:

  1. Hej! Co prawda nie mam problemów z tarczycą, ale chciałam napisać Ci parę słów. Poznałam w Internecie świetną osobę, która potrafi przygotować dietę przy różnych schorzeniach (w tym m.in. Hashimoto). Wynikiem tych diet jest poprawa wyników badań i stopniowy spadek wagi. Sama jestem już czwarty miesiąc na diecie od niej i jestem zachwycona. Pyszne posiłki, brak głodzenia się. No i efekty - u mnie na razie 11kg mniej i pozbycie się zaparć. Trochę brzmi to jak reklama, ale nie o to mi chodzi. Wierzę po prostu w to, że odpowiednią dietą można poradzić sobie z chorobą i warto spróbować zawalczyć o swoje zdrowie. Po sobie też wiem, żeby nie startować od razu na maxa tj od razu dieta i ćwiczenia. Zawsze w moim przypadku taki mega początkowy zapał kończył się porażką. Ja dopiero niedawno włączyłam umiarkowany wysiłek fizyczny. 3,5miesiaca diety nie było wsparte żadna aktywnością fizyczną. Teraz, kiedy już zrozumiałam jak powinno wyglądać moje żywienie i zaakceptowałam ten obecny tryb, dopiero włączyłam w to aktywność. Na razie jest to basen - aqua aerobik, tak często jak mam ochotę. Nie można traktować tego jako przymus, bo na dłuższą metę to nie wypali. Podsumowując to co napisałam, to zachęcam do wsparcia się dietą u specjalisty, która na pewno pomoże Ci w walce z chorobą. I od tego chyba powinno się zacząć. A kiedy oswoisz się z nową rzeczywistością, wtedy pomyśl o aktywności fizycznej. Takie jest moje zdanie i to się sprawdziło u mnie. Życzę Ci powodzenia i będę śledzić Twoje dalsze działania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę prosić o namiary na tą osobę i cos więcej o niej? jeśli możesz odezwij sie do mnie na maila inkin_115@interia.pl

      Usuń
  2. Doskonale rozumiem wszystko co tutaj napisałaś jetem w dokładnie tej samej sytuacji. Jak sobie z tym radzę? Właśnie sobie ostatnio nie radzę. Wszystko jest beznadziejne, wszystko mnie denerwuje, wszystko na nie. Czasami jedynie łapię krótkie stany niewyjaśnionej euforii, której źródłem zazwyczaj są proste rzeczy "mogę pospać w dzień, obejrzę fajny film, zrobie sobie coś dobrego do jedzenia i odpocznę, wyjdę na piwo ze znajomymi" takie małe proste dość przyziemne sprawy daja mi krótkotrwałe szczęście w tej codziennej beznadziei. Badania mam pod kontrolą, TSH ciągle mi się huśta, dawka leku jest zwiększana i zmniejszana, jedyne co to włosy zaczeły mi odrastać po 2 latach leczenia hormonami. Tyję z dnia na dzień i nie umiem sobie z tym poradzić, dawno straciłam pewność siebie, która kiedys była moją najlepszą stroną, nie umiem sie do niczego zabrać, wolę zamknąć się w pokoju i zatracać w tym, sama sobie robiąc krzywdę. Ale kiedy pracuję jest o wiele lepiej, mimo że bezsenność i wstawanie rano co dnia mnie dobijąją to jednak jak mam zajęcie czuję się lepiej. Czekam na czas kiedy to minie, wyjdę z tego doła i zacznę cieszyc się życiem, bo póki co czuje że swoimi zachwianiami nastroju uprzykrzam życie bliskim zwłaszcza mojemu chłopakowi. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damy radę!!! Powiedz mi jak u Ciebie z dietą? Moze masz jakies nietolerancję pokarmowe które wywołują skoki na TSH?

      Usuń
    2. Diety żadnej nie stosuję, próbowałam, ale wysiadam po tygodniu. Jem normalnie, naprawdę normalnie nie przejadam się, staram się nie jeść przed spaniem, słodycze od czasu do czasu a ciągle tyję, probowałam aktywności fizycznej, chodziłam na fitness, na zumbe 2 razy w tygodniu, pracuję ciężko fizycznie za granicą, zanim zaczęłam leczyć hormony potrafiłam zgubić 10 kg w 3 miesiące, nadrobić w 3 tygodnie kiedy miałam urlop...teraz kiedy biorę tabletki na niedoczynność (aktualnie LETROX 100) i plastry evra na ustabilizowanie hormonów nie potrafie schudnąć waga waha się o 2 kg w tył lub w przód. W pracy wylewam 7 poty, biegam chodzę bite 10 h i nic. czuję się jak opuchnięty balon. O nietolerancjach pokarmowych wpływających na skoki TSH nie mam pojęcia nawet nie wiem jak mam to zaobserwować. Mam z pewnością problemy z żołądkiem odkąd zaczęłam się leczyć. Leki mam dobrane dobrze bo z początku były inne, ale wpływały na moje wyniki badań niekorzystnie.

      Usuń
    3. A czy plastry tolerujesz normalnie? Przerabiałam Evre i miałam przy niej koszmarne napady płaczu, gniewu... Objadałam się... Miałam myśli samobójcze. Wszystko ustało gdy przestałam je stosować. Jeśli chodzi o dietę to tu ważne jest by jeść czysto, bez chemii. Ograniczyć węglowodany, albo też wyrzucić gluten, laktozę i wprowadzać je stopniowo. Będę o tym dokładnie pisać jeszcze, ale póki co moje samopoczucie się poprawia stosując się do kilku podstawowych zasad. Wyeliminowałam cukier i gluten. Jem dużo białka, warzyw owoców i dobrych tłuszczy. Na razie muszę się ustabilizować, a potem zacznę wprowadzać redukcję. Jeść zdrowo się da i to bez większych wyrzeczeń.

      Usuń
  3. jakie zrobić badania żeby sprawdzić stan tarczycy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wybrałam pełny pakiet tarczycowy z przeciwciałami ATG i ATPO, bo tak jak pisałam TSH miałam w normie. Przy czym inne sa normy dla osób dotkniętych Hashimoto. U mnie przeciwciała wykazały rozpieprzoną tarczycę.

      Usuń
  4. Z Hashimoto można się wyleczyć, tak jak z każdej choroby. Poczytaj bloga Pepsi Eliot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można wyleczyć niedoczynność tarczycy stabilizując jej stan, ale Hashimoto zostaje. Będzie czekać na moment by zaatakować ponownie. Tak objawiają się choroby autoimmunologiczne. Leczy się objawy i powikłania choroby...

      Usuń
  5. Hej. Ja mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Z własnego doświadczenia polecam odrzucenie glutenu i nabiału. Jeszcze do niedawna bylam na diecie paleo ale bardzi brakowało mi kasz. Obecnie odżywiam się tak: śniadanie bialkowo tłuszczowe, do obiadu lub kolacji dodoaje kasze. Ale dalej wszystko bez glutenu i nabiału. Polecam grupę ajwen na fb 10 zasad odchudzania. Dostaniesz tam dużo wsparcia a i zasady są jasno opisane. Natomiast od jutra rusza wyzwanie na fb Moniki z Good morning - tarczyca czyli dieta i ćwiczenia które Monia podała w wyzwaniu. Zapraszam �� będzie dobrze glowa do góry. Ja choruję od 15 lat i daje rade mimo iż początki były trudne. Ale trzeba się rozprawić z tym gnojem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co muszę ustabilizować pracę tarczycy... O diecie będę myśleć później. Generalnie jestem przed badaniami na nietolerancję pokarmowe. Mimo wszystko jestem na diecie eliminacyjnej i sprawdzam co służy mojemu organizmowi, a co nie. Nic nie będzie kontrolować mojego ciała i umysłu... Nie pozwolę na to.

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3