31 maja 2013

ARRIVEDERCI ITALIA - Powroty bywają ciężkie...

Witajcie kochani!
Powróciłam do Was po tej nie aż tak długiej przerwie, która była spowodowana moim wyjazdem na urlop. Mam teraz tyle zaległości, że chyba od poniedziałku nie będę mogła odkleić się od komputera, ale póki co chciałam Wam zdać krótką relację z mojego wyjazdu. 

Zgadnijcie jaka była moja pierwsza reakcja po przekroczeniu granicy?
CHCIAŁAM WRACAĆ Z POWROTEM!!!


Punta Sabbioni

Zaplanowałam swój wyjazd bardzo aktywnie jednak nie do końca udało mi się wypełnić to co sobie postanowiłam i to nie moje lenistwo było największym problemem, a najzwyczajniejszy brak pogody. Niestety można się było tego spodziewać, że w maju nawet Italia nie jest najcieplejszym krajem choć i tak było lepiej niż tutaj, w Polsce. Doszły mnie słuchy, że w Tatrach sypał śnieg więc temperatura w granicach 16-23 stopni we Włoszech nie była tragedią. Trochę też niestety padało, a do tego koszmarnie wiało więc zbyt wiele czasu na plaży nie spędziłam, ale za to mogłam wypełnić sobie dzień innymi aktywnościami gdy tylko miałam taką możliwość.

Wylądowałam (prawie jak co roku) w niewielkiej miejscowości Cavallino nad Adriatykiem na dobrze już nam znanym Campingu Europa. Miejsce to jest wprost idealne do aktywności takich jak bieganie czy rower. Dzięki temu wyjazdowi naprawdę polubiłam jogging i chcę go wprowadzić już na stałe do moich treningów, bo przynosi niesamowite efekty. Może nie trenowałam zbyt intensywnie, ale najważniejsze jest to, że się zrelaksowałam i naprawdę wypoczęłam, a do tego rozpoczęłam nowy etap w życiu... Podejrzewam, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy moje życie bardzo się zmieni, ale tymczasem wszystko jeszcze jest po staremu.
No może z wyjątkiem kilku rzeczy...

We Włoszech kupiliśmy drugi rower, dokładnie taki o jakim marzyłam... piękny, biało-różowy, retro cruiser! Od razu się w nim zakochałam i nie musiałam się długo zastanawiać bowiem wszystko co związane z rowerami w Italii jest o wiele tańsze niż w Polsce. Wreszcie w bardzo stylowy sposób będę mogła się przemieszczać z punktu A do punktu B jednocześnie oszczędzając benzynę no i dbając o środowisko. W poniedziałek kupię sobie świnkę skarbonkę, do której będę wrzucać moje oszczędności z benzyny i kto wie? Może zarobię na kolejną wyprawę do Italii, bo już planuję kolejną...



Potrzebuje jeszcze osłonkę na tylne koło żeby w razie jeżdżenia w sukienkach te nie wkręcały się w szprychy, a także kilka drobiazgów jak koszyki, torby itd. W każdym razie pewne jest, że ten rower posłuży mi jako środek transportu! Ma 6 biegów i jest niesamowicie wygodny nawet przy moich bólach kręgosłupa. Nie miałam jeszcze okazji pokonywać na nim dłuższych dystansów, ale wiem, że będzie naprawdę wygodny.

Co się jeszcze zmieniło?
Zdecydowanie moje nastawienie do życia, bo teraz wszystko odbieram w o wiele bardziej pozytywny sposób. Mam powody by się uśmiechać i akceptować siebie taką jaką jestem. Doceniam to co już udało mi się osiągnąć, a reszta przyjdzie z czasem! Czuję się cudownie w swojej skórze i mam wrażenie, że za sprawą tego przyciągam do siebie ludzi...
Muszę to powiedzieć...
JESTEM SZCZĘŚLIWA!!! 
... aż chce się żyć! :)

Jestem jednak bardzo zawiedziona, że miałam tylko dwie okazje by zaprezentować się w kostiumie kąpielowym, ale mam nadzieję, że przy okazji następnego wyjazdu będzie o wiele lepiej! Ten wyjazd mogę zaliczyć bardziej do tych "zakupowych", bo oprócz roweru w moim posiadaniu znalazły się również 3 nowe patelnie (w tym grillowa), kilka nowych ciuchów (w tym nowa elegancka, sukienka na wesele), a także sporo bajerów rowerowych. Nawet nie wiem kiedy minął mi ten czas, a to chyba za sprawą doborowego towarzystwa, w którym spędzałam niektóre wieczory ;)

RoweLOVE - w drodze do PUNTA SABBIONI 


O treningach i o tym czy udało mi się utrzymać dietę napiszę Wam już wkrótce choćby przy okazji podsumowania kolejnego miesiąca mojej metamorfozy, który tym razem był dłuższy niż poprzednie. Tymczasem muszę się jednak przygotować do jutrzejszego wesela mojej kumpeli, a jeśli uda mi się znaleźć chwilę to napiszę Wam posta o tym jaki był finał mojej "AFERY SUKIENKOWEJ", bo w sumie jeszcze nie pochwaliłam się skompletowaniem całej kreacji.

Mam nadzieję, że ostatnie 2 tygodnie minęły Wam równie aktywnie i pozytywnie jak mnie! Teraz muszę tylko powrócić do normalności i... rozpakować się!!! 
Ściskam cieplutko w te nie najcieplejsze dni... <3

"słit focia" z okolic Ca'Ballarin ;)

15 komentarzy:

  1. Widać, ze swietnie sie bawiłas i na pewno wypoczelas, ale dobrze, ze juz wróciłas :) mysle, ze dla mnie to rownież byłby cios, ze nie miałam okazji zbyt często pokazać sie w stroju kapielowym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę wyjazdu :) wspaniale jest pewnie tak odpocząć psychicznie i nieco fizycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. az dziwnie się przyznać do czegoś takiego ale brakowało mi Twoich wpisów..

    OdpowiedzUsuń
  4. jaki śliczny rower :)

    miło że juz wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "wracać z powrotem" to poważny błąd językowy... ;) mocna tautologia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie jak "fakty autentyczne" i "masło maślane" :) Czasem jak widać i mnie się zdarza ;)

      Usuń
    2. no pewnie, każdemu się zdarza, to żaden przytyk, bo po prostu rzuciło mi się w oczy ;)

      Usuń
  6. Rower świetny, sama ostatnio po długich poszukiwaniach zakupiłam jeden.
    Wyprawy tylko pozazdrościć :).

    OdpowiedzUsuń
  7. cudownie, że kupiłaś taki piękny rower:) chyba mamy wspólny temat:) wszystko co rowerowe kocham i tym sposobem może zainteresuje Cię mój rowerowy blog :)

    OdpowiedzUsuń
  8. piękny rower ! :D aktywny urlop najfajniejszy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rower IDEALNY! Moje marzenie, które mam zamiar na jesień spełnić (najpierw muszę spłacić laptopa...).
    Co do pogody - masz rację, w Polsce fatalna! Ani człowiek nie wie, jak ma się ubrać, ani się dobrze nie czuje... Ehhh, o żadnych planach też nie ma mowy, a teraz świeci słońce, a za godzine nagle leje jak z cebra;/
    A co to za zmiany, co takiego się wydarzyło, że zmieni Twoje życie?:) Pochwal się;)

    OdpowiedzUsuń
  10. pięknie tam :) a rower.. śliczny! marzę o takim!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3