17 maja 2013

Urlop, Pakowanie & NOWA WSPÓŁPRACA - czyli co u mnie ciekawego!

Witajcie kochani!
Znów Was troszkę zaniedbuję, ale obiecuję, że tuż po moim powrocie WIELE się zmieni... Mam naprawdę multum tematów, którymi chcę się z Wami podzielić, ale wszystko w swoim czasie. Dziś nadeszła najwyższa pora na to by zacząć się wreszcie pakować, zrobić zakupy przed wyjazdem i zaopatrzyć się w stosy kosmetyków na słońce. Nie wiem czemu, ale jakoś nie potrafię się przestawić, że wyjeżdżam nad morze w takim momencie, choć 2 lata temu spędziłam długi weekend majowy we Włoszech. 

Wszystkich ciekawskich informuję, że jutro czyli w sobotę wyjeżdżam na wakacje do Włoch (jak co roku). Wrócę do Was niebawem, bo już 31.05 będę z powrotem w Polsce, a wszystko przez wesele mojej psiapsióły. No właśnie! A propo wesela... SKOMPLETOWAŁAM SWOJĄ KREACJĘ! Po długim i męczącym zwiedzaniu centrów handlowych wreszcie znalazłam wymarzoną kieckę. Wiele osób by zapewne mnie w niej również skrytykowało, ale ważne, że to ja będę w niej tańcować i bawić się do samego rana! Czuję się w niej cudownie, bo odzwierciedla wszystko to co w sukience najważniejsze. Mogę się w niej (prawie) swobodnie ruszać, a do tego wybrałam swój ukochany kolor - miętowy (jeszcze jaśniejszy niż w poprzedniej sukience). Do tego jest taka jak mi radziłyście, bo raczej podkreślająca figurę, ale ma baskinkę maskującą brzuch i jest ozdobioną śliczną koronką. Może się kojarzyć również jako kreacja dla starszych Pań, ale to dla mnie nie istotne! Najmłodsza przecież już też nie jestem! Wybrałam do niej granatową, klasyczną marynarkę Reserved, moje (jedne z najniższych) buty w kolorze "nude" firmy H&M (na 8 cm obcasie) i granatową torebeczkę zapinaną na bigiel, którą ostatnio dopadłam w "dziumdziarni" :) Wszystko tworzy bardzo ładną całość i bardzo mi się podoba. Będę wyglądać elegancko, ale jednocześnie zachowam swój styl i wyrażę go przez biżuterię, makijaż i fryzurę. Na facebooku pokazywałam już zarówno zdjęcie sukienki jak i moje zdjęcie zrobione z lustrze, które strasznie zniekształciło proporcje. Nic się nie martwcie! Oczywiście jak tylko wrócę pokażę Wam moje zdjęcie w pełnej okazałości i całej kreacji, a do tego dokładnie wyjaśnię Wam dlaczego wybór sukienki był dla mnie aż tak ważny, bo nie wszyscy są w stanie to zrozumieć. Zapytałam już znajomego czy będzie moją osobą towarzyszącą, ale jeszcze muszę poczekać na odpowiedź, a jak odmówi to cóż... Jego problem :)

Facet, o którym mówię zobaczył mnie ostatnio po prawie 3 latach i przyznał, że faktycznie zmiana jest zauważalna. Najśmieszniejsze jest to, że 3 lata temu wyglądałam całkiem dobrze, ale wiadomo, że przy ćwiczeniach sylwetka znacznie się zmienia, a waga może pozostać ta sama. Odnoszę wrażenie, że 3 lata temu ważyłam nawet mniej niż teraz, a figura całkiem inna! Jednak aktywność fizyczna potrafi czynić cuda więc nie zabraknie jej na moim wyjeździe. Rower i cały sprzęt rowerowy, buty do biegania i kijki do nordic walking już są przygotowane! A waga pozostaje w łazience!!! Niestety co gorsza teraz nadeszła pora na pakowanie innych rzeczy...

Czy Wy też tak nienawidzicie się pakować jak ja?
Może macie jakiś patent żeby niczego nie zapomnieć i żeby wszystko zmieścić? 

W tym roku ograniczyłam ilość "workowatych" ciuchów, bo nie są mi potrzebne. Zaraz nadejdzie pora na mierzenie wszystkich kostiumów kąpielowych, bo szczerze mówiąc nawet nie wiem czy któryś z nich się jeszcze nadaje. Schudłam na chwilę obecną od kwietnia zeszłego roku 12 kg, niby to nic, a jednak! Wszystkie starsze stroje plażowe były rok temu za małe, a te z zeszłego roku pewnie będą teraz za duże...
A co będzie gdy okaże się, że nic nie pasuję? Pozostaną mi chyba moje stroje pływackie... O NIE! Taka opcja w ogóle nie wchodzi w grę, bo mimo, że mój brzuszek troszkę się zwija szczególnie gdy siedzę to nie mam zamiaru go ukrywać. "Kochanego ciałka nigdy nie za wiele" ;)

We Włoszech zobaczę się z kolejną osobą, która nie widziała mnie od co najmniej 3 lat i nie wie o tym, że się zmieniłam, bo z moich polskojęzycznych postów na Facebooku nic nie zrozumiał. Jednak faceci są jakoś bardzo oporni na zauważanie zmian u płci przeciwnej. Najciekawsze porównanie nastąpi w ostatni weekend czerwca, bo okazało się, że mój kuzyn się żeni, a co za tym idzie? Będzie wielkie spotkanie rodzinne po latach... To dopiero będzie masakra, ale póki co staram się nie wybiegać aż tak w przyszłość.
LICZY SIĘ TU I TERAZ czyli...
PAKOWANIE!!!

Cieszy mnie to, że nie jadę na koniec świata i zawsze to czego zapomnę mogę dokupić, no chyba, że będą to dokumenty lub inne takie rzeczy... Tfu, tfu... wypluwam tą myśl w ogóle! Nie ma takiej opcji żebym czegoś zapomniała! Wczoraj w Krakowie pakowałam się na wariackich papierach, bo dosłownie 3 km przed domem rozwaliłam na dziurze poduszkę pod silnikiem w samochodzie, a co za tym idzie? Samochód musiał jechać na lawecie... Szczęście w nieszczęściu, w Krakowie był mój Tata, który miał przetransportować mój rower. Miałam więc niecałe 2 godziny by zabrać wszystkie potrzebne rzeczy z mieszkania! Wpychałam do torby co popadnie, a jakby ktoś mnie teraz spytał co wzięłam to bym nie miała pojęcia... Dopiero jak się przepakuję to będę wiedzieć co zabrałam...

Czy u Was też każdy wyjazd musi być na "wariackich papierach"? 
Mnie i mojej rodzinie chyba jeszcze wyjazd bez niespodzianek się nie przytrafił... albo czegoś zapominamy, albo światła w camperze nie działają, albo coś się psuje... Istne szaleństwo, i wyobraźcie sobie, że tak jest co rok! :)

Najwięcej problemu zawsze sprawiają mi kosmetyki, bo trzeba zabrać ich trochę więcej niż wykorzystuje się na co dzień, bo słońce, bo plaża, bo sucho, bo komary... Gdybym miała włosy w normalnym stanie to kupiłabym po prostu żel pod prysznic, który nadaje się również do włosów i wzięłabym jakiś balsam, który można używać również do skóry twarzy. Jednak moje zniszczone, mieszane włosy potrzebują troszkę innej pielęgnacji, nie mówiąc już o nadwrażliwej, naczynkowej cerze...


Przedwczoraj dostałam swoją pierwszą przesyłkę od firmy Elpha Pharm, z którą to właśnie nawiązałam współpracę. Stałam się Waszym osobistym testerem kosmetyków tej firmy co niezmiernie mnie cieszy, bo uwielbiam naturalne kosmetyki, a te właśnie takie są. Nie zawierają parabenów, silikonów, substancji zapachowych ani barwników, a to jest dla mnie bardzo ważne. Nie chcę więcej w siebie ładować żadnej chemii zarówno w żywności jak i w kosmetykach. Na pierwszy rzut dostałam Balsam do włosów suchych i zniszczonych z olejkiem arganowym i granatem. Moja pierwsza ocena? PIĘKNY ZAPACH! Już nie mogę się doczekać, aż go użyję! Do tego dokupiłam sobie dziś Szampon do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach z żen-szeniem. Rewelacja! Zawsze na urlopie myję włosy bardzo często więc kosmetyki, z których korzystam muszą być delikatne i oczywiście skuteczne.
Jak się sprawdzą kosmetyki firmy GREEN PHARMACY? 
Dowiecie się już po moim powrocie!


Tymczasem kochani uciekam do pakowania! 
Jutro przed samym wyjazdem (o ile czas na to pozwoli) napiszę Wam jeszcze jakim modyfikacjom będę zmuszona poddać swoją dietę na czas trwania mojego urlopu w królestwie pizzy i makaronów, bo zamierzam po powrocie bez problemów wcisnąć się w moją weselną kreację za, którą się tyle uchodziłam! Przedstawię Wam również mój plan treningowy na całe 2 tygodnie, bo nie przewiduję ŻADNEGO LENISTWA!

Życzę Wam miłego weekendu! 
Do usłyszenia, a w zasadzie... przeczytania!
Buziaki!


17 komentarzy:

  1. Miłego wyjazdu! Baw się dobrze, a 12 kg to jak najbardziej bardzo dobry wynik na rok, bo będzie trwalszy ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. polubiłam Twojego bloga i oczekuje na posty, dobrze się je czyta, czasem jak zwierzenia dobrej kumpeli, czasem jak kogoś, kto dobrze poradzi ale też miewa różne zawirowania. Dziękuje za to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobne mam odczucia
      Anonimowa 2 :)
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Oj zazdroszczę wyjazdu! Baw się dobrze :) i niczego nie zapomnij :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Green Pharmacy ma przegenialne serum na końcówki. Jeśli będziesz miała możliwość wyboru, to koniecznie sobie je wypróbuj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hi
    tez sie zawsze pakuje na wariata I przewaznie nie ide spac noc przed wyjazdem bo jeszcze wiecznie cos robie....
    a to chate dopiescic,a to kota oporzadzic a to smieci wyniesc,male spa itd,itp...
    BAW SIE DOBRZE I WRACAJ CALA I ZDROWA BO CZEKAMY NA NOWE WPISY! :)
    Co do 1 czesci postu to zgaduje:
    chcesz super wygladac na weselu psiapsiolki bo: 'nie ma jak to mina ex'
    zgadlam :) ?

    OdpowiedzUsuń
  6. zazdroszcze :)
    pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę:)co do pakowania to jestem zachwycona listą jaką stworzyła jedna z blogerek: http://www.artattack.com.pl/2013/04/be-organized-travel-list-sposob-na.html
    Alina też ostatnio o tym wspomniała: http://www.alinarose.pl/2013/05/co-zabieram-ze-soba-na-wyjazd-cz-1.html?showComment=1368719053139#c2064173993867176232 Może Ci to pomoże w pakowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwariowanego i aktywnego wypoczynku pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Baw się dobrze i z piękną opalenizną wracaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zwariowanego i aktywnego wypoczynku pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Baw się dobrze i wracaj cała i zdrowa :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Również nie cierpię się pakować, ale nie ma wyjścia, trzeba zabrać ukochane stroje, najpotrzebniejsze kosmetyki i przynajmniej jedną książkę... Miętowa sukienka na pewno boska, czekamy na fotki w niej i relację.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3