2 kwietnia 2013

Święta, Święta i... PO ŚWIĘTACH czyli CO NOWEGO!

Witajcie ponownie!
Po kolejnym obszernym podsumowaniu miesiąca przyszedł czas na dalszą walkę no i oczywiście na "łykanie" kolejnej wiedzy na temat zdrowia, odchudzania i fitnessu. Te Święta i poprzedni pechowy tydzień strasznie mnie rozleniwiły, ale po tym obżarstwie zdecydowanie muszę zacząć się znów ruszać. Jak wiecie poprzedni tydzień zaczął się fatalnie, a skończył jeszcze gorzej... ten tydzień zapowiada się na szczęście o wiele lepiej. Spędziłam dziś troszkę czasu na pisaniu kolejnego posta z serii "motywacyjnych", który myślę, że opublikuję już jutro. Wymaga jeszcze dopracowania, bo moje myśli (z resztą jak zawsze) przekazane są niesamowicie chaotycznie. 


Dziś oznajmiłam całemu światu, że KWIECIEŃ będzie moim miesiącem bez względu na wszystko! Dam z siebie 150%, a nie tylko 100 jak do tej pory! Efekty muszą być, BĘDĄ! Robię to wszystko dla siebie... na początku miałam inną motywację, która zagubiła się gdzieś po drodze, a raczej została wyeliminowana z mojego życia jako jeden z elementów, który wprowadzał mnie w taki stan nieużywalności i powodował u mnie całkowity zanik chęci do życia. Czasem trzeba zmienić motywację by osiągnąć swój cel :)

Jeszcze przed Świętami dostałam przesyłkę od Wydawnictwa PWN, w której znalazłam przedpremierowy egzemplarz bestsellera "SIŁA NAWYKU" autorstwa Charlsa Duhigg'a.
Uwielbiam czytać! Gdybym tylko miała na to więcej czasu to chyba przeczytałabym całą zawartość empiku!




"Dlaczego robimy to, co robimy i jak można to zmienić w życiu i w biznesie?"
Mam sporo nawyków... wiele dobrych, ale równie wiele tych złych...
Bardzo chętnie dowiem się jak to zmienić, bo do tej pory wydawało mi się, że takie zmiany są niemożliwe, a jednak! Pewne rzeczy udało mi się zmienić...



Ćwiczenia, eliminacja fast foodów, słodyczy, papierosów czy alkoholu... To wszystko małe, WIELKIE sukcesy i zwycięstwo nad paskudnymi nawykami. Czasem oczywiście sięgam po wszystko z powyższej listy, ale nie jest to już błędne koło... potrafię sobie bez trudu poradzić z takimi "potrzebami".
Mam nadzieję, że będę w stanie oderwać się od tej lektury, bo jest dosyć gruba i przeczytanie jej od deski do deski trochę by mnie wyeliminowało z życia na parę godzin :)



Póki co czytam "Fitness, zdrowie i uroda" - poradnik bez kantów autorstwa Ellen Karpay. To bardzo fajnie napisany poradnik w 100% dotyczący tematyki mojego bloga. Na podstawie tego co się dowiedziałam planuje w najbliższym czasie napisać Wam kilka postów, a wierzcie na słowo... z tej książki można się dowiedzieć bardzo wiele! Choćby jak znaleźć motywacje...

Gdy tylko skończę czytać tą książkę to zabieram się za prezent od PWN... Postanowiłam sobie, że poświęcę trochę więcej czasu na czytanie, bo sprawia mi to niesamowitą przyjemność więc czemu miałabym sobie tego odmawiać?

Może Wy macie do polecenia jakąś ciekawą lekturę od której nie możecie się wręcz odkleić? 

Powiem szczerze, że zastanawiałam się nad kupnem książki Ewy Chodakowskiej, ale nie zdecydowałam się jeszcze. Poczekam chyba, aż usłyszę kilka naprawdę konkretnych opinii od osób, które książkę przeczytają.
Choć nie wykluczam, że przy pierwszej lepszej wizycie w Empiku złapię ją w swoje łapki i już nie wypuszczę. Coś mi się jednak wydaje, że nie będzie to dla mnie już nic nowego...



Kolejną rzeczą, która bardzo poprawiła mi dziś nastrój pomimo bólu karku to zakup jaki dokonała moja mama! Poszła dziś na pocztę i przy okazji zahaczyła o kilka naszych ulubionych sklepów czyli "dziumdziarni" zwanych dalej second-handami czy lumpeksami i w jednej z nich wyszukała piżamkę H&M w moje ukochane Hello Kitty. Wiem, że jestem za stara na Hello Kitty, ale co poradzić ;) Dziecinnieje z wiekiem!

Kupiła ją dosłownie za grosze, ale bała się, że w nią nie wejdę, a tu SURPRISE! Piżama leży idealnie... Nawet gdyby nie pasowała to w końcu to tylko piżama, nie chodzę w niej po mieście :) Taka mała rzecz, a okropnie mnie ucieszyła i tym samym wiedziałam, że ten dzień będzie lepszy! 



Potem zgłosiliśmy z moim Tatą stłuczkę do ubezpieczyciela co oznaczało oczywiście pół godziny wiszenia na telefonie. Normalnie co ja bym mogła zrobić w te 30 minut! Choćby jakiś cały trening! No, ale mus to mus...  Nic na to w końcu nie poradzimy... Mam nadzieję, że nie będzie problemów z naprawą...



Zaczynam odwracać swoje życie do góry nogami... robię dziś rzeczy, które normalnie mogłabym zrobić jutro itd. Dzięki temu mam nadzieję, że moje życie się trochę uporządkuje. Potrzebuje trochę więcej czasu  na inne rzeczy więc nie chcę cały czas odwlekać wszystkiego tego co nie koniecznie jest dla mnie przyjemne...



Krótko mówiąc u mnie nadal ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY :)
Zmiany zewnętrzne, wewnętrzne i zmiany w otoczeniu! Gdy wrócę do Krakowa zabieram się za mały remont, który musiałam odwlec przez problemy z szyją. Może wreszcie moje życie się jakoś uspokoi i unormuje? 





A u Was co dobrego po Świętach? 

PAMIĘTAJCIE! Choćby nie wiem co się działo! NIE STAWAJCIE NA WAGĘ!!! :) 
Ona Was omami i będzie kusić, ale nie warto ;)
Po co się denerwować?
Ja ostatnio wagi unikam i stanę na nią dopiero wtedy gdy uznam, że jest mi to potrzebne!
Trzymajcie się ciepło! <3

8 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się Twój blog:)To kopalnia wiedzy. Uwielbiam tego rodzaju tematykę:)A Twoja metamorfoza jest niesamowita... Też tak chce:D Sama mam za sobą wiele porażek w dążeniu do wymarzonej figury, myślę że dzięki Twoim wpisom uda mi się wreszcie "ogarnąć"i osiągnąć cel;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam mocno kciuki! Na pewno się uda :) Trochę wiary w to co się robi i efekty się same pojawią :)

      Usuń
  2. lubie sh mam jeden blisko domu kupuje w nim dużo ciuszków dla dzieciaków teraz głownie dla córki bo dla synka mniejszy wybór niestety ale czasem i dla niego cos upoluje.dla siebie nie kupuje ,czekam aż jeszcze zjade z ciałka i wtedy zakupie jakies spodnie,
    narazie musze nabyc jakies leginsy na przejsciowy okres. pozdrawiam i zycze powodzenia w realizacji swojego planu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile dawki pozytywnej energii i motywacji w tym poście! Tak trzymać! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, ja właśnie omijam wagę szerokim łukiem :P nie chcę się demotywować ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu uwielbiam czytać Twoje wpisy! Są mega motywujące i podtrzymujące na duchu. Nie mogę się napatrzeć na Twoją zmianę i wierzę, że mi tez się uda. Nie poddaję się, choć jest ciężko. Pozdrawiam, Weronika ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam obie książki, Siłę Nawyku również dostałam od PWN przed Świętami, mój poradnik bez kantów jest już trochę wymęczony często do niego zaglądam jednak nie wiem czy wiedza w niej zawarta jest dobrym źródłem informacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! :)
    Pytasz o książkę Ewy Chodakowskiej, kupiłam ją wczoraj... póki co mogę Ci ją streścić tak - masa naprawdę męczących ćwiczeń, parę słów ciepłej motywacji na każdy dzień (w takim Ewowym, miłym stylu) i sporo ciekawych, nowych przepisów. Polecam ;)

    I zapraszam na swojego bloga, do którego założenia najbardziej na świecie zmotywowała mnie Twoja stronka... dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3