14 maja 2013

Wygrać życie = usunąć sobie piersi?

Witajcie!
Dziś miałam pisać o czymś zupełnie innym, bardziej przyjemnym, ale postanowiłam jednak przesunąć publikację tamtego posta na dzień jutrzejszy. Dlaczego? Z radia dowiedziałam się jednak o czymś co ma dla mnie bardzo duże znaczenie więc zmieniłam trochę koncepcję. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie! 

Jako, że mój blog jest bardzo bliski tematom zdrowia postanowiłam o tym napisać... 
Nie wiem czy słyszałyście o tym, że Angelina Jolie poddała się podwójnej mastektomii? 



Na mnie ta wiadomość dziś spadła jak grom z jasnego nieba! Nie miałam o tym wcześniej pojęcia! Słyszałam już kilka dyskusji na ten temat i jestem ciekawa co Wy o tym sądzicie? Wiele osób zastanawia się czy Angelina zrobiła dobrze czy źle? Czy to w ogóle da się ocenić w takich kategoriach?

Prawda jest taka, że w Polsce bardzo mało mówi się o raku piersi i o profilaktyce nowotworów, która może zapobiec zachorowaniu na tą straszną chorobę, która współcześnie zbiera chyba największe żniwo w postaci liczby zgonów. Bardzo mało kobiet z mojego otoczenia regularnie odwiedza lekarza ginekologa, robi USG i mammografie piersi. Niektóre z nich chyba uważają, że ten problem ich nie dotyczy, bo są za młode. Nic bardziej mylnego! Na raka piersi chorują coraz młodsze kobiety, nawet nastolatki, a także mężczyźni! Regularne badanie piersi w domu oraz wizyta u lekarza przynajmniej raz do roku może sprawić, że wygramy  tą nierówną walkę! Ile kobiet wyczuwa w piersi zmiany, ale mimo wszystko waha się z pójściem do lekarza. Doskonale wiem jak strach może paraliżować, ale nie ma na co czekać, bo liczy się każda sekunda!

Usłyszałam dziś opinię, że przecież nie można mieć pewności, że zachoruje się na raka... Oczywiście, że nie, ale właśnie po to przeprowadza się badania na mutację genu BRCA1. Obecność tego genu to około 90% prawdopodobieństwo, że w przyszłości zachoruje się na raka. Myślicie, że w Polsce nie można wykonać takiego badania? Bzdura! Takie badania wykonują niemal wszystkie kliniki onkologiczne.

Angelina Jolie właśnie dzięki tym badaniom dowiedziała się, że prawdopodobnie zachoruje na raka piersi i dlatego zdecydowała się na podwójną mastektomię. Usunięcie obydwu piersi jest zabiegiem bardzo ciężkim, ale i trochę desperackim. Ból fizyczny to tylko jedna strona medalu, bo niewiele osób może postawić się na miejscu kobiety, która "na własne życzenie" pozbawia się głównego atrybutu kobiecości. Osobiście niesamowicie podziwiam wszystkie kobiety, które poddają się tej operacji, ale kiedyś słyszałam opinię bardzo bliskiej mi osoby, która po przeczytaniu artykułu na temat dziewczyny, która zrobiła dokładnie to samo nie do końca potrafiła to zrozumieć. Dodam jeszcze, że osoba, o której mówię jest dowodem na to, że walkę z rakiem można wygrać!

Czy jest to oznaka tchórzostwa, czy dbania o własną przyszłość?
Jak Wy uważacie?

W naszym kraju (jak podają statystyki) 15% ludzi chorych na raka rezygnuje z leczenia nowotworów. Czy usuwanie młodym kobietom jajników czy piersi w ramach zapobiegania nie jest przypadkiem popadaniem ze skrajności w skrajność? Jedni nie chcą się leczyć, a inni wolą nie zachorować... Jak to śpiewał Czesław Niemen, "dziwny jest ten świat".

Angelina w New York Times ujawniając, że 3 miesiące temu prewencyjnie usunięto jej obydwie piersi napisała: "Nie chciałam czekać, postanowiłam działać. Mam nadzieję, że inne kobiety skorzystają z mojego doświadczenia".

Nie potrafię powiedzieć czy popieram tą decyzję, ale na pewno teraz więcej kobiet zainteresuje się swoim zdrowiem i podda się choćby zwykłym badaniom! Powiem Wam szczerze, że również myślałam o zrobieniu badań genetycznych, ale panicznie się tego boję, bo i tak wiem jakiego wyniku powinnam się spodziewać. Jestem więc ostrożna! Dbam o swoje zdrowie, o dietę, włączyłam w swoje życie aktywność fizyczną, ale nie ograniczam się! Oczywiście regularnie badam piersi u ginekologa, a także sama kontroluję ich stan.


W związku z tym ponownie powracającym już tematem chciałabym zwrócić Waszą uwagę na problem raka piersi! Samokontrola piersi nic nie kosztuje, a może uratować nasze życie więc WARTO się badać, żeby nie było za późno!



39 komentarzy:

  1. Kiedyś jej nie lubiłam, ale uważam, że operacja i otwarte mówienie o tym jest bardzo odważne i na pewno zmobilizuje wiele osób do badań. Sama nie wiedziałam wcześniej, że proste badanie krwi może pokazać, czy jesteśmy zagrożeni chorobą - zaczynam szukać, gdzie zrobić te badania w mojej okolicy.

    OdpowiedzUsuń
  2. tego się nie dało dziś nie słyszeć, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ukrywam, że byłam w szoku, kiedy się o tym dowiedziałam, nie mniej sądzę, że postąpiła odpowiedzialnie i dała dobry przykład kobietom. Takich spraw nie można lekceważyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno nie jest to tchórzostwo! Powiedziałabym raczej wielka odwaga w zapobieganiu. Każda kobieta myślę że to rozumie - utrata piersi to niebywale ciężkie doświadczenie... A tu taka świadoma decyzja - i głośne mówienie o tym - co za tym idzie uświadamianie.

    Ja wiem że u nas można zrobić test na ten gen- rozważałam go... Mam ku temu poważne podstawy - rodzinne obciążenie ryzykiem zachorowania.
    Ale ja jestem tchórzem . Boję się dowiedzieć w wieku 30 lat że prawdopodobnie zachoruję / bądź wykluczyć to.
    Tak czy inaczej nie olałam tematu zupełnie - cytologie wykonuję regularnie, podobnie usg ginekologiczne i równie regularnie robię zresztą z zalecenia ginekologa USG piersi . Ale zadziwia mnie na codzień jak mało kobiet w moim otoczeniu też robi takie badania.

    OdpowiedzUsuń
  5. musiała być naprawdę odważna, ja bym się na taki zapobiegawczy krok nie umiała zdecydować...na jej miejscu przyjęłabym pewnie strategię pozostawania pod kontrolą lekarzy (i oczywiście badania się samej), a jeśli choroba rzeczywiście zaczęła by się rozwijać to dopiero wtedy mastektomia, bo jeśli istniałaby szansa, że piersi można uratować to po co poddawać się jej wcześniej... chociaż nie wiadomo, jak to naprawdę wyglądało u niej, jakie był prognozy lekarzy, a matka i babcia angeliny miały właśnie raka...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sobie usunę nogę, dużo trenuje wiec istnieje bardzo duze ryzyko ze moge ją złamać... Bez przesady. Nie wystarczyło sie regularnie badać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powodzenia...ale nie zapomnij o wylyzeczkowaniu sobie mozgu jesli jest co tam jeszcze do skrobania :D
      pomysl o zyciu w strachu I wiecznej niewiedzy I obciazeniu psychicznym!
      mysl wiecej I cwicz wiecej ...moze pozytywne endorfiny do ciebie dotra!

      Usuń
    2. Nie wiem jak można porównać nowotwór do kontuzji nogi, ale jak widać... można...

      Życie z mutacją tego genu jest jak życie z wyrokiem śmierci! Świadomość posiadania go nie opuszcza człowieka ani na krok, z tą myślą się budzisz i z tą myślą zasypiasz. Nie jest tak łatwo żyć normalnie i tylko się badać. Rak może rozwinąć się błyskawicznie i umknąć uwadze nawet najlepszego fachowca, bo i takie przypadki znam.

      Usuń
    3. I co dadzą regularne badania? Wykryją Ci raka ale nie zdołają wyleczyć...

      Usuń
    4. a czemu nie zdolaja wyleczyc/??????
      90% to od ciebie zalezy.od twojej psychiki I podejscia........

      Usuń
    5. Psychika jest bardzo ważna- to prawda. Żeby się nie poddać. Gdyby jednak 90% zależało od psychiki rak nie niszczyłby tyle osób, nie zbierałby takiego żniwa! Ludzie chorzy na raka to bardzo często bardzo odważne osoby z ogromną wolą życia i walki (mam przykład w domu)... Ale to jest cholerna choroba na którą nie ma skutecznego leku. tyle w temacie. Wiec wcale sie nie dziwie ze Jolie zachowała sie zgodnie z profilaktyką zamiast czekać aż zachoruje zminimalizowała szanse . A badać na pewno też się będzie w końcu ma jeszcze jajniki... na których też ma duże prawdopodobieństwo.

      Usuń
    6. NAPRAWDE WIEKSZOSC TO PSYCHIKA!
      Ludzie sie poddaja,albo boja,stresuja I to przyciagaja!
      podswiadomie b.czesto...
      ale przyciagaja
      prosze sobie poczytac o tym...
      niby nie chca umierac,ale z 2 str mowia sobie,ze to smiertelna choroba
      gowno prawda za przeproszeniem...to czesto wirusowa I bakteryjna choroba jak kazda inna!
      czesto ludzie sa zanieczyszczeni,maja w sobie wirusy,bakterie I pasozyty I to wlasnie powoduje te choroby!
      najpierw nalezy sie wyczyscic od srodka ...
      prosze wczytac sie w temat...

      Usuń
  7. witam
    chcialam I ja dodac swoje 3 grosze...
    Uwazam osobiscie,ze nie dosc,ze ladna to I teraz madra z niej kobietka!

    oczywiscie brawa tez dla dojrzalego I wspanialego partnera gdzie cycki to nie caly swiat!
    do licha....maja sporo dzieci,zeby myslec tylko o sobie!
    uwazam,ze ten krok byl bardzo madrym rozwiazaniem...
    WIECIE CO NAJWAZNIEJSZE W TYM WSZYSTKIM???
    ZDJELA Z SIEBIE CIEZAR STRACHU I WIECZNYCH ZMARTWIEN
    Awiecie,ze wieczny stress moze byc przyczyna raka piersi?i rowniez to,ze o czym sie ciagle mysli to tez mozna to przyciagnac???
    Ma w koncu dzieci I dla kogo zyc!
    Dla mnie to b.logiczna decyzja...
    aha!zaznacze,ze ja mialam raka piersi w wieku 30 lat I jestem po mastektomii I da sie z tym zyc...:)
    amazonki tez sobie ucinaly piersi I to dla o wiele glupszego powodu niz zdrowie...dla polowania!
    cycki to nie wszystko....zdrowie I spokoj umyslu tak!
    dzieki za fajny artykul...
    mnie ta wiadomosc dzis wzruszyla...moze dlatego,ze ten temat mnie dotyczy...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten temat również dotyczy i wiem jak silną wolę walki trzeba mieć by przetrwać... Mimo wszystko nie potrafiłabym postawić się w takiej sytuacji, bo to nie jest typowa reakcja. Myślę, że gdyby ludzi było stać na takie zabiegi to byłyby one wykonywane częściej. Niestety nie ma gwarancji, że nowotwór nie zaatakuje z drugiej strony, ale nie mniej jednak uważam, że trzeba mieć niesamowitą odwagę by jeszcze głośno mówić o takiej decyzji...

      Usuń
    2. aaaaa Magda,mialam jeszcze napisac,ze nie ma czego sie bac bo niewiedza na nic sie nie nada...lepiej ZAWSZE wiedzic wczesniej co nam jest niz sie obudzic z 'reka w nocniku'
      nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem,ale wszystko zrobic,aby to mleko sie nie wylalo!!!!!!!!!!!
      KONIECZNIE TRZEBA SIE NIE BAC I SPRAWDZAC!!!
      Ja wszystko dalabym,zeby wyszlo wczesniej...
      z winy sluzby zdrowia nie wyszlo I przeciagnelo sie do raka zlosliwego I wezlow stad konieczna byla mastektomia,chemio I radioterapia I inne zastrzyki w pepek przez 2 lata
      gdyby nie lekarze...I ich opieszalosc bo bylam mloda...to byloby lepiej I szybciej!
      teraz juz sie nie daje wyganiac tak latwo...oj nieeeee

      Usuń
  8. gdybym miała takie środki jak ona, przez co niewielkie konsekwencje estetyczne (od razu rekonstrukcja) i taką wizję to bym postąpiła podobnie. z nowotworem nie ma żartów, nawet jeżeli człowiek się regularnie bada, jak jest szansa zminimalizowania ryzyka, to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pieniądze... to jest to! Natychmiastowa rekonstrukcja ze względów estetycznych i sam zabieg sporo kosztują. Można tylko pozazdrościć, że Angelinę na to stać, ale mimo wszystko... Mastektomia jest zabiegiem okropnie inwazyjnym. To jest niesamowity ból, a potem długa rekonwalescencja, w której trudno się w ogóle poruszać nie mówiąc o wykonywaniu podstawowych czynności jak choćby otwarcie butelki z wodą.

      Usuń
  9. Cóż, moim zdaniem nadzieja jeszcze była - trzynastoprocentowa, ale była. Chyba, że nie znamy innych czynników, które mogły posunąć Angelinę do podjęcia takiej decyzji. Na pewno nie stało się to od tak sobie, a do takiego kroku musiała przygotowywać się już dłuższego czasu, być może skłoniło ją coś jeszcze, o czym nie wiemy.
    W każdym razie polegając na wiedzy, jaką mam teraz nie zrobiłabym tego i dalej miała nadzieję. Dużo "siedzi" też w naszej głowie. Być może w głowie Angeliny "siedziało" zbyt wiele. W końcu miała też złe wspomnienia z własnego dzieciństwa. Nie podważam jej decyzji, ale sama postąpiłabym inaczej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... 13% to nie jest wiele...
      Myślę, że tutaj dochodzą jeszcze inne kwestie, które popchnęły ją do takiej decyzji. Nikt w końcu nie poddaje się mastektomii bez wcześniejszego zastanowienia i rozważenia wszystkich "za" i "przeciw".

      Usuń
    2. Taki procent to bardzo wiele, Magdalena ma rację...

      Usuń
  10. oj chyba każdy poruszał ten temat
    pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepiej chodzić do ginekologa na USG piersi raz do roku - młode osoby, lub raz na pół roku. Chyba ,że już wiadomo ,że jakaś bardzo bliska osoba chorowała wtedy trzeba wykonać testy na BRCA. Jestem przeciwko decyzji Angeliny Jolie. Taką operację robi się jak już w ostateczności. Zawsze można wyleczyć chorobę w ostatniej chwili jak również poddać się operacji , gdy już się nie da nic zrobić. Po co robić to jak jest jeszcze nadzieja lub prewencyjnie pozbawiać się zdrowia.To ,że ma się mutacje w BRCA 1 to nie znaczy się ,że zachoruje na pewno. W obecnych czasach ludzie przesadzają ze wszystkim a "giną" po kołami samochodu na przejściu dla pieszych w spokojny letni dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie prewencyjne działanie również nie zabezpiecza w 100%, bo rak może przyjść drugą stroną... Nie wiemy jednak jak to dokładnie wyglądało i co konkretnie prognozowali lekarze więc kto wie? Może ryzyko było aż tak wysokie?

      Usuń
    2. ja nie mialam zadnego obciazenia genetycznego...stress chcial mnie zabic w mlodym wieku rakiem zlosliwym...
      lepiej zapobiegac niz leczyc ...zawsze!

      Usuń
    3. Ludzie... nie każdego raka wcześnie wykrytego da się wyleczyć... a takie badania sprawią, że tylko wcześnie go wykryjemy. Magdalena, moja mama zmarła na raka - jeśli mialabym 50 % szans na zachorowanie - też bym to zrobiła bo wiem jaka to krzywda dla dzieci, jaka rozpacz na lata!

      Usuń
    4. nie kazdego raka da sie wyleczyc lekami czy zabiegami.
      90% to nasza psychika I podejscie do sprawy!!!!!
      auta na hamulcu ciezko popchac.wyluzowac I sie wszystko da :)

      Usuń
  12. Jeśli chodzi o panią Jolie - również przyznaję, że na początku mnie to zszokowało. Może nie tyle fakt profilaktycznego usuwania piersi był uderzający, tylko nagłe zainteresowanie mediów. Prawda jest taka, że nowotwory piersi i jajników są bardzo trudne do wyleczenia, a sama chemioterapia w tym przypadku nie dość, że prowadzi do totalnego wycieńczenia organizmu, to jeszcze w wielu przypadkach nie daje oczekiwanych rezultatów. Mastektomia czy owariektomia (usunięcie jajników) w celach profilaktycznych rzeczywiście może się wydawać dość radykalnym podejściem do sprawy, dla niektórych może nawet pochopnym. Jednak takie rzeczy się robi - i to nie są fanaberie bogatej gwiazdki! W Polsce po prostu nie nagłaśniano nigdy tego tematu, ale na zachodzie jest to dość popularne. Mając 80-90% prawdopodobieństwa rozwoju nowotworu (co wiąże się z posiadaniem genu BRCA1) można czekać, owszem. Zawsze istnieje przecież szansa, że nas to ominie. Ale ta szansa jest naprawdę mała. Dodatkowo matka Jolie zmarła w stosunkowo młodym wieku z powodu nowotworu piersi. Angelina ma rodzinę, którą kocha i jak sama powiedziała: chce, aby jej dzieci miały matkę. Pochwalam tę decyzję chociaż wiem, że nie jest ona łatwa do podjęcia i każda kobieta miałaby poważny dylemat. Niby to tylko trochę tkanki tłuszczowej i łącznej, ale jednak biust to symbol kobiecości. Jolie mogła sobie pozwolić na mastektomię oraz rekonstrukcję piersi. Wobec tych faktów nie dziwię się, że podjęła taką decyzję i pochwalam za odwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *zmutowanego genu BRCA1 oczywiście ;) bo gen ma każdy ;)

      Usuń
    2. jej mama nie zmarla na raka piersi...ale obie mama I babcia zmarly na raka!
      a 13% szansy to naprawde malo...

      Usuń
  13. Dobry post.
    Moja mama zmarła na raka piersi i chyba nikt nie jest w stanie poznać uczuć 9-letniego dziecka, które traci matkę. Jeśli kosztem piersi mogłabym oszczędzić moim dzieciom takiego przeżycia - zrobiłabym to. Taka prawda, że niestety nie każdego stać na rekonstrukcje piersi i takie kobiety nie mają już swojego atutu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej miec atut sztucznych piersi czy nawet protez!niz zachorowac I umrzec!
      a ludzie wydaja ogrom pieniedzu na glupoty typu marnowanie zarcia(wywalanie)nalogi!slodycze! a nie potrafia uzbierac na rekonstrukcje...
      ZRESZTA....jak ktos ma obciazenie DNA to NFZ pokrywa koszty zapobiegania chorobie czyli mastektomii jako profilaktyka....

      Usuń
  14. ja chyba na jej miejscu bym nie usunęła sobie piersi .

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdyby Angelina nie miała tych możliwości oraz pieniędzy, które posiada by móc od razu zastąpić żywą tkankę implantami - to prawdopodobnie nie zdecydowałaby się na tak drastyczny krok.
    Bądź co bądź - piersi to był jej główny atut fizyczny, to w pewnym sensie od nich zaczęła się jej kariera zawodowa.
    Tak czy inaczej - należy podziwiać Ją za tę decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam pieniadze...rzecz nabyta!!!!
      ja sie ma cel to I sie uzbiera!
      wiecej pozytywnego myslenia a mniej wydawania na glupoty!
      zdrowie priorytetowe jest,,,nie ma nic wazniejszego bo bez zdrowia nie ma NIC

      Usuń
    2. Oczywiście - zdrowie jest bezcenne...

      Usuń
  16. Też nie wiem, czy to dobrze, czy źle, czy ją podziwiam, czy nie. Prawda jest taka, że to co zrobiła było odważne i bardzo dojrzałe - sama straciła matkę, która zmarła na raka piersi, chciała zaoszczędzić swojej szóstce dzieci ten strach o życie matki, cierpienie wynikające z jej osłabienia, leczenia i jej cierpienia, czy w końcu ból po jej stracie... Z drugiej strony, gdybym wiedziała, że mogę zachorować, po prostu regularnie bym się badała, przecież rak wykryty we wczesnym stadium,jest uleczalny. Czasami wystarczy operacja piersi - wycięcia guza, innym razem potrzebna jest jeszcze chemia... Ja nie wiem, czy mam większe czy mniejsze ryzyka zachorowania na raka,a pomimo to raz w miesiącu badam sobie piersi (narazie nic nie wyczuwam oprócz naturlanie tluszczu), a raz w roku robię cytologię. I jestem z siebie dumna, że o siebie dbam! I że pilnuje moich kobiecych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  17. jak twoje insanity co juz padlas?hahahaha jakas ty przewidywalna ze za cos sie bierzesz i wymowkami nic nie konczysz:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wyczuwam jakieś stwardnienia na piersiach, tzn. taką jakby nieregularną twardą "siatkę", ale gdy komuś o tym powiem i tak będę znała odpowiedź - mam dopiero 15 lat, więc to może normalne, jestem za młoda itd. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to idz sie przebadaj Mloda!
      na co czekasz?
      opinie ludzkie to nie lekarskie...
      powodzenia

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3